Wiadomości

Stocznia - historia przegoniła rzeczywistość. Po czytaniu "Koci koci łapci"

W sztuce "Koci koci łapci" przeczytanej performatywnie przez aktorów związanych z trójmiejskimi teatrami, wybrzmiewają zawiedzione nadzieje, gorycz i poczucie beznadziei, jakie stoczniowcy przeżyli po transformacji ustrojowej.
W sztuce "Koci koci łapci" przeczytanej performatywnie przez aktorów związanych z trójmiejskimi teatrami, wybrzmiewają zawiedzione nadzieje, gorycz i poczucie beznadziei, jakie stoczniowcy przeżyli po transformacji ustrojowej. fot. Mateusz Słodkowski / trojmiasto.pl

Formuła czytania przy stole jest bardzo popularna i od lat ma wierną publiczność. Teatr przy Stole w StoczniGalerii WL4 to jednak raczej forma spotkania z tekstem i problemem, którego dotyczy. Czytaniu performatywnemu sztuki "Koci koci łapci" wyjątkowy kontekst zbudował zaproszony do wygłoszenia mowy wstępnej Lech Wałęsa. Dzięki temu granice kreacji, prawdy i fikcji na temat Stoczni Gdańskiej, obecne w tekście sztuki, uległy zatarciu.



Wydarzenia teatralne w najbliższym czasie


Sztuka "Koci koci łapci" autorstwa Mariusza BabickiegoPawła Niewiadomego poświęcona jest stoczniowcom, którzy przesiadują w jednym z barów na terenie stoczni. To tutaj przy piwku lub wódeczce spotykają się byli stoczniowcy, o których wraz z upadkiem Stoczni Gdańskiej świat zapomniał. Jeden z nich przytacza liczby - z 18 tys. ludzi zatrudnianych na terenie stoczni dziś pracę ma około dwóch tysięcy. Teren stoczni opanowały koty, o które dbano, budując im budki, tworząc prawdziwe kocie osiedle. O tych, którzy stanowili sól tego miejsca - o ludziach pracujących tu nierzadko przez całe życie - nikt nie pamięta.

Gościem wydarzenia był prezydent Lech Wałęsa, który stworzył wyjątkowy kontekst czytaniu wyreżyserowanemu przez Piotra Jankowskiego.
Gościem wydarzenia był prezydent Lech Wałęsa, który stworzył wyjątkowy kontekst czytaniu wyreżyserowanemu przez Piotra Jankowskiego. fot. Mateusz Słodkowski / trojmiasto.pl
W czytaniu wyreżyserowanym przez Piotra Jankowskiego każdy z nich usiłuje jakoś sobie radzić. Zbigniew (Grzegorz Gzyl) oprowadza wycieczki po terenie stoczni, Mirek (Rafał Kowal) wierzy, że wkrótce odkuje się dzięki koledze Adasiowi (Piotr Łukawski), także byłemu stoczniowcowi, który podobno ma otworzyć tu prywatny biznes i na pewno nie zapomni o dawnych kolegach, dając im kierownicze stanowiska. Rysiek (Rafał Ostrowski) pasjami ogląda piłkę nożną i za ostatnie pieniądze obstawia wyniki, licząc na uśmiech losu.

Żaden z nich nie ma zamiaru ruszyć się z baru "Krysia" i woli wierzyć w sprawiedliwość dziejową, w myśl której status stoczniowca znowu będzie coś znaczył. Wszystko to uzupełniono materiałami wideo z archiwalnymi kadrami z początku Solidarności oraz współczesnymi kadrami opuszczonych, rdzewiejących dźwigów stoczniowych, a także kwestiami Staszka (Piotr Jankowski), który z offu snuje bardzo pesymistyczną wizję przyszłości, kończąc swoje kwestie "walczcie chłopaki, ale ja wam nie zazdroszczę". W czytaniu wzięli też udział Marta Jankowska (w roli kota), Dorota Kowalewska (żona Staszka) i Jan Popis (syn Zbyszka).

