stat
Impreza już się odbyła

This is the Men's World

Wydarzenie w ramach

James Brown w swoim hicie z 1964 roku, "It's A Man's Man's Man's World", rysuje obraz świata sprzed czarnych protestów i ruchu me too. To nieskomplikowany świat, w którym mężczyźni konstruują pociągi, przeciągają przewody elektryczne i zajmują się obrotem dobrami. Ich męska rzeczywistość byłaby jednak niczym bez słodkiej i uroczej kobiety - to ona nadaje jej sensu. Wydawałoby się to w porządku, gdyby nie fakt, że tym samym rola kobiety jest sprowadzona do dekoracji, niezbędnego dodatku, niczym kwiat w butonierce.

Tak Bardzo Na Zawsze. Agata Zbylut

11 października - 4 listopada 2019, godz. 12:00 - 20:00

Gdańsk,
Wstęp wolny
Czy w istocie ten świat należy do mężczyzn? Tytuł wystawy zaczerpnięty z popularnej piosenki odpowiada na to pytanie w przerotny sposób. Być może świat wciąż znajduje się w posiadaniu mężczyzn, ale jest to świat, w którym dualistyczny podział płci ustępuje miejsca wielorako performowanym płciom kulturowym. Artystki i artyści zaproszeni do udziału w wystawie podchodzą do pojęcia męskości lekko i z przymrużeniem oka. Pojęcie to traci w ich ujęciu ciężki, heteronormatywny charakter, staje się ulotne i nieważkie. To męskość, którą można kształtować dowolnie, która nie wstydzi się kolorowych kozaków, delikatności, szaleństwa nieokreśloności.

Początek lat 60. to w Stanach Zjednoczonych początek drugiej fali feminizmu: w 1963 roku ukazuje się książka Betty Firedan, The Feminine Mystique, w której autorka analizuje sytuację amerykańskich białych kobiet, głównie niespełnionych żon, matek i gospodyń domowych; w tym samym roku ustanowiony zostaje też The Equal Pay Act. Jednocześnie to epoka mężczyzn w kapeluszach i dobrze skrojonych garniturach oraz kobiet o perfekcyjnie wyprofilowanych figurach. Mężczyźni mają zarabiać na dom, kobieta zaś troszczyć się o rodzinę i dobrze wyglądać. W takiej wizji świata nie ma miejsca na niepewność, którą w przekonujący sposób opisał Michael Cunningham w postaci Laury Brown, jednej z trzech bohaterek powieści Godziny.

Na wystawę w Kolonii Artystów składają się głównie prace malarskie. Tradycyjne medium staje się dla artystów polem do odkrywania różnorodnych aspektów tożsamości: od jej kulturowego i społecznego ukształtowania, poprzez jej symbole i metaforyczne ujęcia, aż po jej utożsamianie z prezentowanym światu (lub przed nim skrywanym) wizerunkiem.

Męskie fantazje i lęki, sny o seksualnej dominacji ironicznie obrazuje Paweł Dunal. Powiększony do absurdalnych rozmiarów penis to symbol tych niespełnionych wizji - jego właściciel, hybryda Elvisa Presleya i Supermana, wydaje się jedynie nieistotnym dodatkiem. Dunal rozprawia się ze stereotypowym, cis-normatywnym przedstawieniem macho. To krzywe zwierciadło kultury masowej, która stawia przed nami niemożliwe do zrealizowania wymagania i karmi wyobraźnię karykaturalnymi obrazami ciała.

Martyna Wędzicka-Obuchowicz w pracy "Cycki Memento Mori" zmierza się natomiast ze współczesnym kultem młodości. Zestawiając fragmenty nagich ciał, zdekonstruowanych i zniekształconych, daje wyraz ich materialnej nietrwałości.

