Wiadomości

stat

Street-art to sztuka, a nie wandalizm

Młodzież biorąca udział w warsztatach ze street-artu z brytyjskim artystą STIKiem podkreśla, że nie można mylić streetartu z wandalizmem.
Młodzież biorąca udział w warsztatach ze street-artu z brytyjskim artystą STIKiem podkreśla, że nie można mylić streetartu z wandalizmem. fot. Natalia Wiśniewska/trojmiasto.pl

Uliczny artysta Banksy stał się tak sławny, że z ulicy trafił do galerii, a jego dzieła są sprzedawane na aukcjach za zawrotne sumy pieniędzy. Choć w Polsce na sztuce ulicznej jeszcze nikt fortuny nie zbił, powoli zaczyna się dostrzegać jego zalety, szczególnie edukacyjne.



Londyński streetartowiec STIK na co dzień prowadzi warsztaty dla młodzieży, współpracuje z organizacjami takimi jak Amnesty International i tworzy sztukę w przestrzeni miejskiej.
Londyński streetartowiec STIK na co dzień prowadzi warsztaty dla młodzieży, współpracuje z organizacjami takimi jak Amnesty International i tworzy sztukę w przestrzeni miejskiej. fot. Natalia Wiśniewska/trojmiasto.pl
Dzięki ulicznemu artyście o pseudonimie Banksy, Bristol stał się rozpoznawalnym miejscem w świecie street artu. Czy to samo może się stać kiedyś z Gdańskiem?
Dzięki ulicznemu artyście o pseudonimie Banksy, Bristol stał się rozpoznawalnym miejscem w świecie street artu. Czy to samo może się stać kiedyś z Gdańskiem? fot. Natalia Wiśniewska/trojmiasto.pl
Wbrew przekonaniom niektórych, street art to nie wszędobylskie bazgroły, niecenzuralne słowa, czy tak zwane tagi (podpisy) na murach. To sztuka tworzona na ulicach w formie szablonów, graffiti, wlepek, plakatów, projekcji video, flash mobów czy artystycznych instalacji. Tak jak w przypadku każdej innej formy tworzenia, dla artystów działających w obszarze street-artu to przede wszystkim sposób na wyrażenie siebie.

- Gdy dziesięć lat temu zacząłem malować, byłem bezdomny. Potem przez jakiś czas mieszkałem w hostelu i na squacie, będąc nieustannie w trudnej sytuacji materialnej. Street-art był moim sposobem na zdystansowanie się do codziennej walki. To było jak medytacja. Dzięki temu zacząłem o sobie myśleć nie jak o "człowieku z problemami", lecz jak o "artyście z problemami", a to ogromna różnica - opowiada STIK, brytyjski street-artowiec.

Na zaproszenie gdańskiego CSW Łaźnia STIK (od angielskiego słowa "stick", czyli patyk, co odnosi się do charakterystycznych patykowatych postaci malowanych przez artystę) przyjechał na kilka dni do Gdańska, by poprowadzić warsztaty street-artu dla młodzieży. To też jest obecnie jego głównym zajęciem w Londynie, gdzie mieszka.

- To bardzo ważne, żeby dzieciaki z dzielnicy miały coś do powiedzenia, właśnie za pomocą street-artu. Te rysunki to alternatywa dla wszędobylskiej reklamy zewnętrznej i sposób na odciągnięcie dzieci od świata mediów - twierdzi artysta.

Młodzi ludzie, którzy przyszli na warsztaty z artystą, zdają się myśleć podobnie. Z zaangażowaniem wykańczają rysunki postaci namalowanych przez Brytyjczyka jako bazę pod ich wspólne dzieło. W przerwach dużo dyskutują.

- Takie warsztaty są bardzo pozytywne, można poznać fajnych ludzi. Niektórzy patrząc na street-art nie widzą nic poza tagami, czy niecenzuralnymi słowami.. A tak naprawdę street-art to lata pracy, sporo pieniędzy i poświęcenia - uważa 16-letnia , uczestniczka warsztatów.

Jej rówieśnik Sali dodaje: - To jest dobry sposób na zwrócenie uwagi na różne problemy. Często czerpiemy inspirację z otaczającej nas rzeczywistości.

To samo przyznaje STIK, który w subtelny sposób, jedynie za pomocą jedynie paru linii i kropek ukazuje problemy, z jakimi boryka się on i  jego przyjaciele, a które często odzwierciedlają nastroje większych grup społecznych.

Dolne Miasto, na którego terenie odbywają się warsztaty, zdaje się świetnie nadawać do tego typu działań.

- Takie zapomniane dzielnice, jak Dolne Miasto bardzo potrzebują tego typu wydarzeń. To pozwala nadać im charakter. Street art może być jak reklama, jak slogan "hej, my tu mieszkamy i kochamy to miejsce!"- opowiada STIK.- Sam pochodzę z Hackney, a to bardzo biedna dzielnica Londynu. Wielu ludzi zbudowało tam swoje domy i otworzyło sklepy, bo było bardzo tanio. Stworzyliśmy wspólnotę, także za pomocą street artu. Niestety teraz zbliża się Olimpiada w Londynie i ceny nieruchomości już poszły tak wysoko w górę, że ludzie zamykają sklepy i się stamtąd wyprowadzają.

Jednak na to, aby za pomocą sztuki artyści mogli legalnie zmienić oblicze Dolnego Miasta, muszą zgodzić się przede wszystkim właściciele budynków. Jak na razie pomocni okazali się dyrektorka Szkoły Podstawowej nr 65, Jolanta Kwiatkowska-Reichel i Klub Kajakowy Motława, którzy na warsztaty ze STIKiem udostępnili dwa szare baraki z kajakami stojące na terenie szkoły. Być może potrzeba jeszcze czasu, by więcej ludzi doceniło wartości płynące ze street artu.

- Żeby naprawdę zrozumieć street-art, trzeba w tym być i widzieć to od strony artysty, a nie tylko zwykłego przechodnia - komentuje 16-letni Adrian, uczestnik warsztatów.

Warsztaty są preludium do festiwalu Brit Cult zaplanowanego na późną jesień w Gdańsku i poświęconego sztuce i muzyce brytyjskiej.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (68)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
13.10.2017 wprowadzono zmiany w regulaminie.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.

- jeżeli uważasz, że dana opinia nie powinna się tu znaleźć, zgłoś ją do moderacji.

22

października

22

października

22

października

Otwarcie Galerii Gdańsk itd. Gdańsk, CSW Łaźnia

Rozrywka

Dwie imprezy dla komputerowców z przeszłości
Dwie imprezy dla komputerowców
Zobacz egzotyczne motyle w Galerii Metropolia
Zobacz egzotyczne motyle we Wrzeszczu

Kulinaria

Pizzeria Gdynianka kończy 30 lat
Pizzeria Gdynianka kończy 30 lat
Gdyński szef kuchni w finale międzynarodowego konkursu
Sukces gdyńskiego szefa kuchni

Planuj z nami tydzień

Planuj tydzień: koncerty i moc kulinarnych wrażeń
Planuj tydzień: koncerty i kulinaria