Lech Wałęsa w przerwie czytania nieoczekiwanie wyszedł przed aktorów i emocjonalnie zareagował na kwestie padające ze sceny.
Lech Wałęsa w przerwie czytania nieoczekiwanie wyszedł przed aktorów i emocjonalnie zareagował na kwestie padające ze sceny. fot. Mateusz Słodkowski / trojmiasto.pl
Szczególnie ciekawa była konfrontacja poruszanej tematyki z osobą Lecha Wałęsy, który pojawił się na czytaniu, nawiązując we wstępie do czytania "Koci koci łapci" do czasów, realiów i ideałów Solidarności. Laureat Pokojowej Nagrody Nobla ostro zareagował na pesymistyczny wydźwięk pierwszej części sztuki, uważając, że zawarte w niej poczucie beznadziei dzisiejszej sytuacji stoczniowców do niczego dobrego nie prowadzi. Odniósł się też do padającego w tekście słynnego "gdzie jest moje 100 milionów?". "Ja chciałem, by przynajmniej jedna czwarta Polaków wykupiła polski majątek narodowy, w tym Stocznię, to by wystarczyło, by Polska się wzbogaciła, ale nie daliście mi tego zrobić i wyszło jak wyszło" - powiedział Wałęsa.

Strajki w latach 80. Wałęsa skomentował następująco: "Komunizm to była jazda 5 km/h do tyłu, a my chcieliśmy jechać 100 km/h do przodu. Nie da się jechać do tyłu i do przodu jednocześnie. Trzeba było najpierw zatrzymać tę maszynę po to, żeby Polska mogła się rozwijać". Były prezydent RP zakończył swoje nieoczekiwane wystąpienie apelem do biorących udział w czytaniu aktorów - "twórzcie, ale nie zniszczcie tego wielkiego zwycięstwa, bo ono było naprawdę wielkie", po czym opuścił Galerię WL4, w której odbywało się czytanie.

Trudno dla sztuki o stoczniowcach wyrzuconych na margines historii znaleźć lepsze miejsce niż przestrzeń sztuki na terenach postoczniowych, jaką jest Galeria WL4.
Trudno dla sztuki o stoczniowcach wyrzuconych na margines historii znaleźć lepsze miejsce niż przestrzeń sztuki na terenach postoczniowych, jaką jest Galeria WL4. fot. Mateusz Słodkowski / trojmiasto.pl
Były prezydent Polski tym samym nie doczekał ironiczno-groteskowej drugiej części sztuki, w której Adaś faktycznie ma pomysł na pracę dla kolegów. Z baru, w którym przesiadują Zbyszek, Mirek i Rysiek, tworzy żywe muzeum. Panowie stają się jego eksponatami - piją, wspominają dawne czasy, śpiewają piosenki, stając się elementem cudzego biznesu.

Jak działa Gdański Fundusz Wydawniczy?



Kapitalizm obchodzi się z nimi tak samo bezdusznie jak komunizm. Wyjątkowo gorzka jest próba napisania nowych postulatów strajkowych na potrzeby szopki, w której biorą udział. Są tutaj nie tyle domowymi, co bezpańskimi, porzuconymi kotami, które zatańczą tak, jak tłusty kot - Adaś - im zagra. Nie ma dla nich pracy, nie ma dla nich miejsca "tu i teraz", pozostała tylko rola niewielkiego trybiku historii, która z każdym rokiem jest coraz mniej zrozumiała dla nowych pokoleń.  

Złość, rozczarowanie, gniew, wściekłość, wycofanie - takie emocje targają bohaterami "Koci koci łapci". Na zdjęciu Rafał Ostrowski.
Złość, rozczarowanie, gniew, wściekłość, wycofanie - takie emocje targają bohaterami "Koci koci łapci". Na zdjęciu Rafał Ostrowski. fot. Mateusz Słodkowski / trojmiasto.pl
Gorzka, podszyta goryczą konstatacja, że robotnicy odnieśli zwycięstwo, ale co najwyżej pyrrusowe, bo nie potrafili się odnaleźć w nowej rzeczywistości, do której sami doprowadzili, wybrzmiewa właściwie od początku do końca sztuki "Koci koci łapci". Teatr przy Stole w Stoczni, prowadzony przez Stowarzyszenie Słowem Kulturalni świetnie wpisał się w czas i miejsce - Galeria WL4 znajduje się przecież na terenach postoczniowych. Bardzo dobrze, że większość publiczności stanowili młodzi ludzie, którzy dzięki tej zgrabnej miniinscenizacji mogli się przekonać, na czym polega dramat ich ojców i wujków.

