Wiadomości

Trójmiejscy pisarze o książkowych stosikach

felieton w trojmiasto.pl

Zapewne nieraz wychodziliście z księgarni lub biblioteki obładowani książkami. Potem trafiają one do naszych domów, na nasze stosiki lub tworzą kolejne osobne stosiki.
Zapewne nieraz wychodziliście z księgarni lub biblioteki obładowani książkami. Potem trafiają one do naszych domów, na nasze stosiki lub tworzą kolejne osobne stosiki. fot. Tatsiana Yatsevich / 123rf.com

U jednych piętrzy się na biurku, u innych wyłania się zza kanapy lub rozrasta przy łóżku, a jeszcze gdzie indziej stapia się z domowymi meblami - półkami, regałami, stolikami. Może przybierać różne formy i osiągać nieograniczone rozmiary. Ale są i tacy, którzy pozwalają mu na wszechstronną ekspansję, dlatego bywa, że cały dom lub mieszkanie opanowuje właśnie on - książkowy stosik. Zna go każdy, kto dużo czyta. Czym albo może kim on jest? Jak wygląda? Jakie formy przybiera? Zapytaliśmy o to trójmiejskich pisarzy.



Wielu z nas ma taki swój osobisty stosik książek, które czekają w kolejce (niektóre latami) na przeczytanie. Jakie to tytuły? Dlaczego tak długo tam zalegają? Jaki jest klucz do sięgania po kolejną lekturę? Co sprawia, że pojawiają się na stosiku następne tomy? Dlaczego niektóre przerywamy czytać i trudno do nich wrócić?

Recenzje książek z Trójmiasta


Działa tu wiele czynników: część woluminów odkładamy na później, inne świeżo zakupione stawiamy tam z nadzieją na szybkie zainteresowanie, podobnie te pożyczone z biblioteki lub od znajomych, a pozostałe zbierają kurz, czekając cierpliwie na swoją kolej. Natura stosiku jest niehomogeniczna - to z gatunku hybryda, która rozrasta się wedle własnych praw i zasad, niedających się nijak logicznie wyjaśnić. Istnieje jednakowoż kilka prawd, które niezaprzeczalnie łączą wszystkie stosiki wszechświata. Oto one.

Prawda pierwsza - prowizorka



Jacek Dehnel, pochodzący z Gdańska pisarz, malarz i tłumacz, autor wielu książek, w tym ostatnio wydanej "Ale z naszymi umarłymi", próbował znaleźć klucz do natury stosiku w swoim felietonie, gdzie przedstawił o nim kilka prawd, w tym tę, że ma on tendencję do trwania, jak na prowizorkę przystało.

- W moim domu rodzinnym było dużo książek, a zatem i instytucja stosiku była znana: na stoliku przy kanapie, na rogu stołu, nawet na poręczach foteli piętrzyły się książki wyjęte z półek i nieodłożone na miejsce, książki nowo kupione, które jeszcze swojego miejsca nie miały, książki wygrzebane z drugiego rzędu i leżące pod ręką, bo zaraz się je przeczyta, ale tymczasem narosły inne, pilniejsze lektury. Akumulacyjny z natury stosik przyjmował również gazety, listy, rachunki, przyciągał je wręcz, tak że ginęły pomiędzy książkami; miał tendencje do rozrastania się we wszystkich kierunkach, osuwania, a przede wszystkim: do trwania. Jak każda prowizorka - pisał Jacek Dehnel dla tygodnika "Polityka".

Nagrody literackie: wciąż żywa tradycja


Prawda druga - stosik nie lubi próżni



Prawda druga jest taka, że stosik może się zmniejszyć, ale nie może zniknąć - mimo że wielu z nas się stara do tego jakoś doprowadzić. Jest to jednak nierealne, co potwierdzają również moi rozmówcy.

