• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport
Skopiowano

"Sceny z egzekucji" - Radosław Paczocha o najnowszej premierze Teatru Wybrzeże

Magdalena Raczek
15 lutego 2022, godz. 17:00 
Opinie (6)
Radosław Paczocha - dramatopisarz, scenarzysta i dramaturg. Od 2021 roku zastępca dyrektora i kierownik literacki Teatru Wybrzeże. Radosław Paczocha - dramatopisarz, scenarzysta i dramaturg. Od 2021 roku zastępca dyrektora i kierownik literacki Teatru Wybrzeże.

O trudnych relacjach artystów z mecenasami, o roli cenzury i byciu uczciwym wobec samego siebie, w kostiumie XVI-wiecznej Wenecji. Przed premierą spektaklu "Sceny z egzekucji", która odbędzie się 4 marca na scenie Malarnia w gdańskim Teatrze Wybrzeże, rozmawiamy z dramaturgiem - Radosławem Paczochą, który od niedawna pełni również funkcję kierownika literackiego i zastępcy dyrektora Teatru.



Zobacz spektakle grane na scenie Malarnia


Magdalena Raczek: Pracujecie obecnie z dyrektorem Adamem Orzechowskim nad premierą spektaklu "Sceny z egzekucji", którego premiera odbędzie się 4 marca. Czego możemy się spodziewać po tej realizacji i co zobaczymy na scenie?

Radosław Paczocha: "Sceny z egzekucji" to sztuka napisana przez Howarda Barkera w 1984 roku, która pierwotnie była słuchowiskiem radiowym, ale od momentu prapremiery coraz częściej sięgały po nią teatry na całym świecie. Barker dostał za nią prestiżową nagrodę Prix Italia, co mnie nie dziwi, bo to znakomity materiał sceniczny. Sztuka dzieje się w szesnastowiecznej Wenecji w momencie politycznego przesilenia, ale Wenecja jest tu głównie kostiumem do eksploracji interesującego autora tematu.

Czemu służy ten kostium? Co ciekawego czy ważnego dla nas dziś może się kryć w takiej zamierzchłej historii?

"Sceny z egzekucji" premiera 4 marca na scenie Malarnia. "Sceny z egzekucji" premiera 4 marca na scenie Malarnia.
Mam swoje prywatne zdanie na ten temat. Uważam, że łatwiej było Barkerowi opowiadać o relacjach mecenas-artysta, odwołując się do czasów, w których relacja ta była bardziej spersonalizowana. Dziś zależność ta rozbita jest na wielość podmiotów przyznających stypendia artystyczne, wpływowych krytyków, profesorów sztuk wszelakich, czasem oczekiwania władz, ale tu znowu mamy władze lokalne i centralne, jest jeszcze coś takiego jak mody i trendy w sztuce, które również mają swoich wpływowych wyznawców. Wszystko to sprawia, że relacja ta jest może mniej uchwytna, ale to nie znaczy, że jej nie ma. I to nie znaczy, że współcześni artyści nie stają przed różnymi dylematami etycznymi. I to nie znaczy też, że współcześni artyści nie kalkulują i w jakiś, czasem bardzo pokrętny sposób, nie są ocenzurowywani.

Szesnastowieczna Wenecja dawała autorowi tę możliwość, że naprzeciw siebie mogli stanąć mecenas i artysta i jeden drugiego próbuje na naszych oczach użyć do swoich celów, a w tym samym czasie artysta próbuje wykorzystać zasoby materialne mecenasa, które potrzebne mu są do życia i tworzenia, jednocześnie nie kłamiąc sobie, a nawet starając się powiedzieć coś dotkliwego o swoim mocodawcy. Czyli, jak widać, jest to również sztuka o tym, że rządzący i artyści potrzebują siebie nawzajem, nawet jeśli obdarzają się na co dzień niezdrową porcją pogardy.