Opinie (16)

  • brak opinii to też opinia

    schładzanie gospodarki LIVE, została grupka mentalnych wojowników o lepsze wczoraj

    • 0 1

  • !

    tak było !Komuna padła a za nia stocznia , zapomniano o stoczniowcach.Bolek tęz o nich zapomniał.
    Za to komuchy zaczeły sie dorabiać na potęge , korzystając ze swoich układów.

    • 6 3

  • Żenada

    Nie wstyd wam zapraszać jakiś UBeków?! To dla was autorytet???

    • 6 7

  • A co z Twoim idolem

    śpiącym rycerzem bez zbroi? Coś zrobił oprócz wyspania się? Naprawdę myślisz, że był taki "błogosławiony" i niechętny do współpracy? Spójrz na wszystko z innej strony i włącz myślenie, to nie boli.

    • 2 3

  • krzyczy drugi sort wychowanych w komunie którym nie dano dorwac się do koryta

    tacy jak Walentynwoicz, Gwiazda itd. Kto mieszkał na oruni przy rubinowej wie ile razy wracał ze stoczni i w jakim stanie . I takim ludziom chciałbyś oddac stery polski? Teraz tacy rządzą to masz efekt że Kancelaria prezydenta zatrudnia córkę jako doradce. masz polskę jaką chciałeś Nepotyzm i dilowanie repiratorami, maseczkami i testami za 80 mln $ . Dlatego oni wtedy nie dostali się do władzy bo inni wiedzieli co będą robić .

    • 0 4

  • Przesada

    Stocznia musiała dostosować się do warunków wolnego rynku.
    Pamiętajcie że armia pracujących tam ludzi, budowała przede wszystkim jednostki dla ZSRR za bratnią miłość.
    Zasada "czy się stoi, czy się leży" miała się tam świetnie.
    W kapitalizmie (czy nam się podoba, czy nie) takie działania kończą się bankructwem i tyle.

    • 5 1

  • Performatywnie:

    czy ma to związek z jakąś perforacją? Ludzie kochani zrozumcie wreszcie, że używanie takiego słownictwa nie robi z was światowej klasy reporterów! Dojdzie do tego, że poprawne używanie języka polskiego będzie niezrozumiałe. Od zawsze istniały makaronizmy ale dbajmy o nasz ojczysty język!

    • 2 4

  • Le Kabaret

    I oto za sprawą Wałęsy sztuka przemieniła się na moment w jego nieśmieszny Stand-up, choć wątpię, żeby zdawał sobie z tego sprawę. Pewnie nawet nie wie co to Stand-up. Już nie mówię, że znowu ubrał się jak przeciętny Janusz. Stare, znoszone, wypierdziane spodnie, adidasy i cały czas ta sama bluza.

    • 5 3

  • A kopalnie dostosowały się do

    Warunków kapitalizmu? Co roku miliardy dokładamy do kopalń

    • 0 0

  • Ty myślisz że jak ktoś Wałęsy nie kocha to kocha Jarka? oj dualisto :)

    • 0 0

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

30

listopada

08

grudnia

45. Festiwal Polskich Filmó... Gdynia, Gdyńskie Centrum Filmowe

Rozrywka

Filmy, które straszyły nas w dzieciństwie
Filmy, które straszyły nas w dzieciństwie

Kulinaria

Złociste i chrupiące. Skąd dobre frytki w Trójmieście?
Smaczne frytki w Trójmieście
Jedzenie na telefon - komu się to opłaca?
Jedzenie na telefon - komu się to opłaca?

Sprawdź się

Główna siedziba Muzeum Narodowego przy ul. Toruńskiej 1 znajduje się w gmachu należących niegdyś do: