Wiadomości

Szoł, które już nigdy się nie powtórzy

Występ grupy "W Gorącej Wodzie Kompani" to pełna improwizacja
Występ grupy "W Gorącej Wodzie Kompani" to pełna improwizacja fot. Natalia Wiśniewska

Pełna obaw szłam na występ grupy "W Gorącej Wodzie Kompani". Przedstawienie bez przygotowanego scenariusza, gdzie widzowie biorą czynny udział w powstawaniu "szoł"... Czy to oznacza, że jeśli nikt z widowni nie powie czegoś inspirującego, to będzie klapa?



Moje obawy okazały się nieuzasadnione. Jedenastoosobowa, niezależna grupa "W Gorącej Wodzie Kompani" z Trójmiasta świetnie poradziła sobie nawet z najmniej wyszukanymi sugestiami widzów.

- "To, co się tu dziś wydarzy, już się nigdy nie powtórzy" - takimi słowami jeden z prowadzących (Wojciech Tremiszewski) rozpoczyna spektakl. Następnie szybko i zwięźle tłumaczy zasady powstawania scenek i przechodzi do krótkiej demonstracji całej idei teatru improwizacji. Na scenie pojawia się cały zespół "Kompanów". Brak scenografii, stoją jedynie krzesła.

Jako wprowadzenie Tremiszewski kieruje pytanie do mojej sąsiadki: "Co pani dziś jadła na obiad?". Kotlet schabowy okazuje się być na tyle inspirujący, że dwójka aktorów na poczekaniu odgrywa małżeńską scenkę z przesłaniem. W stronę publiczności pada kolejne pytanie, tym razem dotyczące hobby. Dwóch kolejnych aktorów wciela się w role. Po piętnastu minutach wszyscy już wiemy o co chodzi, a początkowy dystans między sceną a widownią prawie przestaje istnieć.

"W gorącej wodzie kompani szoł" bazuje na kilku formułach improwizacji, pod tajemniczo brzmiącymi nazwami "333", "mecz" czy też "prywatny detektyw". Przed każdą formułą prowadzący wyjaśnia jej zasady, a następnie z pomocą publiczności ustala parametry akcji i sceny. Wspólnie tworzymy scenariusz, rozdzielając aktorom role, przypisując im dane cechy i wymyślając hasło kończące. Prowadzący (Wojciech Tremiszewski i Małgorzata Tremiszewska) umiejętnie dobierają propozycje płynące z widowni i dostosowują je w taki sposób, by było jak najciekawiej i jak najśmieszniej.

Mimo braku profesjonalnego wykształcenia, wszyscy "Kompani" są dobrze przygotowani aktorsko.
Nic dziwnego, bo wcześniej grali w gdańskim Teatrze Wybrzeżak, a kilku z nich zdobywało doświadczenie w Kabarecie Limo, w Grupie Muflasz czy w Grupie Impact. Szczególnie wyraziście gra Jakub Śliwiński, który wywołuje salwy śmiechu za każdym razem, gdy tylko pojawia się na scenie. Na uwagę zasługują również Kacper Ruciński, Łukasz Ławniczak oraz Małgorzata Tremiszewska. Wszyscy aktorzy są naturalni i skromni. Chociaż odwołują się do utartych gagów i konwencji, potrafią nadać im oryginalność. Rozśmieszają do łez i, co najważniejsze, bardzo szybko w całe przedsięwzięcie wciągają widzów. Publiczność to kupuje i ja też to kupuję.

Opinie (3)

  • To musi być doprawdy interesujące. Improwizacja to też sztuka... taka polska:D

    • 4 0

  • nawiecej improwizuja

    pudelki nie

    • 0 0

  • recenzja

    Świetna recenzja, aż samemu ma się ochotę wziąść udział w tej zabawie. Piszcie o tej grupie częściej.

    • 0 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

02

października

10 Tenorów Gdańsk, Filharmonia Bałtycka

Rozrywka

Nowe lokale: sushi, vongole i tatarskie smaki
Nowe lokale: sushi, vongole i tatarskie smaki
Autostopem przez apokalipsę. Recenzja filmu "Greenland"
Recenzja filmu "Greenland"

Kulinaria

Nowe lokale: sushi, vongole i tatarskie smaki
Nowe lokale: sushi, vongole i tatarskie smaki
Szampańsko i rybnie. Kolacja komentowana w Grand Blue
Kolacja komentowana w Grand Blue

Sprawdź się

Który słynny polski reżyser rozpoczynał karierę teatralną w Teatrze Wybrzeże?