Twórcy Ulicy Elektryków - zdefiniowaliśmy nowy nurt rozrywki w Polsce

Twórcy Ulicy Elektryków: Jakub Reza Imani i Arkadiusz Hronowski.
Twórcy Ulicy Elektryków: Jakub Reza Imani i Arkadiusz Hronowski. fot. Piotr Hukało/Trojmiasto.pl

B90, Plenum, W4, Plener 33, Drizzly Grizzly oraz dawna ulica Elektryków. Sześć miejsc, każde o wyjątkowym charakterze, tworzy dzisiaj kompleks znany jako Ulica Elektryków. Obecnie to jedno z najpopularniejszych rozrywkowych miejsc w Trójmieście. O jego początkach i powstawaniu, a także o nadchodzącym sezonie i wizji na kolejne lata opowiedzieli twórcy: Arkadiusz Hronowski oraz Jakub Reza Imani.



Nadchodzące imprezy w Trójmieście



Czy często odwiedzasz Ulicę Elektryków?

tak, to moje ulubione miejsce na imprezy 15%
nie bywam tam bardzo często, ale lubię odwiedzić od czasu do czasu 23%
byłe(a)m kilka razy 18%
raczej nie, wolę inne miejsca 10%
nie, nigdy tam nie byłe(a)m 34%
zakończona Łącznie głosów: 738
- Stocznia to niezwykle oryginalny i interesujący teren w centrum Gdańska, a my nie robimy na nim niemal nic poza awanturami i pikietami. Czas to zmienić - tak w 2015 roku mówił Arkadiusz Hronowski.
Od tego momentu minęło sześć lat, a w tym czasie Ulica przeszła ogromną metamorfozę. Od mało jeszcze znanej uliczki, na której stało kilka kontenerów i którą odwiedzały osoby poszukujące alternatywnej formy rozrywki czy spędzania wolnego czasu, do ogromnego kompleksu, składającego się z kilku dużych hal i przestrzeni, które co roku przyciągają nie tylko tłumy imprezowiczów, ale także muzyków, artystów, gastronomików, przedsiębiorców i wystawców.

W tym roku wielkie oficjalne otwarcie Ulicy Elektryków nastąpi w weekend, 29 i 30 maja, a jego hasłem przewodnim będzie Supernova. Twórcy tego miejsca Jakub Reza Imani oraz Arkadiusz Hronowski opowiedzieli o tym, jak będzie wyglądał najbliższy sezon, ale także o swoich planach na kolejne lata oraz o kształtowaniu się nowej społeczności na stoczni. Uchylili też rąbka tajemnicy i zdradzili, jakich nowych punktów możemy się tam spodziewać.

Relaks i jedzenie w ciągu dnia. Plener 33, czyli nowy element Ulicy Elektryków



Julia Rzepecka: Jak wpadliście na pomysł stworzenia Ulicy Elektryków?

Arkadiusz Hronowski: Wszystko zaczęło się sześć lat temu, a przyczyna była tak naprawdę ekonomiczna. Klub B90, który jako jedyny wtedy tu funkcjonował, jest klubem koncertowym o charakterze dość międzynarodowym. A że w przypadku zespołów międzynarodowych lato jest czasem festiwali, a nie grania klubowego, B90 nie funkcjonowało w wakacje, generując koszty. Chcąc jakoś wykorzystać letnie miesiące, wpadliśmy na pomysł, by zagospodarować nieznaną wtedy jeszcze ul. Elektryków.

Kontenery były naszym naturalnym, zastanym "budulcem", od których zaczęliśmy tworzyć miasteczko. Było ich na początku dosłownie kilka, stworzyliśmy pierwszy program, zorganizowaliśmy grania DJ-ów. Nie jestem nawet pewny, czy były food trucki, ale chyba tak. Pamiętam, że weekend otwarcia był bardzo deszczowy. Ludzie przyszli do nas w dwóch turach, najpierw w ciągu dnia, rodziny z dziećmi, wszyscy zainteresowani nowym miejscem, a wieczorem osoby zainteresowane koncertami i imprezą. W takiej formule funkcjonowaliśmy przez dwa sezony i to rzeczywiście podreperowało nasz budżet.

W międzyczasie Kuba wraz ze swoimi przyjaciółmi otworzył Patio Layup tuż obok nieistniejącej już Protokultury. Po roku nasze ścieżki się przecięły, Kuba zaproponował współpracę, przedstawił pomysł na dalszy rozwój Elektryków. Najpierw nie znaliśmy się zbyt dobrze, ale po paru miesiącach zaczęliśmy działać razem i tak funkcjonujemy do dziś.