- Mój stosik hańby przechodził przez różne etapy. Był czas, gdy całkiem realne wydawało się zredukowanie nieprzeczytanych pozycji do zera, by później nagle dokonało się cudowne rozmnożenie z powodu kupionych książek, w wyniku którego tytuły grzecznie czekające na swoją kolej nie mieściły się na wyznaczonej dla nich półce. Stan ten spowodowany był moją wybrednością - oprócz tytułów czekających na przeczytanie trafiały tam również książki, które z jakiegoś powodu nie przypadły mi do gustu i zostały odłożone na później. Od kilku lat takie tytuły od razu oddaję do biblioteki w nadziei, że innym czytelnikom się spodobają. Wydawać by się więc mogło, że mój stosik będzie niewielki, jednak życie nie lubi próżni, a w zasadzie to moje półki nie lubią być puste, co przełożyło się na moją nową słabość do kolekcji wydawniczych. Za przykład może posłużyć seria Jo Nesbø, któremu postanowiłem dać drugą szansę. Jak na razie jestem zadowolony z lektury, ale nie mogę przeczytać wszystkich części ciągiem, by pozostać na bieżąco z nowościami, toteż większość przygód Harrego Hole'a cierpliwie czeka w kolejce. Gdy dodamy do tego charytatywne akcje, na których co rusz pojawia się jakiś ciekawy tytuł, którego wcześniej nie miałem okazji przeczytać, nic dziwnego, że kupka wstydu, zamiast maleć, rośnie w zatrważającym tempie - mówi Piotr Borlik, autor poczytnych kryminałów.

Materiał ludzki": kryminał idealny na lato


Moje półki nie lubią być puste - mówi Piotr Borlik.
Moje półki nie lubią być puste - mówi Piotr Borlik. mat.prasowe / archiwum autora
Autor kryminalnej trylogii ("Boska proporcja", "Materiał ludzki" i "Białe kłamstwa") przeprowadził dla nas specjalną sondę wśród swoich czytelników na temat natury stosików.

- Mój wynik jest niczym w porównaniu ze stosami nieprzeczytanych książek czytelników, których poprosiłem o zabranie głosu w dyskusji. Rekordziści dobijali do tysiąca tytułów! Powstała nawet mała akcja instagramowa, w której czytelnicy chwalą się swoimi stosikami nieprzeczytanych książek. Przyczynę nieustannego rośnięcia nieprzeczytanych pozycji najlepiej uchwyciła pani Monika: "Zaczęłam "Sodomę", ale pojawił się ostatni Borlik, więc zrobiłam pauzę. "Białe kłamstwa" pochłonięte, wracam do "Sodomy", a tu internety piszą, że do odbioru w księgarni czeka "Obłęd". Więc najlepszym rozwiązaniem było sięgnięcie po "Listę Lucyfera" - opowiada nam pisarz.

Fascynacja złotym podziałem - o "Boskiej proporcji" Piotra Borlika


Prawda trzecia - stosik jest funkcjonalny



Nie ma co ukrywać - stosik jest nam potrzebny. Jest jak przyjaciel - czasem potrzebujemy go jako oparcia (dla siebie) lub podpory (dla czegoś), czasem zaś jako pomoc np. przy pracy. Bycie podporą nikomu nie uwłacza - choć złośliwi mawiają, że książka najlepiej sprawdza się jako podstawka pod kufel albo podkładka do kiwającego się stolika... No cóż, stosik sam w sobie również może stanowić osobny mebel, np. stolik kawowy, co niżej podpisana praktykuje, jednak z uwagi na szacunek do dzieł, kubek z kawą stawia na podkładce.

Stosik Hanny Cygler dramatycznie rośnie podczas pracy nad kolejną książką.
Stosik Hanny Cygler dramatycznie rośnie podczas pracy nad kolejną książką. mat.prasowe / archiwum autorki
Funkcjonalny stosik posiada m.in Hanna Cygler - autorka poczytnych powieści obyczajowych, tj. "Gra na cztery".

- Mój osobisty stosik książkowy znajduje się koło łóżka. Częściowo też podpiera internet mobilny z uwagi na zepsute gniazdko. Stosik ten rośnie dramatycznie podczas pracy nad kolejną książką. Po paru miesiącach zaczynam marzyć o zakończeniu pisania i zrobieniu wreszcie porządku, gdyż w głębi serca pragnę być perfekcyjną panią domu, choć wiem, że to zgoła beznadziejne. Niestety "stosik" musi przy mnie pozostać do czasu oddania do ostatniej korekty, bo przecież zawsze warto coś sprawdzić. I tak bez końca. Na jego szczycie znajdują się najnowsze książki z biblioteki i powieści moich przyjaciół, którzy również stale coś wydają! Na zdjęciu "stosik" obecny. Ostatnia powieść "Po cudze pieniądze" już ukończona, więc pewnie niedługo zniknie - mówi pisarka.

