Wiadomości

stat

Seksapil i wdzięk w skromnym show. Relacja z "An Evening of Burlesque"

Tancerki bardzo chętnie prezentują swoje wdzięki podczas "An Evening of Burlesque".
Tancerki bardzo chętnie prezentują swoje wdzięki podczas "An Evening of Burlesque". fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl

Był striptiz, stringi cienkie jak wstążki, efektowne pióra, szaliki boa, fikuśne gorsety, półnagie kobiece ciała wirujące w tańcu, rubaszny humor, zaloty do publiczności i popisy cyrkowe. Show "An Evening of Burlesque" to profesjonalnie przygotowana produkcja, obliczona na sukces. Jednak sprowadzona do Teatru Muzycznego gościnnie prosto z West Endu burleska pozostawia niedosyt.



O wydarzeniu informowaliśmy w naszym kalendarzu imprez.

Wieczór "An Evening of Burlesque" został świetnie przyjęty na West Endzie, gdzie w 2010 roku wybrano go najbardziej kasowym widowiskiem roku. Rozpoczyna go słynne "Welcome to Burlesque" z filmu "Burlesque" w wykonaniu wokalistki i zarazem konferansjerki Ivy Paige. Wokalistka błyskawicznie zjednuje publiczność, instruując ją, jak należy się zachowywać podczas spektaklu. Gdy po krótkiej rozgrzewce pyta - "Kto przyszedł na burleskę po raz pierwszy?" i widzi wiele rąk w górze, mówi kręcąc z niedowierzaniem głową - "Nie wiedziałam, że w Polsce jest tyle dziewic".

Zabawa z publicznością "An Evening of Burlesque" podczas piosenki wykonanej przez Ivy Paige z widzem.

Cięty, rubaszny humor, niewyszukane gagi i skecze, podlane obficie seksapilem i nagością, wraz z obowiązkowym w tej konwencji striptizem to przecież znaki firmowe burleski, mało u nas znanego gatunku scenicznego, kojarzonego często z jej łagodniejszą "siostrą" - rewią. Jednak burlesce bliżej do prześmiewczego kabaretu, parodiującego inne gatunki sceniczne, naigrywającego się przy okazji z nawyków i przekonań widzów. Dlatego nikogo nie powinny dziwić panie o pełnych, "rubensowskich" kształtach, paradujące w samych stringach i z naklejkami na sutkach, potrząsające radośnie tym, co im matka natura dała...

Widowisko ma prościutką formułę: prowadząca zapowiada kolejnych artystów, czasem zagadując publiczność, a gdy na scenie mają pojawić się jakieś rekwizyty (na przykład parawan do numeru z ubraniami), to na chwilę opada kurtyna. Nieustannie towarzyszy artystom czwórka muzyków, zapewniając przyjemną dla ucha oprawę muzyczną (choć np. do piosenek śpiewanych przez Ivy Paige muzyka puszczana jest z offu).

Tancerki z The Folly Mixtures czasem sięgają po efektowne rekwizyty. Przykładem takich wartościowych dodatków są skrzydła isis (na zdjęciu).
Tancerki z The Folly Mixtures czasem sięgają po efektowne rekwizyty. Przykładem takich wartościowych dodatków są skrzydła isis (na zdjęciu). fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl
Podziwiamy m.in. trzy z pięciu króliczków The Folly Mixtures, czyli trzy damy ukrywające się pod wdzięcznie brzmiącymi pseudonimami Ohh La Lu, Lolo Pop i Ella Boo, wsparte tańczącą z nimi gościnnie Storm Hooper. Już po chwili zaintryguje świetnie wykonany numer ze zmianą ubrań w wykonaniu seksownych L'Sheila Sisters. Potem na scenie pojawiają się m.in. zwariowany Matt, usiłujący wyzwolić się z kaftana bezpieczeństwa, jadąc jednocześnie na monocyklu, czy sympatyczny Bruce, który nieoczekiwanie... wejdzie do piłki, by wyskoczyć z niej w przebraniu Elvisa. Obu bez trudu przebije jednak Storm Hooper kręcąc hula hop różnymi częściami ciała, na przykład stopą w trakcie wykonywania szpagatu w powietrzu, gdy stoi na rękach.