Spodziewaliście się, że Ulica Elektryków rozrośnie się do takich rozmiarów?

AH: Chociaż mam często różne szalone pomysły i wizje, nie myśleliśmy na początku, że rozrośnie się to aż tak bardzo.

Jakub Reza Imani: Chyba nikt nie spodziewał się takiego rozmiaru. Mnie Ulica Elektryków też zaskoczyła. Wcześniej miałem dużo doświadczeń typowo klubowych i chciałem cały ten background przenieść na świeże powietrze. To faktycznie sprawdziło się świetnie. Pamiętam zaskoczenie, gdy organizowaliśmy jeden z pierwszych koncertów muzyki elektronicznej, to był Jacek Sienkiewicz i frekwencja była ogromna. Wiedziałem, że mamy silną ekipę i jesteśmy w stanie wiele rzeczy zrobić i wypromować, ale nieraz się tu zaskoczyliśmy.

Czytaj też: Gastronomia się otwiera, ale wiele lokali nie doczekało tego momentu

Czym się inspirowaliście, tworząc to miejsce? Niektórzy porównują Ulicę do miejsc w Berlinie.

AH: Pomysł był nasz, to nie jest w żaden sposób skopiowane. Staram się raczej nie powielać pomysłów, Kuba jest chyba jeszcze bardziej radykalny w tej kwestii, kopiowania nie toleruje i to jest fajne. Wyznaczanie trendów jest świetne, bo daje poczucie, że tworzy się coś nowego, wprowadza w życie i ludzie z tego korzystają.

JRI: Można powiedzieć, że zdefiniowaliśmy nowy nurt działalności rozrywkowej w Polsce. Wcześniej był sztywny podział, były konkretne miejsca: kluby, puby. A my ten koncept klubowy przekształciliśmy w imprezy plenerowe i myślę, że to trend, który teraz będzie się rozrastał. Zaraz Warszawa będzie miała takie miejsce, podobnie Wrocław, Poznań. Sukces Ulicy Elektryków pokazuje, że jest na to zapotrzebowanie i to nowy sposób na spędzanie czasu, szczególnie w sezonie. Nie bez znaczenia była też pandemia.

AH: Kilka dni temu miałem okazję odwiedzić swoich kolegów w Krakowie, którzy otworzyli tam bardzo podobne miejsce o nazwie Hype Park. Kiedy zobaczyłem to wszystko, uświadomiłem sobie, że nasza praca, którą wykonaliśmy przez te lata, a która zaczęła się od tych kilku kontenerów, tak naprawdę wpłynęła na całą Polskę. Zrobienie tego miejsca w Krakowie to już powielanie pewnych konceptów, pewnego stylu. A my z kolei pewnie za chwilę znowu wymyślimy coś nowego. Co trzeba podkreślić, nie każde miasto i nie każda przestrzeń się nadaje, by stworzyć takie miejsce, nie każde miasto może się poszczycić czymś tak niesamowitym, jak my tutaj mamy. Kraków ma, owszem, fajne tereny kolejowe, ale nie dorównują tym stoczniowym.

JRI: Często przychodzą tu ludzie i mówią, że tu jest jak w Berlinie. Z jednej strony się z tego cieszę, a z drugiej niekoniecznie. Jesteśmy Ulicą Elektryków, to nasz własny klimat, własna tożsamość i tego się trzymamy. Nie musimy się niczym innym inspirować, bo samo to miejsce jest dla nas największą inspiracją. Adaptacja kreatywna tego, co tu mamy, to świetne wyzwanie.

Jak chcecie rozwijać Ulicę w następnych latach? Nadchodzą duże zmiany czy niekoniecznie?

AH: Naszym największym wyzwaniem i pracą, którą wykonujemy od prawie roku, jest stworzenie tutaj przestrzeni całorocznej. Jak na razie tylko B90 i Drizzly Grizzly są miejscami, gdzie możemy działać cały rok. Mamy duże ambicje, aby doprowadzić W4 infrastrukturalnie oraz dokumentacyjnie do działania w systemie 365 dni w roku, od rana do wieczora. Wtedy nie tylko sama impreza będzie tu dominowała.

JRI: Z imprezami weekendowymi już sobie radzimy, ludzie do nas przychodzą. Zapraszaliśmy tu naprawdę wielu artystów, grała tu cała czołówka europejska - a nawet światowa - jeśli chodzi o elektronikę. Temat weekendowy mamy opanowany. Natomiast te rzeczy, które są dla nas istotne, to działanie również w tygodniu. Dużym wyzwaniem będzie też stworzenie pięknego miejsca gastronomicznego, które w zeszłym roku zainicjowaliśmy otwarciem W4 Food Squat. Zależy nam, żeby jakość jedzenia i forma spędzania czasu była dobra i przyjazna.

AH: Kuba powiedział tu fajną rzecz, użyłeś słowa "jakość". Ktoś może się zaśmiać - jaka jakość? To przecież brudna hala. Ale dla nas, dla naszej ekipy i dla naszych fanów to jest właśnie jakość. Jedni lubią restauracje premium, a nasi goście wolą taką formę. Zauważyliśmy na przykład, że coraz częściej ludzie chcą tutaj pić wino. Zmieniają się razem z nami i my mamy misję wprowadzania zmian. Stąd pomysł na stworzenie nowego punktu tematycznego, gdzie będzie podawane tylko wino, w szkle. To powolna ewolucja, razem z tymi murami. Z nimi wzrastamy, przygotowujemy ten teren, żeby był bezpieczny, ciepły. To dużo pracy.

Czytaj także: Stocznia to styl życia. Artyści, rzemieślnicy, społecznicy tworzą nową tkankę miejską

Na terenie Młodego Miasta mają powstać nowe budynki, mieszkania, trwa budowa szkoły. Nie boicie się, że deweloperzy przejmą ten teren?

AH: Trwa proces wpisywania tego terenu na listę UNESCO i dzięki temu te budynki przetrwają. Liczą się tutaj wszystkie najdrobniejsze detale jak klamki, haki - wszystko jest ważne. To dobrze, bo naszym celem jest zachowanie tej przestrzeni w jej oryginalnym charakterze. Zamiast ją zmieniać - to my chcemy się w nią wkomponować. Współpracujemy ściśle z architektami, którzy projektują tu nowe tereny. Wiemy, co będzie się tu działo. Nasze hale nie zostaną zburzone i zostaną zachowane w charakterze, jaki tu wprowadziliśmy. Jesteśmy brani pod uwagę jako partnerzy, przyszli operatorzy i głos w sprawie tej dzielnicy. Udało się nam częściowo z deweloperem porozumieć w tej kwestii i powstaną tu nowe przestrzenie. Jeszcze o nich nie mówimy, ale w ciągu najbliższych kilku lat to się wydarzy i będą to ogromne zmiany. Myślę, że jak spotkamy się tu za dwa lata, to będzie na pewno inaczej. Mamy co robić do emerytury (śmiech).

Jakich nowości będzie można spodziewać się w tym sezonie?

JRI: Od soboty, 29 maja, otwarta będzie kawiarnia Dystans. Przed nami, ale dopiero za jakiś czas, otwarcie winiarni Moja Wina oraz miejsca z kraftowymi nalewkami Nie-Przelewki. Te punkty zlokalizowane będą również w W4, w nowych, niedostępnych wcześniej pomieszczeniach. Odgruzowywaliśmy je i zaadaptowaliśmy na nowo.

AH: Kawiarnia i winiarnia to będzie zupełne przeciwieństwo tego, czego można się spodziewać. Zwykle jak słyszymy hasło "winiarnia", to mamy od razu gotowe wyobrażenie, jak może ona wyglądać. W przypadku naszej winiarni wiele osób może być zaskoczonych, niektórzy nawet może zbulwersowani. Podobnie z kawiarnią. Myślę, że nie wszyscy chcieliby w takiej kawiarni napić się kawy, co wbrew pozorom wcale nie jest antyreklamą. Wiemy po prostu, że znajdą się tacy, którym się to bardzo spodoba.

JRI: Chcemy rozwijać te miejsca we współczesnym kierunku, artystyczno-scenograficznym. Chcemy, żeby to były niepowtarzalne koncepty, w których widać myślenie "out of the box". One swoją stroną wizualną mają być silne i odpowiadać też na instagramowe potrzeby dzisiejszych czasów.

W tym roku w przestrzeni S1 miał odbyć się Mystic Festival, ale jednak się nie odbędzie. Co planujecie zorganizować w tym miejscu?

AH: Festiwal został przeniesiony na przyszły rok. Zamiast tego mieliśmy tam zaplanowane występy takich artystów, jak Zalewski, Sanah, PRO8L3M, Taco Hemingway, i były one przygotowane według obostrzeń z zeszłego roku, czyli do 3 tysięcy osób. Jednak kilka dni temu wprowadzone zostały nowe zasady przez rząd. Niby koncerty mogą się odbywać, ale jak wczytamy się dokładnie w przepisy, okazuje się, że tylko do 250 osób, a do tego bez alkoholu. To wszystko po prostu wyklucza jakkolwiek ideę koncertów plenerowych, a już zwłaszcza pod kątem finansowym. Nasza branża się zbroiła i bardzo mocno przygotowywała do tych plenerów, które się w zeszłym roku całkiem nieźle udały, a tu takie rozporządzenie. Nawet szkoda to komentować. Natomiast jeśli chodzi o strefę S1, jesteśmy gotowi, wszystko jest dopięte na ostatni guzik, by odbywały się tam koncerty. Wciąż branża koncertowa prowadzi rozmowy z rządem i czekamy na kolejne rozporządzenia. Jeszcze nie złożyliśmy broni.