Hanna Cygler: Gdańsk to źródło mojej inspiracji


Prawda czwarta - stosik to dzieło sztuki



Książkowe stosiki to prawdziwe dzieła sztuki - wyrastają jak wieżowce, piętrzą się od podłóg po sufity, a czasem wrastają w meble, tworząc z nimi niesamowite rzeźby bądź instalacje. Takie dzieło sztuki posiada w domu Monika Milewska, pisarka i poetka, autorka słynnej książki pt. "Latawiec z betonu", nagrodzonej niedawno Pomorską Nagrodą Literacką "Wiatr od Morza".

- Mój stosik książek wyrasta koło kanapy, jego podstawę stanowi chybotliwy stolik z pozytywką w środku. Aby usłyszeć dźwięki pozytywki, trzeba uchylić wieko stolika. Żeby to zrobić, trzeba przeczytać do końca leżące na nim książki. A tych wciąż przybywa. Na dole spoczywa "Rękopis znaleziony na ścianie" Krzysztofa Mrowcewicza, przepięknie ilustrowana opowieść "O cudach poezji i ogrodach ze słów", przygniata ją opasły "Leningrad" poświęcony losom VII Symfonii Szostakowicza, dalej jest parę literackich czasopism, parę tomików wierszy, zakupiona ostatnio w domu rodzinnym Napoleona na Korsyce "La chambre noir de Longwood" - reporterska relacja o jego pobycie na innej z wysp - Wyspie Świętej Heleny i zbiór reportaży "Jak nakarmić dyktatora", którego autor, Witold Szabłowski, nie uląkł się rozmowy z kucharzem Idiego Amina. Na szczycie stosiku przysiadła niedawno wznowiona "Papuga Flauberta" i stroszy znakomite pióro swojego autora - Juliana Barnesa. Książki przeszkadzają sobie nawzajem, przerywają lekturę konkurentek, przygniatając je swoim ciężarem; same domagają się uwagi, chcą, aby to ich było na wierzchu. Tak rośnie stosik, pozytywka milczy, a na kanapie rozpierają się licencjaty moich studentów. One są spokojne. Wiedzą, że zawsze mają pierwszeństwo - zdradza nam.

Wręczono nagrody "Wiatr od morza"


Na szczycie stosiku Moniki Milewskiej przysiadła niedawno wznowiona "Papuga Flauberta". Pod książkami chybotliwy stolik z pozytywką.
Na szczycie stosiku Moniki Milewskiej przysiadła niedawno wznowiona "Papuga Flauberta". Pod książkami chybotliwy stolik z pozytywką. mat.prasowe / archiwum autorki

Prawda piąta - stosik poczeka



Stosiki rosną najczęściej w okolicy świąt, naszych urodzin bądź po targach książki. Ale są i takie, które wcale nie maleją i trwają tak latami. Jeśli nie przenieśliśmy ich w inne, mniej drażniące oko miejsce, to wciąż nam przypominają o niedoczytanych lekturach, porzuconych w pół słowa stronach bądź "pozycjach hańby", które już dawno powinniśmy mieć za sobą. O takich książkach opowiada nam Małgorzata Oliwia Sobczak, dziennikarka i kulturoznawczyni, autorka powieści "Ona i dom, który tańczy" oraz kryminału "Czerwień".

- W moim książkowym stosiku hańby znajdują się pozycje, które kiedyś zaczęłam i z różnych powodów odłożyłam na później. Najstarszą książką, która tam zalega, jest "Klucz do Biblii" Harringtona, który sprawiłam sobie na studiach kulturoznawczych. Okazało się, że sam klucz jest tak samo ciężkim wyzwaniem, jak całościowe zapoznanie się z Biblią. "Nazywam się Czerwień" Pamuka już od pierwszych stronic zabrała mnie w zbyt mroczne miejsce; nie byłam na nie przygotowana. Oz zaczarował słowem, lecz nie mogłam doczekać się opowieści, którą obiecywał tytuł. "Kapelusz cały w czereśniach" Oriany Fallaci porwał mnie do granic. Spędziłam z nim cały zimowy dzień przed kominkiem w domku z bali w Rozewiu. Niestety gdy wróciłam do domu, nie mogłam odnaleźć już magii; zagubiła się gdzieś i pozostała tęsknota za atmosferą niezbędną, by dokończyć to wybitne dzieło. Z dwóch tomów antologii "Sztuka powieści", którą zamówiłam sobie pod choinkę w zeszłym roku, wybiórczo przeczytałam kilka rozdziałów, pozostawiając lekturę na spokojniejszy okres. Natomiast "Księgi Jakubowe" Olgi Tokarczuk... cóż, wymagający utwór, zupełnie nie dla niewyspanej wciąż mamy maleństwa. Piękny to stosik. Same niezwykłe książki się w nim znalazły. Gdy tylko życie się uspokoi... gdy tylko... - obiecuje sobie autorka "Czerwieni".
O swoim "książkowym stosiku hańby", w którym znajdują się pozycje, które kiedyś zaczęła czytać i z różnych powodów nie skończyła, opowiedziała nam Małgorzata Oliwia Sobczak.
O swoim "książkowym stosiku hańby", w którym znajdują się pozycje, które kiedyś zaczęła czytać i z różnych powodów nie skończyła, opowiedziała nam Małgorzata Oliwia Sobczak. mat.prasowe / archiwum autorki
To tylko wybrane z praw, jakimi rządzą się książkowe kupki. Może martwią was wasze osobiste, zalegające po domowych kątach stosiki, jednak pocieszające jest to, że im się nigdzie nie spieszy, nigdzie nie uciekną, nie znikną. Będą. I poczekają na was, i na swój czas. To chyba właśnie dlatego się nie spieszymy z ich opróżnianiem. Zresztą, nawet czytając dużo i ciągle, przecież wiadomo - za chwilę pojawią się nowe tytuły, kolejne dzieła, a stosik jak był, tak będzie - i wciąż będzie trwał.

Opinie (44) 6 zablokowanych

  • (3)

    Do czego to doszło, że można chwalić się książkami, których się nie przeczytało...

    • 31 6

    • Ja mam stosiki i stosy przeczytanych na ktore nie ma juz miejsca, przemieszanych z tymi w trakcie i na przyszłość...

      • 9 0

    • No ja się np. mogę pochwalić, że nigdy nie przeczytałem nic Piekary ani tej gościówy od Greya:)

      • 8 0

    • Może wystarczy umieć się przyznać, że każdy kto czyta sporo książek taki stosik ma?
      Dużo lepsze to niż chwalenie się, że jedyną książką do jakiej zajżało się od 20 lat jest kucharska od Wujka Google ;)

      • 13 1

  • Mnie do czytania motywuje wypożyczanie książek z biblioteki, bo trzeba je oddać (1)

    Mam na przeczytanie tylko miesiąc, więc nie odkładam czytania na później i nie tworzę stosików.

    • 37 1

    • Mam identycznie

      dzięki temu czytam rocznie ok. 10-12 książek. Książki, które kupię albo dostanę mogą leżeć niedoczytane przez rok (albo czasem wieczność). Wypożyczanie za to mobilizuje w 100%

      • 3 0

  • Z całym szacunkiem... (10)

    Straszny chłam czytają ci ludzie (o ile czytają, bo sami się przyznają, że niekoniecznie). Proszę mnie nie banować za określenia, literatura też powinna być odważna. Żadnego z tych stosików nie wziąłbym nawet za darmo. Gdzie Kafka, Orwell, Hesse, Huxley, Steinbeck, Hemingway, Tołstoj, Dostojewski, Dickens, Proust, Lem, o Arystotelesach, Platonach czy Senekach już nawet nie wspominając. Kto choćby za marne 50 lat będzie jeszcze pamiętał o pozycjach z tych Waszych stosików. Dajcie spokój. :-)

    • 22 29

    • Z mniejszym szacunkiem.

      Myślę, że po przeczytaniu wymienionych arcydzieł należy przeczytać coś nowego. Na tych stosikach jest sporo porządnych rzeczy, nawet bardzo porządnych. Nie można w koło macieju czytać Orwella, Seneki i Kafki. Do kanonu wchodzą też nowi twórcy.

      • 15 2

    • Z całym szacunkiem...

