Wiadomości

Trzy odsłony tańca w "Rambert. Tryptyk"

Każda z części spektaklu "Rambert. Tryptyk" nawiązuje do losów tytułowej bohaterki inaczej, nie budując fabularnej historii życia Marie Rambert. Na pierwszym planie Joanna Nadrowska.
Każda z części spektaklu "Rambert. Tryptyk" nawiązuje do losów tytułowej bohaterki inaczej, nie budując fabularnej historii życia Marie Rambert. Na pierwszym planie Joanna Nadrowska. fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl

W niedzielę, 27 września, pomimo komplikacji związanych z umieszczeniem Sopotu w żółtej strefie i większymi restrykcjami dotyczącymi miejsc na widowni, w Teatrze na Plaży odbyła się premiera spektaklu "Rambert. Tryptyk" Sopockiego Teatru Tańca. To trzy odmienne odsłony tańca, inspirowane losami tytułowej bohaterki.



Gdzie iść na teatr tańca w najbliższym czasie


Marie Rambert była tancerką i jedną z najważniejszych postaci brytyjskiego baletu. Pochodziła ze spolonizowanej rodziny żydowskiej i urodziła się w Warszawie znajdującej się wtedy pod zaborem rosyjskim. Jeszcze jako Cywia Ramberg młoda Marie dorastała w Warszawie, w której po raz pierwszy zetknęła się z baletem i miała okazję podziwiać występ Isadory Duncan - pionierki tańca modern i wielkiej reformatorki tańca klasycznego. Tutaj też pobierała pierwsze lekcje baletu. Działalność polityczna młodej Ramberg skłoniła rodziców do wysłania jej do Paryża w wieku 17 lat i to tam ostatecznie związała swoją przyszłość z tańcem i zmieniła imię i nazwisko na te, pod którymi została zapamiętana.

Pierwsza część nazwana "Stary kontynent" to żywioł tańca, mozaika stylów i indywidualności. Na zdjęciu od prawej: Róża Kołoda, Kalina Porazińska, Joanna Nadrowska i Wiktoria Rudnik.
Pierwsza część nazwana "Stary kontynent" to żywioł tańca, mozaika stylów i indywidualności. Na zdjęciu od prawej: Róża Kołoda, Kalina Porazińska, Joanna Nadrowska i Wiktoria Rudnik. fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl
Rambert miała okazję współpracować m.in. z Émilem Jacques-Delacrozem, Sergiuszem Diagilewem i Wacławem Niżyńskim, co ukształtowało jej wizję tańca. Jeszcze przed trzydziestką wystawiła swój pierwszy balet, a trzy lata później otworzyła własną szkołę baletową, co doprowadziło w 1926 roku do stworzenia i prowadzenia zespołu baletowego Marie Rambert Dancers, znanego później jako Ballet Rambert i funkcjonującego do dzisiaj pod nazwą Rambert.

"Rambert. Tryptyk" inspirowany jest życiem i twórczością tej wyjątkowej tancerki, pedagog tańca i założycielki najstarszego zespołu tańca w Wielkiej Brytanii. Każdą z części spektaklu przygotowała inna choreograf. Część pierwsza, nazwana przez twórców "Stary kontynent", to efekt pracy Joanny Czajkowskiej, współzałożycielki Sopockiego Teatru Tańca, która wraz z siódemką tancerzy tworzy radosny, taneczny kolaż skojarzeń, odniesień i nurtów tańca z początku XX wieku. Całość uzupełniają wizualizacje Katarzyny Teresy Turowskiej.

Dużo spokojniejsza druga część spektaklu nawiązuje do tradycji i stylu tańca zespołu Marie Rembert.
Dużo spokojniejsza druga część spektaklu nawiązuje do tradycji i stylu tańca zespołu Marie Rembert. fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl
Znajdziemy tu nawiązania do działalności Sergiusza Diagilewa (zupełnie zbędny wydaje się wprawdzie pretensjonalny dialog między Niżyńskim a Diagilewem puszczony z offu na początku spektaklu), tańca Wacława Niżyńskiego, rytmiki Emila Jacques-Delacroze'a czy sposobu poruszania się Isadory Duncan, w którą "wciela się" sama Joanna Czajkowska. Ta radosna, spontaniczna część to mocno zindywidualizowane działania ośmiorga tancerzy, z których każdy porusza się inaczej, w swoim rytmie. Dopiero na koniec wszyscy zaczynają tańczyć wspólny układ, stanowiąc jeden taneczny organizm.

W części drugiej - "Scenie angielskiej", przygotowanej przez Małgorzatę Dzieżon (przez osiem lat tancerkę Ballet Rambert) - styl tańca ulega metamorfozie. Efektowne, kolorowe, zróżnicowane jak styl tańca stroje tancerzy pierwszej części zastąpiła biel. Tancerki w zwiewnych sukienkach, panowie w eleganckich spodniach i koszulkach polo wykonują taniec silnie związany ze stylem tańca zespołu Rambert. Tu również jest przestrzeń na spontaniczność i taneczny popis (bardzo ciekawe trio Wiktorii Rudnik, Róży KołodyArtura Grabarczyka), ale wszystko spięte jest rygorem formalnym. W czasie tej części znajdziemy odniesienia do czasu wojny czy miłości Rambert i jej męża Ashleya Dukesa.

Trzecia część tryptyku oparta jest na licznych partnerowaniach, często z wykorzystaniem rekwizytów. Panowie od prawej: Artur Grabarczyk, Tomasz Graczyk i Jacek Krawczyk.
Trzecia część tryptyku oparta jest na licznych partnerowaniach, często z wykorzystaniem rekwizytów. Panowie od prawej: Artur Grabarczyk, Tomasz Graczyk i Jacek Krawczyk. fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl
Ostatnia cześć, nazwana "Podróże artystyczne" autorstwa Anny Akabali, jest zdecydowanie najbardziej efektowna. Od pierwszej chwili i dowcipnej etiudy tanecznej między trzema tancerzami (Jacek Krawczyk, Artur GrabarczykTomasz Graczyk) mamy do czynienia z efektowną grą rekwizytem, którym najpierw jest kapelusz, później marynarka, wreszcie walizki na kółkach. Mało wyszukana metafora podróży służy tu za pretekst do stworzenia efektownych figur i ciekawych układów choreograficznych. W kostiumach (do wszystkich części przygotowała je Alicja Gruca) tym razem przeważa stonowana, jesienna kolorystyka - panie noszą płaszcze, panowie w kolorowych koszulach wyglądają i zachowują się beztrosko, ciesząc się swobodą i wolnością, co podkreślono niezwykle dynamicznymi, efektownymi układami z walizkami.

Teatry w Trójmieście


Oczywiście każda z części mocno odróżnia się formalnie i choreograficznie od pozostałych. Ich zróżnicowaniu służy też skorzystanie z pracy dwóch kompozytorów (Mariusza Noskowiaka w części I oraz Szymona Brzóski w pozostałych fragmentach spektaklu). Bez problemu część "Stary kontynent" identyfikujemy jako okres młodzieńczych poszukiwań, "Scena angielska" to kształtowanie się stylu i zespołu, który dzięki Marie Rambert powstał, zaś "Podróże artystyczne" to nieco infantylna na poziomie skojarzeń beztroska powojenna ekspresja podszyta radością z odzyskanej wolności (przede wszystkim artystycznej).

Dobrze prezentuje się cała ósemka tancerzy (oprócz wymienionych wcześniej są to wyraziste szczególnie w pierwszej części Joanna NadrowskaKalina Porazińska). Wszystkie trzy części dobrze funkcjonują w jednym spektaklu, tworząc jedną z ciekawszych produkcji Sopockiego Teatru Tańca w ostatnim czasie.

Opinie (3) 1 zablokowana

  • Te panie są skąpo ubrane - co na to obrońcy moralności - może nalezy donieść komu trzeba? (1)

    • 3 3

    • Uprzejmie donoszę

      Sztuka raczej nie jest dla Ciebie

      • 1 0

  • Super, brawa dziewczyny!

    • 4 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Rozrywka

Rysownicy z Trójmiasta komentują protest
Rysownicy z Trójmiasta komentują protest
Naukowiec z Gdyni w nowej edycji "Top Model"
Gdynianin walczy o sławę w "Top Model"

Kulinaria

Jedzenie na telefon: test trzech pizzerii z Trójmiasta
Jedzenie na telefon: test trzech pizzerii
Bary i puby komentują obecną sytuację
Bary i puby komentują obecną sytuację

Sprawdź się

Jak brzmi nazwisko XVI-wiecznego tajnego agenta protestanckiego królującego w Dworze Artusa razem z Pamienką z Okienka?