Wiadomości

"Ucieczka na Seszele": o nowej powieści nieznanego autora

Z czym kojarzą się Seszele? Te wyspy, uznawane za jedne z najpiękniejszych na świecie, słyną z piaszczystych plaż, palm, lazurowej wody i rafy koralowej. Zapewne wielu z nas utożsamia je z rajem na ziemi. Tym właśnie były seszelskie wyspy dla bohatera książki pt. "Ucieczka na Seszele" Leona Pirsa, dopóki nie stały się dla niego czymś więcej - możliwością ucieczki, azylu i schronienia dla jego rodziny.



Już sam tytuł sugeruje, że Seszele staną się nie tylko celem podróży, ale i kierunkiem jakiejś ucieczki. Trochę to zdradza zamysł fabularny, ale trzeba przyznać, że Seszele to świetne miejsce, aby się ukryć. Składają się bowiem aż z 115 wysp na Oceanie Indyjskim, w tym 33 z nich są zamieszkane. Największa nazywa się Mahé i tu znajduje się stolica kraju - Victoria. Inne większe wyspy to m.in Praslin i La Digue. Na tych właśnie wyspach autor częściowo umieścił akcję swojej książki.

Recenzje książek z Trójmiasta


"Ucieczka na Seszele" to książka Leona Pirsa - autora, o którym nic nie wiadomo.
"Ucieczka na Seszele" to książka Leona Pirsa - autora, o którym nic nie wiadomo. mat.promocyjne wydawnictwa
Ten seszelski błogi klimat autor opisuje dość często, niejednokrotnie porównując jakieś elementy krajobrazu do tego, co zna z ojczyzny (np. przywołuje plażę w Jelitkowie). Przykładowo o tym, jak się żyje na wyspach, Pirs pisze we fragmencie:

To był jeden z wielu kolejnych podobnych do siebie dni na wyspach. Prażące słońce, szumiące liście palm, turkusowe morze i błękitne niebo. W barze odpoczywała raptem jedna zakochana i już mocno spalona słońcem parka młodych ludzi. Siedzieli przy najdalszym stoliku. Obecna była też jaszczurka nad barem; nie wiadomo, na co polowała - czy na owady, czy na darmowego drinka. Z pobliskich zabudowań i bezsamochodowej ulicy dochodził delikatny szum obecności nielicznych ludzi. Ani mnie, ani jego nic tu nie poganiało.

Ale autor opisuje nie tylko Seszele, bo akcja powieści jest osadzona w głównej mierze również w Polsce (dokładnie w Trójmieście, zwłaszcza w Gdańsku, ale i w Warszawie), gdzie główny bohater - Paweł Adamski - mieszka i pracuje. Akcja przenosi się też do innych krajów europejskich, m.in. do Francji, Szwajcarii, a także do stolicy Zjednoczonych Emiratów Arabskich, czyli Dubaju. Szczególnie ciekawie wypada obraz tego ostatniego miasta widzianego z perspektywy "ubogiego krewnego" - średniozamożnego Europejczyka.

Jednak trzeba przyznać, że tak naprawdę wszystkie miejsca akcji "Ucieczki na Seszele" są intrygujące i na pewno przyciągną wielu czytelników, którzy lubią przenosić się za pomocą kart literatury w inne - mniej lub bardziej egzotyczne - przestrzenie. To taka wartość naddana tej powieści i jej duży walor.

Kim jest natomiast autor książki - Leon Pirs? Nie wiadomo. Podobno pochodzi z Trójmiasta. Trudno to jednak stwierdzić na pewno, albowiem jest to pseudonim literacki i o samym twórcy nie wiemy nic. Nie umieszczono notki autorskiej ani na okładce książki, ani też na stronie poświęconej powieści, ani także u wydawcy. Jedyne, czego czytelnik może się dowiedzieć, to powody, dla których autor rzecz napisał:

- Ta książka jest po to, aby dostarczyć Ci rozrywki - to przede wszystkim. Przy okazji pragnąłem podzielić się swoimi obawami dotyczącymi kierunku, w którym ludzie podążają w swojej masie. Sądzę, że ten nasz stadny pęd nie zawsze był skierowany we właściwą stronę, a ostatnio całkiem zboczył z kursu. I nie mam tu na myśli polityki, a bardziej odcięcie się od korzeni: od przyrody, od rytmu życia i interakcji z drugim człowiekiem. Jednocześnie delikatnie chciałem sprowokować Cię do zastanowienia się, jak i czy można dziś zniknąć w cyfrowym świecie. Nie jako szpieg, nie jako ekspert od komputerów, ale jako przeciętny użytkownik internetu i komórki. Czy można? Przyjemnego czytania - życzy czytelnikom Leon Pirs.
Przeczytaj także: Trójmiejscy pisarze pod fałszywym imieniem. O pseudonimach literackich

Książka stanowi ponadto przykład tzw. samopublikowania (self-publishingu), czyli wydania nakładem własnym autora. Wydawcą książki nie jest żadne znane ani nieznane wydawnictwo - w tym przypadku za publikację odpowiada firma MaraSimSim - polska marka wywodząca się z Gdańska, produkująca biżuterię i skórzane torby. Trochę nieliterackie to obszary, ale najwyraźniej firma planuje rozszerzyć swoją działalność o tę dziedzinę. Self-publishing ma swoje plusy (np. wolność twórczą i niezależność od wydawniczej machiny).

Publikacja zresztą została wydana profesjonalnie - od strony edytorskiej nie ma się do czego przyczepić. Zachowano wszelkie zasady i normy włącznie z wklejką, dwiema stronami tytułowymi, a także z czwartą stroną zawierającą metrykę książki, czyli informacje dotyczące wydawniczych i technicznych aspektów wydania publikacji. Dodatkowym walorem jest twarda oprawa książki. Redakcję i korektę, skład i opracowanie graficzne okładki zlecono profesjonalistom. A jednak brak wydawcy mimo to jest odczuwalny w innym znaczeniu.

Wieczory literackie w Trójmieście


W moim odczuciu powieść jest niedopracowana, przede wszystkim w kwestii kompozycyjnej. Zastosowano co prawda podział na rozdziały, co ułatwia czytanie, jednak w gąszczu niemal 460 stron można kilka razy stracić zainteresowanie fabułą, głównie z powodu nadmiaru wszystkiego. Pierwsza seszelska odsłona ("Cocos Islands") powinna stanowić jedynie prolog - rodzaj odnośnika, podobnie jak ostatni rozdział ("List") mógł być epilogiem, a tymczasem wszystkie rozdziały są potraktowane na równi.

W takim nagromadzeniu miejsc akcji, różnorodnej tematyki (polityka, ekologia, problematyka energetyczna w Polsce, biznesy różnego rodzaju, rynek nieruchomości, rodzina i przyjaciele Adamskiego itd.) oraz natłoku zdarzeń opowieść Pawła - który jest jednocześnie głównym bohaterem i narratorem powieści - trochę traci, bo czytelnik najzwyczajniej w świecie zostaje zarzucony szczegółami, detalami i drobiazgowymi opisami. Sporo w tej książce rzeczy niepotrzebnych, jakby wszystko dla autora było ważne i jakby chciał napisać swoje opus magnum.

Niestety brak wyraźnego środka ciężkości, brak redukcji zbędnych wątków (opowieści o studiach bohatera, jego kariera - wnikliwe opisywanie tego, czym parał się Paweł, zanim zajął się ekologią, a co jest zbędne, opowieści z rynku nieruchomości itp.) powoduje, że kwestie istotne ulegają rozmyciu. W efekcie nie otrzymujemy wielowątkowej powieści, spiętej, dopracowanej, w której poznajemy wiele ciekawych, pełnokrwistych postaci, bo jest dokładnie odwrotnie - ślizgamy się jedynie po powierzchni i nic nie zostaje ukazane dogłębnie.

Oczywiście ciekawy jest sam motyw tego, jak zniknąć, jak żyć bez dostępu do swojej poczty mailowej, konta bankowego, internetu, a nawet telefonu komórkowego - pomysł ten jest godny uwagi.

Razi też w niektórych momentach ta jednoosobowa narracja - bohater jest jednocześnie wszechwiedzącym narratorem i kilka razy zwraca się bezpośrednio do czytelnika, co niestety wytrąca go z zanurzenia w fikcyjnym świecie powieści. Jakby autor sam do końca nie wiedział, czy tworzy fikcję literacką (wtedy należałoby odrzucić tę formę narracji), czy jednak pisze swoje wspomnienia, coś na kształt pamiętnika - często odnosi się do tego, że opisuje dawne wydarzenia z perspektywy jakiegoś "dziś".

Mam więc ambiwalentne odczucia po lekturze tej książki. Mogła być znacznie lepsza, gdyby może wpadła w ręce doświadczonego wydawcy - tam wiele par rąk i wiele par oczu mogłoby nad nią popracować dłużej i rzetelniej. Potencjał jednak był tu ogromny i warto to docenić.

Więcej na stronie https://www.ucieczkanaseszele.pl/

Opinie (3) 1 zablokowana

  • La digue najpiękniejsza wyspa świata (1)

    Mahe i praslin takie se. Na la digue super restauracja chez jules

    • 1 2

    • Według mnie jednak Praslin

      Ten park gdzie rosną coco de mer i plaża intendance na Mahe. Na La digue słabe możliwości kąpieli ostry płytki ryf.

      • 0 0

  • jak wyrazić opinię

    o książce, której się nie czytało...

    • 6 3

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

19

września

23. Festiwal Jazz Jantar Gdańsk, Klub ŻAK

19

września

III Międzynarodowy Festiwa... Gdańsk, Pałac Opatów

02

października

10 Tenorów Gdańsk, Filharmonia Bałtycka

Rozrywka

Przypadek Tomasza Komendy. Recenzja filmu "25 lat niewinności"
Recenzja filmu "25 lat niewinności"
Planszówki, konsole i Virtual Reality. Graj w gry w Trójmieście
Graj w gry w Trójmieście

Kulinaria

Oktoberfest w PG4 to już tradycja
Oktoberfest w PG4 to już tradycja

Sprawdź się

Czy na terenie Gdańska odkryto kiedykolwiek szczątki mamuta?

 

Najczęściej czytane