Motyw rozmytego, czy też trudnego do zdefiniowania wizerunku przewija się w twórczości Magdaleny Król, Krzysztofa Nowickiego i Jana Szczepkowskiego. U Król malarska gra pozorów sprawia, że portret staje się swoim własnym zaprzeczeniem. To wizerunek bez twarzy, w którym odcienie nasyconej czerwieni, barwy alarmowej, stawiają widza w stan gotowości, zaś dopełniające go przedstawienie kobiecej piersi każe szukać nowych znaczeń i konotacji. W "Autoportrecie" inspirowanym obrazem Joosa van Cleve'a Nowicki zamazuje postać mężczyzny (być może swoje własne odbicie), pozostawiając z z oryginału jedynie delikatny różowy kwiat, symbol małżeństwa. Szczepkowski również ukazuje w swojej pracy jedynie pozostałości wizerunku... W obrazie "Remnants" Szczepkowskiego kompozycja została zainspirowana starymi fotografiami: figury mężczyzn na pierwszym planie artysta zaczerpnął ze zdjęć z początku XX wieku, natomiast pejzaż na drugim planie inspirowany jest akademickim malarstwem pejzażowym. Wszystkie te elementy, znieszktałcone, widziane jakby przez zasłonę czasu, mają służyć nawiązaniu do mechanizmów pamięci, przywoływania wspomnień.

Obraz Poli Dwurnik to swoista kontynuacja "Ogrodu Apolonii", serii obrazów z lat 2010-2012, w których artystka sportretowała swoich ośmiu byłych chłopaków pod postaciami zwierząt. Tym razem artystka wprowadza do obrazu element assamblażu - to wycięte fronty pary skórzanych butów należących do zmarłego ojca artystki. W ten sposób Dwurnik stara się rozprawić z trudnym doświadczeniem utraty - widać jednak, że robi to nieco ironicznie, nie wynosząc ojca na piedestał, ale bawiąc się jego wizerunkiem artysty-lekkoducha.

Elementy garderoby odkrywają rolę pierwszoplanową w pracach Jana Móżdżyńskiego. Obraz "Dragulla" przedstawia stopy mężczyzny w dragu - w kampowy sposób imitującego stereotypowe wyobrażenie o płci przeciwnej. "Shining Wizard" to praca inspirowana postacią meksykańskiego zapaśnika Kinga walczącego lucha libre. Maska noszona przez Kinga zasłania jego twarz, skrywając tożsamość i będąc elementem swoistej gry z widzem.

Marcin Zawicki nawiązuje do kultury queer w sposób symboliczny, za pomocą tęczy. Punktem wyjścia dla jego obrazu "Widmo" była gra formalna - materializacja widma światła w postaci małego obiektu rzeźbiarskiego, który następnie posłużył za martwą naturę. Obraz stał się w konsekwencji dwuwymiarową projekcją rzeczywistości. Motyw tęczy to obecnie silnie nacechowany znak, zaś tutułowe "widmo" ma w języku polskim kilka znaczeń: może być widmem barwnym, szeroko pojętym złudzeniem, a także złowrogim widmem ze złego snu. A propos snów... - Czy śniły Ci się kiedyś zęby?, pyta Paulina Stokowska w swojej pracy. Okazuje się, że ich symbolika może być naprawdę wielowymiarowa.

Do tytułu wystawy bezpośrednio nawiązuje wideo Sylwestra Gałuszki, będące zapisem performatywnej akcji dokamerowej, w którym przewija się żeński i męski punkt widzenia. Krystian Ścigalski odwraca sytuację naszkicowaną w piosence: na jego obrazie postać kobiety umieszczona jest centralnie, a wokół niej mężczyźni wykonują róznego rodzaju prace.

Zaprezentowani na wystawie "This is the mens world" artyści igrają z różnego rodzaju widmami - w większości wyobrażeniami na temat tożsamości i sposobów jej konstruowania. Czy ten świat należy do mężczyzn? Być może, ale ten mężczyzna to zupełnie inny facet niż ten, jakiego znamy z piosenek Jamesa Browna.

Tekst: Magdalena Zięba-Grodzka

Wydarzenie realizowane jest ze środków własnych Fundacji (Do It Anyway)
Organizator: Kolonia Artystów
Koordynacja: Sylwester Gałuszka, Magdalena Król, Michał Linow

Opinie

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Sprawdź się

W którym roku powstała pierwsza opera napisana w Gdańsku?