Wiadomości

stat

Śmierć Miasteczka G.

Nie żebym była przesądna. Fakt, że Miasteczko G. to trzynasta premiera nowej dyrekcji Teatru Wybrzeże, to jeszcze nie powód do wystawienia sztuki napisanej nieudolnie i źle wyreżyserowanej. Tak się jednak złożyło, że o sukcesie najnowszej realizacji tego teatru mówić raczej trudno.



Literackie straszydło, jakie trafiło na scenę Wybrzeża, swoją formę zawdzięcza nie tylko pierwowzorowi napisanemu przez Michała Walczaka na 750- lecie urodzin miasta Gorzowa. W Miasteczku G. z łatwością odnaleźć możemy najbardziej typowe elementy sztuk autora. Fragmentaryczne i zniekształcone pojawiają się w gdańskiej realizacji w formie, której przyjąć nie sposób.

Niemal wszystkie składniki znajdziemy choćby w napisanej na zamówienie Teatru im. Szaniawskiego Kopalni. Zagadkowa intryga, liczne inwersje czasowe oraz historyczne odniesienia - napisana dla miasta Wałbrzycha sztuka brzmi niepokojąco znajomo. Również hybrydycznych, egzystujących na pograniczu realności i fikcji, postaci znajdziemy u autora sporo. W Kopalni swoje opowieści prowadzą Pies i Paprotka, w Podróży do wnętrza pokoju, Kurtyna i Zewnętrzny. Dwoiste postacie to w każdym przypadku zarówno narratorzy jak i reprezentanci mentalnych stanów bohaterów.
Od lewej: Śmieć (Zbigniew Olszewski), Lampa (Florian Staniewski) i Krawężnik (Adam Trela)
Od lewej: Śmieć (Zbigniew Olszewski), Lampa (Florian Staniewski) i Krawężnik (Adam Trela) Łukasz Unterschuetz

Nie inaczej jest w gdańskiej realizacji. W Miasteczku G. w reż. Giovannego Castellanosa centralną postacią jest Babcia. Jej zabójstwo staje się pretekstem do zaprezentowania widzom mało odkrywczych dywagacji na temat kondycji współczesnej rodziny. Losy przygłuchej starszej pani, mitycznej "założycielki" miasta, jej syna, ofiary transformacji ustrojowej, marzącej o emancypacji synowej oraz wyrzuconej ze studiów ciężarnej wnuczki, trącą gazetowym banałem.

Nieco bardziej interesująco wypadają postacie reprezentujące fikcyjny wymiar rzeczywistości - stworzony przez ojca ultranowoczesny Maks (Maciek Konopiński), wyciągnięci wprost z dramatu Różewicza Starsi Panowie (Krzysztof Gordon i Jerzy Gorzko), czy Lampa, Śmieć i Krawężnik, niewidzialni mieszkańcy ulicy wymyśleni przez Babcię. Reżyser robi wszystko, by wykorzystać ich obecność do zbudowania baśniowego dramatu rodem z szekspirowskiej komedii. Na próżno. Zdegradowanym bohaterom metafizycznym bliżej do rynsztoka niż nieba, zaś obsadzenie Marty Kalmus w roli Kota-Puka wydaje się zabiegiem kompletnie nieprzemyślanym i niedopracowanym scenicznie.

Niedoróbek inscenizacyjnych w spektaklu znajdziemy zresztą więcej. Pęka w szwach szczególnie akt drugi. Po kilku kolejnych niedopracowanych scenach i spóźnionym finale żegnam Miasteczko G. z ulgą.

Opinie (22) 1 zablokowana

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

21

października

Mała rzecz a cieszy Gdynia, Teatr Muzyczny

25

października

22. Festiwal Jazz Jantar Gdańsk, Klub ŻAK

26

października

Gdynia meets Broadway - Edy... Gdynia, Sala Koncertowa Portu Gdynia

Rozrywka

Jedzenie uliczne, jakiego nie znacie
Jedzenie uliczne w Trójmieście
Cudów nie trzeba. Recenzja filmu "Boże Ciało"
Recenzja filmu "Boże Ciało"

Kulinaria

Jedzenie uliczne, jakiego nie znacie
Jedzenie uliczne w Trójmieście
Kolacja komentowana i jesienne smaki w Hotelu Haffner
Jesienne smaki w Hotelu Haffner

Planuj z nami tydzień

Restaurant Week, Budka Suflera, targi motoryzacyjne. Planuj tydzień
Planuj tydzień w Trójmieście

Sprawdź się

Który z wybitnych zespołów i artystów nie wystąpił podczas Heineken Open'er Festival w 2011 roku?