Wiadomości

Trud niespełniony. O "Don Bucefalo" Opery Bałtyckiej

"Don Bucefalo" Opery Bałtyckiej przeniesiono w realia ekskluzywnej kliniki "Il Paradiso". Na zdjęciu od lewej: Katarzyna Nowosad, Artur Janda i Gabriela Gołaszewska.
"Don Bucefalo" Opery Bałtyckiej przeniesiono w realia ekskluzywnej kliniki "Il Paradiso". Na zdjęciu od lewej: Katarzyna Nowosad, Artur Janda i Gabriela Gołaszewska. fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl

Z operą "Don Bucefalo" Antonio Cagnoniego w Operze Bałtyckiej jest jak z adoratorami Rosy, którzy robią co mogą by zyskać przychylność kobiety, ale na koniec i tak zostaną pozbawieni złudzeń. Niestety, cały wysiłek twórców i realizatorów osłabia bardzo słabe libretto i przeciętna kompozycja Cagnoniego, stanowiące balast trudny do pokonania. Znajdziemy tu jednak szereg jasnych punktów, włącznie z pięknymi kostiumami, efektowną scenografią i brawurową kreacją tytułowego bohatera.



Dzieło Antonio Cagnoniego w XXI wieku wystawione zostało po raz trzeci. W 2008 roku kierownik muzyczny gdańskiej premiery Massimiliano Caldi dyrygował jego prapremierą wyprodukowaną na Festival della Valle d'Itria we Włoszech, przypomniano je także w 2014 roku na Wexford Festival Opera w Irlandii. Teraz maestro Caldi, razem z reżyserem Pawłem Szkotakiem (reżyserem "Sądu" czy "Cyrulika sewilskiego" w Operze Bałtyckiej) proponują "Don Bucefala" polskiej publiczności.

Repertuar Opery Bałtyckiej


Chociaż za życia autora tytuł ten cieszył się podobno wielkim powodzeniem i rangował jego twórcę w jednym szeregu z Rossinim (do którego Cagnoni nawet odwołuje się w swoim dziele) czy Donizettim, twórczość Cagnoniego odeszła w zapomnienie po jego śmierci. Przez cały wiek XX nikt się na debiutancką, napisaną w wieku 19 lat, operę Cagnoniego nie skusił. Teraz przybliża ją Opera Bałtycka.

Wiele scen przygotowano z humorem, wykorzystując pomysł ulokowania akcji w klinice. Spośród personelu ośrodka największym wzięciem cieszy się Rosa (Joanna Moskowicz, na zdjęciu).
Wiele scen przygotowano z humorem, wykorzystując pomysł ulokowania akcji w klinice. Spośród personelu ośrodka największym wzięciem cieszy się Rosa (Joanna Moskowicz, na zdjęciu). fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl
Twórcy szukając klucza inscenizacyjnego podjęli słuszną w moim odczuciu decyzję o uwspółcześnieniu opery. Całość z wiejskiej kawiarni (jak jest w oryginale) przeniesiono w realia współczesnej luksusowej kliniki Il Paradiso. Autor scenografii Damian Styrna zadbał o zgrabnie nawiązującą do wystroju kliniki przestrzeń, ograniczoną białymi pionowymi żaluzjami i atrakcyjne widoki za dużymi, umieszczonymi z tyłu sceny oknami, w których oglądamy m.in. klimatyczne włoskie przedmieście, imponujący górski szczyt czy ekran kardiomonitora (za efektowne multimedia odpowiada Eliasz Styrna).

W Il Paradiso pacjenci poddawani są różnorakim zabiegom leczniczym i relaksującym w otoczeniu troskliwego personelu. I właśnie pielęgniarki zwróciły uwagę Don Bucefala, który pomimo choroby odkrywa w sobie powołanie do stworzenia wybitnej opery w antycznym anturażu. Wizją nieuchronnego sukcesu skłania pozostałych pacjentów i personel kliniki do wystawienia dzieła, powstającego na oczach widzów.

