Wiadomości

stat

Udana inauguracja Gdańskiego Festiwalu Muzycznego

Christian Zacharias, który poprowadził Orkiestrę Polskiej Filharmonii Bałtyckiej podczas piątkowego koncertu, pełni funkcję rezydenta tegorocznego Gdańskiego Festiwalu Muzycznego.
Christian Zacharias, który poprowadził Orkiestrę Polskiej Filharmonii Bałtyckiej podczas piątkowego koncertu, pełni funkcję rezydenta tegorocznego Gdańskiego Festiwalu Muzycznego. fot. Edyta Steć/Trojmiasto.pl

W piątkowy wieczór w Filharmonii Bałtyckiej odbył się pierwszy z koncertów tegorocznego Gdańskiego Festiwalu Muzycznego. Program wypełniły dzieła kompozytorów romantycznych, a w podwójnej roli - dyrygenta i solisty - z orkiestrą gospodarzy wystąpił Christian Zacharias - tegoroczny rezydent festiwalu. I choć niemiecki artysta dyrygentem jest znakomitym, to jego umiejętności pianistyczne przyćmiły wszystko inne i wprawiły publiczność w zachwyt.



Gdański Festiwal Muzyczny to nie tylko największy festiwal muzyki klasycznej na Pomorzu, ale również - ze względu na otwartą formułę - wydarzenie niezwykle różnorodne. Sympatycy festiwalu przywykli do tego, że program niemalże każdej z dotychczasowych edycji determinowała sylwetka artysty rezydenta - wybitnej osobistości ze świata kultury, związanej z Pomorzem. Związek z naszym regionem ma również Christian Zacharias, tegoroczny rezydent - jego matka urodziła się w Gdańsku i przez lata mieszkała przy ul. Tuwima.

Tegoroczna odsłona festiwalu została opatrzona hasłem "Korzenie", bo i inne gwiazdy występujące podczas festiwalu mają mniejszy lub większy związek z Polską, a więc ich występ w Gdańsku można traktować jako metaforyczny powrót do korzeni. Wystarczy wspomnieć chociażby Jana Lisieckiego - młodego kompozytora kanadyjskiego, który polskiego pochodzenia nigdy się nie wypierał, jak i sopranistkę barokową Aleksandrę Anisimowicz - wykształconą w Holandii Polkę. Do korzeni powraca również Konstanty Andrzej Kulka, który przez wiele lat pracował w Warszawie.

Metaforyczny powrót do polskich korzeni podczas tegorocznego Gdańskiego Festiwalu Muzycznego 2018 nie tyczy się wyłącznie wykonawców - również jego program w szczególny sposób uwzględnia naszą rodzimą muzykę. Wykonane zostaną wszystkie utwory na fortepian i orkiestrę Fryderyka Chopina, kompozycje Karola Lipińskiego, Ignacego Feliksa Dobrzyńskiego, Ignacego Jana Paderewskiego, Karola Szymanowskiego i Grażyny Bacewicz.

Christian Zacharias jest nie tylko wybitnym dyrygentem, ale i pianistą. Jego unikatowa interpretacja Koncertu f -moll Fryderyka Chopina oczarowała słuchaczy.
Christian Zacharias jest nie tylko wybitnym dyrygentem, ale i pianistą. Jego unikatowa interpretacja Koncertu f -moll Fryderyka Chopina oczarowała słuchaczy. fot. Edyta Steć/Trojmiasto.pl
Program piątkowego koncertu, inaugurującego festiwal, wypełniły dzieła kompozytorów romantycznych. Orkiestra Polskiej Filharmonii Bałtyckiej pod dyr. Christiana Zachariasa przywitała się z publicznością Uwerturą Manfred op. 115 Roberta Schumanna. Choć interpretatorzy muzyki romantycznej mają skłonność do przesadnego gospodarowania środkami wyrazu oraz popadania ze skrajności (również dynamicznej) w skrajność, Christian Zacharias zaskoczył słuchaczy, stawiając górną granicę dynamiki na mezzo forte. Zrobił to oczywiście z określonego powodu - bardziej cicha orkiestra to bardziej wyraziste detale. Niestety, gdańscy filharmonicy nie czuli się chyba zbyt komfortowo grając tak cicho - wykonanie było nerwowe, mało precyzyjne, że o nieścisłościach intonacyjnych nie wspomnę. Bywały momenty, że górę nad tymi pozytywnymi detalami (a i takich było niemało), brały te negatywne.

W Koncercie fortepianowym f-moll op. 21 Fryderyka Chopina Zacharias, który prowadził orkiestrę od fortepianu, bariery dynamicznej nie podniósł, ale orkiestra z każdą minutą coraz bardziej przyzwyczajała się do tej niecodziennej sytuacji i zaczynała muzykować. Na początku nieśmiało, jedynie dopełniając prezentację solisty, aby w finale wejść z nim w odważny dialog. Sam Zacharias wychodził zresztą z inicjatywą, dając koncertmistrzowi wyraźne sygnały, że liczy na partnerstwo, a nie jedynie robienie tła. Muzycy orkiestrowi zadanie mieli niełatwe, bo Christian Zacharias grał partię solową tak, że zapierało dech. Dosłownie! Leszek Możdżer powiedział kiedyś, że Chopin był jazzmanem, a Zacharias nam to udowodnił. Grał pięknym, miękkim dźwiękiem, z niesamowitą lekkością, jakby całą partię solową łączyła jedna ligatura. Płynnie prześlizgiwał się po klawiszach nawet podczas najbardziej wirtuozerskich przebiegów. W każde rubato włożył niesamowitą dawkę emocji, przez co muzyka Chopina brzmiała chwilami jak fortepianowe, jazzowe solówki. Publiczność była oczarowana i gromkimi brawami kilkakrotnie wywoływała solistę - dyrygenta na scenę, otrzymując w podziękowaniu Walca nr 13 Des - dur op. 70 nr 3 Fryderyka Chopina. W równie udanej interpretacji.

Z powodu opadów deszczu i podtopień ulic trzeba było nieznacznie przesunąć rozpoczęcie koncertu. I choć nie wszystkim słuchaczom udało się dotrzeć, zdecydowana większość miejsc na widowni była zajęta.
Z powodu opadów deszczu i podtopień ulic trzeba było nieznacznie przesunąć rozpoczęcie koncertu. I choć nie wszystkim słuchaczom udało się dotrzeć, zdecydowana większość miejsc na widowni była zajęta. fot. Edyta Steć/Trojmiasto.pl
W drugiej części koncertu Christian Zacharias zdjął umowną barierę dynamiczną, prezentując publiczności pełen wachlarz emocji oraz potęgę brzmienia orkiestry. Jego interpretacja II Symfonii D-Dur op. 73 J. Brahmsa była skrajnie różna od tego, co zostało zaprezentowane w części pierwszej, ale równie zachwycająca. Rozkręciła się (rozegrała) również orkiestra, dzięki czemu publiczność miała okazję wziąć udział w wybornej estetycznej uczcie. Zacharias dyrygował zamaszyście, emocjonalnie, ale w jego gestach nie było nic teatralnego ani sztucznego. Nie robił nic po publikę - był całkowicie pochłonięty prowadzeniem orkiestry i koncentrował się na realizacji najdrobniejszych detali.

Po zakończeniu koncertu zachwyceni słuchacze nagrodzili wykonawców zasłużonymi, gromkimi brawami. I zapewne owacjom nie byłoby końca, gdyby Zacharias nie dał orkiestrze sygnału, żeby opuściła scenę. Wielcy artyści wiedzą, kiedy zejść ze sceny, a on zaserwował taką dawkę emocji, że tego widowiska naprawdę nie trzeba było przedłużać. Kończąc koncert pozwolił słuchaczom spokojnie "przetrawić" to, czego doświadczyli, zamiast serwować im przesyt. A były to doświadczenia, które będą przez słuchaczy z pewnością wspominane jeszcze długo z wielkim sentymentem.

Po udanej, piątkowej inauguracji Gdańskiego Festiwalu Muzycznego, nie pozostaje nam nic innego, jak skorzystać i z pozostałych propozycji przygotowanych przez organizatorów. I tak, dla przykładu, podczas finału posłuchamy Orkiestry Symfonicznej Filharmonii Pomorskiej z Bydgoszczy oraz (wspomnianego) młodego, ale już światowej sławy, kanadyjskiego pianisty o polskich korzeniach Jana Lisieckiego. W programie festiwalu nie zabraknie też stałych punktów, jak np. koncert Cappelli Gedanensis, która tym razem zaprosiła do wspólnego występu sopranistki Olgę Pasiecznik i Aleksandrę Anisimowicz oraz hiszpańskiego dyrygenta Alfonsa Reverte Casasa, recital wokalny Marii Domżał - laureatki Grand Prix Ogólnopolskiego Konkursu Wokalnego Impressio Art, czy koncert w Centrum św. Jana - oratorium Stworzenie Świata J. Haydna w wykonaniu orkiestry Sinfonia Varsovia, Polskiego Chóru Kameralnego oraz solistów (Joanna Freszel - sopran, Ryszard Minkiewicz - tenor, Wojtek Gierlach - bas) pod batutą Jana Łukaszewskiego.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (10)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

18

października

Sopockie Konsekwencje Teatr... Sopot, Teatr BOTO

19

października

20

października

Met Opera: Samson i Dalila Gdańsk, Multikino Gdańsk

Rozrywka

Miauczyński idzie do szkoły. Recenzja filmu "7 uczuć"
Recenzja filmu "7 uczuć" Koterskiego
Planuj tydzień: trochę jesiennego wyciszenia
Planuj tydzień: trochę jesiennego wyciszenia

Kulinaria

Francuskie smaki na talerzu. Gdzie spróbować?
Francuskie smaki. Gdzie spróbować?
Lokalna podróż kulinarna z Restaurant Week
Podróż kulinarna z Restaurant Week

Planuj z nami tydzień

Planuj tydzień: trochę jesiennego wyciszenia
Planuj tydzień: trochę jesiennego wyciszenia