Jeśli chodzi o Mystic Festival, były plany, aby przenieść go z Krakowa na Wyspę Sobieszewską. Ostatecznie wpadliśmy na pomysł wyboru terenów postoczniowych. Pandemia zweryfikowała nasze plany i w efekcie nowa lokalizacja, kilka scen i cała ta naturalna stoczniowa scenografia to idealny kierunek. Wielkie gwiazdy na plenerowych scenach, a pozostali wykonawcy na scenach naszych klubów oraz na Ulicy Elektryków. Nasza publiczność to najbardziej zdyscyplinowani fani na świecie.

Tegorocznemu otwarciu Ulicy Elektryków towarzyszy hasło Supernova. Skąd taki pomysł i co oznacza?

JRI: Jesteśmy pierwszym i jedynym miejscem w Polsce, które co roku realizuje osobną kampanię na konkretny sezon. W zeszłym roku mieliśmy kampanię, która nazywała się Summer is not cancelled, zaprojektowaną na czasy covidowe. Tegoroczna nazywa się Supernova i ma być przeniesieniem w świat kosmosu, bo można powiedzieć, że Ulica Elektryków to kosmiczne miejsce pod wieloma względami. To także kolejny element, który ma sprawiać, że jesteśmy odbierani jako kompleks składający się z sześciu różniących się od siebie przestrzeni. Otwiera się Ulica Elektryków, W4, Plenum, B90, Drizzly GrizzlyPlener 33. Każde miejsce ma zachować swoją autonomię, a jednocześnie być częścią całości.

W tym roku będzie sporo niespodzianek, właściwie najwięcej w naszej historii. W zeszłym roku wydawało nam się, że dużo zrobiliśmy, a jak policzyłem, ile robimy w tym roku, to jest to rekord. Nawet momentami umykają nam tak świetne rzeczy jak premiera antresoli w B90, która na oficjalne otwarcie czeka już od jesieni. Chcemy stworzyć mikromiasto w mieście. Żeby można było tu przyjść na koncert, mieć gdzie zjeść, po koncercie móc zostać w klubie, porozmawiać czy odpocząć w jednej z miejscówek. Jednocześnie małymi krokami dążymy do działania całorocznego i chcemy dbać o jakość tego miejsca.

Trzeba podkreślić, że Ulica Elektryków to nie tylko ja i Arek, to niezwykle silny team, którego praca sprawia, że to miejsce jest wyjątkowe: Przemek Mazur, Aleksandra Hronowska, Michał Drygalski, Filip Popik, Adela Ostaszkiewicz, Oliwia Dzierżawska, Martyna Wędzicka oraz masa innych niezwykle utalentowanych osób, zaczynając od produkcji, na kreacji kończąc.

Ulica Elektryków jest częścią Stocznia Centrum Gdańsk, czyli projektu stworzonego na terenach dawnej Stoczni Schichaua i Stoczni Gdańskiej, obejmujący 12 ha Młodego Miasta. W przyszłości ma powstać tam nowa dzielnica miasta, a jej głównym założeniem jest współistnienie odrestaurowanych zabytkowych hal i budynków stoczniowych z nowoczesną architekturą, uwzględniającą historyczną siatkę ulic. Inwestorem realizującym projekt Stocznia Centrum Gdańsk jest SCG sp. z o.o. S.K., która powstała z przekształcenia Shipyard City Gdańsk, wcześniej Drewnica Development.

Opinie wybrane


wszystkie opinie (114)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze

więcej artykułów »

Wydarzenia

Legenda Radmoru - wystawa
Legenda Radmoru - wystawa
wystawa
lis'20 7-29.08
Gdynia, Muzeum Miasta Gdyni
Do DNA
Do DNA
wystawa
lut 13-31.12
g. 11:00 - 18:00
Gdańsk, Narodowe Muzeum Morskie
John Faltin - fotograf Sopotu
John Faltin - fotograf Sopotu
wystawa
maj 10-17.10
g. 10:00 - 16:00
Sopot, Muzeum Sopotu

Sprawdź się

Sprawdź się

Co jest najstarszym zabytkiem Sopotu?

 

Najczęściej czytane