Szekspirowscy "stinkards"

Dawniej klientów teatrów, a  zarazem klientów jarmarków,  nazywano czasem "Stinkards" -  śmierdziele!
Dawniej klientów teatrów, a zarazem klientów jarmarków, nazywano czasem "Stinkards" - śmierdziele! fot.fotopstrik/trojmiasto.pl

Myślałem, że obcowanie ze sztuką, z teatrem uwrażliwia i pozwala zobaczyć w ludziach nie motłoch, ale właśnie ludzi, bez niechęci i odrazy do bliźniego.



Wybrałem się niedawno z rodziną na jarmark św. Dominika. Do Gdańska dojechałem SKM-ką. Przejrzeliśmy stoiska, pospacerowaliśmy uliczkami, wypiłem piwo, synek pojeździł samochodzikiem na akumulator. Można powiedzieć - w miarę udane popołudnie.

Dlatego z przerażeniem przeczytałem felieton "Kolorowe jarmarki" Wojciecha Owczarskiego (GW, 30 lipca 2009), felietonisty "GW Trójmiasto", historyka literatury, krytyka teatralnego UG. Okazało się bowiem, że tacy ludzie, jak ja i moja rodzina, a raczej - jak nazywa nas Owczarski - "motłoch" - przeszkadzamy mu cieszyć się Festiwalem Szekspirowskim. Dlaczego?

Jak pisze Owczarski festiwal odbywa się w tym samym czasie, co jarmark. W efekcie - cytuję - "chcąc nie chcąc wsiadam w samochód, bo przecież nie pojadę lepiącą się od potu SKM-ką!, i zmierzam w kierunku okupowanego przez motłoch centrum".

Tam Owczarski trafia na tłumy "zarażone dominikańskim obłędem" (mają coś z głową?), które "biegają wściekle" między stoiskami, piją piwo, jedzą kiełbasy, wymiotują na karuzele ("strumienie rozbryzgujących się rzygowin pijanych utracjuszy") i ryczą "zadowolone z siebie".

No proszę, cała moja rodzina brała rano prysznic, staraliśmy się zachować zdrowy rozsądek podczas zakupów, ani ja, ani moja żona czy dziecko nie zarzygaliśmy na karuzeli i byliśmy w miarę cicho.

Po pierwsze - generalizowanie nie popłaca, bo można urazić setki, ba, tysiące przyzwoitych, dbających o higienę ludzi, którzy co roku jadą SKM-ką na jarmark.

Po drugie - myślałem, że obcowanie ze sztuką, z teatrem trochę bardziej uwrażliwia i pozwala zobaczyć w ludziach nie motłoch, ale właśnie ludzi, bez niechęci i odrazy do bliźniego.

Po trzecie wreszcie - z tego co się orientuję, choć moja wiedza ma się nijak do wiedzy Owczarskiego w zakresie teatrologii - szekspirowski teatr, The Globe, był teatrem i dla szlachty, i dla gawiedzi, czy jak woli Owczarski - motłochu, który płacił najniższą stawkę, 1 pensa, nie za wygodne miejsca na balkonach, wyściełane poduszeczkami, ale za przywilej obejrzenia sztuki na stojąco, tuż pod sceną ("the yard").

Zdaje się, że między tym - często nie potrafiącym czytać i pisać - pospólstwem w czasie antraktów chodzili sprzedawcy napojów i jedzenia, a wokół teatru stały stoiska z pieczonym mięsiwem, jajami, pasztetami i trwał tam regularny jarmark! Tych, którzy w letnie dni stali w tłumie przed sceną nazywano nawet "stinkards" - śmierdziele! A jednak stali w tej spiekocie po 3 godziny, płacąc duże jak na swoją ubogą kieszeń sumy. Biedota, jak zawsze, piła poślednie piwo, bogaci - najlepsze wina.

Owczarski powinien być więc wdzięczny, bo ten motłoch, na który się natknął na jarmarku, ci śmierdziele z SKM, mogą mu pomóc lepiej zrozumieć, jak oglądało się Szekspira w XVI wieku.

Chyba, że Owczarski wolałby, by na czas Festiwalu Szekspirowskiego motłoch wysłać do centrów handlowych za obwodnicą, gdzie jego miejsce, a centrum miasta zarezerwować dla wyrobionej, uniwersyteckiej publiczności.

