• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport
Skopiowano

Toksyczne dzieciństwo, czyli jak z ofiary stać się katem. Recenzja spektaklu "Znikomość"

Łukasz Rudziński
13 lipca 2011 (artykuł sprzed 11 lat) 
Opinie (6)
"Znikomość" Teatru Atelier oparta jest na faktach. W szkole w Emsdetten uczeń postrzelił pięciu nauczycieli oraz kolegów z klasy, a potem popełnił samobójstwo. W rolę sprawcy tragedii wcielił się Maciej Półtorak. "Znikomość" Teatru Atelier oparta jest na faktach. W szkole w Emsdetten uczeń postrzelił pięciu nauczycieli oraz kolegów z klasy, a potem popełnił samobójstwo. W rolę sprawcy tragedii wcielił się Maciej Półtorak.

Kto z nas nie był świadkiem, sprawcą lub ofiarą przemocy w szkole? Czasem z pozoru niewinna zabawa kosztem innych ma poważne konsekwencje. Niekiedy maltretowany, tłamszony przez rówieśników desperat postanawia się zemścić. Gazety donoszą później o wstrząsającej szkolnej masakrze.



"Mój głos jest głosem wszystkich poniżonych i sponiewieranych" - krzyczy przyszły zamachowiec, dorabiając niebezpieczną ideologię do swojej makabrycznej rewolucji. "Mój głos jest głosem wszystkich poniżonych i sponiewieranych" - krzyczy przyszły zamachowiec, dorabiając niebezpieczną ideologię do swojej makabrycznej rewolucji.
Maciej Półtorak podczas trwającego prawie 100 minut przedstawienia dwoi się troi, by przyciągnąć uwagę widzów. Monodram nie nuży nawet przez moment. Maciej Półtorak podczas trwającego prawie 100 minut przedstawienia dwoi się troi, by przyciągnąć uwagę widzów. Monodram nie nuży nawet przez moment.
W spektaklu wykorzystano podkreślające osamotnienie bohatera fragmenty filmu "Białe zwierzęta" Jerzego Afanasjewa, z udziałem wybitnego trójmiejskiego aktora Ryszarda Ronczewskiego. W spektaklu wykorzystano podkreślające osamotnienie bohatera fragmenty filmu "Białe zwierzęta" Jerzego Afanasjewa, z udziałem wybitnego trójmiejskiego aktora Ryszarda Ronczewskiego.
Takie wydarzenie stanowi punkt wyjścia sztuki Larsa Noréna "Znikomość", ukazującej w formie paradokumentu ostatnie chwile przed tragedią w niemieckim Emsdetten. W 2006 roku jeden z uczniów tamtejszej szkoły najpierw postrzelił pięciu nauczycieli oraz kolegów z klasy, a potem popełnił samobójstwo. Historia premierowo pokazywana w koprodukcji Teatru Atelier i Teatru im. Adama Mickiewicza w Częstochowie jest artystyczną próbą rekonstrukcji sylwetki samobójcy. W końcu to nie był przypadek odosobniony. Podobne zbrodnie co jakiś czas wstrząsają opinią publiczną na całym świecie.

Reżyser i scenograf przedstawienia, André Hübner-Ochodlo, bohatera tego monodramu umieszcza w zuniwersalizowanej przestrzeni szkolnej - ni to w klasie (szkolne ławy i tablica), ni to na sali gimnastycznej (materace zawieszone po bokach sceny). Od widzów dzieli go zbudowana z liny siatka, dająca pozór więzienia.

Widzowie zaś są świadkami zwierzeń przyszłego zamachowca. Grający go Maciej Półtorak pojawia się na scenie w dobrze skrojonej marynarce, galowo ubrany, z zapożyczoną z kreskówki maską myszy na głowie. Zwraca się do widzów konfidencjonalnym dziecięcym szczebiotem, który szybko po zrzuceniu maski przejdzie w raz jazgotliwy, raz demoniczny, raz faszystowski ton człowieka zdecydowanego na bardzo dużo.

Bo bohater "Znikomości" przegrał już wszystko, co było według niego do przegrania. Szykanowany, przyciskany przez rówieśników do gorącego kaloryfera, przypiekany rozgrzanym kluczem, bity, poniżany, z sypanym do ust piaskiem, nigdy nie pogodził się z faktem, że jest pośmiewiskiem kolegów i zepchniętym na margines wyrzutkiem społeczeństwa. Znienawidził ludzi i szkołę, w której był maltretowany. Przysiągł wszystkim zemstę.

Ochodlo w osobie zamachowca widzi kontestującego rzeczywistość agresywnego buntownika, ale też odrzuconego, osamotnionego, wrażliwego chłopca. Z jednej strony to miotająca się w klatce i rzucająca na ludzi (dosłownie) bestia, z drugiej zagubione, zakompleksione, wystraszone duże dziecko. Monodram odczytać można jako momentami drapieżny, momentami wzruszający lament pozbawionego złudzeń, ale pełnego pretensji do świata, aspołecznego pesymisty.

Wielką pracę wykonał aktor Maciej Półtorak, który w czasie przeszło półtoragodzinnego spektaklu ogrywa dziesiątki rekwizytów, biega, krzyczy, śpiewa, wyje, długie partie tekstu podaje zmienionym zmodulowanym głosem. Jest przy tym upozowany na grzecznego niemieckiego chłopca - ładnie ubrany blondynek z niebieskimi oczami, kwadratową szczęką i ujmującym uśmiechem, w toku trwania spektaklu zmieniającym się w krzywy grymas.

"Znikomość" ma uwierać, wybić nas z przyzwyczajeń do powierzchownego klasyfikowania dobra i zła, wstrząsnąć bezmiarem agresji wywołującej dalszą agresję. I to się Ochodlo i Półtorakowi udaje. Brutalny, epatujący przemocą tekst przeraża, ale prowokuje do myślenia. Dlatego widzowie, do których jednak za często aktor zwraca się wprost, wręcz się do nich wdzięcząc, dostają rolę niemych obserwatorów, ławników, czy też świadków przysięgłych procesu nad duszą potępioną.

Siedząc na krześle vis a vis "Złego", poznajemy powody, dla których stał się potworem. Mamy czas skonfrontować jego traumatyczne wspomnienia ze swoimi doświadczeniami. Na koniec możemy ocenić i wydać wyrok. Pełna skupienia, kilkudziesięciosekundowa cisza po pierwszym sopockim pokazie spektaklu, wskazuje na to, że werdykt wcale nie jest taki oczywisty.

Spektakl

8.5 13 ocen

Znikomość

spektakl dramatyczny

Miejsca

Spektakle

Opinie (6) 1 zablokowana

  • toksyczne dzieciństwo

    jak pamiętam tych kolegów i koleżanki, z których razem się naśmiewaliśmy, to do dziś jest mi zwyczajnie głupio

    • 22 4

  • widziałam

    naprawdę pozytywne zaskoczenie, mądry, choć dość mocny spektakl. Gratulacje dla realizatorów.

    • 7 2

  • Byłam2

    Chciałem docenić recenzje ! Brawo !!! Byłem dwa razy na spektaklu i ukłon w stronę wrażliwości i głębi dla realizatorów jak i właśnie recenzenta ! Świetne ujęcie spektaklu. Postaram się jeszcze zaglądnąć na kolejny spektakl .

    • 6 2

  • Wszystko fajnie, tylko że tak naprawdę autorzy szkolnych masakr

    rzadko mieli problemy w szkole. Harris i Klebold, którzy jako pierwsi dokonali masakry byli bardzo dobrymi uczniami. Naśladowcy czasem mieli problemy, większe lub mniejsze, ale to była raczej chęć zwrócenia na siebie uwagi i chora fascynacja pionierami masakr, niż odreagowanie szkolnych niepowodzeń. Jestem zdania, że nie powinno się o tym mówić, pisać, wystawiać sztuk i kręcić filmów, bo jakiś świr zainteresuje się tematem i też postanowi zrobić w życiu coś "szalonego". Nie mieliśmy jeszcze polskiej masakry, ale jeśli będziemy je nagłaśniać - to tylko kwestia czasu.

    • 0 3

  • Widz

    rewelacyjny spektakl, gratuluje reżyserowi wybrania wspaniałego aktora.

    • 5 1

  • Prawdziwy monodram!!!

    Wspaniała kreacja p.Maciej Półtoraka ! Sztuka aktorska najwyższej próby! Gratulacje!!!

    • 4 1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Do DNA

wystawa

Pobożni i cnotliwi. Dawni gdańszczanie w zwierciadle sztuki

wystawa

Kolekcja w działaniu

wystawa

Sprawdź się

Sprawdź się

Siedziba Muzeum Narodowego w Gdańsku przy ul. Toruńskiej 1 funkcjonuje jako muzeum od...?