Przeczytaj także: Bilety do teatru. Ceny, rabaty, okazje

Pomówmy chwilę o tym, o czym to jeszcze jest. Główna bohaterka, malarka Galactia (w tej roli zobaczymy Agatę Bykowską), musi zmierzyć się z odpowiedzialnością za swoje dzieło. Najważniejszym motywem dramatu jest relacja artysta-mecenas, czyli zależność na linii sztuka-państwo-kościół. Czy na to położycie nacisk w swojej interpretacji?

Angielski dramatopisarz napisał właściwie sceniczny traktat o relacjach władza-artysta. Relacjach skomplikowanych, uwikłanych we wzajemne oczekiwania i niechęci, w których artysta wystawiony jest na wiele pokus, a najgroźniejsze z nich wiążą się z chęcią skłamania sobie za sowite wynagrodzenie. Dla mnie "Sceny z egzekucji" to z jednej strony dramat niebywale współczesny (niestety), a z drugiej jednak bardzo bolesny, czasem ma się wręcz wrażenie, że Barker chce nas, artystów, pozbawić resztek złudzeń. Ale to dobrze. Po to się pisze, żeby być uczciwym w tym, co się robi. Osobiście mam nadzieję, że nasz spektakl, który może być lepszy lub gorszy jak zwykle, będzie tak samo uczciwy w eksploracji głównego tematu.

Na czym polega twoja praca - jako dramaturga - przy tym spektaklu?

Moja praca w tym konkretnym wypadku polegała głównie na udynamicznieniu scen, szybszym przejściu z jednej w drugą, bo czasami ta poetyka słuchowiska, a więc z natury rzeczy materiału o wiele bardziej statycznego, wydawała nam się nie wytrzymywać konfrontacji ze współczesnym językiem teatralnym.

Przeczytaj także: Radosław Paczocha: Mamy problem z tym, że repatrianci mówią nam, że tu jest ich dom

Od lat pełnisz rolę dramaturga. Jednak piszesz także swoje teksty. Dramaturg w teatrze to już od jakiegoś czasu stała postać, obecna w wielu instytucjach, ale wciąż niewiele osób odróżnia dramaturga od dramatopisarza. Powiedz, na czym polega różnica?

Dramatopisarzowi wystarcza zwykle wyobraźnia, talent i sprawny komputer. Jest panem swoich słów i światów, przynajmniej w momencie, w którym je tworzy. Natomiast dramaturg jest już uwikłany o wiele bardziej w zależności produkcyjne i realizacyjne, zwykle jest prawą ręką reżysera, musi odnajdywać się nie tylko za biurkiem, ale i na próbach. Dobry dramaturg powinien widzieć, co szwankuje na scenie (a nie jest to takie oczywiste w wypadku dramatopisarzy), jakie rozwiązania podpowiedzieć reżyserowi albo za jakimi się opowiedzieć, powinien reagować na braki inscenizacyjne czy interpretacyjne, często przepisując na nowo sceny, realizując je wedle własnych pomysłów, ale nierzadko wedle pomysłów reżysera. Dramaturg powinien też umieć porozumieć się właściwie z każdym z tandemu twórczego, reagować na sceniczne potrzeby aktorów, no i zwykle dramaturg porusza się w obrębie już napisanego tekstu, choć może być to oczywiście jego własny tekst. Zazwyczaj dramaturg siedzi na próbach na widowni, najczęściej obok reżysera, czasami z włączonym podczas prób laptopem, ale zwykle jednak ze wzrokiem wbitym w scenę.

  • Radosław Paczocha - dramatopisarz, scenarzysta i dramaturg. Od 2021 roku zastępca dyrektora i kierownik literacki Teatru Wybrzeże.
  • Radosław Paczocha - dramatopisarz, scenarzysta i dramaturg. Od 2021 roku zastępca dyrektora i kierownik literacki Teatru Wybrzeże.
Są tarcia między dramatopisarzami a dramaturgami?

