Teatr, który nie działa. O "Balkonie" Teatru Wybrzeże

W "Balkonie" Teatru Wybrzeże poznajemy Biskupa (Krzysztof Matuszewski), panią Sędzię (Katarzyna Figura) oraz Generała (Robert Ninkiewicz) dzięki ich perwersjom i dewiacjom seksualnym. Dowiemy się też m.in. że nie zawsze to, co nas podnieca, daje satysfakcję, gdy to urzeczywistnimy.
W "Balkonie" Teatru Wybrzeże poznajemy Biskupa (Krzysztof Matuszewski), panią Sędzię (Katarzyna Figura) oraz Generała (Robert Ninkiewicz) dzięki ich perwersjom i dewiacjom seksualnym. Dowiemy się też m.in. że nie zawsze to, co nas podnieca, daje satysfakcję, gdy to urzeczywistnimy. fot. Renata Dąbrowska / Teatr Wybrzeże

Nowa premiera Teatru Wybrzeże z założenia miała być prowokacyjna i skandalizująca. "Balkon" Jeana Geneta jest ostrą satyrą obyczajową, pełną mistyfikacji, przebieranek, zamian ról, brutalności i wulgarnego języka. Jednak spektakl Jana Klaty rozczarowuje, bo okazuje się trzygodzinnym sparingiem z widzami, w którym trudno dostrzec jakiś ambitniejszy cel niż zabawę materią momentami zaskakująco niechlujnie zainscenizowanego teatru, pełnego mniej lub bardziej dowcipnych gagów.



Co proponują trójmiejskie teatry


Jan Klata to obecnie jeden z najlepszych polskich reżyserów teatralnych. Obsypany nagrodami reżyser ma na koncie wiele "festiwalowych" spektakli, które po premierze w teatrze wyruszają w tournée po największych polskich festiwalach. Do nich należą m.in. znakomite "Trojanki" Teatru Wybrzeże, albo krakowskie "Oresteja", "Trylogia", "Król Lear" czy "Wróg ludu", który był sensacją Premio Europa per Il Teatro w Sankt Petersburgu, gdzie wręczono mu trzy lata temu nagrodę Nowe Rzeczywistości Teatralne dla najciekawszych twórców w Europie.

Jego spektakle są szeroko komentowane, jednych zachwycają, innych zniesmaczają, jak wspomniana "Trylogia" na szpitalnej sali z wojną na poduszki i materace. We Wrocławiu Klata zrealizował inne donośne przedsięwzięcia ("Transfer!", "Sprawa Dantona", "Utwór o matce i ojczyźnie", "Tytus Andronikus"). Z powodzeniem pracował za granicą.

Najlepiej w spektaklu Wybrzeża wypadają role epizodyczne, jak trzej Buntownicy z karabinami (od lewej: Marcin Miodek, Piotr Witkowski i Jakub Nosiadek). Ciekawe role stworzyli też Magdalena Gorzelańczyk jako Chantal oraz Piotr Biedroń w roli Rogera.
Najlepiej w spektaklu Wybrzeża wypadają role epizodyczne, jak trzej Buntownicy z karabinami (od lewej: Marcin Miodek, Piotr Witkowski i Jakub Nosiadek). Ciekawe role stworzyli też Magdalena Gorzelańczyk jako Chantal oraz Piotr Biedroń w roli Rogera. fot. Renata Dąbrowska / Teatr Wybrzeże
To jest awers teatralnej działalności. Jest też rewers. Teatralne eksperymenty, próba zerwania ze stereotypem reżysera-mędrca, który zawsze ma coś ważnego do powiedzenia. To odtrutka na patos i łatkę wybitnego twórcy. Do nich bym zaliczył gdańskie przedstawienie "Fanta$y" w blokowisku, warszawskie "Weź, przestań", którego akcja rozgrywała się w przestrzeni warszawskiego metra, wrocławski "Kazimierz i Karolina", umieszczony w galerii handlowej czy właśnie sopocki "Balkon" Teatru Wybrzeże, utopiony w plastikach i formalnych sztuczkach wymierzonych w tzw. mieszczańskiego widza.

W "Balkonie" spotykamy stałych gości burdelu prowadzonego przez niejaką Irmę. To Biskup, Sędzia, Generał i Komendant Policji nazwani tak z racji perwersyjnych skłonności, które w kolejnych scenach ze szczegółami oglądamy. Większość z nich to fetyszyści, bohaterowie fantazji erotycznej o swojej doniosłej roli, której ramy wyznacza zasobność portfela i godziny igraszek z prostytutkami. Jednak są wśród nich tacy, którzy istotnie sprawują donośne społeczne role.

To zresztą nie ma znaczenia, bo za oknem szaleje rewolucja, a burdel Irmy wspieranej przez Carmen jest fortecą, która pragnie uchronić się przed hordą buntowników i ocalić obecny porządek świata, wyznaczany przez dewiantów i różnej maści zboczeńców. Ten, kto dziś jest nikim, jutro przecież może stać się uosobieniem siły i władzy.

W połyskującej plastikiem scenografii Mirka Kaczmarka istotną rolą odgrywają genitalia, zarówno żeńskie (na zdjęciu), jak i męskie, wokół których rozgrywane jest wszystko, co w "Balkonie" najistotniejsze.
W połyskującej plastikiem scenografii Mirka Kaczmarka istotną rolą odgrywają genitalia, zarówno żeńskie (na zdjęciu), jak i męskie, wokół których rozgrywane jest wszystko, co w "Balkonie" najistotniejsze. fot. Renata Dąbrowska / Teatr Wybrzeże
Tekst Jeana Geneta z uwagi na perwersyjną przekorę, ostry, niecenzuralny język i satyryczno-ironiczny charakter stał się sensacją już w latach 70. XX wieku. Autor chętnie zrywa rozmaite maski i konfrontuje mechanizm autokreacji z rzeczywistością. Trudno o lepsze miejsce weryfikacji niż łóżko, bo przecież podczas seksu często jesteśmy najbardziej sobą. Dodając do tego rytuały i ceremonie, mamy - wydaje się - znakomitą pożywkę dla teatru prowokacyjnego i antymieszczańskiego, czyli emblematów teatru Jana Klaty.

Jednak po efektownym początku (świetna etiuda taneczna Krzysztofa Matuszewskiego jako Biskupa) oraz wejściu do świata perwersji szybko spotyka nas rozczarowanie. Kolejne, bardzo długie sceny są przegadane, pozbawione tempa i bliźniaczo do siebie podobne. Spektakl rozpada się na epizody i epizodziki, niekiedy imponujące (jak rola klaczy Elyane w wykonaniu Magdaleny Boć czy pocałunek Chantal i Rogera, granych przez Magdalenę GorzelańczykPiotra Biedronia). Opresja zaciskającego się wojennego kręgu gdzieś za oknami burdelu - ostoi obecnego świata, czy jakakolwiek prawda bohaterów mają coraz mniejsze znaczenie, aż wreszcie zupełnie przestają nas obchodzić.

Przebieranki, zamiana ról, okraszone brutalną rozgrywką o zaspokojenie swojego ego - to wszystko w spektaklu Klaty przegrywa z poczuciem znużenia trzygodzinnym bodźcowaniem widza rozmaitymi efektami.
Przebieranki, zamiana ról, okraszone brutalną rozgrywką o zaspokojenie swojego ego - to wszystko w spektaklu Klaty przegrywa z poczuciem znużenia trzygodzinnym bodźcowaniem widza rozmaitymi efektami. fot. Renata Dąbrowska / Teatr Wybrzeże
Rzecz dzieje się w wykreowanym przez scenografa Mirka Kaczmarka burdelu połyskującym plastikiem. Z trzech stron scenę zamyka plastikowa zasłona imitująca ściany burdelu, na których czasem pojawiają się projekcje Natana Berkowicza złożone z motywów malarskich i napisanego po francusku Centrum Miłości. Na scenie wyróżniają się motywy genitalne, a zwłaszcza potężna wagina, będąca jednym z wejść na scenę (przez którą przechodzą od czasu do czasu bohaterowie). Z tyłu niedbale przykryty jest imponujący gabarytowo penis, który niczym strzelba u Czechowa czeka na swój moment.

Reżyser dwie aktorki - Dorotę AndroszKatarzynę Dałek - ustawia naprzemiennie w rolach Irmy oraz Carmen. Każda opanowała więc obie role i w spektaklu grać będzie raz jedną, raz drugą postać. Podczas premierowego wieczoru Irmą była Dorota Androsz, Carmen Katarzyna Dałek, ale trudno uznać ten zamysł naśladowania Geneta w zamianie ról (zaczerpnięty wprost ze sztuki Geneta) za udany, bo obie wypadły nieprzekonująco. To zresztą charakterystyczne dla tego spektaklu, że większość aktorów Wybrzeża gaśnie wprost proporcjonalnie do czasu spędzonego na scenie.

Najciekawiej wypadają epizody jak perwersyjna rola Elyane w wykonaniu Magdaleny Boć. Robert Ninkiewicz swojemu Generałowi nadaje ryz tragikomiczny, w którym jest coś z Napoleona i coś z Don Kichota.
Najciekawiej wypadają epizody jak perwersyjna rola Elyane w wykonaniu Magdaleny Boć. Robert Ninkiewicz swojemu Generałowi nadaje ryz tragikomiczny, w którym jest coś z Napoleona i coś z Don Kichota. fot. Renata Dąbrowska / Teatr Wybrzeże
Najlepiej jest w krótkich, zamkniętych epizodach i podczas etiud tanecznych przygotowanych przez odpowiedzialnego za ruch sceniczny Maćko Prusaka, choć i tutaj wkrada się rutyna i monotonia. Dlatego wiele ożywienia wprowadzają na scenę buntownicy-rewolucjoniści: Marcin Miodek, Jakub Nosiadek, Piotr Witkowski - w każdym wcieleniu dowcipni i groteskowi. Podobnie jest z żebrakami otwierającymi i zamykającymi spektakl (Jerzy Gorzko, Jacek Labijak, Jarosław Tyrański). To, co najlepsze w "Balkonie" Wybrzeża, dzieje się poza słowami, właśnie w ruchu scenicznym.

Z tych, którzy mają większe role, aktorsko wyróżnia się Piotr Biedroń, którego Roger jak oręż trzyma papierowy kubek po kawie, Magdalena Gorzelańczyk w roli zbuntowanej prostytutki Chantal oraz Robert Ninkiewicz, który Generałowi nadał wyraz tragikomiczny, w jakiś sposób ujmujący, bo jest coś z Napoleona i z Don Kichota. Inni, nawet tak wytrawni aktorzy jak Krzysztof Matuszewski czy Katarzyna Figura, zupełnie pozbawieni są wyrazu.

Polecamy wystawy: Warhol, Barbie, podróż do przeszłości



"Balkon" Jana Klaty wygląda jak teatralny plac zabaw reżysera, w którym widz spełnia rolę zabawki. Jest atakowany ścianami dźwięku, prowokowany przez banalne rozwiązania sceniczne czy niemal pozbawione rytmu sceny. Dostaje porcję gagów, które zrozumieją tylko ci znający tekst Geneta na wyrywki (jak kuriozalny finał spotkania Rogera z Komendantem Policji). Przez trzy godziny trwania spektaklu widz bez przerwy jest atakowany różnymi bodźcami, ze znakomitą, jak zawsze u Klaty, playlistą znaczących utworów (tym razem m.in. "Desire" Meg Myers czy "Revolution Action" Atari Teenage Riot). Tyle, że z tej teatralnej kakofonii bardzo niewiele wynika.

Opinie wybrane


wszystkie opinie (21)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze

więcej artykułów »

Wydarzenia

Do DNA
Do DNA
wystawa
lut 13-31.12
g. 10:00 - 16:00
Gdańsk, Narodowe Muzeum Morskie
Design Oskara Zięty w zabytkowych wnętrzach Dworu Artusa i Domu Uphagena
Design Oskara Zięty w zabytkowych...
wystawa
maj 12-28.11
Gdańsk, Muzeum Gdańska
Chopin & Friends - Koncerty Fortepianowe
Chopin & Friends - Koncerty Fortepianowe
muzyka poważna
maj 13-30.12
g. 19:30
Gdańsk, Kościół Św. Katarzyny

Rozrywka

Kulinaria

Sprawdź się

Sprawdź się

Tajemniczy artysta, nazywany "gdyńskim Banksym", którego serię rzeźb można było zobaczyć w różnych zakątkach Gdyni, ma ksywkę:

 

Najczęściej czytane