Wiadomości

stat

Spóźniony widz: utrapienie teatrów

felieton w trojmiasto.pl

Spóźniający się na wydarzenia kulturalne widzowie to prawdziwe utrapienie wielu instytucji kultury, zwłaszcza teatrów. O ile w kinie czy na koncercie panuje mniej zobowiązująca atmosfera, to jednak teatr rządzi się swoimi prawami. Pisaliśmy już o tym problemie, jednak jest on wciąż obecny w wielu miejscach kultury w Trójmieście.




Czy powinno się wpuszczać na spektakl spóźnionych widzów?

tak, każdemu może się to zdarzyć 8%
tak, ale maksymalnie do 15 minut po starcie spektaklu 17%
nie, nie ma usprawiedliwienia dla spóźnienia 75%
zakończona Łącznie głosów: 580
Spóźniający się widzowie to dość powszechny widok w placówkach kulturalnych. Dlaczego jest to kłopotliwe lub wręcz problematyczne w niektórych miejscach i w wielu przypadkach? Komu to przeszkadza? Kiedy spóźnialscy nie są wpuszczani na widownię? Czy zasada zajmowania wolnych miejsc po tzw. trzecim dzwonku nadal obowiązuje i co za tym idzie? I wreszcie - jak kulturalnie się spóźniać albo nie spóźniać się wcale? Na te pytania próbowaliśmy znaleźć odpowiedzi wraz z przedstawicielami trójmiejskich instytucji.

Jestem na czas w teatrze



Niedawno ruszyła akcja zainicjowana przez Gdyńskie Centrum Kultury - "Jestem na czas w teatrze", która ma skłonić widzów do szybszego wyjścia z domu tak, aby bez problemu dotrzeć na wydarzenie punktualnie.

- Uchylane drzwi, hałas, wpadające do sali światło, aż w końcu nerwowe poszukiwanie miejsca. Spóźnieni widzowie to prawdziwe utrapienie. Dla teatru, aktorów, ale też widzów, którzy przybyli na czas. Aktorzy, jak w każdym innym teatrze, pojawiają się w garderobie Konsulatu Kultury (oraz innych naszych obiektach) na 45 minut przed rozpoczęciem spektaklu. Tyle mniej więcej trwa przygotowanie do wyjścia na scenę. Nie ma mowy o spóźnieniu, o nerwowym pośpiechu. Podobnie wygląda proces przygotowania obiektu na przyjęcie widzów - szatnia w pełnej gotowości godzinę wcześniej, drzwi na salę otwierane 15 minut przed spektaklem - tak aby każdy zdążył zająć odpowiednie miejsce - zapewnia Piotr Sobierski, kierownik ds. organizacji imprez i promocji Gdyńskiego Centrum Kultury.
W GCK-u panuje zasada, że spóźnialscy - bez wyjątku i bez względu na przyczynę spóźnienia (a tych, jak wiadomo, może być wiele i nie wszystkie są od nas zależne) - nie są wpuszczani na salę. Dlaczego?

- Oczywiście zdajemy sobie sprawę, że w życiu mogą pojawić się niespodziewane trudności, które opóźnią przyjazd na spektakl - chore dziecko, brak miejsca parkingowego, uliczny korek, ale przez szacunek do tych wszystkich, którzy są na czas, nie możemy robić wyjątków. Osób spóźnionych nie wpuszczamy na salę. Główny powód to specyficzna budowana sali widowiskowej Konsulatu Kultury, która utrudnia "bezszelestne" wejścia na widownię po rozpoczęciu spektaklu. Scena jest w bezpośredniej bliskości pierwszego rzędu, a więc poruszanie się jest bardzo trudne, rozprasza zarówno aktorów, jak i widzów. Nie inaczej jest w Gdyńskim Centrum Filmowym oraz klubie muzycznym Ucho, gdzie od tego roku również gramy nasze przedstawienia - tłumaczy Piotr Sobierski.
W związku z prowadzoną akcją GCK przygotowuje serię spotów informacyjnych z udziałem współpracujących aktorów. Pierwsze trzy filmiki są już do obejrzenia na YouTube. A w nich: Aleksandra Derpa-Kupper i Konrad Michalak ze spektaklu "Koszt życia" Martyny Majok w reż. Grzegorza Chrapkiewicza, Aldona Jankowska i Tomasz Sapryk, ze spektaklu "Zacznijmy jeszcze raz" Aleksandry Wolf w reż. Tomasza Sapryka oraz obsada przedstawienia dla dzieci "Marysia ma Rysia" w reż. A. Płoszajskiej.


Szanujmy czas - swój i innych



Problem spóźniających się widzów jest doskonale znany również w innych teatrach w Trójmieście, w tym w Teatrze Miejskim w Gdyni.

- Wybierając się na spektakl czy koncert, liczymy, że spędzimy miło wolny czas. Mamy go mało, więc szczególnie o niego dbamy. Więc nie spóźniajmy się. To oczywiste, że spóźniony widz, przeciskając się między rzędami i depcząc innym po palcach, najdelikatniej mówiąc, przeszkadza. Przeszkadza również aktorom w pracy, która wymaga ogromnego skupienia. Nie chcemy przecież, żeby wybita z rytmu Balladyna zaskoczyła nagle publiczność monologiem Królowej Śniegu, aczkolwiek mogłoby to być nawet zabawne. Większość teatrów, w tym nasz, umieszcza przy kasach, na stronach internetowych, na repertuarach, niektóre teatry nawet na biletach, informację o tym, że spóźnieni widzowie nie będą wpuszczani na widownię. To bardzo prosta i uczciwa zasada. Szanujmy czas - swój i innych, a życie bez wątpienia będzie łatwiejsze, a odbiór sztuki - bez zakłóceń. Czego widzom i aktorom, i bileterkom życzę - mówi Marzena Szymik-MackiewiczTeatru Miejskiego w Gdyni.
Widzowie Teatru Miejskiego w Gdyni
Widzowie Teatru Miejskiego w Gdyni fot. R. Jocher / Teatr Miejski

Samochód zostawmy w domu



Spóźnieni widzowie często wymawiają się brakiem miejsc parkingowych lub trudnym dojazdem, choć tak naprawdę znakomita większość instytucji ma bardzo dobrze skomunikowany transport miejski. Problemy z parkowaniem oraz przedostaniem się samochodem do miejsca wydarzenia mają często widzowie Polskiej Filharmonii Bałtyckiej im. Fryderyka Chopina w Gdańsku znajdującej się na Ołowiance w Gdańsku.

Tymczasem zgodnie z ostatnim badaniem gdańskiego Instytutu Kultury Miejskiej wielu odbiorców kultury (35 proc. badanych) stawia na samochód jako środek dojazdu do miejsca wydarzenia.

- Każda sala koncertowa czy teatralna ma swoją własną specyfikę. To, czy widzowie przychodzą na czas na nasze koncerty, zależy od wielu czynników. W przypadku Filharmonii na Ołowiance znaczenia w ostatnim czasie nabrały zmiany w zakresie możliwości dojazdu samochodem oraz ograniczenie przestrzeni parkingowej. Z racji maksymalnego "obłożenia" wielu wydarzeń (750-1000 osób na koncert) sprawne pozostawienie auta, a tym samym dostanie się na salę koncertową nie w ostatniej chwili, a przynajmniej na kilka minut przed, jest dla niejednego widza bardzo trudne. Pewne znaczenie ma też dzień tygodnia, w jakim odbywa się impreza. Najtrudniej jest dostać się samochodem na Ołowiankę wieczorami w piątek. W inne dni tygodnia sytuacja jest nieco lepsza - informuje kierownik sprzedaży Kazimierz Perucki oraz Mikołaj Dudkiewicz, specjalista ds. public relations Filharmonii.
Panowie stworzyli również specjalnie dla naszych czytelników mały poradnik, jak nie spóźniać się na koncerty.

Porady dla gości Filharmonii:

1. Starajcie się państwo mieć odpowiednio dużo zapasowego czasu i planujcie dojazd na koncert przynajmniej na 15 min przed rozpoczęciem wydarzenia niezależnie od środka transportu i miejsca pozostawienia samochodu. Mieliśmy wiele przypadków spóźnień np. ze względu na korek na obwodnicy Trójmiasta, na której wydarzył się akurat wypadek. Spóźnienia bywały na tyle duże, że uniemożliwiały skorzystanie w pełni z koncertu.

2. Znając specyfikę możliwości parkingowych i Filharmonii, korzystajcie także z parkingów po drugiej stronie kładki na Ołowiankę od strony Targu Rybnego i przechodźcie pieszo ostatnie 300-400 m do miejsca koncertu. Zgodnie z ustawą w weekendy wszystkie miejskie parkingi są bezpłatne. W ciągu tygodnia płatne są maksymalnie do godz. 20.

3. Starajcie się pamiętać o komforcie innych widzów i specyfice sali koncertowej w Filharmonii, która w przeciwieństwie do większości sal posiada układ amfiteatralny i każda osoba wchodząca np. do górnych miejsc w sektorze B jest teoretycznie widoczna przez wielu widzów w przeciwległym sektorze C i nie ma sposobu, by wprowadzić ją na salę bardziej dyskretnie.

Publiczność w foyer Opery Bałtyckiej
Publiczność w foyer Opery Bałtyckiej mat. promocyjne teatru

Spóźnialscy czekają do przerwy



Podobnie sytuacja wygląda w Operze Bałtyckiej w Gdańsku. Tutaj najczęściej widzowie mają możliwość wejścia na widownię w trakcie przerwy.

- W naszym regulaminie nie ma informacji o osobach spóźniających się na spektakl. "Ze względu na szacunek wobec innych widzów osoby spóźnione mogą wejść na widownię dopiero podczas przerwy" - taką wiadomość umieściliśmy na naszej stronie internetowej. Wszystko jednak zależy od specyfiki danej sytuacji. Jeżeli mamy już przygaszone światła, a w orkiestronie nie pojawił się jeszcze dyrygent, spóźniony widz zostaje skierowany przez obsługę widowni na wolne miejsce w ostatnim rzędzie. W czasie przerwy może przesiąść się na swoje miejsca. Wchodzenie spóźnialskich w trakcie spektaklu na widownię jest nie tylko okazaniem braku szacunku innym widzom, ale przede wszystkim dyrygentowi i artystom. Spóźnialscy, otwierając szeroko drzwi, wpuszczają światło z foyer na widownię, trzaskają drzwiami, często komentują głośno swoje spóźnienie, potykają się, rozpraszając tym uwagę innych widzów. Jeżeli widz bardzo się spóźnił i nie ma możliwości, aby wszedł na widownię, wówczas obsługa prosi go o pozostanie na foyer do czasu przerwy. Najlepiej zatem odpowiednio wcześniej przyjechać do Opery, uwzględniając czas na szukanie miejsca parkingowego - wielu spóźnialskich tym motywuje swoje spóźnienie - relacjonuje Kamila Borkowska z Opery Bałtyckiej.

Zasada siadania na wolne miejsca po trzecim dzwonku



Również w Teatrze Wybrzeże można dostać się na widownię w przerwie spektaklu. Pamiętajmy również o zasadzie, że po trzecim dzwonku widzowie, którzy zakupili wejściówkę, mogą zająć wolne miejsca na widowni.

- Każde wejście spóźnionego widza to ingerencja w przebieg spektaklu, zaburza skupienie widzów, którzy pojawili się punktualnie. Widzowie nie są wpuszczani po rozpoczęciu spektaklu, spóźnione osoby mogą jednak zająć swoje miejsce w przerwie. Informujemy o tym na każdym bilecie oraz na stronie internetowej. W dalszym ciągu stosujemy zasadę, że po trzecim dzwonku widzowie, którzy zakupili wejściówkę, mogą zająć wolne miejsca na widowni. Zachęcamy widzów zmotoryzowanych do zaplanowania trochę wcześniejszego przyjazdu, zwłaszcza w okresie okołoświątecznym, gdy parking na Targu Węglowym jest niedostępny - uprzedza Aleksandra Weber z Teatru Wybrzeże w Gdańsku.
Zasada ta obowiązuje także w innych instytucjach, w tym w Gdańskim Teatrze Szekspirowskim.

