• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport
Skopiowano

Szekspir w strugach deszczu - o "Zimowej opowieści" grupy Parrabola

Łukasz Rudziński
4 sierpnia 2012 (artykuł sprzed 10 lat) 
Opinie (8)

"Zimowa opowieść" dotarła na Stare Przedmieście. Zobacz, jak wyglądał premierowy pokaz spektaklu.


Premiera trójmiejskiej wersji spektaklu "Zimowa opowieść" angielskiej grupy Parrabola, z udziałem mieszkańców, odbywała się w trudnych warunkach atmosferycznych - publiczność zmagała się z uporczywym deszczem. Pierwszy z czterech pokazów spektaklu oglądało około 300 widzów, z których połowa pozostała do końca, pomimo niesprzyjającej pogody.



Wściekły król Sycylii, Leontes (Davi Monteith, po prawej) nie może się pogodzić ze zdradą żony a jej dziecko uznaje za bękarta. Wściekły król Sycylii, Leontes (Davi Monteith, po prawej) nie może się pogodzić ze zdradą żony a jej dziecko uznaje za bękarta.
Napiętnowana i odrzucona królowa Hermiona (Hannah Johnson, na hamaku) nie może znieść postawy męża. W oglądaniu spektaklu nie przeszkodził widzom deszcz, w jakim przyszło oglądac większość plenerowych scen przedstawienia. Napiętnowana i odrzucona królowa Hermiona (Hannah Johnson, na hamaku) nie może znieść postawy męża. W oglądaniu spektaklu nie przeszkodził widzom deszcz, w jakim przyszło oglądac większość plenerowych scen przedstawienia.
Tym razem międzynarodowy zespoł Parraboli, wzocniony mieszkańcami Trójmiasta, wraz z bohaterami szekspirowskiego tekstu przewędrował z dziedzińca Wydziału Rzeźby ASP, przez tereny CKU i park na wysokości Urzędu Marszałkowskiego do Sali Okrągłej tego urzędu, by stamtąd wrócić na teren ASP i wejść do budynku Wydziału Rzeźby.

"Zimowa opowieść", trudny do sklasyfikowania dramat Szekspira, rozgrywa się w dwóch krainach - Sycylii i Bohemii, połączonych początkowo przyjaźnią ich władców, później miłością ich potomków. Z racji gwałtowych, fantastycznych odmian losu, nie sposób "Zimową opowieść" nazwać tragedią, zaś uznanie jej za romans byłoby zbyt wielkim uproszczeniem.

Widzowie stawiający się na dziedzińcu Wydziału Rzeźby ASP trafiają na dworski festyn. Dostają do ręki pieniądze z wizerunkami realizatorów spektaklu, za które otrzymać mogą coś do zjedzenia i wypicia, albo oddać się rozrywce (jedną z nich jest rzucanie mokrymi gąbkami w króla Leontesa). Sielską atmosferę zabawy przerywa sam Leontes, który podejrzewa, że jego żona Hermiona zdradza go z jego przyjacielem Poliksenesem, królem Bohemii. Zazdrosny król Sycylii nie wierzy w zapewnienia ciążarnej żony i decyduje się ją uwięzić, a przyjaciela podstępnie zamordować. Zaufany sługa Leontesa, Camillo, nie daje jednak wiary w winę Poliksenesa i uprzedza Króla Bohemii o planach władcy Sycylii. Natomiast żonę Leontesa, Hermionę, czeka sąd, na który widzowie udają się do Urzędu Marszałkowskiego, gdzie uczestniczą w odczytaniu odpowiedzi na nurtujące Leontesa pytania wprost z wyroczni delfickiej.

Czy w trakcie tegorocznego lata byłe(a)ś w teatrze?

Po powrocie na dziedziniec ASP wszystkich czeka niespodzianka, bowiem znajdujemy się już w rozśpiewanej i roztańczonej Bohemii. Sielska atmosfera ulatnia się, gdy okazuje się, że syn Poliksensesa chce poślubić wiejską znajdę. Dopiero szcześliwy zbieg okoliczności umożliwi rozwiązanie intrygi.

Spektakl jest drugim (po pokazywanym dwa lata temu na Festiwalu Szekspirowski "Peryklesie") angielsko-polskim projektem Parraboli, angażującym lokalnych mieszkańców i wykorzystującą przestrzeń miejską do gry spektaklu. Plusem takiego modelu przedstawienia są nowe miejsca (ciekawie wykorzystana zupełnie ateatralna przestrzeń Urzędu Marszałkowskiego) i inscenizacyjne niespodzianki. Najciekawszą sceną spektaklu okazał się mini one man show rozśpiewanego złodziejaszka Autolycusa (dobra, komediowa rola półamatora Piotra Mahlika) i jego spotkanie z Pasterzem (Marek Nekola), który w podzięce za dobre serce traci sakiewkę.

