• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport
Skopiowano

Seks, rozrywka czy dewiacja? Tajemnice BDSM oczami dominy z Trójmiasta

Mateusz Groen
27 maja 2022, godz. 06:30 
Opinie (226)
- Ja nie ustalam cen, lecz przyjmuję daniny. Danina może być w gotówce albo w postaci butów, stroju czy zabawki do BDSM. Wszystko zależy od wartości. - Ja nie ustalam cen, lecz przyjmuję daniny. Danina może być w gotówce albo w postaci butów, stroju czy zabawki do BDSM. Wszystko zależy od wartości.

Fetysze są seksualnym paliwem dla wielu osób, ale też narosło wokół nich wiele stereotypów i mitów. Szczególnie dotyczy to sfery BDSM, która po fali filmów i książek o Greyu rozpaliła wyobraźnię tysięcy kobiet. Czym jest BDSM? Rozmawiamy o tym z trójmiejską dominą Nyks ze studia BDSM Sin Sisters.



Imprezy w Trójmieście



Czy rozmawiasz ze swoim partnerem/partnerką o swoich potrzebach seksualnych?

BDSM (skrót od Bondage, Discipline, Sadism, Masochism czyli krępowanie, dyscyplinowanie, sadyzm, masochizm) zawiera praktyki skupiające się wokół dominacji jednego partnera nad drugim, zarówno w postaci fizycznej, jak i emocjonalnej.

Mateusz Groen: Dominy często uważane są za jakiś osobny rodzaj prostytutki. Jak ty to oceniasz?

Nyks ze studia Sin Sisters: Jestem sexworkerką, więc jesteśmy w jednym worku ze striptizerkami, camgirls, prostytutkami i innymi. Ale nie, nie czuję się prostytutką i nią nie jestem. Nic do ich zajęcia nie mam, ale to nie moja "para kaloszy".

Zatem czym dla ciebie jest BDSM?

Częściowo to odskocznia od codziennego życia, częściowo wręcz alternatywny świat. Są jednak też osoby, które ducha BDSM wprowadziły do swojego codziennego życia. I ja jestem tego przykładem. Jednak przede wszystkim BDSM to "zabawa" dla dużych dzieci i sposób odreagowania.

- Jestem sexworkerką, ale nie prostytutką. Nie uprawiam seksu z tymi, którzy przychodzą do mnie na sesję. - Jestem sexworkerką, ale nie prostytutką. Nie uprawiam seksu z tymi, którzy przychodzą do mnie na sesję.
Czytaj też: Tinder - miłość czy przygoda?

Jak reagujesz na komentarze typu: "to jest wynaturzenie" lub "jesteście zboczeńcami!"?

Oczywiście, że jesteśmy zboczeńcami. I każdy, kto siedzi w BDSM, powie ci, że jest "małym lub dużym zboczuchem". Sama miałam ogromny dylemat moralny na początku i próbowałam doszukiwać się w tym większej filozofii. Zastanawiałam się, czy osoby, które idą do domin, zamiast do nich nie powinny udać się na terapię.

Z czasem zrozumiałam, że każdy z nas ma jakiś fetysz, określone fantazje i pociągają go zupełnie inne rzeczy. Jedni mają fetysz stóp, inni lubią seks grupowy, jeszcze inni BDSM.

Seksualność to sfera, którą rzadko odkrywamy przed innymi, czy to ze względu na wstyd, potrzebę intymności, czy z powodu tego, że mamy taki, a nie inny status społeczny czy zawód i nasz wizerunek jest tutaj istotnym czynnikiem.

Im więcej nas ogranicza, tym bardziej chcemy fantazje przekuć w rzeczywistość. Im bezpieczniej się z tym czujemy, im więcej znajdujemy aspektów "usprawiedliwiających" nasze zachowanie, tym łatwiej łamiemy tabu i przekraczamy nasze własne granice.

- Oczywiście, że jesteśmy zboczeńcami. I każdy, kto siedzi w BDSM, powie Ci, że jest "małym zboczuchem" - mówi Nyks. - Oczywiście, że jesteśmy zboczeńcami. I każdy, kto siedzi w BDSM, powie Ci, że jest "małym zboczuchem" - mówi Nyks.
Czy dominy uprawiają seks ze swoimi uległymi?

Komercyjne dominy nie, jednak inaczej to wygląda w życiu prywatnym. Natomiast komercyjnie bardzo rzadko zdarzają się ulegli, którzy myślą, że będą uprawiać seks. Tylko raz się z tym spotkałam i to podczas sesji, którą organizowałam wspólnie z koleżanką. Ten mężczyzna przyszedł głównie na tramping, czyli stąpanie szpilkami, innymi butami lub boso po ciele. Był miły i uległy, niemniej do końca liczył na coś więcej i myślał, że jesteśmy prostytutkami.

Czy wizyta u dominy jest zdradą, nawet jeśli nie uprawiacie seksu?

Zdarza się, że partnerka wie, że jej facet korzysta z usług dominy. Natomiast powiedzmy sobie wprost: to jest zdrada. Dlaczego zatem to robię? Gdyby nie było zajętych mężczyzn, to nie byłoby też sexworkingu. Jednym z wielu powodów takich praktyk może być niezrozumienie w sferze łóżkowej z partnerką, ale może też być nierozumienie siebie.

Czy w relacji domina-uległy stroną uległą może być tylko facet? Czy płeć nie gra roli?

Nie gra roli, ale to jednak domena męska. Niemniej przychodzą też osoby transseksualne czy transwestyci. Jest także zjawisko "sisifikacji", czyli mężczyzn pragnących zostać sfeminizowanymi.

Jest nawet zjawisko "sisifikacji", czyli mężczyzn, którzy przychodzą, by zostać sfeminizowanymi
Natomiast dominy przyjmują wedle uznania. Sama jestem panseksualna, więc przyjmuję osoby każdej płci. Mimo że nie ma ograniczeń, to uważam, że kobiety rzadziej przychodzą do domin i wcale się nie dziwię, bo żyjemy w patriarchacie.

Moim zdaniem system, w którym żyjemy, i normy społeczne określające role mężczyzny i kobiety sprawiają, że uległym facetom jest trudno się spełniać. Często przychodzą do mnie mężczyźni, którzy kochają swoje kobiety. To na co dzień samce alfa, z sukcesami w życiu zawodowym, głowy rodziny. Żyją pod presją społeczną, pod presją wymagań i oczekiwań. Od tych oczekiwań nie uwolnią się w domu, bo często ich partnerki nie wykazują zrozumienia dla ich potrzeb. Niektórzy lądują na terapii, inni u dominy.

Domina spotyka się tylko z wybranymi osobami. Domina spotyka się tylko z wybranymi osobami.
Można wyróżnić jakiś profil potencjalnego klienta?

Istnieje stereotyp, że mężczyźni korzystający z usług domin są bogatymi biznesmenami, w życiu codziennym dominujący, a przychodząc do dominy, pokazują inną, mniej dominującą twarz. Często jest to prawda, ale to nie jest reguła. Przychodzą bardzo różne osoby i nawet częściej ludzie młodzi, po 30 roku życia, czasem młodsi. Faktem jest, że muszą dobrze zarabiać, by było ich stać na takie praktyki. Trudno mi jednak ich sprofilować, bo obie strony obowiązuje zasada dyskrecji i nie wchodzimy z buciorami w tzw. prywatę. Ta relacja jest czystą relacją domina-uległy.

Jest to ważna część twojego życia. Pamiętasz, jak to się u ciebie zaczęło?

Wyróżniłabym dwa etapy. Absolutne początki z BDSM i moment, w którym stało się to moją pracą. Jak u większości osób, które naprawdę siedzą w tym świecie, to we mnie było od zawsze. Od dziecka miałam dominujący charakter.