Oprócz motywu przygotowywania opery dochodzi do tego wątek romansowy, bowiem świeżo upieczona wdówka Rosa, z dużą wprawą kokietuje swoich adoratorów. Znajduje się wśród nich nawiedzony artysta Don Bucefalo, właściciel kliniki Don Marco i bogaty Hrabia Belprato. A wszystko przy niezrozumiałych wyrzutach anonimowego żołnierza, którym okaże się Carlito w przebraniu.

Tytułową partię świetnie gra Artur Janda, którego Don Bucefalo to kreacja kompletna. Trudna scena tworzenia opery zagrana jest przez Jandę koncertowo.
Tytułową partię świetnie gra Artur Janda, którego Don Bucefalo to kreacja kompletna. Trudna scena tworzenia opery zagrana jest przez Jandę koncertowo. fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl
Paweł Szkotak stara się zresztą uczynić z tej opery buffa prawdziwą komedię charakterów, dlatego postaci kreślone są grubą kreską, a uroda niektórych scen (jak wieszanie prania podczas umizgów Hrabiego Belprato wobec Rosy, czy zabiegi relaksacyjne w gabinecie u Rosy) stanowią bardzo zgrabne, dowcipnie poprowadzone miniatury.

Sceny, w których na wpół obłąkany Don Bucefalo (z seksownym Aniołkiem-muzą u boku) mozolnie tworzy swoje dzieło, a potem instruuje Orkiestrę podczas strojenia instrumentów (najciekawszy muzycznie moment opery Cagnoniego), należą do najlepszych w całym spektaklu. Wspaniale w roli Bucefala odnalazł się bas-baryton Artur Janda, który oprócz mocnej, przyjemnej barwy głosy, proponuje przekonującą, dowcipną grę aktorską, dzięki czemu jego kreacja jest kompletna.

Zresztą, pozostali śpiewacy również stają na wysokości zadania. Mnóstwo pracy jako Rosa ma Joanna Moskowicz, która z racji ekspozycji roli jest pierwszą aktorką i śpiewaczką spektaklu. Jej mocny sopran dobrze współgra z charakterem roli. Bardzo pewnym punktem drugiego planu jest z kolei Hrabia Belprato, w wykonaniu Aleksandra Kunacha będący czarującym, "niedzisiejszym" panem w średnim wieku, z bukietem kwiatów i miłosną serenadą dla wybranki. Bardzo charakterystyczną, przerysowaną rolę Don Marco Bomby gra baryton Bartłomiej Misiuda - chociaż nie daje ona za wiele okazji do ukazania kunsztu wokalnego, to podczas prowadzonej przez Bucefala próby spektaklu Misiuda ma swoje pięć minut. Nie można tego powiedzieć o roli Carlito w bezbarwnym wykonaniu Liang-Hua Gonga.

Oczywiście doczekamy się dramatycznego zwrotu akcji, a rozbawione, skupione wokół Don Bucefala i Rosy towarzystwo zaskoczy tajemniczy żołnierz.
Oczywiście doczekamy się dramatycznego zwrotu akcji, a rozbawione, skupione wokół Don Bucefala i Rosy towarzystwo zaskoczy tajemniczy żołnierz. fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl
Zazdrosne o powodzenie Rosy jej koleżanki - Agata i Gianetta - również udanie wkomponowane są w spektakl przez Gabrielę GołaszewskąKatarzynę Nowosad. Nieco wycofana Gołaszewska jako Agata wspaniale wykonuje najpiękniejszą arię całej opery - Arię Agaty na początku trzeciego aktu, bardzo dowcipnie zainscenizowaną przez reżysera.

Dodać należy do tego kolejny raz bardzo dobrze dysponowany aktorsko i wokalnie Chór Opery Bałtyckiej (przygotowany przez Agnieszkę Długołęcką), wspaniale ubrany przez autorkę kostiumów Annę Chadaj podczas inscenizacji opery Bucefala. To zresztą kolejny spektakl Opery, w którym kostiumy (tym razem razem ze scenografią Styrny) budują efektowną oprawę spektaklu.

Jednak pomimo rozkręcenia całej maszynki inscenizacyjnej i wydobycia dowcipu inspirowanego niekiedy twórczością Monty Pythona (osobliwy "palec boży") dzieło to grzęźnie w mieliznach libretta Calisto Bassiego, zaś muzycznie opera Cagnoniego również jest co najmniej niedoskonała.

Najpiękniejszą w całej operze arię Agaty wspaniale wykonuje Gabriela Gołaszewska (na zdjęciu).
Najpiękniejszą w całej operze arię Agaty wspaniale wykonuje Gabriela Gołaszewska (na zdjęciu). fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl
Chociaż finał opery zwieńczony arią potraktować można jako interesującą ciekawostkę, niemal każda scena trwa zbyt długo (co przekłada się na powtórzenia libretta i trudności dla solistów ogrywających wielokrotnie powtarzane kwestie), motywy muzyczne niczym nie wyróżniają się na tle włoskiej opery XIX wieku, bogatej w dzieła wybitne, wobec których opera wystawiona przez Operę Bałtycką wypada blado.

Poza motywem strojenia instrumentów przed spektaklem Bucefala nie ma w dziele Antonio Cagnoniego ani jednego muzycznego momentu godnego uwagi. Dobrze funkcjonująca pod batutą maestro Massimiliano Caldiego Orkiestra Opery Bałtyckiej nie ma więc właściwie szansy, by zaprezentować pełnię swoich możliwości. Zwłaszcza, że kilka znaczących momentów soliści wykonują z towarzyszeniem pojedynczych dźwięków.

Massimiliano Caldi o operze "Don Bucefalo"


Dlatego też "Don Bucefalo" budzi mieszane uczucia. Z jednej strony to pokaz bardzo dobrej pracy zespołowej, choć nie ustrzeżono się pewnych mankamentów (Anioł w wykonaniu koryfejki baletu Opery Bałtyckiej Moniki Zaniewicz zredukowany został właściwie do roli hostessy). Humor zaproponowany przez twórców i wysiłek realizatorów z pewnością przekona sympatyków inscenizacji "Cyrulika sewilskiego". Z drugiej strony mam jednak wątpliwości czy opera Cagnoniego zasługuje na promocję na deskach Opery Bałtyckiej.

Opinie (49) 1 zablokowana

Wszystkie opinie

  • (1)

    Wspaniała praca została zdeptana tym artykułem.To tylko subiektywna ocena autora artykułu!!!!

    • 29 20

    • Wybieram się dziś na tę operę więc przekonam się na własne uszy. Nie wydaje mi się by autor artykułu w jakikolwiek sposób "zdeptał" pracę zespołu Opery - wręcz przeciwnie: podkreśla dobre wykonanie, krytykując jedynie sam utwór.

      • 23 6

  • Ludzie boją się nowego. Lubią tylko melodie, które znają. Może nie patrzymy zatem na recenzję pana redaktora i sprawdźmy sami, jaka jest ta nieznana Opera.

    • 45 10

  • Opera komiczna (1)

    Autor artykułu zbyt poważnie i na serio wcielił się w rolę nadętego krytyka i recenzenta.
    Sam gatunek opery zakłada dystans i lekkość.
    Jestem zwykłym widzem i uważam, że opera zaśpiewana i zagrana była brawurowo! Świetnie i z przyjemnością oglądałam grę aktorską śpiewaków, a wykonywane arie i partie chóralne były balsamem duszy.
    Autorzy spektaklu zrobili z przeciętnego dzieła (jak uważa krytyk) majstersztyk.
    Dzięki nim poznałam nowe oblicze opery.
    Wielkie brawa!

    • 43 8

    • Jesteś z chóru.

