Wiadomości

stat

Spektakl "Ale Wiocha!", czyli śpiewająca wieś

Kabaretowe skecze, mniej i bardziej znane standardy piosenki ludowej ubrane w edukacyjne ramy opowieści o tym, jak to drzewiej na wsi bywało - tak polską wieś przedstawiają w Centrum Kultury w Gdyni artyści związani z Teatrem Komedii Valldal.



Na słomie, w słomie i za słomą... "Ale Wiocha!" to śpiewane, podszyte erotyzmem przypomnienie o bogactwie polskich pieśni ludowych. Na zdjęciu (od lewej): Mikołaj Ostrowski, Justyna Jeleń, Bartłomiej Sudak i Agnieszka Brenzak.
Na słomie, w słomie i za słomą... "Ale Wiocha!" to śpiewane, podszyte erotyzmem przypomnienie o bogactwie polskich pieśni ludowych. Na zdjęciu (od lewej): Mikołaj Ostrowski, Justyna Jeleń, Bartłomiej Sudak i Agnieszka Brenzak. fot. Monika Goldszmidt-Czarniak / trojmiasto.pl
Większość piosenek zinterpretowana jest w duchu piosenki aktorskiej, niekiedy zahaczającej o kabaret.
Większość piosenek zinterpretowana jest w duchu piosenki aktorskiej, niekiedy zahaczającej o kabaret. fot. Monika Goldszmidt-Czarniak
Wokalnie ciekawiej od panów wypadają panie. Na zdjęciu Oksana Terefenko (po lewej) i Justyna Jeleń.
Wokalnie ciekawiej od panów wypadają panie. Na zdjęciu Oksana Terefenko (po lewej) i Justyna Jeleń. fot. Monika Goldszmidt-Czarniak
Jak wiadomo polska wieś już trzecią dekadę jest w odwrocie. Młodzi coraz częściej uciekają do miast, wsie wymierają wraz ze śmiercią najstarszych i często jedynych ich mieszkańców. W nowej, unijnej rzeczywistości, odnaleźli się nieliczni rolnicy. Siłą rzeczy również wiedza o wsi jest niewielka. Zaradzić temu postanowił Tomasz Valldal Czarnecki, który wraz z zaproszonymi artystami pod szyldem Teatru Komedii Valldal i opierając się na ludowym repertuarze postanowił opowiedzieć publiczności o polskiej wsi.

Przez cykliczny, wyznaczony porami roku cykl życia na wsi przeprowadza widzów Strach na Wróble (Grzegorz Wolf), czyli jedyny strażnik dawnych ludowych obyczajów. Dowiadujemy się od niego m.in. o tradycji Świąt Bożego Narodzenia, o zapustach, topieniu Marzanny, Święconce, Lanym Poniedziałku, obrzędach świętojańskich, o okresie żniw, więc żęciu i młóceniu zboża. To kontrapunkt dla młodych, świeżych, rozerotyzowanych chłopskich dziewuch (Aleksandra Konior, Agnieszka Brenzak, Justyna Jeleń) oraz zainteresowanych nimi chłopów (Jeremiasz Gzyl, Bartłomiej SudakMikołaj Ostrowski) i próbującą do nich dołączyć lokalną Wariatką (Oksana Terefenko). Oczywiście młodych bardziej niż tradycja interesuje zabawa i seks ku zgorszeniu Stracha na Wróble.

W spektaklu, momentami zamienionym w kabaret (np. topienie Marzanny w wykonaniu Jeremiasza Gzyla i Bartłomieja Sudaka), najważniejsze są jednak pieśni. Nie ma tu praktycznie wcale powszechnie znanych ludowych hitów (jedynym szerzej znanym wyjątkiem jest "Dziura w desce"). Są za to bardzo dobrze wykonane (zwłaszcza w wykonaniu dziewcząt), choć mniej znane pieśni ludowe (np. "Za cóze mnie mama łaje", "Noc Kupały" z repertuaru zespołu Żywiołak czy "Mateusz" śpiewany przez Kapelę ze Wsi Warszawa). Większość utworów wykonywana jest w stylu piosenki aktorskiej, obudowanej fabułą (np. "Cyt, cyt" w wykonaniu Bartłomieja Sudaka i Agnieszki Brenzak).

Tomasz Czarnecki nie tylko za pomocą sympatycznego, choć nieznośnie dydaktycznego Stracha na Wróble opowiada o życiu na wsi. Kolejne utwory aranżowane są tak, by w jakimś stopniu odkrywać bogactwo i koloryt życia na wsi. Wczuć się w klimat spektaklu pomaga scenografia Moniki Wójcik, w której centrum znajduje się zbudowana ze słomy ściana wiejskiej chaty z drewnianą ławką, zrobioną z deski i pieńków drzewa i fragmenty wiejskiego obejścia, z czym nieprzyjemnie kontrastują do bólu kiczowate wizualizacje wiejskiego krajobrazu, adekwatnie do opisywanej pory roku. Słomę znajdziemy nie tylko na scenie postaci zarysu chaty i słomy sprasowanej w kostki przez snopowiązałki, ale też pod stopami widzów, bo przyozdobiono nią również widownię Centrum Kultury w Gdyni.

W tym pogodnym, pełnym pozytywnej energii i witalności przedstawieniu wokalnie zdecydowanie ciekawiej prezentują się panie. Najlepiej interpretuje piosenki Aleksandra Konior, której niewiele ustępuje Oksana Terefenko. Dobre momenty ma również Justyna Jeleń i Agnieszka Brenzak. Jeremiasz Gzyl i Bartłomiej Sudak wnoszą elementy kabaretowe, zaś Mikołaj Ostrowski przy dużym talencie wokalnym pozostaje wokalnie kompletnie odklejony wiejskiej tematyki. Od pierwszej sceny przypomina chmurnego Bohuna czyli Aleksandra Domogarowa z "Ogniem i mieczem" Hoffmana, śpiewa jednak z wyraźną manierą musicalową, co Bohunowi niezbyt pasuje.

"Ale Wiocha!" Tomasza Czarneckiego to porcja dobrej rozrywki i powtórka z tradycji polskiej wsi. Skoczną, wesołą muzykę na żywo wykonują Krzysztof Wojciechowski, Jarosław Stokowski, Przemysław PawłowskiArtur Guza, który jest kierownikiem muzycznym spektaklu. Spektakl, z którego zadowolone będą nauczycielki języka polskiego, ich uczniowie i - czego dają wyraz w trakcie i po przedstawieniu - niemal wszyscy widzowie szczelnie wypełnionego Centrum Kultury w Gdyni.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (4)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

03

lutego

Tango Show Gdańsk, Filharmonia Bałtycka

Rozrywka

Światełko dla Pawła na Targu Węglowym
Światełko dla Pawła na Targu Węglowym
Droga donikąd. Recenzja filmu "Diablo. Wyścig o wszystko"
Recenzja filmu "Diablo. Wyścig o wszystko"

Kulinaria

Jemy na mieście: Ram Ram Ji to smaczne klasyki z Indii
Jemy na mieście: indyjski bar Ram Ram Ji

Planuj z nami tydzień

Planuj Tydzień: czas smutku i zadumy
Planuj Tydzień: czas smutku i zadumy