Będąc nastolatką, myślałam, że coś jest ze mną nie tak, bo inne dziewczyny były jak typowe kobiety w patriarchalnym świecie. Ja byłam inna.

Mój ówczesny i pierwszy chłopak był bardziej uległy. Bardzo mi to pasowało, ale mówię wyłącznie o aspekcie psychicznym. Mając naście lat, zarówno ja, jak i mój chłopak słyszeliśmy przytyki znajomych, którzy jego nazywali "pantoflarzem", a mnie "złą babą". My nie rozumieliśmy, o co im chodzi, bo nam było dobrze ze sobą.

Subtelne żarty z homoseksualizmu. Gdzie leży granica dobrego smaku?



Dodatkowo zawsze lubiłam odważniejszy styl. Założyć skórę, wysokie obcasy, mocniejszy makijaż, więc zwracałam uwagę. I co ciekawe, już jako nastolatka w wiadomościach prywatnych w mediach społecznościowych dostawałam propozycje nawiązujące do praktyk BDSM. Pamiętam jedną do teraz: "cześć, czy nie szukasz może kogoś na pegging?". Powiem szczerze, musiałam wtedy sobie wyszukać to słowo w internecie, bo nie wiedziałam, o co chodzi.

Czym jest pegging?

To penetracja straponem. Wtedy pomyślałam, że to obrzydliwe. Gdy patrzę z perspektywy czasu, obrzydliwe było jedynie to, że facet proponował to nastolatce. Może faktycznie wyglądałam na starszą, jednak pozostał we mnie niesmak. Niemniej takie wiadomości zdarzały się i to dość często.

- Nie przyjmuję tych, którzy mówią mi, co mam robić. Nigdy nie zdradzam im scenariusza sesji. - Nie przyjmuję tych, którzy mówią mi, co mam robić. Nigdy nie zdradzam im scenariusza sesji.
Kiedy postanowiłaś na poważnie wejść w ten świat?

Gdy miałam 20 lat, spotykałam się z chłopakiem, który w tym siedział i był raczej uległy, jednak zdarzało się, że też dominował - tak też się zdarza. To on mi zaczął pokazywać praktyki. Najpierw delikatne, jak masowanie stóp czy zabawy sznurkami i związywania. Zaczęłam się w to wkręcać i to pomogło mi się odkryć. Nareszcie zrozumiałam, że choć otoczenie mówiło mi, że nie mogę być taka, jaka jestem, to nie ma we mnie nic złego.

Czytaj też: Izolacja a życie intymne: pragniemy siebie bardziej?

Domowe praktyki jednak zmieniły się u ciebie w zawód i stałaś się ekspertem w tej dziedzinie.

Wiem na ten temat dość dużo, ale nie czuję się ekspertem. BDSM to bardzo obszerny temat i wydaje mi się, żeby stać się w tym ekspertem, należałoby poświęcić mu całe swoje życie. Trzeba stale się w tym rozwijać i szkolić. U mnie zaczęło się - pół żartem, pół serio - od założenia konta na portalu dla ludzi praktykujących BDSM.

Jak wygląda sesja BDSM? Przychodzi klient i...?

Po pierwsze, nie nazywamy ich klientami. Klient to osoba, która płaci i wymaga, a to zaprzecza idei FemDomu i bycia dominą. Do mnie przychodzą ulegli, z którymi najpierw przeprowadzam rozmowę i decyduję, czy chcę się spotkać. Nie realizuję praktyk, które mnie nie kręcą. Nie przyjmuję tych, którzy mówią mi, co mam robić. Nigdy nie zdradzam im scenariusza sesji. Ustalamy natomiast wcześniej granice i zakres. Granice najbardziej mnie interesują, ponieważ na ich podstawie przygotowuję się do sesji, jednak z dużą dozą improwizacji, by to było naturalne.

Kiedy seks jest niebezpieczny? "Wirusom jest wszystko jedno"



O jakie granice chodzi?