      Ale mowa jest o nie przeczytanych stosikach.Może utwory tych autorów,których wymieniłaś/wymieniłeś już są dawno przeczytane.W moim stosiku nie przeczytanych książek oczywiście też brakuje tych autorów bo utwory Kafki,Dostojewskiego,Orwella,Lema itd. są mi dobrze znane,czytane nie raz i oczywiście sporo część również posiadam.

      • 13 0

    • Pełna zgoda. (2)

      A gdzie Camus, Sartre, Joyce, Nabokov, Bułhakov, czy choćby Kapuściński, a nawet Tolkien!
      Klasyka jest różnorodna i przebogata.
      Tylko niejakiej Katarzyny Bondy zabrakło na tych stosikach... No i nie można zapominać o działach literackich rodzimych celebrytów telewizyjno-instagramowych.

      • 5 3

      • (1)

        - Tylko niejakiej Katarzyny Bondy zabrakło na tych stosikach.

        I słusznie, bo jej wodolejstwa nie da się czytać.

        • 5 0

        • kryminaly

          to nie ksiazki dla doroslych

          • 0 1

    • Z całym szacunkiem... (1)

      Gdzie Cox, Delany, Brown, Hawn, Ross, Thapa, Shakespeare, Faulkner, Chekhov, Melville ?

      Chciał zabłysnąć a nie wyszło.
      Zawsze znajdzie się ktoś kto czyta więcej niż Ty - Paziu Królowej, więc nie wymądrzaj się i nie mów innym co mają czytać, bo sam jedziesz najbardziej oczywistymi banałami, żeby uniknąć słowa "szlagierami".
      Wow, Lema przeczytał, no czapki z głów! Uśmiałem się trochę, za to masz łapkę w górę ;)

      • 3 2

      • Z Coxami itp. to już może nie przesadzajmy, ale rozumiem, Molu, że postanowiłeś zabłysnąć, iż znasz kolejnych kilku wartościowych autorów. Winszuję! Cieszę się zarazem, że doszedłeś do podobnych wniosków: można jeszcze drugie, trzecie i nawet dziesiąte tyle wymienić, a i tak nie dojdzie się do większości pozycji z tych stosików. :-)

        • 2 0

    • Tokarczuk (1)

      Na pewno koniecznie też trzeba pochwalić się posiadaniem książki Tokarczuk, inaczej wstyd, zacofanie i gafa towarzyska.

      • 2 4

      • poza biegunami

        co sa NUDNE

        • 0 0

    • Wszystkiego i tak w życiu nie przeczytam

      wszystkich miejsc nie zobaczę... trzeba wybierać to, co przynosi radość i tyle

      • 0 0

  • Ku refleksji? (4)

    Ja niestety ze wstydem muszę się przyznać, że czytanie u mnie natrafia na pewien opór. Czasami wręcz muszę czytać na głos, aby się skoncentrować - wówczas artykułując na głos zdania tak jakbym je lepiej rozumiał i czytanie na głos sprawia mi radość - tak, jestem wtedy szczęśliwy. Doprawdy nie wiem jak to wytłumaczyć. Ok, nie jestem zbyt inteligentny - to fakt. Nadrabiam co prawda naturą refleksyjną, introwertyczną i w jakimś stopniu intuicją, która co prawda wiele razy mnie zawiodła, ale uczciwie muszę przyznać, że jestem raczej dość przenikliwy. Chociaż kto wie - może moje kompleksy się odzywają i staram się pocieszyć? Cofam się w rozwoju... Należę już do kultury obrazkowej. Już jako dziecko czytałem chętniej komiksy Disneya, książki w twardej okładce z ilustracjami, ilustrowane dwutygodniki z kiosku do wpinania do segregatora (oczywiście z ilustracjami, zdjęciami). Ponieważ jednak nadal się mobilizuje do czytania, to ostatnio wydukałem: "Wrzenie" - bardzo ciekawa rozmowa Karoliny Korwin Piotrowskiej z o. Kramerem i... (to była bardzo, bardzo bolesna lektura) "Jakbyś kamień jadła" Tochmana. Chciałem przeczytać całą jego trylogię o ludobójstwie czyli jeszcze książkę o Ruandzie i Kambodży, ale wymiękłem. Wolę jednak żyć w nieświadomości do czego zdolny jest człowiek. Do jak wymyślnych okrucieństw. A co najdziwniejsze, że te ludobójstwa miały miejsce między sąsiadami i to stosunkowo niedawno (Ruanda, Bośnia) i to nawet w Europie (Bośnia). I czasami sobie myślę, żeby tylko to nigdy nie wydarzyło się w Polsce, bo mechanizm działał mniej więcej tak: najpierw latami antagonizowano jednych na drugich, straszono nimi, potem sprowadzano i rozdawano broń, maczety itp. a potem dano sygnał i... ból, krzyk, krew, tragedia a potem... trzeba było wymazać tragedię - zniszczyć spisy ludności, zburzyć świątynie, zaprzeczyć (?) tragedii a potem i tak okazywało się, że to nie miało sensu i jest jeszcze gorzej niż przedtem a w duszy na pokolenia pozostała skaza... RIP