      • 2 3

  • po co? (1)

    Czekałem na ten tytuł z dużymi nadziejami. Niestety, muszę zgodzić się z autorem recenzji, że wspaniała praca zespołu nie koresponduje z przeciętną operą i fatalnym librettem. Nie mam nic przeciwko braniu na warsztat nieznanych dzieł, ale w tym wypadku to pomyłka.

    • 26 21

    • jak wszystko co wymyśli pewna osoba

      • 7 2

  • Super dzieło dla każdego,

    gdyż komedia jest sztuką najtrudniejszą. Szanowny redaktor pisząc, że "podobno" dzieło było w XIX wieku popularne podważa fakty. Tak, było popularne. Tak jak wcześniej Pleyel był popularniejszy od Mozarta. Świetna reżyseria, z głęboką sceną odejścia w zaświaty Kompozytora, z Amorkiem- Tanatosem, a na scenie.... "Show must go on". Ale... osluchani dosłyszą ferię pastiszów z oper Rossiniego i Verdiego, choćby z chórów Nabucca. To zabawa na wielu poziomach, ale trzeba mieć poczucie humoru panie redaktorze!

    • 33 11

  • Uważam, ze to bardzo udana realizacja

    • 28 13

  • Kto decyduje o takich tytułach ? (1)

    To nie to nie to nie to.

    • 10 9

    • "dyrektor artystyczny" hahaha

      • 9 2

  • Przy takiej ilości bel canto liczy się wykonanie wyrafinowane, inaczej można zanudzić.

    • 5 1

  • (5)

    Jestem za tym aby recenzje pisali ludzi wykształceni kierunkowo. Ewentualnie amatorzy-pasjonaci z prawdziwego zdarzenia. Inaczej taka recenzja nie jest nic warta i tylko szkodzi opisywanemu wydarzeniu. Jakie kwalifikacje ma red. Rudziński, ktoś wie?

    • 23 12

    • (1)

      To absolwent filologii polskiej na Uniwersytecie Gdańskim. Zgadzam się - dobrze byłoby, aby na tym portalu były podane krótkie biogramy autorów.

      • 8 0

      • moze jeszcze sa w trakcie

        w przypadku dziennikarzy trojmiasto pl moze tak byc ze jeszcze "sie ucza"
        W koncu to mlody zespol jak sam o sobie pisali na koniec roku
        I wiele ich artykulow jest mocno kontrowersyjnych np na temat Marynarki Wojennej . W Szczecinie
        Ale maja popularnosc
        I jak o kim napisza , a akurat jest opisywanym , to trzeba sie z tym liczyc

        • 1 1

    • amatorzy-pasjonaci??? (1)

      chyba nie do końca wiesz jak tacy "amstorzy" działają.
      Z dwojga złego wolę pana Rudzińskiego. A jedyną obiektywną recenzentką jest dla mnie Pani Szwarcman

      • 7 2

      • To wyjaśnij.
        I sprawdź znaczenie słowa "obiektywny" - ocena zawarta w recenzji jest zawsze subiektywna!

        • 4 4

    • Jesteś też pewnie za tym, żebyś mógł czytać ich recenzje za darmo.

      • 1 1

  • Super spektakl

    Porażką to były Thais i Olga ,Sukcesem Cyrulik i Don Bucefalo.Co bedzie nastepne Porażka czy Sukces ?

    • 14 10

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Rozrywka

Restauratorzy przeciwni obostrzeniom
Restauratorzy przeciwni obostrzeniom
Jemy na mieście: Vidokówka w Oliwie - widok i smak
Jemy na mieście: Vidokówka w Oliwie

Kulinaria

Jemy na mieście: Vidokówka w Oliwie - widok i smak
Jemy na mieście: Vidokówka w Oliwie
Ogródki restauracyjne jesienią. Sposób na wydłużenie sezonu?
Podgrzewacze na tarasach przedłużą sezon

Sprawdź się

Hans Castorp, bohater jednej z książek Pawła Huelle, został "pożyczony" z powieści...

 

Najczęściej czytane