W pogoni za Żar-Ptakiem. Recenzja spektaklu "Iwan - carski syn"

Spektakl "Iwan - carski syn" nawiązuje do tradycji skomorochów, średniowiecznych aktorów wędrownych, którzy za pomocą kukiełek i śpiewu bawili publiczność opowieściami. Wszyscy aktorzy gdyńskiego spektaklu ukryci są za workowatymi parawanami w kształcie kosza.
Spektakl "Iwan - carski syn" nawiązuje do tradycji skomorochów, średniowiecznych aktorów wędrownych, którzy za pomocą kukiełek i śpiewu bawili publiczność opowieściami. Wszyscy aktorzy gdyńskiego spektaklu ukryci są za workowatymi parawanami w kształcie kosza. fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl

Od kilku lat na scenie Centrum Kultury w Gdyni wśród propozycji teatralnych znaleźć można również te adresowane do dzieci. W poniedziałek po raz pierwszy wystawiono tam spektakl lalkowy "Iwan - carski syn", który wyreżyserował były wieloletni dyrektor Teatru Miniatura w Gdańsku - Konrad Szachnowski. Lalkowy debiut CK Gdynia okazał się udanym powrotem do przeszłości.



Powrót ten ma wiele wymiarów. To pierwsza od blisko dekady praca reżyserska Konrada Szachnowskiego w Trójmieście, który przez 15 lat kierował Miejskim Teatrem Miniatura w Gdańsku. To również powrót do nieco już zapomnianej tradycji baśni rosyjskich i ich wykonywania przez średniowiecznych skomorochów (artystów wędrownych, ludowych animatorów kukiełek). Wreszcie dla reżysera to powrót do tytułu, który wystawia od prawie 40 lat na scenach teatralnych w całej Polsce (pierwszy raz w ówczesnym Teatrze Lalki i Aktora "Miniatura" w Gdańsku w 1978 roku, później w Łodzi, Będzinie, Gnieźnie, Elblągu i Słupsku).

Kształt przedstawienia, które premierowo pokazano 15 stycznia w Centrum Kultury, już przeszło dekadę temu poznały dzieci w Państwowym Teatrze Lalki "Tęcza" w Słupsku. Sztuka Władimira Masłowa jest kompilacją różnych baśni. Bez trudu rozpoznać można motywy m.in. z "Jasia i Małgosi" (scena u Baby-Jagi) czy nawiązania do "Czerwonego Kapturka" (tytułowy bohater nosi czerwoną czapeczkę, a jego przyjacielem jest pewne wilczysko), które jednak nie są odwzorowaniem fabuły tamtych opowieści. Bajkowość łączy się u Masłowa ze światem codziennym, pozbawionym herosów. Bohaterowie "Iwana..." posiadają nieobce nam przywary (krnąbrność, lenistwo, lekkomyślność, pycha czy zawiść). By osiągnąć cel muszą jednak wykazać się odwagą, rozsądkiem i mądrością.

Jednak już na początku spektaklu witają się z widzami śpiewem, pokazując swoje twarze. Dzięki temu dzieci nie boją się dziwnych postaci bez głowy. Na zdjęciu narratorka spektaklu, odpowiedzialna również za warstwę muzyczną Aleksandra Lis.
Jednak już na początku spektaklu witają się z widzami śpiewem, pokazując swoje twarze. Dzięki temu dzieci nie boją się dziwnych postaci bez głowy. Na zdjęciu narratorka spektaklu, odpowiedzialna również za warstwę muzyczną Aleksandra Lis. fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl
Baśniowych motywów znajdziemy tu oczywiście znacznie więcej. Jednym z nich jest łańcuszkowa konstrukcja opowieści - bohater, by osiągnąć zamierzony cel, musi podjąć się zadania, które wymusza na nim kolejne zadanie, a jego realizacja wymaga kolejnych zobowiązań. Schemat ten powtarza się kilkukrotnie. Znajdziemy tu też trzech braci, rywalizujących o przychylność ojca i obiecany przez niego majątek.

Ponieważ ojciec Iwana i jego dwóch braci jest carem, trójka rodzeństwa ma jasny cel - zdobyć obiecane przez ojca pół carstwa (z widokami na resztę po śmierci cara). By to osiągnąć, trzeba złapać złodzieja - tajemniczego Żar-Ptaka, który śmiał wykradać zaczarowane złote jabłka z carskiej jabłoni. Każdy z braci wyrusza na poszukiwanie winowajcy. Śledzimy losy najmłodszego i najbardziej rozgarniętego z nich - Iwana, który przez swój porywczy charakter i niefrasobliwość szybko wpadnie w tarapaty. Może jednak liczyć na pomoc Szarego Wilczyska.

Oprócz Iwana i jego wilczego przyjaciela poznajemy też innych. Są to m.in. władający sąsiednimi krainami carowie, Baba-Jaga wraz z domkiem na kurzej stopce, groźny Kościej i Piękna Wasylisa czy strzegący do nich dostępu Smok.

Uwagę dzieci przyciągają liczne lalki - pacynki z drewnianymi buźkami (aktywnie biorące udział w akcji) oraz trzymane na kijku nieruchome kukiełki, stanowiące elementy scenografii lub trofea do zdobycia.
Uwagę dzieci przyciągają liczne lalki - pacynki z drewnianymi buźkami (aktywnie biorące udział w akcji) oraz trzymane na kijku nieruchome kukiełki, stanowiące elementy scenografii lub trofea do zdobycia. fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl
Wszystkich bohaterów podziwiamy w technice tzw. teatru skomorochów - zaproszeni do spektaklu aktorzy mają na sobie workowate parawany w kształcie koszy, nad którymi animują lalki. Ta prosta forma bardzo dobrze sprawdza się na scenie.

Spektakl rozpoczyna się od ludowych melodii. Ze śpiewem na ustach i tanecznym krokiem wchodzą na scenę aktorzy-skomorochy. Za pomocą ukrytych za parawanami lalek, przy pomocy narratora (odpowiedzialna za muzykę i animację Szarego Wilczyska Aleksandra Lis) aktorzy wyczarowują całą bajkę na oczach widzów. Korzystają przede wszystkim z pacynek nakładanych na rękę (bohaterowie bajki z charakterystycznymi pucułowatymi twarzami) lub kukiełek na kijku (przede wszystkim elementy scenografii - lasu, domu czy artefaktów zdobywanych przez Iwana carewicza, koniecznych do wykonania jego misji).

Oprócz lalek ilustrujących przestrzeń, w której poruszają się bohaterowie, scenografię Marii Szachnowskiej uzupełniają dwie drewniane ławki, w przemyślny sposób przestawiane i wykorzystywane przez aktorów jako podest, ławka lub zamczysko Kościeja.

Widzowie śledzą losy lekkomyślnego, niezbyt roztropnego Iwana  dobrze animowanego przez Bartosza Sołtysiaka (po lewej stronie), obok niego Paulina Wojtowicz z Babą-Jagą.
Widzowie śledzą losy lekkomyślnego, niezbyt roztropnego Iwana dobrze animowanego przez Bartosza Sołtysiaka (po lewej stronie), obok niego Paulina Wojtowicz z Babą-Jagą. fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl
Z kluczową rolą Iwana mierzy się Bartosz Sołtysiak, który łatwo zjednuje sobie dziecięcą publiczność. Jego bohater budzi sympatię, a przy tym jest naturalnym, zwyczajnym chłopakiem, bardziej kolegą z podwórka niż dumnym królewiczem. Jednak w "Iwanie - carskim synu" Centrum Kultury w Gdyni liczy się zespołowość - każdy z aktorów bardzo dobrze radzi sobie z trudną, niewielką przestrzenią gry i częstymi zmianami lalek (czasem przekazywanymi sobie z rąk do rąk). Agata Mieniuk bawi jako jędzowata Niańka Cara II (to z kolei intrygująca, zabawna kreacja infantylnego, młodocianego cara w wykonaniu Moniki Kijek).

Paweł Klowan dwoi się i troi, by oddać różne role, jakie sobie przypisuje wszechstronny i samowystarczalny Car III. Paulina Wojtowicz (m.in. Baba-Jaga) i Kinga Stańko (choćby jako ojciec Iwana, Car I) również mają ciekawe i zabawne momenty. Jednak na największe wyróżnienie zasługuje Bartłomiej Sudak w roli potężnego Kościeja - najciekawszej z postaci całego przedstawienia, potrafiącej i śmieszyć i przerażać jednocześnie. Z kolei dobrymi radami i siłą spokoju wobec błędów Iwana emanuje bystre Szare Wilczysko w wykonaniu Aleksandry Lis. Cała ósemka wykonawców zasłużyła na duże brawa.

Za pomocą kukiełek stworzono ciekawą, plastyczną, pobudzającą wyobraźnię scenografię, w której łatwo pokazać m.in. chatkę Baby-Jagi czy las.
Za pomocą kukiełek stworzono ciekawą, plastyczną, pobudzającą wyobraźnię scenografię, w której łatwo pokazać m.in. chatkę Baby-Jagi czy las. fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl
Bajka w reżyserii Konrada Szachnowskiego prowadzona jest w dobrym tempie. Dzięki wielu bohaterom i licznym zmianom lalek, akcja przedstawienia jest dynamiczna, a dzieci z uwagą śledzą przygody Iwana. Dla najmłodszych (spektakl kierowany jest do dzieci od lat czterech) fabuła może nie być do końca jasna, jednak sama forma spektaklu powinna je zaciekawić. Nieco zbyt drastycznie, w stylu baśni braci Grimm, przedstawiono jednak śmierć Kościeja, który w interpretacji Sudaka jest bohaterem negatywnym, którego bez trudu można polubić.