Poziom trudności i efektowności kolejnych numerów jest bardzo zróżnicowany. Do niektórych występów potrzebna jest pomoc osób z widowni - jednemu prowadząca cały show Ivy zaśpiewa ckliwą balladę, nie przejmując się ani trochę żoną swojego wybranka, siedzącą na widowni. Z drugiego uczyni ruchomą podpórkę do piosenki "Fever". Trzej inni panowie są asystentami Matta przy jego "mrożącym krew w żyłach" numerze na monocyklu. Do kompletu zapowiadana jako "Marilyn Monroe burleski" - Isabella Bliss - da lekcję striptizu z najwyższej półki. Ohh La Lu z dużym wdziękiem zatańczy z piórami, natomiast Ella Boo rozbawi publiczność swoim balonowym i wybuchowym wdziankiem.

Prowadząca show Ivy Paige dwukrotnie zaprosiła widzów na scenę i wiedziała, jaki zrobić z nich użytek.
Prowadząca show Ivy Paige dwukrotnie zaprosiła widzów na scenę i wiedziała, jaki zrobić z nich użytek. fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl
Wszystko to jest skrojone na miarę, wystarczająco rubaszne i niegrzeczne, by spełniać wymogi burleski, a przy tym na tyle delikatne, by nikogo przypadkiem nie urazić. Jednak nieoczekiwanie w drugim akcie widowisko traci impet, wraz z jego prowadzącą Ivy Paige. Chociaż prowadząca łapie z publicznością dobry kontakt w pierwszej części widowiska, nie wykorzystuje tego w części drugiej. Niektóre numery - choć zgrabnie wykonane przez artystów "An Evening of Burlesque" - niczym nie wyróżniają się z dziesiątków innych, znanych choćby z rewiowych występów artystów Teatru Muzycznego.

Nie bez znaczenia jest też fakt, że nawet najlepszy występ jednej, dwóch czy czterech osób w efektownych kostiumach na Dużej Scenie Teatru Muzycznego wygląda bardzo skromnie. Prowizorycznie ustawione światła i brak scenografii tylko potęgują wrażenie niedosytu, które swój finał znajduje w... finale spektaklu. Mało efektowny taniec czwórki Lolo Pop, Ohh La Lu, Ella Boo i Storm Hooper nie rozgrzewa publiczności.

Nieoczekiwanie pasywna pod koniec widowiska Ivy Paige (z której po drodze zupełnie uchodzi energia) oraz pośpieszna ucieczka artystów ze sceny bez choćby jednego bisu po prostu rozczarowują. Dobrze wyreżyserowano momenty, gdy widzowie znajdują się na scenie, kilka numerów - występ L'Sheila Sisters, czy Bruce'a oraz striptiz Isabelli Bliss - dopracowanych jest w najdrobniejszych szczegółach. Inne nie budzą takich emocji.

To wszystko w połączeniu z faktem, że w zdecydowanej większości podziwiamy inną obsadę niż ta, która podbiła West End (skład, który wybrał się w tournée poza Wielką Brytanię nie ma z oryginalnym, londyńskim składem "An Evening of Burlesque" zbyt wiele wspólnego), może budzić niedosyt. Brak owacji na stojąco jest tego bezpośrednim dowodem.

Opinie (52) 8 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

26

września

04

października

Inlandimensions: Tydzień Ja... Gdańsk, Kino Kameralne Cafe

05

października

Pikantni Gdańsk, Scena Teatralna NOT

Rozrywka

44 FPFF. "Obywatel Jones" Agnieszki Holland ze Złotymi Lwami
"Obywatel Jones" ze Złotymi Lwami
Typujemy zwycięzców 44. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych
Typujemy zwycięzców Festiwalu Filmowego

Kulinaria

Znika restauracja Pod Łososiem. Będzie Winne Grono
Znika restauracja Pod Łososiem

Planuj z nami tydzień

Noc Świątyń, Dary Ziemi i Legendy Metalu. Planuj tydzień
Planuj tydzień: warto wyjść z domu

Sprawdź się

Który z aktorów grających w Teatrze Wybrzeże jest mimem?