Tajemnice Hotelu Westminster. O spektaklu Teatru Miejskiego w Gdyni

Tajemnice alkowy stanowią nieśmiertelną pożywkę wszelkiej maści komedii - w przypadku "Hotelu Westminster" jest podobnie. Na zdjęciu Szymon Sędrowski (Richard) i Beata Buczek-Żarnecka (żona Richarda, Pamela).
Tajemnice alkowy stanowią nieśmiertelną pożywkę wszelkiej maści komedii - w przypadku "Hotelu Westminster" jest podobnie. Na zdjęciu Szymon Sędrowski (Richard) i Beata Buczek-Żarnecka (żona Richarda, Pamela). fot. Roman Jochler / Teatr Miejski

Jak to w sztukach Raya Cooneya, dowcip sytuacyjny goni w komedii Teatru Miejskiego humor słowny. Wprawdzie spektakl nie ma farsowego tempa i nie jest tak śmieszny jak najsłynniejsze sztuki mistrza farsy, ale publiczność Miejskiego otrzymuje w "Hotelu Westminster" solidną porcję rozrywki na niezłym poziomie.



Ray Cooney z wyjątkową łatwością komplikuje proste, wydawałoby się, sytuacje, demaskując bohaterów jako manipulantów i kombinatorów prowadzących podwójne, a niekiedy nawet potrójne życie. Wszystko zaś ociera się o groźbę skandalu obyczajowego, nieuniknionego, jeśli prawda wyjdzie na jaw. Schemat sztuk Cooneya zbudowany jest na komplikacjach losów głównego bohatera i jego pomocnika, przyjaciela lub podwładnego, wtłoczonego w dwuznaczne sytuacje, z których usiłuje on wyplątać siebie i sprawcę wszelkich problemów. W ten sposób labirynt kłamstw, fałszerstw i półprawd staje się coraz bardziej zawiły i nie przestaje śmieszyć publiczności w całej Europie.

Przeczytaj także: Krzysztof Babicki o najbliższym sezonie

Trójmiejska publiczność miała dotąd okazję poznać kilka spośród tekstów Cooneya, w tym najbardziej znany i święcący triumfy w całej Polsce "Mayday" (pod tytułem "Run for your wife" wystawił go Teatr Wybrzeże, a obecnie z powodzeniem tytuł ten grany jest w Gdyńskim Centrum Kultury) oraz "Okno na parlament" (obecne w repertuarze Teatru Muzycznego w Gdyni) czy "Nie teraz, kochanie" (grał go Teatr Wybrzeże). Widzowie, którzy widzieli "Okno na parlament" odnajdą w "Hotelu Westminister", najnowszej farsie Teatru Miejskiego w Gdyni, wiele znajomych wątków i niemal wszystkich bohaterów (czasem pod innym imieniem). Nic dziwnego, bo "Okno na parlament" stanowi młodszą, zmodyfikowaną i lepiej napisaną wersję sztuki "Hotel Westminster".

Poznajemy sympatycznego, choć zniecierpliwionego postawą obsługi Hotelu Westminster wiceministra Richarda Willeya podczas kawy z małżonką Pamelą. Zaraz potem wiceminister bez owijania w bawełnę zleca swojemu sekretarzowi, George'owi Pigdenowi, wynajęcie drugiego hotelowego apartamentu na bardzo "nieformalne" spotkanie z sekretarką pani premier, Jennifer Bristow, z którą zamierza "popracować nad pozycją" pod nieobecność żony.

Niełatwy jest los sekretarza wiceministra, zwłaszcza gdy szef wymaga realizacji zadań specjalnych. Jednak kto, jak nie Bogdan Smagacki (w środku), mógł sprostać trudnościom piętrzącym się przed George'em?
Niełatwy jest los sekretarza wiceministra, zwłaszcza gdy szef wymaga realizacji zadań specjalnych. Jednak kto, jak nie Bogdan Smagacki (w środku), mógł sprostać trudnościom piętrzącym się przed George'em? fot. Roman Jochler / Teatr Miejski
Oczywiście łatwy z pozoru w realizacji plan zostanie pokrzyżowany przez cały szereg nietypowych komplikacji, których mimowolnym motorem napędowym będzie nieszczęsny George. To on musi stawić czoła nieprawdopodobnym zwrotom akcji, lawirując pomiędzy spragnioną miłości żoną Richarda, niezbyt rozgarniętym aktorem Edwardem oraz gotową na wszystko Jennifer i podejrzliwym kierownikiem hotelu. A jest jeszcze osobliwy kelner-Azjata, gotowy poplątać każde zamówienie.

Zobacz repertuar Teatru Miejskiego w Gdyni do końca roku.



Festiwal pomyłek i lapsusów wymaga dużej dynamiki, której spektaklowi Teatru Miejskiego trochę brakuje. Reżyser Bogdan Ciosek do spółki z autorem scenografii Andrzejem Witkowskim i układającą ruch sceniczny Katarzyną Skawińską znaleźli sposób, by sprawnie i efektownie wprowadzać kolejne elementy scenografii, przeważnie w inscenizacjach tej sztuki znajdującej się na scenie obrotowej, której Miejski nie posiada. W momencie zmiany dekoracji aktorzy w sztywnych, charakterystycznych ruchach poruszają się po scenie w liniach prostopadłych.

Bardzo efektownie wygląda sam początek spektaklu, gdy portier wprowadza na scenę ladę recepcyjną, a z góry spuszczana jest szafka na klucze hotelowe. Później, również dzięki bardzo dobrej muzyce Macieja Dąbrowskiego, kolejne zmiany dekoracji wyglądają efektownie i są na tyle szybkie, by nie znużyć widzów swoją powtarzalnością.

Kiedy wydaje się, że już zaraz wszystko znajdzie się na swoim miejscu, do akcji wkracza on - Kelner (Maciej Wizner, po lewej).
Kiedy wydaje się, że już zaraz wszystko znajdzie się na swoim miejscu, do akcji wkracza on - Kelner (Maciej Wizner, po lewej). fot. Roman Jochler / Teatr Miejski
Jak każda komedia, spektakl jest polem do popisu dla aktorów, którzy ze swoich zadań wywiązują się bez zarzutu. Oczywiście prym w prowokowaniu śmiechu wśród widzów wiedzie George Pigden w wykonaniu Bogdana Smagackiego, dla którego to kolejna udana rola komediowa, która nie różni się wiele od wcześniejszych. Obok niego zdecydowanie najciekawiej prezentuje się Kelner grany przez Macieja Wiznera. Bohater Wiznera ma dopracowany nie tylko sposób poruszania się, ale jest też najlepiej skrojoną i najzabawniejszą postacią przedstawienia, bo aktor z klasycznej postaci epizodycznej tworzy rolę godną zapamiętania.

Przeczytaj także: Okno skrojone na miarę. Recenzja "Okna na parlament" Teatru Muzycznego

Do wyżej wymienionej dwójki dostraja się Beata Buczek-Żarnecka w roli Pameli Willey i Elżbieta Mrozińska jako obrończyni moralności Lilly Chatterton oraz Szymon Sędrowski, w roli Richarda Willeya bliźniaczo jednak podobny do innych swoich komediowych bohaterów. Z kolei Piotr Michalski poradziłby sobie z grą Edwarda także bez głupkowatej peruki i dziwacznego kostiumu. Niemal groteskowa surowość Kierownika Hotelu, granego przez Mariusza Żarneckiego za pomocą specyficznej maniery, z czasem przestaje bawić. Na przeciwległym biegunie znajduje się Monika Babicka, która nie ma pomysłu na postać Jennifer (trudno nazwać nim zażywanie amfetaminy przez Jennifer) oraz zaskakująco bezbarwna Dorota Lulka w roli Recepcjonistki.

Reżyser nie forsuje tempa, co nie szkodzi specjalnie spektaklowi, choć również dlatego nie jest on tak śmieszny, jak można byłoby oczekiwać po tekście mistrza gatunku. Oczywiście bywają momenty typowo farsowych "mijanek" bohaterów, całość jednak bardziej ciąży w kierunku pogodnej komedii niż zwariowanej farsy. Siłą spektaklu jest również dowcip Cooneya, na którym pewnym cieniem kładzie się jego powtarzalność (zwłaszcza w kontekście nieco młodszego w jego dorobku "Okna na parlament"). "Hotel Westminster" jest jednak dobrą propozycją na lekki, niezobowiązujący wieczór w teatrze.

Opinie (26) 1 zablokowana

  • Polecam (1)

    Ogromne brawa dla całej ekipy spektaklu i realizatorów. Przedstawienie bardzo dobrze zagrane przez cały zespół, bardzo dobrze zagrana rola przez panią Monikę Babicką i panią Dorotę Lulkę!!!!

    • 21 14

    • Akurat Lulka zagrała słabiutko.
      Nie wiem, może to wina reżysera.

      • 3 1

  • Nie polecam

    Żenada.

    • 11 27

  • BRAWO !!!!

    super przedstawienie,fantastyczna gra aktorów,gorąco polecam

    • 24 3

  • Teraz, gdy nie ma seksu lub nagości w teatrze (2)

    to sztuka się nie sprzedaje. Dramat i upadek obyczajów...

    • 18 10

    • ale to nie jest współczesna sztuka

      • 6 1

    • Ale do czego ty kobieto pijesz tym tekstem?
      Jest wiele takich sztuk.

      Poza tym seks i związana z nim nagość to chyba nie jest nic nadzwyczajnego w naszym życiu.

      • 5 0

  • Nadaje się dla 14-15 latki? (5)

    Mogę zabrać córkę?

    • 10 3

    • (1)

      Jak ładna to śmiało zabieraj :)

      • 2 0

      • zabieraj to i ja przyjdę

        • 0 0

    • horom curke?

      • 2 1

    • (1)

      w II części padają słowa na k... a, poza tym może iść, jeżeli temat homosek. nie jest jej obcy. zero nagości całkowitej.

      • 2 0

      • Super, dziękuję za informację!

        To jest odpowiedź na którą czekałem, są jeszcze na tym świecie życzliwi ludzie :)

        • 4 0

  • Bardzo polecam !!! (1)

    Przy ograniczeniach /brak sceny obrotowej, wybór obsady z niezbyt licznego zespołu ... /, których nie można pokonać, sztuka zagrana rewelacyjnie. Problemy techniczne pokonane bardzo sprawnie, gra aktorów mistrzowska. Oczywiście p. Bogdan Smagacki to nr jeden, ale pozostali bez zastrzeżeń. Myślę, że farsa rozpisana na kilkunastu /11/ aktorów wymaga ogromnego talentu reżyserskiego i aktorskiego w realizacji sztuki. Gorąco polecam.

    • 17 2

    • Od strony technicznej czy gry aktorskiej nie mam nic do zarzucenia ale ta sztuka jest słaba, żarty są prostackie a gagi mizerne...

      • 2 3

  • Teatr (1)

    Teatr Miejski to dno i to od wielu lat.

    Amatorszczyzna...

    • 1 41

    • ...

      Jaki nieszczęśliwy człowiek to pisze...Współczuję

      • 10 0

  • :)

    Świetny spektakl a rola Macieja Wiznara najlepsza!

    • 13 1

  • Poziom polskiej ekstraklasy piłkarskiej.

    • 6 14

  • Gorąco polecam !!! (1)

    Gorąco polecam . Spektakl jest rewelacyjny . Z teatru wyszłam roześmiana do łez . Wielkie brawa dla całego zespołu aktorskiego .

    • 21 4

    • eeee to po tym gazie rozweselającym

      • 1 2

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Do DNA
Do DNA
wystawa
lut 13-31.12
g. 10:00 - 16:00
Gdańsk, Narodowe Muzeum Morskie
John Faltin - fotograf Sopotu
John Faltin - fotograf Sopotu
wystawa
maj 10-17.10
g. 10:00 - 16:00
Sopot, Muzeum Sopotu
Design Oskara Zięty w zabytkowych wnętrzach Dworu Artusa i Domu Uphagena
Design Oskara Zięty w zabytkowych...
wystawa
maj 12-28.11
Gdańsk, Muzeum Gdańska

Sprawdź się

Sprawdź się

Jaki jest najstarszy przykład tkania, który można obejrzeć w Trójmieście?