Największą wadą stacyjnego spektaklu są jednak długie przerwy na dojście do kolejnego punktu akcji (niepotrzebny spacer dookoła Hotelu Cztery Pory Roku na tereny CKU), kompletnie pozbawiające przedstawienie rytmu oraz rozwleczone, statyczne, rozgrywane sceny na dworze sycylijskim, przez co koncentracja na zdarzeniach znacznie spada. Dlatego też sceny w wesołej Bohemii są znacznie ciekawsze niż tyrady zazdrosnego króla Sycylii czy jego dyskusje z podwładnymi.

Trwający, niestety, prawie trzy godziny spektakl stworzony został wspólnymi siłami profesjonalistów i amatorów (ze zdecydowaną przewagą tych drugich). Trudno więc oczekiwać artystycznych wyżyn. Aktorskie braki, problemy z dykcją i językiemn angielskim wynagradza jednak zaangażowanie wszystkich uczestników, od wieku przedszkolnego do emerytalnego. I właśnie poświęcenie oraz praca uczestników-amatorów "Zimowej opowieści" przekonuje, że warto organizować tego typu projekty, a Parrabola powinna doczekać się statusu stałego gościa festiwalu.

Wydarzenia

Gdański Festiwal Szekspirowski

spektakl dramatyczny, festiwal teatralny

Spektakl

Zimowa opowieść

spektakl dramatyczny

Spektakle

Zobacz także

Opinie (8) 1 zablokowana

  • Co wy się tego Szekspira uczepiliście

    nudny badziew dla Angoli

    • 1 17

  • eeee

    brawa za zaangażowanie, ale spektakl był po prostu nudny

    • 3 3

  • Dla osobników wychowanych na produkcjach TVN i "neonówce" wszystko inne będzie nudne

    • 9 0

  • Jestem za! (1)

    Szekspir jest ponadczasowy :)
    Spektakl bardzo interesujący, tylko o godzinę za długi, a dwie godziny stania (po odjęciu chodzenia i siedzenia), to także bardzo dużo. Gra angielskich aktorów znakomita, także Czechów, Polacy wypadli różnie, ale spektakl miał klimat i duszę oraz ducha Szekspira w sobie. Na pewno nie zapomnę go nigdy, a o deszczu i bolących nogach zapomnę wkrótce.
    Wykorzystanie dobrze mi znanych ze spacerów ateatralnych plenerów - znakomite! A wizyta na Wydziale Rzeźby ASP - bardzo interesująca!
    (mogliby tylko gospodarze obiektu dbać bardziej o czystość - Mała Zbrojownia jest naprawdę ważnym gdańskim zabytkiem).

    • 3 1

    • iwi

      Gospodarze obiektu, czyli Masz na myśli :)) studentów ASP ? mieliby dbać o czystość, ojjjj to ich w ogóle nie znasz, albo sztuka albo czystość ;)

      • 1 0

  • ...

    Zdaję sobie z tego sprawę... Obstaję jednak przy swoim! A poza tym studenci mają profesorów, którzy mogą czasem zarządzić sprzątanie obiektu...

    • 1 0

  • Nudny?

    Mnie zmęczyły jedynie!!!! komary. Reszta bardzo interesująca. Nie narzekam, że nie taki akcent ( my, Polacy, tego się najbardziej czepiamy). Dla mnie świetna inicjatywa...i... ludzie poświęcili tyle na to swojego cennego czasu...by razem coś zrobić i podzielić się tym z innymi.

    Bardzo inspirujące . A Shakespeare...wczoraj się kolejny raz zachwyciłam, że jest ponadczasowy, ale że może być nudny...na to bym nie wpadła!

    • 2 0

  • Szekspir czy Sheakspere...

    można tak po polsku pisać fonetycznie? A tak żeby było śmiesznuie chciałe dodać że te sztuki to zwykły chłam i guano! O!

    • 0 2

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Festiwal Książki Psychologicznej

Do DNA

wystawa

Pobożni i cnotliwi. Dawni gdańszczanie w zwierciadle sztuki

wystawa

Sprawdź się

Sprawdź się

Z jakim miastem związana jest Magdalena Grzebałkowska - specjalistka od reportaży biograficznych, laureatka wielu nagród, finalistka Nagrody Literackiej Nike?