Traviata w cieniu Alfreda

"Traviata" w Operze Bałtyckiej jest spotkaniem z wirtuozerską muzyką Verdiego i dużym talentem śpiewaków.
"Traviata" w Operze Bałtyckiej jest spotkaniem z wirtuozerską muzyką Verdiego i dużym talentem śpiewaków. fot. K. Mystkowski / KFP

Nowa premiera Opery Bałtyckiej z pewnością zaskoczy miłośników spektakli Marka Weissa. "Traviata" jest ukłonem wobec tych wszystkich, którzy wyczekują klasycznych inscenizacji popartych prawdziwym kunsztem wykonawców.



Odważne stroje, wielkie możliwości wokalne, niezłe aktorstwo... a pomimo to Traviata Joanny Woś pozostawia niedosyt....
Odważne stroje, wielkie możliwości wokalne, niezłe aktorstwo... a pomimo to Traviata Joanny Woś pozostawia niedosyt.... fot. K.Mystkowski / KFP
...za to Paweł Skałuba świeci pełnym blaskiem. Takiej kreacji solista Opery Bałtyckiej potrzebował. Rolą Alfreda udowadnia, że niczym nie ustępuje czołowym polskim tenorom.
...za to Paweł Skałuba świeci pełnym blaskiem. Takiej kreacji solista Opery Bałtyckiej potrzebował. Rolą Alfreda udowadnia, że niczym nie ustępuje czołowym polskim tenorom. fot. K. Mystkowski / KFP
Spektakl puentuje niezwykle poetycki, przejmujący finał.
Spektakl puentuje niezwykle poetycki, przejmujący finał. fot. K. Mystkowski / KFP
Słynną operę Giuseppe Verdiego na scenę POB przeniósł duet inscenizacyjno-reżyserski Marek Weiss i Karolina Sofulak. Zamysł inscenizacyjny i koncepcja całości należy do dyrektora Opery Bałtyckiej, z kolei jej wykonanie powierzono debiutującej reżyserce operowej. Z tego nietypowego tandemu wyrodził się stonowany, niepozbawiony uroku spektakl.

W czasach, gdy Verdi usiłował przekazać włoskiej publiczności muzyczną wersję "Damy kameliowej" Aleksandra Dumasa, tematyka tej wywrotowej wtedy opery uznana została za skandaliczną. Aby osiągnąć sukces, utwór został zmieniony, a czas akcji przeniesiono o pół wieku wstecz. Dzisiaj dramat kurtyzany poświęcającej się dla miłości nie wywołuje skandalu. Przeciwnie, wzbudza wzruszenie. To kolejny wielki melodramat z kobietą w roli głównej, oglądany w ostatnich latach na deskach Opery Bałtyckiej (po "Madamie Butterfly" Pucciniego i "Gwałcie na Lukrecji" Benjamina Brittena).

W spektaklu Weissa i Sofulak wszystko wydarza się w muzyce. Po raz kolejny świetnie brzmiąca orkiestra POB pod batutą José Marii Florencia stanowi najważniejszy kontrapunkt do akcji dramatycznej. Konsekwentnie minimalistyczna, dekoracyjna scenografia Hanny Szymczak przenosić ma do Paryża z początku XX wieku. Umowne wnętrza, nawiązujące do salonu domu publicznego (I i III akt), czy wizualizacja wieży Eiffla nie pozostawiają złudzeń, że znajdujemy się w stolicy miłości i pożądania. Drugi akt i czwarty akt rozgrywają się w szklarni, gdzie Violetta hoduje swoje uczucia. Gdy zabraknie miłości Alfreda, Violetta, tak jak jej kwiaty, usycha.