Przedstawienie dla młodszych widzów może być nieco za długie (przeszło półtorej godziny z przerwą), a wymiany lalek w prowizorycznych kulisach warto dopracować, by nie było widać branych i odkładanych przez aktorów lalek. To jednak drobiazgi, które nie wpływają specjalnie na pozytywny odbiór tej uniwersalnej bajki, w której dobro i mądrość zostają nagrodzone, a zło i głupota ukarane.

Opinie (13)

  • Pitu pitu zupa rybna (2)

    Skomorochy, (ros. Скоморохи) – średniowieczni aktorzy wędrowni, popisujący się śpiewem, recytacją baśni i legend, tańcami, żonglerką i akrobacją oraz tresurą zwierząt.

    Siedzenie w worko-koszu i animowanie lalek to rzeczywiście nawiązanie jak nic.

    Mój wpis nawiązuje do tradycji Wincentego Kadłubka i Jana Gutenberga

    • 9 10

    • poczytaj coś więcej (1)

      niż Wikipedię. Skomorochy chowali się za parawanami i grali teatrzyk kukiełkowy. Gdyński spektakl nawiązuje do tej tradycji.

      • 8 2

      • ja zajrzałem do Wikipedii i Encyklopedii PWN

        a Ty jakie źródła w tej sprawie możesz polecić ?

        Tak nawiązuje do tej tradycji jak nasze posty do tradycji Wincentego Kadłubka (są pisane) i Jana Gutenberga (są pisane czcionką)

        Powoływanie się na skomorochy to, moim zdaniem, jedynie zabieg marketingowy.

        • 2 5

  • "kompilacja różnych bajek": Baba Jaga i Czerwony Kapturek (2)

    Z zamieszczonego skrótu fabuły wynika, że podstawą jest przede wszystkim Konik Garbusek Piotra Jerszowa - jestem pewien, że recenzent zna tę klasykę rosyjskiej bajki :) A może jednak nie?

    • 3 1

    • czerwona czapeczka - nawiązanie do Czerwonego kapturka

      a buty - do Szewczyka Dratewki
      Smok i Kucharz -> 'Porwanie Baltazara Gąbki' Pagaczewskiego

      Każdy widzi takie nawiązania na jakie mu pozwala mu jego wiedza.

      • 1 1

    • Dobry spektakl. GRATKI.....

      • 1 1

  • Świetny spektakl

    Mój siedmiolatek siedział jak zahipnotyzowany, scenografia świetna, aktorzy doskonali. Bardzo fanie sprawdza się śpiew, który jest przerywnikiem między niektórymi scenami. Brawo!

    • 10 0

  • Już po scenografii widać, że jakiś infantylny ten spektakl. (4)

    • 5 19

    • Nie ma jak oceniac po zdjeciach :P Typowy komentarz na trojmiachu :)))

      • 5 4

    • Nie karmcie trola

      • 5 2

    • To jest spektakl dla dzieci...

      • 3 4

    • Edziu..

      Niedawno pisałem Ci, że jesteś głupol. I niestety nic się nie zmieniło od tego czasu.To smutne. Mam prośbę..wyluzuj, idż na sanki może. Dotleń się, może to pomoże.

      • 1 3

  • Jak za dawnych czasów w Miniaturze

    Taki spektakl oglądałam w Teatrze Miniatura przed ponad trzydziestu laty:) Dla mnie to klasyka, która się nie starzeje. I przynajmniej są lalki, których teraz w Miniaturze jak na lekarstwo, niestety.

    • 6 1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Warsztaty polskiej muzyki tradycyjnej
Warsztaty polskiej muzyki tradycyjnej
warsztaty
lis 24-5.12
Warsztaty - GAK Plama ul.
Do DNA
Do DNA
wystawa
lut 13-31.12
g. 10:00 - 16:00
Gdańsk, Narodowe Muzeum Morskie
Pobożni i cnotliwi. Dawni gdańszczanie w zwierciadle sztuki
Pobożni i cnotliwi. Dawni...
wystawa
maj 15-31.12
Gdańsk, Muzeum Narodowe

Kulinaria

Sprawdź się

Sprawdź się

Architektem, który zaprojektował eklektyczną willę, dzisiejszą siedzibę Muzeum Sopotu był: