• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport
Skopiowano

Wakacyjny psi kryminał z Sopotem w tle

Magdalena Raczek
2 września 2022, godz. 15:00 
Opinie (10)
Marta Matyszczak to autorka poczytnej serii zatytułowanej "Kryminał pod psem", która liczy już 10 tomów. Ostatni to "Sopot w trzech aktach". Marta Matyszczak to autorka poczytnej serii zatytułowanej "Kryminał pod psem", która liczy już 10 tomów. Ostatni to "Sopot w trzech aktach".

Marta Matyszczak to autorka poczytnej serii zatytułowanej "Kryminał pod psem", która liczy już 10 tomów komedii kryminalnych. Najnowsza z książek tego cyklu, wydana w lipcu, zatytułowana "Sopot w trzech aktach" (wydawnictwo Dolnośląskie) zabiera bohaterów oraz czytelnika nad polskie morze, a dokładnie do trójmiejskiego kurortu. Jakie perypetie czekają bohaterów serii: Różę, Szymona i ich psa Gucia? Jaką zagadkę kryminalną przyjdzie im rozwiązać? I jak wygląda Sopot widziany oczami chorzowianki? Tego dowiecie się z lektury.



Recenzje książek z Trójmiasta



Marta Matyszczak to autorka pochodząca z Chorzowa, która z wykształcenia jest dziennikarką. Pasjonuje ją kryminał - poza pisaniem książek prowadzi też Kawiarenkę Kryminalną - portal poświęcony literaturze sensacyjnej. Uważa się za miłośniczkę szczególnie kryminałów w klasycznym wydaniu, tych autorstwa Agathy Christie czy Joanny Chmielewskiej. Na co dzień jest opiekunką przygarniętego ze schroniska psa Gacusia, a wcześniej kundelka Gucia, który stał się pierwowzorem bohatera książkowego. Poza pisaniem powieści (dwa cykle: psi "Kryminał pod psem" oraz koci "Kryminał z pazurem") jest również autorką kryminalnych fars teatralnych, wystawianych przez wrocławskich aktorów. Wszystko to odbija się w jej twórczości, o czym za chwilę dokładniej opowiem.

Seria "Kryminał pod psem"



Matyszczak zadebiutowała w 2017 r. powieścią "Tajemnicza śmierć Marianny Biel", która jednocześnie stanowi pierwszą część cyklu "Kryminał pod psem". Jego bohaterami są Szymon Solański, były policjant, obecnie prywatny detektyw oraz towarzyszący mu wspomniany wyżej trójłapy pies Gucio, a także dziennikarka - Róża Kwiatkowska. Z czasem Szymon i Róża stają się parą, a później małżeństwem i na tym etapie - a dokładnie w momencie ich podróży poślubnej - poznajemy tych bohaterów w tomie 10 pt. "Sopot w trzech aktach".

Bohaterowie serii pozostają ci sami, natomiast w każdym kolejnym tomie zmienia się lokalizacja intrygi książek. Akcja cyklu toczyła się już na Śląsku (w Chorzowie, Katowicach i Mysłowicach), w świnoujskim sanatorium, w fikcyjnej beskidzkiej miejscowości Zdrojowice, na irlandzkiej wyspie Inishmore, nad Jeziorem Barlineckim, w Szczawnicy, w Puszczy Augustowskiej, a w najnowszej książce tłem rozgrywanej akcji jest Sopot.

Przeczytaj także: Komedia poniekąd kryminalna. O książce Agnieszki Pruskiej "Ciało poniekąd ponętne"

"Sopot w trzech aktach" Marta Matyszczak "Sopot w trzech aktach" Marta Matyszczak

Kryminał z Sopotem w tle



W zestawieniu tym widać pewien zamysł autorki, by fabułę książek - poza swoim rodzimym Śląskiem - osadzać w miejscach atrakcyjnych turystycznie, a nawet rozpoznawalnych, co zapewne przyczynia się do poczytności tych powieści. Sopot w tym wypadku jest wymarzonym umiejscowieniem. Jednak niestety - jak to już wyżej powiedziałam - kurort stanowi jedynie tło dla rozgrywających się zdarzeń. Dlaczego tak się stało?

Najprostszą odpowiedzią na to pytanie mogłoby być stwierdzenie, że przecież chorzowianka nie jest w stanie odmalować portretu miasta, które zna jedynie z turystycznej strony i kilku odwiedzin w roku. Nawet jeśli autorka bywałaby tu bardzo często, poznała dokładnie historię (a w posłowiu faktycznie przytacza godne uwagi lektury) i topografię miejsca, to nadal będzie osobą patrzącą z zewnątrz (co sprawdza się we fragmentach dotyczących przyjazdu Ślązaków nad morze). Zatem nie uda się jej stworzyć pełnego obrazu miejscowości, na który składają się nie tylko fakty historyczne, architektura i znane budynki (typu Grand Hotel), ale też - a może przede wszystkim - klimat danego miejsca, jego społeczność, panujące tam relacje, a także pewien nieuchwytny rodzaj ducha miejsca, czyli to, co antropolodzy nazywają genius loci.

Oczywiście, byłoby to zbyt proste wyjaśnienie. Bo przecież niektórym pisarzom udaje się to uchwycić, nawet jeśli opisują obcy kraj lub miasto, z którego nie pochodzą ani w którym nie mieszkają. Nie jest to jednak łatwe zadanie i wymaga wielu starań, a także użycia pewnych środków literackich.

Gdy kryminał zmienia się w farsę



Tutaj zdecydowanie szukałabym winnego w strukturze powieści: Marta Matyszczak nie poświęca zbyt wiele uwagi opisom czy refleksjom, nie przystaje ani na chwilę w pędzącym, a wręcz galopującym tempie następujących po sobie zdarzeń. Tutaj nie miejsce, ani nawet nie ludzie są ważni, a sama akcja - byle do przodu. Trochę mi to przypomina te kryminalne komedie w stylu "zabili go i uciekł". Dzieje się dużo i szybko, sporo jest też dialogów, ale komizm słowny ustępuje tu bardziej temu sytuacyjnemu.

Momentami autorka wręcz tworzy sceny, których nie powstydziłaby się typowa farsa: jest tu dużo bieganiny, gagi, latające w powietrzu przedmioty, ogólny chaos i harmider, a wszystko dodatkowo podkreślają postaci przerysowane, takie jak rodowita ślązaczka, cały czas mówiąca gwarą - Brygida Buchta. Zresztą trudno tu szukać jakiegoś bohatera z krwi i kości, bo wszyscy w jakimś sensie są jedynie naszkicowani - rys nadaje im jakaś jedna cecha charakteru lub wyglądu. Trawestując słowa poetki - to nie "farsa zmienia się w dramat", lecz odwrotnie.

Notabene nie bez przyczyny przywołana jest tu przeze mnie Agnieszka Osiecka. Autorka "Sopotu w trzech aktach" wymyśliła bowiem, że każdy rozdział będzie otwierać cytat z autorki "Okularników". Nie umiem jednak znaleźć sensu ani powodu takiego posunięcia. Być może miało to na celu podkręcenie sopockiego klimatu, ale niestety nie jest to udany zabieg i odnieść można wrażenie, że to kolejny chwyt "marketingowy".

Wielokulturowy przedwojenny Sopot



Może bardziej do cytowania pasowałby tu inny autor lub autorka - ktoś, kto lepiej oddałby klimat międzywojennych Zopottów. Autorka "Sopotu w trzech aktach" przenosi bowiem akcję częściowo do okresu Wolnego Miasta Gdańska, a nawet wcześniej (lata 1823-1901 i 1901-1920) oraz w czasy wojny i powojnia. Historia miasta podana jest tu w pigułce i nie ma zbytnio związku z fabułą, aczkolwiek niektóre wątki mają na celu wprowadzenie do motywu przyjaźni czterech bohaterek z różnych środowisk i narodowości: Igi Przebendowskiej, Ady Kuhr, Ruty Nisselbaum i Elke Lippke. Ich losy poznawać będziemy w kontekście współcześnie zamordowanego Artura Przebendowskiego. Bo - jak się okaże w finale - bohaterki te mają więcej wspólnego z tym (i nie tylko tym) morderstwem, niż się wydaje.

Czytając książkę, zadawałam sobie pytanie, czy możliwa byłaby w ogóle taka przyjaźń? Zapewne w tamtym okresie nie należały do wyjątków przyjaźnie między Niemcami, Polakami, Kaszubami i Żydami (co również nieraz w literaturze było ukazywane). Tutaj jednak mamy do czynienia z relacją między różnymi środowiskami i stanami społecznymi, co wydaje się mało prawdopodobne w tamtych latach. W opisie perypetii tych dziewczyn razi ponadto styl autorki: mowa jest o przedwojennych czasach, a one zachowują się jak obecne nastolatki i rozmawiają językiem współczesnym. W zasadzie nie da się odczuć tego "przeniesienia w czasie" w żadnym wymiarze: ani w języku, ani w ubiorze, ani zachowaniu czy obyczajowości tych postaci.

Ale takich pytań i wątpliwości pojawia się w trakcie lektury więcej, np. czy zwykłego inżyniera stać byłoby na wybudowanie i prowadzenie pensjonatu w Sopocie? Wiadomo przecież, że wille i rezydencje budowali najbogatsi - kupcy, przemysłowcy, przedsiębiorcy, czyli ówcześni biznesmeni. Oczywiście powieść rządzi się swoimi prawami, a autorka ma przywilej tworzenia fikcji literackiej. Jednak wprowadzając fakty historyczne i przenosząc fabułę w czasie, trzeba się liczyć z tym, że czytelnicy będą oczekiwali prawdopodobieństwa historycznego.

Świat oczami czworonoga



Natomiast to, co w tej powieści mnie urzekło i co do mnie trafiło, to narracja prowadzona częściowo w pierwszej osobie z psiej perspektywy, czyli kundelka Gucia. Jego zabawne komentarze i obserwacje nierzadko wywołują uśmiech i są zwykle śmieszniejsze i trafniejsze od kwestii pozostałych postaci, a nawet samej narratorki. Poczucie humoru opierające się na wyśmiewaniu, ośmieszaniu, a nawet obrażaniu innych osób (polityków, Napoleona itp.) nie do końca do mnie przemawia.

Wracając do psiej perspektywy, to oczywiście zamysł nie jest wyjątkowo oryginalny. Nie trzeba daleko szukać - wystarczy przywołać jedną z ulubionych pisarek Marty Matyszczak, czyli Joannę Chmielewską, która w serii z Janeczką i Pawełkiem stworzyła postać ich niezastąpionego towarzysza - psa Chabra. To tylko jeden z wielu przykładów na psi kryminał, bo te czworonogi pojawią się w literaturze kryminalnej od lat np. u Agathy Christie w "Niemym świadku" czy u Izabeli Szolc w "Strzeż się psa".

Podsumowując, "Sopot w trzech aktach" to poniekąd retrokryminał, poniekąd kryminalna komedia, ale też kryminał nazywany "wakacyjnym", czyli taki, w którym detektyw jedzie na wakacje, ale nie cieszy się czasem wolnym i odpoczynkiem zbyt długo. Druga ulubiona autorka Matyszczak, czyli Agatha Christie, przerywała swoim bohaterom urlop w wielu powieściach... Mnie osobiście "Sopot w trzech aktach" nie porwał w swoich fragmentach retro ani też nie trafił w moje poczucie humoru. Może jednak przypadnie do gustu tym, którzy lubią szybkie tempo akcji i zwierzęcych bohaterów.

Marta Matyszczak to chorzowianka z urodzenia, ukończyła politologię ze specjalizacją dziennikarską na Uniwersytecie Śląskim, pasjonatka kryminałów z zawodu. Prowadzi Kawiarenkę Kryminalną, portal poświęcony literaturze kryminalnej. Pisze felietony dla magazynu "Chorzów. Miasto Kultury". Uczestniczka warsztatów literackich na Międzynarodowym Festiwalu Kryminału we Wrocławiu oraz na Festiwalu Conrada w Krakowie. Laureatka konkursów na opowiadanie kryminalne (MFK Wrocław i Kryminalna Piła). Adeptka kursu scenariopisarskiego w Warszawskiej Szkole Filmowej. Autorka scenariuszy do kryminalnych fars teatralnych. Kocha psy i podróże (szczególnie te tropem powieściowych bohaterów).

Opinie (10) 4 zablokowane

Wszystkie opinie

  • nakład własny autorki?

    • 2 9

  • Opinia wyróżniona

    czytam właśnie 9 z kolei "Kryminał pod psem".Polecam tym dla których książka ma być odpoczynkiem i oderwaniem od codzienności

    • 7 1

  • A tak napisać książkę, poskładać ją graficznie, skalibrować marginesy, czcionki, kolory, znaleźć drukarnię i dać do druku...

    to też się liczy tylko jako "napisać książkę" ?

    • 0 2

  • Kryminał to codzienne życie w Sopocie

    Narko-imprezy, wrzask cała noc, demolowanie klatek, groźby do stałych mieszkańców. Absurdalna bierność Policji.
    Ale tak wiem, to tylko apartamenty więc wszystko wolno.

    • 9 3

  • (1)

    Książki Pani Marty Matyszczak są przeznaczone dla ludzi z poczuciem humoru i miłośników zwierząt. Kundelek Gucio jest znakomitym psim detektywem. Sopot w trzech aktach należy potraktować jako rozrywkę, a nie książkę historyczną czy obyczajową. Widocznie Pani Magdalena Raczek nie lubi rozrywki. No cóż o gustach się nie dyskutuje.

    • 4 1

    • Opinia wyróżniona

      Książki Pani Marty Matyszczak są przeznaczone dla czytelników z poczuciem humoru i miłośników zwierząt . Kundelek Gucio jest znakomitym psim detektywem. To nie są poważne książki historyczne ani obyczajowe, są to książki rozrywkowe. Jeśli ktoś nie lubi się pośmiać to faktycznie nie powinien ich czytać.

      • 2 0

  • To nie ma (1)

    nic wspólnego ani z literaturą, ani ze sztuką. A ja się osobiście rozrywam w inny sposób.

    • 0 2

    • Same pisarki

      Tylko dlaczego książki owych pisarek nie mają nic wspólnego z literaturą?

      • 0 0

  • A gdzie konkurs na wygranie książki?

    Jak ma już darmową reklamę to mogłaby dać 3 książki na konkurs.

    • 1 2

  • Czy

    To może ten kryminał o Kudłatym ?

    • 1 1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Do DNA

wystawa

Pobożni i cnotliwi. Dawni gdańszczanie w zwierciadle sztuki

wystawa

Kolekcja w działaniu

wystawa

Sprawdź się

Sprawdź się

Etruski lew wykonany z bursztynu jest jednym z cenniejszych eksponatów muzeum...?

 

Najczęściej czytane