Karolina Sofulak reżyseruje wyjątkowo oszczędnie - długie statyczne partie, pozbawione specjalnych trudności czy niespodziewanych zadań aktorskich, wyraźnie służą śpiewakom. Wśród nich dwóch zasługuje na szczególne uznanie. Ciepły, mocny, "ojcowski" baryton Zbigniewa Maciasa idealnie pasuje do kreacji troskliwego Giorgia Germonta, ojca Alfreda. Ozdobą spektaklu jest miękki, aksamitny tenor Alfreda, czyli Pawła Skałuby, który kolejny raz (po roli Jontka w "Halce"), przekonuje, że niczym nie ustępuje czołowym polskim tenorom - szczególnie dobrze wypada w duetach z Joanną Woś "Un di felice, eterea", "Sempre libera", ale imponuje też w najsłynniejszym "Libiamo, ne' lieti calici".

Sama Joanna Woś w tytułowej roli udowadnia, że posiada wielkie możliwości interpretacyjne roli Violetty, jednak pierwszy akt zamienia niepostrzeżenie w gwiazdorski popis swoich umiejętności wokalnych. Dopiero później, gdy Woś nie musi przekrzykiwać orkiestry, słychać jej piękne i czysto wykonane piano, a wibrujący, przenikliwy sopran śpiewaczki nabiera melancholijnej, ujmującej barwy. Śpiewaczka (zmieniająca strój w każdym akcie: od drapieżnego czarnego gorsetu, tiulowego płaszcza i wysokich szpilek, przez swobodny, współczesny strój domowy, po białe, patetyczne szaty) nie może zdecydować się jednak jaką Violettę chce pokazać widzom - drapieżną czy tragiczną, zwykłą cierpiącą kobietę czy zbolałą pokutnicę. W efekcie, pomimo wspaniałych warunków, wypada słabiej od Skałuby i Maciasa.

Tragiczna nuta, bardzo wyraźnie nakreślona w libretcie Francesco Marii Piave'a i muzyce Giuseppe Verdiego, w spektaklu Opery Bałtyckiej uwidacznia się stopniowo. Ta klasyczna i dość układna inscenizacja, jakich właściwie od kilku sezonów próżno szukać w repertuarze opery, daje ożywczy powiew retro. Trudno stwierdzić czyja to zasługa. Może dlatego "Traviatę" można traktować jako kreację zbiorową? O jej walorach najlepiej przekonać się osobiście.

Opinie (71)

  • Ciekawe dyskusje tu się toczą.

    Ciekawostki zza kulis jako info dla widza. Dziś to już nic nie może być tajemnicą. Kto z kim i kto kogo... Jakie to ludzkie.

    • 2 0

  • brawo p.Woś

    P.Woś po spektaklu powinna zrobić to co Ileana Cotrubas w operze Brukselskiej-
    przeprosić za to ze musiała wziąć udział w takim spektaklu.Widziałem wiele inscenizacji tej opery ,ale czegoś równie cudacznego i brzydkiego jeszcze nie.
    Szczęśliwie słuchać było czego .Pani Woś i p. Florencio -wielkie brawa.
    a.s.

    • 5 6

  • Spoko, ale Iwaszkiewicz słon na uchonadepnął (4)

    Opera fajna, chociaż trochę statyczna reżyseria, jedyne co mnie naprawdę niemile zaskoczyło, to to, że głównej bohatersce słoń nadepnął na ucho i cały czas spiewała za nisko! To takie drażniące ćwierć tonu, które powoduje że sie modlisz, zeby było trszkę wyżej... a poza tym to drżenie w głosie nie jest fajne.
    Tenor fajnie zaśpiewał, Skrla też super.
    Swoją droga ciekawe, czemu w operze to zawsze bebki fałszują - Iwaszkiewicz, Hołysz... hm :) Może pod tym kątem są wybierane? :)

    • 27 6

    • Kultura wątpliwa

      Pani Anna nie odznacza się wysokim poziomem kultury osobistej, skoro w ten sposób wyraża się o poszczególnych osobach. Co znaczy "tenor fajnie zaśpiewał"? Czy to było nagranie audio bez nazwy i tytułu? Tenor nazywa się Paweł Skałuba, co można było sobie wyczytać w programie, jak się nie kojarzy. I jaki SKRLA??? Pan Skrla, Leszek Skrla, Pan Leszek Skrla lub też Profesor Skrla itd.... itp. I żadne skróty myślowe tu nie obowiązuja, tylko elementarne zasady dobrego wychowania. Więcej kultury, droga PANI ANNO z Rębiechowa.

      • 3 3

    • (2)

      Coś mi się zdaje, że panna Anna tez by pośpiewać chciała, ino się nie udało, co?

      • 6 5

      • nie trafiłeś

        Niestety nie trafiłeś/łaś, akurat ze śpiewem nie mam nic wspólnego i nie mam takich ambicji (nie ta branża), ale tak się składa, że skończyłam szkołę muzyczną (liceum) i po prostu takie nieczystości są ino rażące...
        Niestety na tym forum są takie trolle jak Ty, które nie moga zaakceptować żadnej krytyki. Najlepiej wszystko chwalić i zachwycać się każdym, nawet kiepskim głosem (a za taki uważam głos p. Iwaszkiewicz). Tak jak napisałam reszta mi się podobała (cytuję: "Tenor fajnie zaśpiewał, Skrla też super").

        • 4 6

      • skąd to chamstwo się w ludziach bierze...

        • 2 6

  • o mój Boże (7)

    To, że jeszcze opera potrafi wywoływać w odbiorcach emocje takie jak na tym forum, to chyba dobrze wróży:)
    Oby tylko nie okazało się, że na forum dyskutują pracownicy Opery Bałtyckiej(mniej lub bardziej sfrustrowani.:) Bo ciekaw jestem w jakiej odległości od solistki trzeba się znajdować, żeby dostrzec drżenie jej szczęki, oraz na ilu spektaklach być pod rząd, by zauważyć stałe nieczystości w miejscu "Alfredo, Alfredo".
    By dołączyć swój głos w dyskusji: Byłem w niedzielę. Pani Woś śpiewała zachwycająco. Ostatnio tak dobrze śpiewająca sopranistka na tej scenie którą sobie przypominam to Pani Mikołajczyk w roli Donny Anny (jej Pamina nieco mniej mi sie podobała). Pan Macias niestety nie bardzo mi przypadł do gustu (napisałbym że śpiewał nieczysto, ale zaraz usłyszę ze słoń mi nadepnął, itd). Pan Skałuba chyba nieco gorzej niż w Onieginie i Makbecie, ale może nie mam racji?
    Myślę, że wybiorę się jeszcze raz, tym razem na Panią Iwaszkiewicz.
    Pozdrawiam zagorzalych dyskutantów.

    • 11 16

    • (6)

      ależ ja nie kryję, że jestem pracownikiem Opery. I byłam na każdym z przedstawień. Stąd moja opinia nt. gry aktorskiej p. Oli Buczek i innych. A sfrustrowana raczej nie jestem. Ale to też moje subiektywne zdanie. Pozdrawiam.

      • 4 6

      • (5)

        No to droga medi - śmiało z konstruktywną krytyką do koleżanek i kolegów - na pewno docenią rozsądny głos znającego się na rzeczy fachowca. Wyrywkowe opinie na mało uczęszczanym forum, pod nic nie mówiącym pseudonimem nie uzdrowią Naszej Opery a przecież o to Ci chodzi.

        Życzę wielu sukcesów.

        • 6 1

        • (4)

          W środowisku operowym nie ma czegoś takiego jak konstruktywna krytyka;) A przynajmniej w dużej części tego środowiska. Zbyt wiele niespełnionych ambicji,kompleksów... Obawiam się, że gdybym jeszcze do tego wyznała moje imię, mogłabym spodziewać się rychłego wywiezienia na taczce... A jedna jedyna kijem rzeki nie zawrócę, więc nie zostało mi nic innego jak wyrywkowe opinie na mało uczęszczanym forum.

          • 2 1

          • (3)

            W środowisku operowym ... Zbyt wiele niespełnionych ambicji,kompleksów...

            Tak święte słowa

            i tak życzę wielu sukcesów - w końcu słońca coraz więcej

            • 4 1

            • (2)

              Medi nie musi czuć się osamotniona - a słońce przyda się wszystkim

              • 1 1

              • i jeszcze jedno - przyjazna współpraca jest lepsza niż dyskusja o upodobaniach

                • 0 1

              • i jeszcze jedno - przyjazna współpraca jest lepsza niż dyskusja o upodobaniach

                • 2 1

  • Acha i jeszcze do Recenzenta

    Byłem ciekaw, jakież to "białe, patetyczne szaty" przyodziewa Violetta. Teraz już wiem: to KOSZULA NOCNA.
    Jako że już późno - idę spać (oczywiście przyodziawszy się w patetyczną piżamę), życzliwie pozdrawiając drogiego Recenzenta

    • 9 2

  • Żywa muzyka (1)

    Tak się składa, droga Anno, że byłem wczoraj na ostatnim przedstawieniu Traviaty i Pani Woś również zdarzały się nieczystości i to spore. Ale nie zaburza to ogólnego dobrego wrażenia z przedstawienia. To jest żywa muzyka, emocje, co sprawia, że nie wszystko jest zawsze perfekcyjnie. I to może właśnie lepiej!!!!! Chcesz idealnego rytmu i intonacji, pójdź i kup płytę (i to też nie zawsze).

    • 6 16

    • Nie mówię o idealnej intonacji, ale śpiewanie WSZYSTKIEGO pod dźwiękiem to zupełnie inna sprawa, a w tym przypadku właśnie tak jest. Pani Woś niestety nie słyszałam, czego bardzo żałuję, bo na pewno jest to lepsze wykonanie i innej klasy śpiewaczka.
      Zresztą napisałam jedynie swoją opinię, każdy ma prawo się z nią nie zgodzić i ja to szanuję. Po to jest to forum.

      • 5 3

  • Fantastyczne wykonanie!!

    Dziękuję za wspaniałe wrażenia !

    • 7 6

  • Brawa dla pani Iwaszkiewicz (8)

    Byłam wczoraj na "Traviacie" z udziałem pani Julii Iwaszkiewicz. Śpiewała pięknie. W ogóle obsada była extra!

    • 11 31

    • Brawa dla Pani Iwaszkiweicz? (6)

      Proszę mi powiedzieć za co chce Pani bić brawo dla tej śpiewaczki? Za to że w niewybredny sposób wygryzła inną z tej roli? Czy może za to że "groszkuje" co skutkuje bólem uszu? A może za jej nieczyste śpiewanie? Czy może wreszcie za bezsensowne miotanie się po scenie? Dlaczego nie można było wziąć Pani Buczek, skoro była wypisana w obsadzie, zaś Pani Iwaszkiewicz miała robić jedynie służącą? Jedyne brawa jakie się należą to te za tupet.

      • 13 10

      • Śpiewa zamiast Pani Buczek tylko dlatego, (5)

        bo była lepsza na próbach. Tyle w temacie. Żeby wypowiadać się na temat intonacji, trzeba mieć trochę lepszy słuch.

        • 7 10

        • (4)

          Słuch mam niezły wg opinii innych. "Alfredo, Alfredo" w wykonaniu pani Iwaszkiewicz jest praktycznie zawsze co najmniej ćwierć tonu za nisko. Aktorsko też kiepściutko w stosunku do pani Buczek. Poza tym zdaje się, że jeszcze nie dojrzała do roli Violetty. Czemu wykonuje tą partię, czemu znała ją już na próbach z orkiestrą i "wygryzła" koleżankę.. nie moja rzecz. Ale wg mnie do roli bardzo nie pasuje.

          • 13 5

          • (2)

            Tak, tą rolą p. Iwaszkiewicz odnosiła sukcesy już wcześniej w Lublinie. Trudno też porównywać aktorskie popisy obu Pań skoro p. Buczek ni występuje w tej roli (chyba że medi widuje p. Buczek w scenach aktorskich prywatnie)

            • 4 9

            • medi widywała p. Buczek na próbach... Ale wystarczy o sobie. O debiucie p. Iwaszkiewicz w roli Violetty w Lublinie nie wiedziałam, przyznaję. Cóż, wydaje mi się, że każdy ma prawo do własnego zdania.. A wg mnie p. Iwaszkiewicz wypada słabo w porównaniu z koleżankami.

              • 9 4

            • a fe! Nieładnie.

              • 0 3

          • Może po prostu śpiewała ją wcześniej - to popularna opera

            • 4 2

    • Jest Pani

      miłośniczką groszku, rosnącego za nisko ?

      Całe szczęście, że trafiłam wczoraj na pana Skałubę, bo znajomi słuchali "importowanego" tenora...
      Brrr !

      • 7 8

  • ukłony

    Nie ukłonił się chór ani pozostali soliści.

    • 5 0

  • szkoda... (6)

    jest tyle pięknych młodych głosów w Polsce, które z powodzeniem zaspiewałyby Violettę. Pani Woś ma manierę, drażniące drżenie głosu, który nie jest oparty na oddechu, hipertonowanie w górach, kłapanie szczęki. Z kolei pan Stachura słabo słyszy, śpiewa nieczysto i jest ogólnie zagubiony na scenie. Końcówka duetu z I aktu była straszna!!! Reszta solistów bez zarzutu.

    • 6 7

    • Tyle pięknych... (3)

      ...a jakby nikogo nie było. Gdzie??? Zapytam. Gdyby nie "podpierała"czytam... Się nie podpiera tylko "trzyma". Podeprzeć można rozklekotaną szafę. Drżenie? Bo w pewnych momentach wyrażała emocje. Kłapanie szczęki? To był luz szczęki (!) i otwarcie!!! Hipertonowanie!? A, szanowny "muzyk" słyszał siebie? I jakie okropne dźwięki wydaje będąc w skrajnej rozpaczy??!! To był Spektakl, a nie recital w salonie!!! Porożem "akademickim" rozważaniom się kłaniam!

      • 2 2

      • nie, nie (2)

        to nie tak, szanowny Rogaty. Pan się myli. Nie wiem, czy Pani Woś "kłapie" szczęką czy nie, ale jeśli tak jest, to być nie powinno. O otwarciu i luzie nie świadczy drżenie dolnej żuchwy. I proszę mi wierzyć, wiem, o czym mówię. Pozdrawiam.

        • 2 1

        • raczej jednak Pani nie do końca spełniona (1)

          Osoba ktora cos osiagnela na scenie tiezka praca nigdy nie będzie z taka łatwością krytykować innych.

          • 1 1

          • proszę czytać uważniej

            Ja nie krytykuję, stwierdzam tylko, że drżenie szczęki nie jest objawem sprzyjającym prawidłowemu śpiewaniu, jak usiłował tłumaczyć Pan Rogaty. I to niezależnie od tego, czy tyczy to sopranu czy każdego innego głosu. Pan(i), oczywiście może być innego zdania. Życzę miłego dnia.

            • 1 0

    • totalna bzdura (1)

      zna się Pan czy Pani na śpiewaniu naprawdę kiepsko jak coś takiego pisze!

      • 3 2

      • Tak...

        ... ja się znam ale "muzyk" chyba nie za bardzo... Wielki teoretyk...

        • 0 1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Do DNA
Do DNA
wystawa
lut 13-31.12
g. 10:00 - 16:00
Gdańsk, Narodowe Muzeum Morskie
Design Oskara Zięty w zabytkowych wnętrzach Dworu Artusa i Domu Uphagena
Design Oskara Zięty w zabytkowych...
wystawa
maj 12-28.11
Gdańsk, Muzeum Gdańska
Chopin & Friends - Koncerty Fortepianowe
Chopin & Friends - Koncerty Fortepianowe
muzyka poważna
maj 13-30.12
g. 19:30
Gdańsk, Kościół Św. Katarzyny

Rozrywka

Sprawdź się

Sprawdź się

W dawnej Katowni mieści się dziś siedziba: