W "Jaśminowej Sadze" najtrudniejsze jest wyrządzanie krzywdy bohaterom

Anna Sakowicz, choć specjalizuje się w powieściach obyczajowych, postanowiła napisać sagę. Do tej pory ukazały się dwa tomy "Jaśminowej sagi": "Czas grzechu" i "Czas gniewu".
Anna Sakowicz, choć specjalizuje się w powieściach obyczajowych, postanowiła napisać sagę. Do tej pory ukazały się dwa tomy "Jaśminowej sagi": "Czas grzechu" i "Czas gniewu". mat. prasowe / archiwum autorki

Choć specjalizuje się w powieściach z gatunku obyczajowych, postanowiła napisać sagę historyczną. Anna Sakowicz, bo o niej mowa, po czterdziestu latach życia zamieniła rodzinny Stargard Szczeciński na Starogard Gdański. Pomorze ją urzekło, a w Gdańsku, stolicy regionu, postanowiła oprzeć akcję swojej "Jaśminowej Sagi" wydanej przez wydawnictwo Poradnia K. Dotychczas ukazały się dwa tomy z serii: "Czas grzechu" i "Czas gniewu". Rozmawiamy z pisarką o Gdańsku, historii i o trudzie pracy nad sagą.



Księgarnie w Trójmieście


Magdalena Raczek: Jak to się stało, że Gdańsk stał się jednym z głównych bohaterów pani książek z serii "Jaśminowa Saga"? Nie jest pani gdańszczanką, nie ma pani tutaj rodzinnych korzeni i nie łączą pani z miastem żadne koneksje osobiste. Skąd zatem ten Gdańsk?

Anna Sakowicz: Miłość do Gdańska "przejęłam" od męża. On z pewnością jest lokalnym patriotą, urodził się i wychował na Kociewiu. Często jednak jeździł do Gdańska, tam zamieszkała jego starsza siostra, ponadto właśnie to miasto wybrał na czas studiów, więc wnikał w Gdańsk od najmłodszych lat. Kiedy się poznaliśmy, starał się zarazić mnie tą swoją miłością i pewnie mu się udało. Ponadto zbiera stare pocztówki z Gdańskiem, a im naprawdę trudno się oprzeć, mają niepowtarzalny klimat. Może uda się nam kiedyś przenieść do Gdańska?

Wybrała pani do opisu dziejów rodziny Jaśmińskich ostatnie stulecie. Czas, w którym dzieje się akcja sagi, to lata od 1916 roku do 2019. Skąd pomysł na właśnie ten okres?

Tak naprawdę, nie wiem. Po prostu, gdy stwierdziłam, że napiszę sagę, naturalnym wyborem było ostatnie stulecie. Może zadziałała podświadomość i skojarzyło mi się "Sto lat samotności" Marqueza? Nie wiem. Z drugiej strony wydaje mi się, że do pokazania zmian pokoleniowych konieczny jest długi przedział czasowy, sto lat to chyba odpowiedni okres.

Recenzje książek z Trójmiasta



Saga podzielona jest na trzy części: pierwszy tom to lata Wolnego Miasta Gdańska, drugi to czas wojny i powojnia, trzeci ma dotyczyć historii najnowszej (Solidarność, wyjście z komunizmu i wolna Polska) - czy to było dla pani trudne, by trzymać się faktów historycznych? Czy nie kusiło pani czasem, by odrzucić realia i "odpłynąć" w fikcję literacką?

Trzymanie się faktów historycznych było najtrudniejszą częścią tworzenia sagi. Nie jestem historykiem z wykształcenia. Paraliżował mnie strach, czy nie popełnię błędów, ale zależało mi, żeby fikcyjne losy bohaterów mocno były osadzone w historii, by pokazać, że często nie wyciągamy wniosków z przeszłości, że nasze losy uzależnione są od aktualnej polityki, a historia często zatacza koła, tylko tego nie dostrzegamy. Wydawnictwo Poradnia K zadbało o konsultacje historyczne. Tutaj nieocenioną pomocą służył pan dr Jan Daniluk, który pomógł mi zapanować nad historią.

Przeczytaj także: Świat oczami kobiet. "Czas grzechu". Tom pierwszy "Jaśminowej sagi" Anny Sakowicz

"Czas gniewu" to drugi tom sagi Anny Sakowicz.
"Czas gniewu" to drugi tom sagi Anny Sakowicz. mat. prasowe
Saga chyba nie jest najłatwiejszym gatunkiem i wydaje mi się, że wymaga dobrej organizacji pracy?

Faktycznie, saga to wymagający gatunek. Początkowo nie wiedziałam, jak się za nią zabrać. Gubiłam się w gąszczu zdarzeń i postaci. I tak jak w każdej innej książce mogę pójść "na żywioł", tak tutaj się nie dało. Musiałam mieć plan, drzewo genealogiczne, rozpisaną charakterystykę bohaterów (bo przecież każdy musiał być inny), do tego najważniejsze punkty historii, na które chciałam zwrócić uwagę. Bez dobrej organizacji na pewno by się nie udało.