Niech, broń Boże, widz chodzący do teatru na Szekspira nie styka się z pijanym jarmarkowym pospólstwem. Szekspir, jak powszechnie wiadomo, w swoich sterylnych sztukach, zwłaszcza komediach, stronił od przedstawiania życia takim, jakie naprawdę było, z jego pijaństwem, rubasznością i smrodem włącznie.

Opinie (38) 3 zablokowane

  • tylko motłoch dostrzega w innych tylko motłoch

    • 11 3

  • Po co nam teatr szekspirowski i ECS?

    Te inwestycje mogłyby poczekać na lepsze czasy ;]

    • 2 9

  • A może link dodać do tego skrytykowanego felietonu?

    • 9 0

  • "ani ja, ani moja żona czy dziecko nie zarzygaliśmy na karuzeli i byliśmy w miarę cicho" (1)

    Co to znaczy "w miarę"?

    • 10 1

    • to znaczy tyle, że karuzela to nie kosciól cmentarz, muzeum i można sobie troche pokrzyczec ! ;-)

      • 2 0

  • Panie Łupak, szkoda rozpisywać się nad szkodliwością GW. (1)

    Każdy, kto choć raz wziął do ręki to g. wie, że nie warto robić tego po raz kolejny.

    Po prostu nie kupuj Wybiórczej, jeśli chcesz mieć otwarty umysł, lub jeśli chcesz po prostu znać prawdę.

    • 6 8

    • jakbyś nie wiedział, to pan Łupak przez ładnych kilka lat był dziennikarzem GW

      • 0 0

  • Bojkotuj GW!

    • 8 4

  • Niestety nie można zaprzeczyć że budy z piwem i grille do kiełbas są szczególnie estetyczne. Jeśli któś lubi w ten sposób spędzać wolny czas to super ale czemu ten bazar ma miejsce na starówce. Zawsze można urządzać tego typu spędy za miastem na zielonej trawce, wtedy osoby wychodzące z teatru nie będą narażone na konfrontacje z tłumem (który nie oszukujmy się jako całość nie wygląda zbyt zachęcająco)

    • 7 7

  • (3)

    Szekspir jak powszechnie wiadomo, w swoich sterylnych sztukach, zwłaszcza komediach, stronił od przedstawiania życia takim, jakie naprawdę było, z jego pijaństwem, rubasznością i smrodem włącznie. Rozumem że to wspaniały przykład ironii. Rozumiem że Pan Łupak po obejrzeniu filmu wojennego idzie na wojnę, po obejrzeniu kryminału zgłasza się na nabór do Policji, nie daj bóg jakiś film erotyczny w oko wpadnie, tudzież wychodząc z kina z filmu akcji zostaje napadnięty i pobity (Linia obrony napastnika: wszak Pan Łupak był na filmie w którym to pojawia się przemoc z jej brutalnością i drastyczną ingerencją w cielesnośc innego człowieka)
    Panie Łupak to co widzimy na scenie niekoniecznie musimy chcieć przeżywać po wyjściu z teatru.

    • 4 16

    • chyyba nie zrozumiałeś tego artykułu (2)

      • 4 1

      • Chyba nie zrozumiałeś posta

        Chyba nie zrozumiałeś posta

        • 1 5

      • ewidentnie nie zrozumiał. To jakiś półgłówek!

        • 0 0

  • a won z tymi aktorzynami ze spalonego teatru szekspirowskiego! (1)

    sami to pijacy i panosza sie tylko! a owczarskiemu biale rekawiczki i kubel zimnej wody

    • 3 6

    • Owczarski WON

      teatr niech będzie i jarmark też niech sobie będzie. Każdy pójdzie gdzie chce, o to przecież walczyliśmy :) A Owczarski won.

      • 0 0

  • Ależ krytyk ma całkowitą rację.

    Stonka złażąca się na jarmark jak czerwie do padliny, tworzy motłoch i jak motłoch musi być traktowana.

    • 6 3

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Do DNA
Do DNA
wystawa
lut 13-31.12
g. 10:00 - 16:00
Gdańsk, Narodowe Muzeum Morskie
Pobożni i cnotliwi. Dawni gdańszczanie w zwierciadle sztuki
Pobożni i cnotliwi. Dawni...
wystawa
maj 15-31.12
Gdańsk, Muzeum Narodowe
Kolekcja dzieł Mariana Mokwy
Kolekcja dzieł Mariana Mokwy
wystawa
cze 16-31.12
g. 10:00 - 16:00
Gdańsk, Narodowe Muzeum Morskie

Sprawdź się

Sprawdź się

Jaki gdański kościół został przerobiony na wielofunkcyjne centrum kulturalne?