Wiadomości

Udany wieczór z piosenkami Starszych Panów w Filharmonii

W sobotni wieczór w Filharmonii Bałtyckiej odbył się kolejny koncert z cyklu "Głosy dla hospicjów", organizowany przez Fundację Hospicyjną. Gwiazdami wieczoru byli Magda Umer, Grzegorz Małecki i Piotr Machalica, którzy oczarowali słuchaczy pełnymi ironii i humoru interpretacjami piosenek Kabaretu Starszych Panów.



Choć piosenki Jeremiego Przybory i Jerzego Wasowskiego powstały przed kilkudziesięcioma laty, ich atrakcyjność nie zmalała ani trochę. Nie dziwi zatem, że podczas sobotniego koncertu widownia Filharmonii Bałtyckiej była wypełniona niemal do ostatniego miejsca, a wykonania ulubionych hitów z ekscytacją wyczekiwali zarówno kilkuletni, jak i kilkudziesięcioletni słuchacze.
Wydarzenie zapowiadaliśmy w naszym kalendarzu imprez oraz cyklu Planuj tydzień.
Osoba obdarzona przez naturę wielkim seksapilem nie ma łatwego życia, o czym przekonywał Magdę Umer Grzegorz Małecki śpiewając "Bo we mnie jest seks". Wykonawcom towarzyszył zespół w składzie: Wojciech Borkowski - fortepian, Adam Cegielski - kontrabas oraz Czesław Mały Bartkowski - perkusja.
Osoba obdarzona przez naturę wielkim seksapilem nie ma łatwego życia, o czym przekonywał Magdę Umer Grzegorz Małecki śpiewając "Bo we mnie jest seks". Wykonawcom towarzyszył zespół w składzie: Wojciech Borkowski - fortepian, Adam Cegielski - kontrabas oraz Czesław Mały Bartkowski - perkusja. Edyta Steć/Trójmiasto.pl

Finezyjne, inteligentnie dowcipne piosenki Starszych Panów to dla wykonawców wielkie wyzwanie nie tylko muzyczne, ale i aktorskie. Konieczna jest również perfekcyjna dykcja, bo tekst każdej z nich to małe literackie arcydzieło, naszpikowane łamańcami językowymi (weźmy za przykład chociażby refren piosenki "Jeżeli kochać" - "wespół w zespół, wespół w zespół, by żądz moc móc zmóc"). Jeśli wykonawca posiada wspomniane umiejętności, a do tego nie kopiuje unikatowych interpretacji Przybory i Wasowskiego (ale także wielkich artystów, którzy mieli te piosenki w repertuarze, jak np. Kalina Jędrusik, Wiesław Gołas czy Wiesław Michnikowski), tylko wykazuje się kreatywnością i inicjatywą, możemy mówić o sukcesie. Magdzie Umer, Piotrowi Machalicy i Grzegorzowi Małeckiemu taki sukces bez wątpienia udało się wypracować.

Choć Małecki subtelnie upominał Piotra Machalicę (na zdj.), że to "szedłem" jest właściwą formą, ten pozostał konsekwentny, rozbawiając słuchaczy do łez interpretacją piosenki "Do ciebie szłem".
Choć Małecki subtelnie upominał Piotra Machalicę (na zdj.), że to "szedłem" jest właściwą formą, ten pozostał konsekwentny, rozbawiając słuchaczy do łez interpretacją piosenki "Do ciebie szłem". Edyta Steć/Trójmiasto.pl
Październikowy koncert został oparty na programie "Zimy żal" z 1989 roku. Piosenki zostały uszeregowane tematycznie, a całość pełnym humoru komentarzem opatrzyła Magda Umer. Z właściwą sobie powściągliwością opowiadała o współpracy z Jeremim Przyborą, przypominała anegdoty i komentarze mistrza, niejednokrotnie wywołując salwy śmiechu na widowni. Choć miała dookoła siebie przeszło tysiąc słuchaczy, udało jej się wytworzyć intymną, kameralną atmosferę. Dzięki temu bez trudu mogliśmy nie tylko przysłuchiwać się dobrze znanym melodiom, ale i delektować się genialnymi, pełnymi inteligentnego humoru tekstami.

Również towarzyszący Umer panowie - Piotr Machalica i Grzegorz Małecki, stanęli na wysokości zadania, ciekawie interpretując piosenki Starszych Panów. Szczególnie dobrze zaprezentował się ten drugi, kradnąc serca słuchaczy chociażby przejmującym wykonaniem "Bo we mnie jest seks", czy ekspresyjną opowieścią o przygodzie z trupem znalezionym w szafie ("Ballada z trupem"). Śmiechu było co niemiara również podczas śpiewanej przez Machalicę piosenki "Do ciebie szłem", czy wykonywanych przez panów w duecie "Na ryby" oraz "Jeżeli kochać to nie indywidualnie". Wisienką na torcie była znakomicie wykonana zarówno muzycznie jak i aktorsko "Taka gmina".