- Jeżeli przed samym rozpoczęciem spektaklu na widowni są wolne miejsca, to widzowie, którzy chcą zmienić swoje miejsca (np. na bliższe sceny niż zakupione) mogą to zrobić po trzecim dzwonku. Osoby spóźnione (wchodzące na salę po ostatnim dzwonku) zajmują miejsca wolne, w GTS najczęściej wskazane przez biletera ze względu na specyfikę budowy widowni Teatru - informuje Anna Bałdyga, zastępca koordynatora Biura Obsługi Widza w Gdańskim Teatrze Szekspirowskim.

Spóźnialscy nie wchodzą



Czasami bywa, że spektakl jest krótki, nie ma w trakcie przerwy, a grany jest w takiej przestrzeni, gdzie usytuowanie widowni i sceny uniemożliwia wchodzenie po rozpoczęciu. Wówczas niestety zostaniemy odprawieni z kwitkiem.

- Specyfika naszego miejsca jest taka, że żeby dostać się na widownię, trzeba przejść po scenie, co w oczywisty sposób przeszkadza zarówno aktorom, jak i publiczności. Dlatego zawsze w informacjach o spektaklach znajduje się zapis, że nie wpuszczamy spóźnionych widzów. Zdecydowana większość doskonale to rozumie, choć, na szczęście rzadko, zdarzają się osoby, które mimo spóźnienia próbują wejść na przedstawienie. Tłumaczymy wtedy dokładnie, dlaczego jest to niemożliwe. Inaczej wygląda sytuacja z koncertami. Tutaj spóźnienie aż tak nie przeszkadza, dlatego słuchacze mogą wchodzić w trakcie. Sami jednak wyczuwają, że mogłoby to zaburzyć odbiór i czekają z boku sceny na przerwę pomiędzy utworami i dopiero wtedy zajmują miejsca - mówi Ewa Prądzyńska-KosteckaTeatru Boto w Sopocie.

Przychodźmy na czas



Może niewielu już o tym pamięta, ale punktualność to cnota królów i wyraz dobrego wychowania. Pamiętajmy o tym, wybierając się na następny spektakl lub koncert.

- Spóźnieni widzowie, zajmując miejsca na widowni, mogą rozpraszać innych widzów, jak i aktorów/osoby występujące, przez co mogą zakłócić przebieg wydarzenia i zepsuć jego atmosferę. Nie tylko w przypadkach, gdy jest to kameralny, intymny spektakl, ale też w przypadku koncertów. Widzowie nie są wpuszczani, gdy spektakl jest bardzo cichy i każdy szmer zakłóciłby jego przebieg, ale także wtedy, gdy nie życzy sobie tego reżyser/zespół aktorski, ponieważ zwyczajnie im to przeszkadza. Często również przy spóźnieniach przekraczających 15/20 minut zespół nie życzy sobie, aby takie osoby weszły na spektakl, ponieważ jest to zwyczajnie niegrzeczne. Zawsze, nawet przy zachowaniu ciszy i spokoju przy wchodzeniu na widownię, spóźnieni widzowie przeszkadzają innym, zajmując miejsca - przekonuje Anna Bałdyga z Gdańskiego Teatru Szekspirowskiego.
Jak zatem kulturalnie się spóźniać albo nie spóźniać się wcale?

- Lepiej nie spóźniać się wcale, ale zdarzają się wypadki losowe, które mogą spowodować lekkie niezawinione opóźnienie. Warto wtedy zadzwonić do kasy teatru i poinformować, że taka sytuacja wystąpiła. Następnie, przy wchodzeniu do budynku, a później na salę, należy zachować ciszę i jak najszybciej zająć najbliższe wolne miejsce wskazane przez biletera - radzi Anna Bałdyga.

Opinie (77) 8 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Rozrywka

Jak dbać o związek, siedząc w domu?
Jak dbać o związek, siedząc w domu?
"Być jak Dobiesław". Nowy serial internetowy z Gdyni
Nowy serial internetowy z Gdyni

Kulinaria

Okiem dietetyka: czym zastąpić mięso w diecie?
Czym zastąpić mięso w diecie?
Owoce, warzywa i kiszonki chętnie zamawiane do domu
Owoce i warzywa z dostawą do domu

Sprawdź się

Pierwszą sceną zawodową w Gdyni, wystawiającą spektakle jeszcze przed II wojną światową był: