Twórczość Stanisława Lema na scenie. O premierach w TGG

Głównym bohaterem obu spektakli ("Kongres futurologiczny" i "Teohiphip") stworzonych na bazie opowiadań Stanisława Lema jest Ijon Tichy, grany przez Marka Kościółka.
Głównym bohaterem obu spektakli ("Kongres futurologiczny" i "Teohiphip") stworzonych na bazie opowiadań Stanisława Lema jest Ijon Tichy, grany przez Marka Kościółka. fot. Łukasz Unterschuetz/Trojmiasto.pl

Wszyscy jesteśmy uczestnikami Kongresu Futurologicznego, a w rękach trzymamy "przepustki kopulacyjne", wręczane przy wejściu (do jednorazowego użytku). Oba spektakle Teatru Gdynia Główna ("Kongres futurologiczny" i "Teohiphip") łączy właśnie formuła kongresu oraz skład aktorski oraz postać gwiezdnego podróżnika Ijona Tichego, obecnego w kilkunastu opowiadaniach i powieściach Stanisława Lema.



Na co iść do teatru


Prezentowane premierowo w Teatrze Gdynia Główna spektakle są częścią projektu "2021: Odyseja Lemowska", w ramach którego przygotowano cztery wybrane opowiadania Stanisława Lema, które zrealizowano najpierw w formie czytań performatywnych online, zaś teraz również w wersji teatralnej z publicznością.

Ijon Tichy (Marek Kościółek) bierze udział w ósmym światowym Kongresie Futurologicznym w Costaricanie, którego tematem jest przeludnienie świata (żyje na nim już ponad 20 miliardów ludzi).

Kongres odbywa się w czasie rewolucji i zamieszek, które mają rzekomo nie dotknąć luksusowego hotelu, w którym się spotykamy.

Wiele rzeczy - jak to u Lema - wydaje się podejrzanych. Ijon Tichy dziwi się m.in. obecności przedmiotów w pokoju hotelowym, w tym sprzętu do szybkiej ewakuacji.

Gdy zamieszki docierają na kongres, bohater zostaje poddany działaniu substancji halucynogennych, co ma destrukcyjny wpływ na jego ogląd sytuacji i doprowadzi do przymusowej podróży w czasie.

W "Kongresie futurologicznym" główny bohater Ijon Tichy poddany zostaje wielu próbom. Najefektowniejszą jest zamrażanie, żeby można było mu pomóc w przyszłości.
W "Kongresie futurologicznym" główny bohater Ijon Tichy poddany zostaje wielu próbom. Najefektowniejszą jest zamrażanie, żeby można było mu pomóc w przyszłości. fot. Łukasz Unterschuetz/Trojmiasto.pl
Przez cały czas reakcje Tichego z uwagą obserwują profesor Trottelreiner (Krystian Wieczyński) i jego pomocnik Symington (Bartłomiej Sudak). Obaj traktują go nie jak człowieka, ale jak obiekt doświadczalny, poddawany różnym eksperymentom.

Stan "pacjenta" jednak się nie poprawia, a próba odarcia go ze złudzeń i halucynacji uświadamia mu przerażającą prawdę, o ile to jest prawda, bo przecież Stanisław Lem nieustannie stawia pytania o granice rzeczywistości i o to, czy to, co wiemy o świecie, odpowiada prawdzie, czy tylko umiejętnie podsycanym wyobrażeniom na jej temat.

Sceniczna adaptacja Ewy Ignaczak jest rzetelnym skrótem opowiadania "Kongres futurologiczny" Lema. Spektakl wyreżyserowała Ida Bocian, która sięga po sprawdzone środki - wodę, misy i niewielką wannę oraz drabiny i drabinki.

W konstrukcję spektaklu wkrada się jednak dużo chaosu, nieszczęśliwie wzmacnianego przez przesadne działania aktorów i trudny, pełny neologizmów język opowiadań Lema, dlatego dopiero po pewnym czasie, gdy główny bohater wyruszy w podróż przez kolejne halucynacje, spektakl staje się bardziej zrozumiały.

W spektaklu "Teohiphip" ponownie uczestniczymy w Kongresie Futurologicznym, z udziałem tej samej trójki aktorów. Od lewej: Marek Kościółek, Krystian Wieczyński i Bartłomiej Sudak.
W spektaklu "Teohiphip" ponownie uczestniczymy w Kongresie Futurologicznym, z udziałem tej samej trójki aktorów. Od lewej: Marek Kościółek, Krystian Wieczyński i Bartłomiej Sudak. fot. Łukasz Unterschuetz/Trojmiasto.pl
Jednak z chaosu komunikatów i pomysłów scenicznych trudno wyłonić kluczowe myśli i diagnozy społeczne opowiadania Lema, wśród których można wskazać zagrożenia związane z przeludnieniem, kryzysem klimatycznym i terroryzmem oraz mechanizmy ułudy i manipulacji. Z pewnością atutem jest satyryczny wydźwięk przedstawienia (udanie wpisują się też w to wspomniane "przepustki kopulacyjne").

Druga premiera wieczoru - "Teohiphip" wyreżyserowany przez Grzegorza Kujawińskiego - jest realizacją adaptacji opowiadania "Podróż dwudziesta" z "Dzienników gwiazdowych" Lema (ponownie przygotowaną przez Ewę Ignaczak). Tym razem widzowie mają dużo bardziej aktywną rolę niż w poprzednim spektaklu. Jako uczestnicy kongresu są obwiniani przez Ijona Tichego o liczne zaniedbania, nadużycia i przewinienia, w efekcie czego dzisiejszy świat wygląda tak, jak wygląda.

Widzowie obu spektakli biorą w pewnym stopniu czynny udział w spektaklu. Czasem wystarczy potrzymać eksponat, niekiedy zadanie jest nieco bardziej rozbudowane.
Widzowie obu spektakli biorą w pewnym stopniu czynny udział w spektaklu. Czasem wystarczy potrzymać eksponat, niekiedy zadanie jest nieco bardziej rozbudowane. fot. Łukasz Unterschuetz/Trojmiasto.pl
Widzowie są gronem uczonych dziejoczyńców, którzy pracowali nad poprawieniem świata, ale ulegli przeróżnym słabościom. Ich przykładem są m.in. zabawy ewolucyjnie, podczas których stworzono wieloryby lub powiększono wielbłądy do wielkości słonia.

Inni eksperci odpowiedzialni są za doprowadzenie do wielu anomalii o brzemiennych skutkach (wśród nich znajdziemy plagi egipskie i liczne nawiązania do Biblii, jak otwarcie i zamknięcie Morza Czerwonego podczas "wycieczki" Izraelitów czy spuszczenie na pustyni kaszy z nieba).

W efekcie nastał chaos, pogłębiony przez Ijona Tichego przez kary, jakie dziejoczyńcom zaordynował, zsyłając ich do różnych epok - przede wszystkim do starożytnej Grecji i Rzymu.

Ta dowcipna, satyryczna wycieczka przez epoki prowadzona jest z perspektywy sądu nad Ijonem Tichym, jednak współwinni chaosu - wskazani na widowni przez Tichego (Marek Kościółek), profesora (Krystian Wieczyński) i jednego z obecnych ekspertów (Bartłomiej Sudak), również muszą ponieść konsekwencje swoich nadużyć.

Reżyser zaproponował prostą, niezbyt opresyjną formę kary dla winnych. Jednak finał tej dowcipnej historii wcale nie jest zabawny.

Konfrontacyjny charakter "Teohiphip" jest prowadzony w taki sposób, aby nie przekroczyć granicy dobrego smaku, wytrącając jednak publiczność z poczucia komfortu.
Konfrontacyjny charakter "Teohiphip" jest prowadzony w taki sposób, aby nie przekroczyć granicy dobrego smaku, wytrącając jednak publiczność z poczucia komfortu. fot. Łukasz Unterschuetz/Trojmiasto.pl
Grzegorz Kujawiński umiejętnie prowadzi akcję, a aktorzy - chociaż mają mniej zadań aktorskich niż podczas "Kongresu futurologicznego" - wypadają bardziej przekonująco, bo ich sprzymierzeńcem jest komizm, w którym tym razem świetnie odnajduje się choćby Bartłomiej Sudak, najmniej przekonujący w "Kongresie...".

Z kolei wyrazisty, intrygujący w roli profesora w tamtym spektaklu Krystian Wieczyński tym razem pozostaje w cieniu.

Niezmiennie pierwsze skrzypce na scenie gra Marek Kościółek - jego Ijon Tichy jest jednak ciekawszy w dowcipniejszej kreacji z "Teohiphip" niż tragicznej roli królika doświadczalnego z "Kongresu...".

Recenzja spektaklu "Marlena Dietrich. Iluzje"



Wprawdzie Kujawiński nieco nadużywa własnych pomysłów, a spektakl mógłby zostać nieco skrócony, ale "Teohiphip" jest zabawną, udaną wycieczką do świata Stanisława Lema, niepozbawioną trafnych odniesień do czasów dzisiejszych.

W przypadku "Kongresu futurologicznego" odbiór zakłóca wkradający się na scenę chaos, jednak i w tym przypadku mamy do czynienia z interesującą interpretacją dzieła Lema, zrealizowaną inaczej niż w wersji filmowej sprzed kilku miesięcy. Obie premiery przypominają, jak ważnym i ponadczasowym twórcą był Stanisław Lem i jak bardzo jego twórczości nie tylko w teatrze brakuje.

Kolejna okazja, by zobaczyć spektakle będzie latem w plenerze. Razem z dwoma pozostałymi spektaklami projektu "2021: Odyseja Lemowska" prezentowane będą na terenie Gdyni w dniach 17-18 lipca, 24-25 lipca, 23-24 sierpnia oraz 18-19 września. Po dwa spektakle dziennie.

Opinie (5) 2 zablokowane

  • "Kongres futurologiczny" to jest niezła jazda.

    Polecam tym którzy jeszcze nie znają.

    Ale czy da się to przełożyć na teatr?

    • 0 0

  • O Lem! (1)

    Moze kiedyś się wybiorę, jeden z ciekawszych polskich autorów

    • 4 1

    • o biletach zapomnij

      • 1 1

  • Stanisław Lem (1)

    zawsze utyskiwał na to co z jego twórczością robili reżyserzy. Może dobrze, że nie dożył tego spektaklu?

    • 8 3

    • Tak, bardzo wiarygodny komentarz, od człowieka, który nawet nie jest wstanie przeczytać artykułu, żeby dowiedzieć się, że dotyczy on dwóch spektakli.

      • 5 3

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Do DNA
Do DNA
wystawa
lut 13-31.12
g. 10:00 - 16:00
Gdańsk, Narodowe Muzeum Morskie
Design Oskara Zięty w zabytkowych wnętrzach Dworu Artusa i Domu Uphagena
Design Oskara Zięty w zabytkowych...
wystawa
maj 12-28.11
Gdańsk, Muzeum Gdańska
Chopin & Friends - Koncerty Fortepianowe
Chopin & Friends - Koncerty Fortepianowe
muzyka poważna
maj 13-30.12
g. 19:30
Gdańsk, Kościół Św. Katarzyny

Rozrywka

Kulinaria

Sprawdź się

Sprawdź się

Przystań książki to plażowa inicjatywa którego miasta?

 

Najczęściej czytane