• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport
Skopiowano

Teatralne życie w pigułce. O "Sztafecie pokoleń"

Łukasz Rudziński
28 września 2022, godz. 09:00 
Spektakl "Sztafeta pokoleń" to popis Andrzeja Śledzia, rozkręcającego się ze sceny na scenę. W tle Patryk Skarbek-Tłuchowski. Spektakl "Sztafeta pokoleń" to popis Andrzeja Śledzia, rozkręcającego się ze sceny na scenę. W tle Patryk Skarbek-Tłuchowski.

Życie artysty teatralnego nie jest usłane różami. Starzeje się na oczach publiczności, zawsze musi być w formie i do tego mierzy się z własnymi ograniczeniami, ambicjami i brutalną (choćby w aspekcie finansowym) rzeczywistością. "Sztafeta pokoleń", zagrana na Scenie Kameralnej Teatru Muzycznego, nie odkrywa przed nami niczego nowego. Jednak losy artystów przybliża z dużą dawką humoru, dając Andrzejowi Śledziowi okazję do zbudowania dużej, pełnowymiarowej roli.



Co grają w trójmiejskich teatrach


Historii o artystach czekających na swój występ albo prowadzących dysputy w garderobach podszytych konfliktem "młodzi - starzy" było wiele. Należą do nich choćby "Ja, Fauerbach" Tankreda Dorsta, "Garderobiany" Ronalda Harwooda czy "Próby" Bogusława Schaeffera. Tekst Marka Sadowskiego oparty jest na podobnych motywach, chociaż oczywiście porównania z przywołanymi sztukami nie wytrzymuje. Jednak, wydaje się, nie taka jest intencja autora scenariusza i tekstów piosenek "Sztafety pokoleń", który wyjątkowo nie występuje tym razem na scenie, do czego przyzwyczaił już w swoich słowno-muzycznych przedstawieniach.

Mechanizm komediowy buduje konflikt "młody - stary", bo doświadczony aktor ma dzielić z "nowym" garderobę. Mechanizm komediowy buduje konflikt "młody - stary", bo doświadczony aktor ma dzielić z "nowym" garderobę.
Właśnie piosenki, często podszyte goryczą i namysłem nad aktorską dolą, są ozdobą tego kameralnego, komediowego przedstawienia na dwóch aktorów i pianistę. Momenty dowcipne, jak głos z offu (Alicja Piotrowska), opisujący w stylu lektorki Krystyny Czubówny zachowania i reakcję samców aktora teatralnego (jednego starego i wyliniałego, drugiego młodego i niedoświadczonego), przeplatają się z gorzką refleksją nad przewrotnością zawodu aktora, niespełnionymi ambicjami czy bardzo sugestywną fantazją na temat okraszonego nagrodami sukcesu i bardzo szybko umykających "pięciu minut" po wspomnianym sukcesie.

Nie brakuje też refleksji o przemijaniu, o blednących w pamięci wspomnieniach, świadomości własnych ograniczeń. Początkowo dowcip buduje kontrast między starym, steranym życiem Wiktorem a nowym, młodym, teatralnie i życiowo zielonym jak szczypiorek nabytkiem teatru, Oskarem. Wiktor, bardzo już dojrzały aktor, ma dzielić z "młodym" garderobę. Niełatwo im się porozumieć, bo jeden nie ma pojęcia, co to Instagram i o co chodzi z całym tym lansem, drugi nie rozumie, po co po nocach ślęczeć nad scenariuszem i robić notatki na swoim egzemplarzu sztuki, kiedy można iść na imprezę, np. branżową, i poznać ludzi, którzy pomogą w dalszej karierze.

Relacje między oboma panami, początkowo pełne napięć, z czasem stają się coraz bardziej zażyłe. Relacje między oboma panami, początkowo pełne napięć, z czasem stają się coraz bardziej zażyłe.
Z czasem oczywiście zawiązuje się między nimi nić porozumienia, a w kolejnych odsłonach wpisanych w cykl sezonu teatralnego towarzyszy aktorom akompaniator Patryk Skarbek-Tłuchowski. Jednak w zestawieniu Andrzej Śledź (Wiktor) - Filip Bieliński (Oskar) zdecydowanie pierwsze skrzypce gra ten pierwszy. Rola starszego, doświadczonego aktora idealnie Andrzejowi Śledziowi pasuje. Aktor rozkręca się ze sceny na scenę, swoją aktorką charyzmą całkowicie tłamsząc Bielińskiego, mającego wyraźne kłopoty z grą aktorską, nadrabiając jedynie bardzo dobrym śpiewem.

Największym atutem przedstawienia są oczywiście dowcipne poetyckie piosenki Marka Sadowskiego. Wprawdzie ich teksty nie zapadają specjalnie w pamięć (może poza pierwszą, "Uśmiechnij się", którą można potraktować jako udany wstęp w wykonaniu Andrzeja Śledzia oraz wykonywanym wspólnie przez Śledzia i Bielińskiego brawurowym "Maczo"), jednak bezbłędnie puentują stany emocjonalne bohaterów i pozwalają ten słodko-gorzki teatralno-życiowy przekładaniec wypełnić nutą refleksji.

Atutem Filipa Bielińskiego grającego "młodego", czyli Oskara, jest przede wszystkim śpiew. Atutem Filipa Bielińskiego grającego "młodego", czyli Oskara, jest przede wszystkim śpiew.
Zamysł reżysera, aby w teatralnym skrócie z perspektywy garderoby sportretować cały sezon oparty na spotkaniu "młodego" ze "starym", przygotowaniach do pierwszej premiery, różnych teatralnych i życiowych perypetiach i domknąć to jeszcze zakończeniem sezonu, powoduje, że to kameralne przedstawienie trwa zdecydowanie za długo. Spektakl ma przez to kilka momentów, które posłużyć by mogły za zakończenie. Mnogość wątków powoduje z kolei, że niektóre nakreślone są dużo lepiej (przygotowania do castingu), inne całkowicie powierzchowne. Przedstawienie z korzyścią dla niego śmiało można by skrócić o dobre 45 minut.

Antycasting w Teatrze Miniatura



Jednak "Sztafeta pokoleń" to przede wszystkim popis jednego aktora - Andrzeja Śledzia, grającego w Teatrze Muzycznym przeważnie charakterystyczne epizody. Świetnie jest zobaczyć go w pełnowymiarowej roli i dla tego aktora warto zachować ten spektakl (bardzo ciepło przyjęty przez widzów premierowego pokazu) w repertuarze.

Miejsca

Spektakle

Opinie wybrane

Wszystkie opinie (16)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Do DNA

wystawa

Pobożni i cnotliwi. Dawni gdańszczanie w zwierciadle sztuki

wystawa

Wystawa Truso - legenda Bałtyku

wystawa

Sprawdź się

Sprawdź się

Która z mitologicznych postaci przyczyniła się do powstania słynnej gdańskiej nalewki Goldwasser?

 

Najczęściej czytane