Dramatopisarze i nie tylko oni, często dezawuują dramaturgów, z racji ich użytkowej roli, zarzuca się im, że wyżywają się twórczo na nie swoich tekstach, z nie zawsze dobrym skutkiem, ale solidnie przygotowany do swojej pracy dramaturg jest osobą przez reżyserów bardzo cenioną. Inna rzecz, że niejednokrotnie praca dramaturga jest niewidoczna dla innych, ukryta gdzieś za parotygodniowym researchem czy godzinami rozmów z reżyserem. Myślę, że przynajmniej częściowo niechęć dramatopisarzy do dramaturgów bierze się także z tego, że dramaturdzy pracują jednak bliżej sceny i zwykle mają lepsze relacje z reżyserami, skuteczniej się z nimi porozumiewają. I last but not least, pracują w tandemach twórczych z dużą regularnością, o co dramatopisarzom jest o wiele trudniej.

Przeczytaj także: Teatr od kuchni: po co dramaturg w teatrze?

Niedawno zostałeś zastępcą dyrektora i kierownikiem literackim Teatru Wybrzeże. Czy w związku z tym dużo się zmieniło, jeśli chodzi o twoje obowiązki w teatrze? Będziesz chciał godzić te trzy funkcje?

Zakres obowiązków i odpowiedzialność, jaka się wiążę z moją nową funkcją jest zupełnie innego kalibru. Dramaturg czuje się w pierwszej kolejności odpowiedzialny za projekt, w którym bierze udział, oczywiście jako dramaturg etatowy proponowałem co jakiś czas nowe teksty, niektóre z nich były realizowane, ale ostateczna opinia kształtowała się w innym gremium albo była wypadkową naszych rozmów. Teraz czuję się o wiele bardziej współodpowiedzialny za ostateczny kształt repertuaru, za wybory na poziomie artystycznym i nie tylko. Jest też sporo pracy biurowo-urzędowej, więc na pracę dramaturga mam o wiele mniej czasu, ale mam nadzieję i do tego zawodu wracać, jestem w końcu od lat stałym współpracownikiem Adama Orzechowskiego, a to oznacza przynajmniej jedną produkcję teatralną w roku.

Rozumiem, że jako dramaturg nadal będziesz współpracował z dyrektorem, a czy teatr zatrudni nowego etatowego dramaturga?

Tak, na miejsce etatowej dramaturżki została zatrudniona w tym roku Anna Wakulik, mimo młodego wieku osoba doświadczona teatralnie, pracowała wcześniej w Teatrze Dramatycznym w Warszawie, była kierownikiem literackim teatru w Tarnowie, od lat pisze z powodzeniem dla sceny, wygrywa konkursy, prowadziła dramaturgiczne warsztaty w kraju i za granicą i co równie ważne, jest związana z Gdańskiem. Ania urodziła się w Gdańsku, mieszkała tu kiedyś i z tego co widzę, z radością do Gdańska wraca.

Spektakl

Sceny z egzekucji

spektakl dramatyczny

Miejsca

Miejsca

Spektakle

Opinie (6) 5 zablokowanych

Wszystkie opinie

  • Opinia wyróżniona

    Szacun dla Pana (1)

    Ostatnio u trójmiejskich "ludzi sztuki" mamy deficyt aPOlitycznych i merytorycznych wypowiedzi. Widać profesjonalizm a nie chęć walki o 3 tys zl nagrody Struka.

    • 5 3

    • "Dramaturżka".

      • 1 1

  • A może będzie jakaś sztuka z gdańskimi

    deweloperami i władzą lokalną w rolach głównych. Chętnie pójdę.

    • 4 0

  • no comment

    • 2 0

  • Opinia wyróżniona

    Ciekawe. Myślę, że warto pójść

    • 5 4

  • Ah, Pani Agata :-)

    • 5 1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Do DNA

wystawa

Pobożni i cnotliwi. Dawni gdańszczanie w zwierciadle sztuki

wystawa

Kolekcja w działaniu

wystawa

Sprawdź się

Sprawdź się

W którym roku otwarto na Dolnym Mieście łaźnię, obecnie siedzibę Centrum Sztuki Współczesnej "Łaźnia"?