    • 18 2

    • Brawo

      "Pozamiatał" Pan :)

      • 5 0

    • Cudownie czytało się twój wpis nie-taki-znów-Matołku :) I dziękuję, ze szerzysz wiedzę o etapach zmierzających do ludobójstwa, bo taka straszna masakra rozpoczyna się subtelnie. Dla mnie kluczem do sięgania po kolejne, bolesne reportaże Tochmana, jest pytanie zawarte na okładce jednej z jego książek jest pytanie, które brzmi mniej więcej tak: spytaj sam siebie dlaczego chcesz o tym czytać i się z tym mierzyć ? Moja odpowiedzią jest : bo tak trzeba. Ku pamięci i ku przestrodze. Dobrego dnia

      • 4 0

    • Faktycznie nie jesteś kumaty (1)

      Ale już kiedyś była taka piosenka a na drzewach zamiast liści będą wisieć komunisci

      • 0 4

      • Musisz, tak jak zresztą każdy z nas, zawalczyć o swoje człowieczeństwo, zanim to bagno wciągnie cię na dobre. Piszę to bezinteresownie, więc weź to serca...

        • 5 0

  • j (2)

    książek jest dużo, najlepiej przeczytać i oddać gdzieś do bibliotek, a w domu trzymać głównie albumy, które ogląda się bez końca przez lata np. SOPOT na starej widokówce, Gdańsk dawniej i dziś, Gdynia dawniej i dziś, Gdańsk, historia i stara pocztówka itp.

    • 4 5

    • (1)

      Czy my się już kiedyś nie spotkaliśmy? Czy my się przypadkiem nie znamy? Tak mi mówi moja intuicja... Ale niech to pozostanie już niedopowiedziane... Tak czy inaczej myślę że masz rację. Ja - poza "Sławą i chwałą" Iwaszkiewicza i "Weselem" W. - raczej nie wracam do już przeczytanych książek, chyba że właśnie albumy. No i do filmów, słuchowisk, teatr tv (są łatwiejsze w odbiorze dla mnie). Nie trzeba się męczyć nad składaniem literek. Pozdrawiam serdecznie :)

      • 2 0

      • Po krótkiej refleksji doszedłem do wniosku, że wracam jeszcze do Szymborskiej. Poezja Leśmiana, Miłosza, Herberta czy Różewicza jest dla mnie za trudna a wiersze Twardowskiego trochę zbyt infantylne albo to ja już zatraciłem swoją świeżość, naiwność i niewinność, niestety...

        • 1 0

  • Mam Kindla, i nie mam stosików (1)

    • 19 4

    • Stosik plików ;)

      • 4 0

  • (7)

    Czytam bo lubię i czytam to co mi się podoba . Trafiając na gniota , nie odkładam go na stosik , tylko się go pozbywam , zazwyczaj w złości wywalam do śmieci , wiem , błąd , ale jako artystka nie panuję nad tym . Zaznaczam , że nie czytam bo mam to we krwi . U mnie w domu czytało się Wieczór Wybrzeża raz w tygodniu , a ja pochłaniałam książki jak leci , byle co czytałam , czasem z wypiekami a czasem z politowaniem np. romansidła jak to William wsunął Kate przy blasku księżyca..