- Lepsze niż ławka przed sklepem w Wilkowyjach - komentował rozbawiony do łez słuchacz. - Grają tak wiarygodnie, że nawet alkomat dałby się nabrać i wskazał stan ekstremalnego upojenia alkoholowego.
A że piosenka jest dobra na wszystko, to właśnie utworem o tym tytule artyści zakończyli swój występ, wykonując go z towarzyszeniem chóru Fundacji Hospicyjnej oraz sporą częścią publiczności. Na bis, Magda Umer wraz ze słuchaczami, wykonała nastrojowe "Na całej połaci śnieg".

Publiczność wypełniła salę koncertową Filharmonii Bałtyckiej niemal do ostatniego miejsca. Piosenki Starszych Panów najwyraźniej się nie starzeją i nadal mają licznych wielbicieli w każdej z grup wiekowych.
Publiczność wypełniła salę koncertową Filharmonii Bałtyckiej niemal do ostatniego miejsca. Piosenki Starszych Panów najwyraźniej się nie starzeją i nadal mają licznych wielbicieli w każdej z grup wiekowych. Edyta Steć/Trójmiasto.pl
Koncert nie przebiegł bez zakłóceń. W jego trakcie jedna ze słuchaczek odebrała telefon, przerywając artystom występ. Wiadomość, którą otrzymała musiała bardzo ją zdenerwować, ponieważ biegnąc do wyjścia krzyczała do swojego rozmówcy: "jestem w filharmonii, ale zaraz przyjadę. Wezwij karetkę i czekaj". Przejęta wydawała się nawet Magda Umer, która ze sceny zapytała, czy może w jakikolwiek sposób pomóc.

Po chwili okazało się jednak, że była to zaplanowana prowokacja, ściśle nawiązująca do kampanii, którą sobotni koncert inaugurował - "Opiekun rodzinny - nie musi być sam". Gdyby podobne zdarzenie miało miejsce podczas jakiegokolwiek innego koncertu, publiczność nie kryłaby oburzenia. Na tej publiczności, która w sobotę zjawiła się na Ołowiance, ów epizod zdawał się wrażenia nie robić - słuchacze przyjęli to ze zrozumieniem i stoickim spokojem. Powód jest oczywisty - zdecydowana większość osób, które zasiadły na widowni, to sympatycy fundacji czy właśnie opiekunowie rodzinni. Ich codzienność determinuje choroba bliskiej osoby, a takiego telefonu, jak ten, który symulowała podstawiona słuchaczka, każdy z nich spodziewa się i obawia.

- Przyszliśmy na ten koncert z powodu szczytnego celu, jakim jest zbiórka funduszy na Fundację Hospicyjną, ale także żeby po prostu wyrwać się z domu i zasmakować odrobiny kultury - wyznał jeden ze słuchaczy, którego dziecko jest podopiecznym fundacji. - Na co dzień nie mamy takiej możliwości, ponieważ nasze życie podporządkowaliśmy opiece nad chorym synem - jesteśmy mu oddani całkowicie, przez 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Mówi się, że takie wydarzenia są ważne z finansowego punktu widzenia, bo przecież chodzi o zbiórkę funduszy. Ja cenię je sobie jednak za to, że dają chwilę radości i wytchnienia takim osobom, jak ja, których codzienność zdeterminowała choroba bliskiej osoby.
W przerwie koncertu odbyły się aukcje charytatywne, loteria fantowa, a na stoiskach przygotowanych przez partnerów fundacji można było zrobić zakupy, wspierając tym samym szczytny cel.

Opinie (14) 1 zablokowana

Dodaj opinię
Walczymy z przemocą słownąKasujemy opinie obraźliwe i nie na temat

Dodaj opinię

Odpowiedz

Dodając opinię akceptujesz regulamin dodawania opinii.
Administratorem Twoich danych osobowych jest Trojmiasto.pl Sp. z o.o.. Szczegóły przetwarzania danych znajdują się w polityce prywatności.

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

09

sierpnia

Kino Letnie w Orłowie - 10.... Gdynia, Scena Letnia w Orłowie

20

sierpnia

21

sierpnia

Muzyczne Lato Vol. 5 - Faza... Gdańsk, Stary Maneż

Rozrywka

Pół wieku prowadziła znaną pasmanterię w Gdańsku
Po 50 latach zamyka się znana pasmanteria
Brzeźno: Żabson dał koncert-niespodziankę na parkingu
Żabson dał koncert-niespodziankę

Kulinaria

Okiem dietetyka: domowe lody bez cukru
Jak zrobić domowe lody bez cukru?

Sprawdź się

Co to jest Monumental Art?