Chodzi głownie o ślady, jakie pozostają po sesji. Przychodzą do mnie różne osoby. Ci, którzy nie są w związku, są samotni, mają pracę umysłową, są skorzy do ostrzejszych praktyk, jak chłosta, przypalanie, gaszenie papierosa. Są zabawki, które zostawiają mniejsze ślady, i są te, które zostawiają większe.

- Ulegli skupiają się bardziej na poszczególnych partiach ciała, które ich fascynują, aniżeli na całościowym wyglądzie dominy. - Ulegli skupiają się bardziej na poszczególnych partiach ciała, które ich fascynują, aniżeli na całościowym wyglądzie dominy.
Jakich praktyk odmawiasz?

Jeżeli chodzi o najbardziej hardcorowe praktyki, których się nie podejmuję, to na pewno wszelkie z zakresu medycznego, jak sondy, np. cewkowe, igły, wzierniki i inne tego typu. Nie ciągnie mnie do tego.

Czy ulegli wiedzą, ile pieniędzy u ciebie zostawią? Czy każda praktyka ma swoją stałą cenę?

Ja nie ustalam cen, lecz przyjmuję daniny. Danina może być w gotówce albo w postaci butów, stroju czy zabawki do BDSM - oczywiście wszystko zależy od wartości. Mam oczywiście swój minimalny limit. Jeżeli ktoś nie ma jakichś wygórowanych próśb, to mam stałą daninę.

Które z twoich praktyk mogłyby zdziwić ludzi postronnych?

Choćby elektrostymulacja, czyli najprościej mówiąc - rażenie prądem. Są do tego specjalne urządzenia. Co może zaskakiwać, to ani nie boli, ani nie zostawia śladów. Zdziwić mogłoby zapewne też gaszenie papierosa na ciele albo rozkaz zjedzenia niedopałka po papierosie.  

Mogłabyś podać takie najczęściej występujące fetysze?

Najczęściej występujące to fetysz stóp, pończoch, skóry, lateksu, wszelkiego rodzaju kary cielesne, shibari. Z bardziej nietypowych - fetysz dłoni. Zdarzają się coraz częściej mężczyźni, których kręci pissing. Popularne są też praktyki z zakresu deprywacji sensorycznej - to znaczna redukcja bądź całkowite odcięcie człowieka od dopływu bodźców zewnętrznych.

- Zdarza się, że partnerka wie, że jej facet korzysta z usług dominy. Natomiast powiedzmy sobie wprost: to jest zdrada. - Zdarza się, że partnerka wie, że jej facet korzysta z usług dominy. Natomiast powiedzmy sobie wprost: to jest zdrada.
Czy wygląd w BDSM jest ważny?

Osoby praktykujące BDSM to przecież też ludzie, którzy mają swoje gusta. Są tacy, którzy lubią starsze dominy, pełniejsze, inni młode. Jednak z mojego punktu widzenia, np. ulegli skupiają się bardziej na poszczególnych partiach ciała, które ich fascynują, aniżeli na całościowym wyglądzie dominy.

Czy domina ma problem ze znalezieniem kogoś do stałej relacji? I czy ta osoba musi być uległa?

Oczywiście nie musi. Ja spotykałam się zarówno z mężczyznami uległymi, jak i dominującymi. Myślałam, że kiedy ja, jak i mój partner będziemy mieli mocny charakter, to taki związek może się udać, jednak to nie wychodziło. Dlatego zrozumiałam, że aby być szczęśliwa, muszę stworzyć relację z osobą, która będzie mniej dominująca w relacji ode mnie. Faceci, którzy chcą dominować w związku, czują się sfrustrowani, gdy "kobieta ma większe jaja" niż oni. Jednak to tylko moje obserwacje.

Opinie wybrane


wszystkie opinie (226)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Do DNA

wystawa

Pobożni i cnotliwi. Dawni gdańszczanie w zwierciadle sztuki

wystawa

Kolekcja w działaniu

wystawa

Sprawdź się

Sprawdź się

Jak Muzeum Historyczne Miasta Gdańska nazywało się do 2000 roku?