    • 7 1

    • (5)

      Chciałem tylko Tobie powiedzieć, że kocham Artystów. Bardzo szanuję Waszą pracę. Bez Was nasze życie byłoby takie smutne... Dziękuję! Dzisiaj jesteśmy myślami z Catherine Deneuve. I chociaż moja wiara kuleje, to pomodlę się jeszcze dzisiaj za nią o szybki powrót do zdrowia! Pamiętam, że kiedyś czytałem (właściwie przewertowałem) jej biografię. Ponoć Madame Deneuve wydała też dzienniki czy pamiętnik, ale nie wiem czy przetłumaczono na polski. Merci!

      • 2 0

      • (4)

        Ktoś tu chyba znacznie, zdecydowanie, ewidentnie i definitywnie bardziej lubi PISAĆ niż czytać...

        • 1 0

        • (3)

          Bo ja wiem? Jestem singlem i czasami zwłaszcza wieczorami i w nocy się nudzę a nie zawsze chce się czytać, bo pobolewa gardło, chociaż w przerwach czytania na głos biorę tabletki łagodzące na gardło. Ach, "Długość dźwięku samotności" z "Miłości w czasach popcultury"...

          • 1 0

          • (2)

            Uwaga, podaję antidotum na nudę - znajdź sobie kogoś. Inspirującego. Powodzenia!

            • 2 1

            • (1)

              Dla niektórych najlepszym rozwiązaniem jest jednak samotność. Są oczywiście plusy i minusy tej sytuacji, jednak bilans wskazuje jednoznacznie... Tak czasami bywa... Już chyba nawet gdzieś spotkałem podobnych sobie bohaterów w książkach... Kończę bo inaczej nigdy nie pomodlę się za Piękność dnia, ba całej ery francuskiego kina. Piękność nie tylko cielesną ale też duchową...

              • 3 0

              • Ale patos! No weź! Dobranoc

                • 3 0

    • Ty, artystka, zapanuj może nad interpunkcją. Nie stawia się spacji przed znakiem interpunkcyjnym.

      Sami intelektualiści się tu zbiegli, książki czytają, a pisać poprawnie nie potrafią.

      • 2 2

  • Od dziecka kochałem książki, gdy tylko nauczyłem się czytać. A stosiki były i są nieodłącznym widokiem u mnie w domu. (5)

    Dobrze się wśród książek czuję i rosnące tu i ówdzie górki różnych tomów wręcz cieszą moje oczy :)

    Choć odkąd pojawiło się allegro to kupuję głównie tam, ceny w księgarniach są, mówiąc oględnie, wygórowane ;)

    • 15 0

    • Odnośnie cen, to kiedyś czytałem na Facebooku wpis Jacka Dehnela skąd biorą się takie a nie inne ceny, i jak małą część z ceny z księgarni dostaje autor. I tak źle i tak nie dobrze...

      • 3 0

    • co z tego (2)

      że kupisz książkę na allegro taniej, skoro musisz płacić za przesyłkę, więc suma sumarum tracisz tyle samo kasy, w dodatku nie masz książki od razu, tylko musisz na nią czekać....

      • 0 3

      • Sugerujesz ze ktoś nie umie liczyć? (1)

        Wystarczy kupić kilka książek z przesyłką w jednej paczce i już wychodź sporo taniej niż w księgarniach.

        • 2 0

        • Czasem już nawet przy zakupie jednej bardziej opłaca się kupić internetowo niż stacjonarnie.

          • 0 0

    • w necie sa 30% nizsze

      • 1 0

  • Kupka wstydu.. (1)

    ..to nie tylko książki ale i inne dzieła współczesnej popkultury :)

    • 3 0

    • E,tam! Listek figowy też się czasem znajdzie.

      • 0 0

  • Uwielbiam stosiki książek - tych przeczytanych i tych czekających na swój moment.

    • 4 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Rozrywka

Kontrowersje wokół działalności miejskiego artysty
Kontrowersyjna działalność artysty z Gdyni
Śmiechem w marne czasy. Felietoniści wykpili miniony rok
Felietoniści wykpili miniony rok

Kulinaria

Ostry Cień Mgły i Forfiter. Odjechane nazwy dań z trójmiejskich lokali
Odjechane nazwy dań z trójmiejskich lokali
Obiady do domu. Zamów i spróbuj nowych rzeczy
Zamów obiady do domu

Sprawdź się

Najlepszy film Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni otrzymuje:

 

Najczęściej czytane