A sama lubi pani czytać sagi? Czy szukała pani inspiracji w sagach tj. "Stulecie Winnych" czy "Boża podszewka"?

Tak, bardzo lubię. Wzorem doskonałej sagi jest dla mnie "Ósme życie" Nino Haratischwili. Kiedy przeczytałam sagę o gruzińskim fabrykancie czekolady, postanowiłam, że moją spróbuję napisać z podobnym rozmachem. Urzekło mnie, w jaki sposób autorka opowiada historię Gruzji, dyskretnie, w tle, a zarazem w niezwykle fascynujący sposób. Myślę, że właśnie o to chodzi, by tło historyczne nie zdominowało fabuły, by nie zanudzić czytelnika, a porwać go w wir wydarzeń.

Przeczytaj także: "Nieprzewodnik rowerowy". Ruszaj na wycieczkę po Kociewiu

Jestem ciekawa, jak powstała koncepcja rodziny Jaśmińskich. Bohaterami sagi są członkowie rodziny Jaśmińskich - głównie córki introligatora z Wrzeszcza - Antoniego Jaśmińskiego: Katarzyna, Julia i Stasia, a także ich mężowie, dzieci, przyjaciele, sąsiedzi itd. Dlaczego wybrała pani na bohatera akurat introligatora?

Introligator z prostej przyczyny. Wszystko, co dotyczy książek, jest fascynujące i w jakimś stopniu "magiczne". Studiowałam edytorstwo współczesne i być może dlatego ciekawi mnie edytorska strona książek, ich druk, rodzaj opraw. Być może w poprzednim życiu byłam drukarzem albo introligatorem, bo ten wątek wraca w moich powieściach.

Uczyniła też pani jaśmin pewnym symbolem, odwołującym się do nazwiska bohaterów - co ma w sobie ten kwiat, że stał się tak ważny dla pani i pani bohaterów?

Zależało mi, żeby działać na wszystkie zmysły czytelników, między innymi na węch i wzrok. Jaśmin ma niezwykły zapach, ponadto jego biel, delikatność są niezwykłe, symboliczne. Kojarzy się z niewinnością, czystością. W języku arabskim jaśmin (Yasmin) oznacza dar Boga. Idealnie mi to pasowało do trzech sióstr Jaśmińskich.

"Czas gniewu" - druga część Jaśminowej Sagi miała swoją premierę w marcu tego roku.
"Czas gniewu" - druga część Jaśminowej Sagi miała swoją premierę w marcu tego roku. fot. materiały prasowe
Pierwszy tom sagi był bardziej obyczajowy, a w drugim tomie akcent przesunięty jest na historię, na tragiczne wydarzenia wojenne. Zaskoczyła mnie mnogość opisów związanych z działaniami wojennymi tj. wysiedlanie Niemców, przesiedlanie Polaków ze wschodu, wywożenie na przymusowe roboty, życie w obozie koncentracyjnym w Stutthofie, wejście Rosjan do Gdańska, publiczne egzekucje po wojnie... Dramatyzm i nagromadzenie tych zdarzeń są wręcz przytłaczająca dla czytelnika... Jak wyglądała praca nad tymi fragmentami? Czy podeszła pani do tego "na zimno", czy z emocjami?

Nie sposób było uczynić drugiego tomu bardziej historycznego. Przypadł on na trudne lata, bo wybuch drugiej wojny światowej, wyzwolenie, czasy PRL-u. Przyznam, że fragmenty dotyczące wojny przeżywałam bardzo mocno, bo jestem osobą emocjonalną. Śnił mi się po nocach obóz koncentracyjny, płakałam podczas pisania. To był trudny czas. Nie wspomnę o emocjach, jakie towarzyszyły mi podczas robienia researchu. Na pewno nie umiałabym podejść do tego "na zimno". Najtrudniejsze było wyrządzanie krzywdy bohaterom. Czułam, że cierpią przeze mnie, jakby byli prawdziwymi ludźmi.

Wydawnictwa w Trójmieście


Bohaterów spotyka mnóstwo cierpienia, ale chyba najwymowniejszą jest scena w piwnicy. Ofiarą czerwonoarmistów staje się jedna z Jaśmińskich, której wyjątkowo pani nie oszczędza - żeby nie zdradzać czytelnikom za wiele, powiem tylko, że traci ona swoich najbliższych, zostaje brutalnie, zbiorowo zgwałcona. Czy trudno było pani zdecydować, co się wydarzy w tej piwnicy, czy już od początku pani wiedziała, jak się potoczy ta scena?

Tę scenę zmieniałam kilka razy. Być może gdyby ta sytuacja zdarzyła się naprawdę, żadna z moich bohaterek nie wyszłaby z piwnicy żywa. Nie wiem. To był jeden z najtrudniejszych fragmentów powieści. Pisałam go, potem wyrzucałam i zaczynałam od nowa. Trudno było ubrać te zdarzenia w słowa, bo targały mną silne emocje, ale byłam przekonana, że powinno to się pojawić w książce.

Gdańsk to taka szkatułka, w której kryją się mniejsze, przypomina trochę matrioszkę - mówi Anna Sakowicz.
Gdańsk to taka szkatułka, w której kryją się mniejsze, przypomina trochę matrioszkę - mówi Anna Sakowicz. mat. prasowe / archiwum autorki
"Zginiemy jako Niemcy zastrzeleni przez Polaków w angielskich samolotach" - mówi w pewnym momencie Antoni. To taki chichot historii, ale walka o tożsamość tych ludzi i wiara w to, że są u siebie były nieraz tragiczne. Kim dla pani są gdańszczanie tacy jak Jaśmińscy?

Jaśmiński to Polak, ale przede wszystkim gdańszczanin. Ktoś, kto wrósł w konkretne miejsce i nie wyobrażał sobie życia poza Danzig, Freie Stadt Danzig czy poza Gdańskiem. Miasto się zmieniało, ale jego patriotyzm lokalny wciąż był taki sam. Kochał gdańskie kamienice, zwyczaje, gdańską gwarę, nie przeszkadzało mu sąsiedztwo Niemców (z jednym z nich się przyjaźnił), pił machandla i powtarzał, że gdańska krew to nie maślanka. Jednak takim ludziom jak Jaśmiński z pewnością trudno było zachować własną tożsamość, bo ci, którzy przejmowali władzę w mieście, wymagali dookreślenia, kim się jest, nie wystarczało bycie gdańszczaninem, trzeba było być Niemcem albo (później) Polakiem. Dlatego ja w definicję gdańskiej tożsamości (z tamtego czasu) wpisałabym niepewność.

Jaki będzie ostatni tom sagi? Pierwszy - jak wspomniałam - miał charakter bardziej obyczajowy, drugi mocno historyczny, a trzeci?

Trudno mi ocenić, bo na pewno historia odegra w nim ważną rolę, szczególnie Grudzień`70 i stan wojenny, choć chyba znów dominować będą wątki obyczajowe, bo w ostatnim tomie muszą się wyjaśnić wszystkie rodzinne tajemnice. Na pewno będzie w trzeciej części sporo pożegnań. Bohaterowie przecież mocno się postarzeli.

Czytaj także: Zaczytane Trójmiasto - zobacz polecane nowości literackie z Trójmiastem w tle lub w roli głównej.

Nad czym pani obecnie pracuje i czy po skończeniu sagi planuje pani wrócić do Gdańska lub Trójmiasta na kartach swoich powieści?

Obecnie piszę powieść opartą na prawdziwych zdarzeniach. Nie mogę na razie zdradzić, co to będzie, ale do Trójmiasta zamierzam wrócić. Julia Jaśmińska powiedziała, że Gdańsk to taka szkatułka, w której kryją się mniejsze, przypomina trochę matrioszkę. Chyba za bardzo wniknęłam w to miasto, żeby do niego nie wracać w następnych powieściach. Mam już pomysł na ciekawy "powrót", na razie jednak gromadzę literaturę, by dobrze się do niego przygotować. Mam też w planie napisanie książki dla dzieci z dawnym Gdańskiem w tle.

Anna Sakowicz (ur. 1972 r.) - absolwentka filologii polskiej, edukacji filozoficznej i filozofii na Uniwersytecie Szczecińskim oraz edytorstwa współczesnego na Uniwersytecie im. Stefana Kardynała Wyszyńskiego w Warszawie. Od 2013 r. prowadzi blog Kura Pazurem. Obecnie autorka dwunastu książek, w tym dwóch dla dzieci. Bibliofilka, matka zdolnej i pięknej córki, żona pasjonata jazdy na rowerze i fotografa amatora oraz posiadaczka dwóch wspaniałych kotów Pepcia i Ośki. Mieszka na Kociewiu, w Starogardzie Gdańskim.

Opinie wybrane


wszystkie opinie (26)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze

więcej artykułów »

Wydarzenia

Legenda Radmoru - wystawa
Legenda Radmoru - wystawa
wystawa
lis'20 7-29.08
Gdynia, Muzeum Miasta Gdyni
Był sobie łowca - opowieść o ludziach epoki lodowcowej
Był sobie łowca - opowieść o ludziach...
wystawa
lut 12-30.06
Sopot, Grodzisko
Do DNA
Do DNA
wystawa
lut 13-31.12
g. 11:00 - 18:00
Gdańsk, Narodowe Muzeum Morskie

Sprawdź się

Sprawdź się

Scena Letnia Teatru Miejskiego im. Witolda Gombrowicza w Orłowie działa od...?