Romans na opak. O "Orfeuszu w piekle" Opery Bałtyckiej

Operetka "Orfeusz w piekle" urzeka kolorami. Bardzo dobrze wypadają kreacje zbiorowe. Zobaczcie (w roli Eurydyki Monika Buczkowska).

Przeszło dekadę czekała publiczność Opery Bałtyckiej na nową operetkę. "Orfeusz w piekle" Jacques'a Offenbacha w interpretacji Marii Sartovej zawiera wiele dowcipu pełnego odniesień do naszej rzeczywistości. Przewrotność dzieła Offenbacha potraktowano tu jako punkt wyjścia do zabawy formą (również samej operetki i oczekiwań widzów), co dzieli publiczność na entuzjastów i sceptyków tej propozycji. Świetnie prezentuje się Maria Domżał jako Eurydyka oraz Chór Opery Bałtyckiej.



"Orfeusz w piekle" to parodia mitu o Orfeuszu oraz opery "Orfeusz i Eurydyka" Christopha Willibalda Glucka. Najbardziej znana z operetek Offenbacha cieszy się niesłabnącym uznaniem publiczności od momentu pierwszego wystawienia (przeszło półtora wieku temu, w 1858 roku w Paryżu w teatrze Bouffes Parisiens). Spektakl z miejsca stał się niebywałym sukcesem, zdjęto go z afisza dopiero po 228 przedstawieniach, podobno na prośbę samych artystów, którzy nie mieli siły grać go co wieczór. Zresztą, wkrótce wznowiono spektakl w bardziej rozbudowanej formie, grając go z nie słabnącym powodzeniem przez lata.

Dowcipne libretto przenosi nas w czasy antyczne, gdzie w sielskiej atmosferze Eurydyka czeka na swojego kochanka. Niestety, zamiast pszczelarza Arysta spotyka swojego męża Orfeusza, który od dawna wzdycha już do pasterki Pomponii, a nie do niej. Oboje znudzeni sobą męczą się w swoim towarzystwie. Eurydyka chętnie by się rozwiodła, bo umiłowanie sztuki i gra męża na skrzypcach doprowadzają ją do szału. Jednak moralności i cnotliwości małżonków pilnuje podążająca krok w krok za Orfeuszem Opinia Publiczna. Ponętna Eurydyka zwraca na swoje szczęście uwagę Plutona, który wabi ją do swojego podziemnego królestwa, co wywołuje niemały rezonans na Olimpie. Radość Orfeusza z utraty żony trwa krótko, bo nieustępliwa Opinia Publiczna zmusza go do podjęcia heroicznej próby odzyskania małżonki.

W gdańskim "Orfeuszu w piekle" znajdziemy operetkowy przepych i odrobinę szaleństwa, choćby podczas sceny balu w piekle (na zdjęciu).
W gdańskim "Orfeuszu w piekle" znajdziemy operetkowy przepych i odrobinę szaleństwa, choćby podczas sceny balu w piekle (na zdjęciu). fot. Edyta Steć / trojmiasto.pl
W gdańskim spektaklu oczywiście paradoksy libretta Ludovica Halévy`ego i Hectora Crémieux podkreślono, znajdując dla bohaterów adekwatne kostiumy i dowcipną scenografię. Dlatego pierwsze sceny odbywają się w obecności "sielskich" łanów zboża w donicach, z kiczowatą wizualizacją tychże, uzupełnioną czerwonymi kwiatami maków. Makowy wieniec ma na głowie Aryst (Przemysław Baiński), wstępujący na scenę w towarzystwie trzech pszczółek (tancerek upozowanych na Maddie Ziegler, dziewczynkę z pamiętnych teledysków Sii). Poszukująca kochanka rozerotyzowana Eurydyka (w premierowym spektaklu Maria Domżał) nosi zieloną suknię z głębokim dekoltem, a ciapowaty Orfeusz (Dawid Kwieciński) przypomina raczej przedstawiciela handlowego niż bohatera niezliczonych przygód i jednego z najsłynniejszych kochanków. Często towarzyszy mu "ślepa" Opinia Publiczna (Katarzyna Nowosad), ukazana tu jako ekscentryczna strażniczka moralności z laską dla niewidomych i w okularach przeciwsłonecznych.

Szalone libretto przenosi nas w drugim akcie (gdańscy twórcy wybrali czteroaktową wersję opery) z tej abstrakcyjnej przestrzeni w niemal pustą przestrzeń Olimpu, z wysokim siedziskiem ratownika - tronem Jowisza w centralnej części (Adam Woźniak). Trzeci, "piekielny" akt to znów abstrakcyjna, dowcipna scenografia Yvesa Colleta, która ustąpi miejsca efektownej przestrzeni balu w piekle - finału spektaklu.

Najjaśniejszym punktem premierowego spektaklu była Eurydyka w wykonaniu bardzo utalentowanej wokalnie i aktorsko Marii Domżał.
Najjaśniejszym punktem premierowego spektaklu była Eurydyka w wykonaniu bardzo utalentowanej wokalnie i aktorsko Marii Domżał. fot. Krzysztof Mystkowski / KFP / Opera Bałtycka
"Orfeusz w piekle" w reżyserii Marii Sartovej pełen jest dowcipu - już pierwsze wejście w ekspozycji potrojonej postaci Opinii Publicznej i jej kreacja wyznacza parodystyczny charakter spektaklu. Eurydyka to uosobienie niestałości i hedonizmu, co subtelnie, z wdziękiem podkreśla Maria Domżał, mająca oprócz zadań wokalnych bardzo rozbudowaną rolę aktorsko, z czym radzi sobie zaskakująco dobrze. Wdzięczną karykaturą herosa jest Orfeusz, niczym rasowy polityk lawirujący między rzeczywistością a tym, co wypada zrobić czy powiedzieć. Jego osobliwym alter ego okazuje się Jowisz, który władzę bez pardonu wykorzystuje dla własnych korzyści.

Nie brakuje tu bardzo udanych scen - choćby "bzykanie" Jowisza i Eurydyki (duet "Il m'a semblé sur mon épaule"), czy cały akt na Olimpie, którego znudzeni bogowie postulują założenie związków zawodowych i rozpoczynają strajk (brzmi to bardzo przewrotnie i dowcipnie w kontekście sytuacji w Operze Bałtyckiej ostatnich miesięcy). W nagrodę za porzucenie rewolucyjnych dążeń wszyscy razem z Jowiszem mogą udać się do piekła (tam zastaną między innymi kardynała).

Jednym z powodów światowego sukcesu "Orfeusza w piekle" jest niezwykle bogata muzyka, olśniewająca przepychem już w uwerturze, w której imponujące partie na całą orkiestrę sąsiadują z subtelnymi dźwiękami fletów czy klarnetu. W gdańskim "Orfeuszu w piekle" Orkiestra Opery Bałtyckiej radzi sobie dobrze, chociaż pod batutą Warcisława Kunca nie osiąga, niestety, poziomu, do jakiego przyzwyczaiła w ostatnich swoich występach. Dyrygent nadużywa forte, przez co zbyt głośna momentami Orkiestra po prostu zagłusza solistów (szczególnie podczas sceny na Olimpie).

Efektowne, dowcipne kostiumy przygotowała Anna Chadaj, zaś umowną scenografię przygotował Yves Collet. Nad wszystkimi donośnym barytonem, w majestacie władzy, góruje Jowisz (Adam Woźniak).
Efektowne, dowcipne kostiumy przygotowała Anna Chadaj, zaś umowną scenografię przygotował Yves Collet. Nad wszystkimi donośnym barytonem, w majestacie władzy, góruje Jowisz (Adam Woźniak). fot. Krzysztof Mystkowski / KFP / Opera Bałtycka
Dowcipna choreografia zaproponowana przez Jarosława Stańka (kojarzonego głównie z produkcjami musicalowymi) znacznie lepiej wypada w układach z wykorzystaniem Chórzystów lub solistów (Opinia Publiczna czy John Styks w wykonaniu Łukasza Ratajczaka) niż Baletu Opery Bałtyckiej, sprawiającego wrażenie zagubionego w zaproponowanej przez choreografa musicalowej konwencji. Tym razem najlepiej spośród zespołów Opery wypada Chór, świetnie ubrany przez autorkę kostiumów Annę Chadaj i odpowiednio ustawiony przez reżyserkę Marię Sartovą.

Najjaśniejszym wokalnie punktem spektaklu jest sopranistka Maria Domżał, mająca zdecydowanie najwięcej pracy na scenie. Jej bohaterka to antyteza romantycznej kochanki - męczy ją rutyna, podnieca ryzyko i odmiana, dlatego ochoczo zmienia kochanków, łatwo zaliczając do ich grona nawet muchę. Przy ogromie zadań aktorskich artystka imponuje doskonałym przygotowaniem wokalnym, świetnie panując nad głosem. Ciepłym tenorem o głębokiej barwie obdarzony jest Dawid Kwieciński, którego Orfeusz jest skrojony dokładnie na potrzeby spektaklu. Donośnym barytonem imponuje Adam Woźniak, w roli Jowisza zabawny, choć aktorsko bardziej zachowawczy od kolegów. W pierwszym akcie błyszczy w roli Arysta Przemysław Baiński, później jako Pluton nie jest już tak efektowny, chociaż wokalnie od początku do końca spisuje się bez zarzutu.

Chociaż na scenie aż roi się od erotycznych aluzji i wyuzdanych propozycji, wszelkie sceny "z pieprzykiem" pokazano z klasą i nieodzownym w tym wypadku dystansem.
Chociaż na scenie aż roi się od erotycznych aluzji i wyuzdanych propozycji, wszelkie sceny "z pieprzykiem" pokazano z klasą i nieodzownym w tym wypadku dystansem. fot. Edyta Steć / trojmiasto.pl
Wśród licznych epizodów największe uznanie wzbudza kreacja Johna Styksa (Łukasz Ratajczak). Dobrze wypada partia Diany (Joanna Wójcik), a zgrabny, zabawny epizod w roli Merkurego kreuje Paweł Faust. Groteskowa postać Opinii Publicznej to w dużej mierze zasługa charakteryzacji, jednak Katarzyna Nowosad ma szansę się wykazać również wokalnie, znajdując w tej formie przestrzeń dla siebie w drugiej części spektaklu.

Mimo dobrych ról aktorskich, bardzo udanej zbiorowej kreacji Chóru i szeregu dowcipnych, a klasą rozwiniętych pomysłów, z "Orfeuszem w piekle" Opery Bałtyckiej jest trochę tak, jak z interpretacją żywiołowego kankana "Piekielny galop" - najbardziej znanego fragmentu operetki, na który przez większość spektaklu wszyscy czekają. Choreograf Jarosław Staniek zaproponował na wskroś oryginalną wersję tego tańca, która jednych szczerze ubawi, innych rozczaruje. Taka też jest cała operetka w reżyserii Marii Sartovej, odważna, czasami szalona, w której wątki parodystyczne mniej lub bardziej łączą się z naszą rzeczywistością, na przykład poprzez aluzje do "dobrej zmiany". Niewątpliwie taka pozycja, odmienna od innych propozycji Opery Bałtyckiej, jest w repertuarze Opery potrzebna. Nawet, jeśli dowcip "Orfeusza w piekle" nie przemawia do wszystkich.

Opinie (111) 10 zablokowanych

  • Rewelacja!

    A ja bylem i widziałem i ŚWIETNIE się bawiłem !!! Polecam stokrotnie. Suuuuuuper !!!

    • 36 14

  • (4)

    to w tej operze się jeszcze coś dzieje? Myślałem, że już wszyscy są tam tak pokłóceni, że zaraz ją zamkną...

    • 14 37

    • (3)

      Perspektywa "dobrej zmiany" i związane z tym nadzieje spowodowały to, że się zadziało. Jest to odczuwalne i widoczne również na scenie. A ty w końcu przestań siać te defetyzmy i może coś merytorycznego o spektaklu bo skoro robisz wpis to rozumiem żeś był i widział.

      • 18 8

      • (1)

        Jednak praktycznie kazda opera to sukces za kadencji Pana Dyrektora W.Kunca. Publicznosc dopisuje. Wiec to nie w nim tkwi problem jak widac.

        • 12 21

        • nie każda tylko obie

          plus dwa balety i operetka. Publiczność dopisuje??? ja tam nie raz i nie dwa widywałem widownie zapełniona w 50% więc nie wiem czy dopisuje

          • 13 6

      • - akurat był i widział. Tu ponad połowa tzw. heiterów nigdy w OB nie była a najwięcej w tym temacie mają do powiedzenia. Najważniejsze by zament wywołać i być zauważonym za zasłoną anonimowości.

        • 2 1

  • Na chlodno (2)

    Dobry dynamiczny spektakl, powinien sie niezle sprzedac Jesli kolejne przedstawienia beda podobne jest nadzieja dla perspektyw ekonomicznych opery. Gratuluje Pani Domzal, widzialam ja juz w Polawiaczach Perel. Rewelacja. Swietny balet ,orkiestra za glosno ale pewnie mialo tak byc. Poza tym siedzialam w drugim rzedzie. Chor bardzo dobrze,najbardziej slychac kobiety i pojedyncze glosy meskie.Ale udowodniono nie trzeba zapychac sceny kilkudziesiecioma ludzmi na etatach. Proste srodki sceniczne moga byc efektowne. To duza oszczednosc przy ograniczonym budzecie.

    • 20 18

    • PKB w górę a w Gdańsku oszczędności (1)

      Chór to chór. I musi go być dużo...

      • 10 4

      • Szkoda, że te oszczędności są

        kosztem artystów jak i za razem widzów. Z jednej strony mówi się o oszczędnościach a z drugiej o marnotrawstwie. Jak to jest, że za Weissa koszt premiery wynosił 350000 PLN a za czasów Kunca ponad 700000PLN ? Nie przypominam sobie byśmy mieli w ostatnich dwóch latach z jakąś hiperinflacją, mówiło się o deflacji a tu taki wzrost kosztów.

        • 5 2

  • Ja na TAK! :) (7)

    Prosto, łatwo i przyjemnie :)
    Znawcą opery nie jestem, ale... widziałem ich wiele. Nazwijcie mnie jak chcecie, ale dawno się tak dobrze nie bawiłem w Operze Bałtyckiej. :) Podziękowania dla pani Marii.
    No ale nie był bym sobą gdybym nie napisał o minusach ... Niestety orkiestra brzmiała jak by ich było o połowę za mało, a soliści... mimo starań, w niektórych momentach ginęli wśród silnych głosów chóru.
    Gratulacje dla wszystkich, dzięki Wam miło spędziłem wieczór. :) Dziękuje.

    • 23 8

    • do czerwca kunc może zrobi tak że będzie nie o połowę za mało tylko o 2/3 za mało (6)

      • 12 5

      • (5)

        Anonimowy ... trochę się interesuję sytuacją w operze (trochę... tak wiem ignorant ze mnie) przepraszam ale dla mnie ważna jest muzyka. Ja przychodzę do OB po to by poczuć ciarki (napisze wprost - kobiety z chóru ... wrrrrr dzięki :D macie moc!) Za czasów Florencio i orkiestra miała tą moc. (tak wiem był ujem)
        Co Dyr. Kunc zrobił z orkiestrą... to komedia, no ale nie mnie oceniać... Jak dla mnie ... na Orfeuszu, za mało... brakowało dynamiki.

        • 12 5

        • (4)

          Pan Waldemar powinien byc dyrektorem.

          • 6 15

          • Ahahahahahha (3)

            Oplułam monitor! Dobry żart!

            • 11 5

            • To nie żart !!! (2)

              to chamstwo.

              • 6 2

              • (1)

                Uzasadnij.

                • 1 1

              • 3:44 słychać wybuch!!!

                • 4 1

  • ) (5)

    ja nniestety poprzestalem na przeczytaniu recenzji.... chcialbym pojsc, ale wozek to w operze przeszkoda nie do pokonania. do toalety są strome schody, nikt nie bedzie przeciez znosil kalekiego na wozku, juz na pewno nie panie bileterki. a do woreczka nie zamieram robic. no to opery nie bedzie :( nie dla mnie :(

    • 12 12

    • trzeba bardziej chciec (3)

      w operze 5 metrow od kasy na poziomie parteru jest duza toaleta z wszystkimi dogodami dla osob na wozkach, wystarczy spytac bileterki.
      wjazd na widownie z jednej strony jest bez schodów, a sama widownia ma miejsca przystosowane do tego, by siedziec we wlasnym wozku nie przeszkadzajac innym.
      pomimo tragedii zyciowej warto sie dopytac a nie od razu poddawac. powodzenia!

      • 25 0

      • Niepełnosprawni to roszczeniowe uzalajace się nad sobą towarzystwo wzajemnej adoracji (2)

        Gdybym ich słuchał i brał to do siebie, to bedac bardzo optymistyczna osoba dawno bym się powiesił. Chyba to tragizowanie i narzekanie daheim chęć do życia

        • 5 10

        • )

          typowy brak empatii. moze jeszcze powtorka akcji T4? typowe.....

          • 4 5

        • Następny cham !!!

          • 5 3

    • jest w Operze toaleta dla niepełnosprawnych

      • 2 0

  • Czerwiec (4)

    Kunc waść wstydu oszczędź

    • 30 21

    • (2)

      Krzysiu nie pitol

      • 8 15

      • ? (1)

        A o co chodzi, POgromco?

        • 3 4

        • Ja do tego z tej dziury co nazywacie orkiestronem

          • 0 0

    • nic dodać

      • 1 1

  • Anatema,bądz przeklęty! Wyśpiewane w stronę powszechnie znienawidzonego kierownika Górskiego i dyrektora (28)

    Kunca (brzmi to bardzo przewrotnie i dowcipnie w kontekście sytuacji w Operze Bałtyckiej ostatnich miesięcy).

    • 33 7

    • (10)

      W internecie to latwo pisac. Psuc swieto artystom. Niech pan to w pracy powie w cztery oczy.

      • 12 11

      • niestety szczerość w pracy kończy się prześladowaniami !!! (2)

        • 20 8

        • Albo

          Ostracyzmem i zmianą pracy

          • 15 6

        • w dziesiąteczkę!

          • 12 5

      • Zgadzam się w 100% (5)

        Spektakl, a tym bardziej premiera, to jest święto Artystów - Solistów, Orkiestry, Chóru, Baletu, więc zajmijmy się - komentujmy ich pracę, gre, śpiew, a nie to jak wielkim .................... jest p. dyr.!!!

        • 7 4

        • (4)

          Może soliści świętują, ale chórzyści ... ja ze swej strony będę świętować w lipcu gdy będę mógł do tej bieda pensji dorobić.

          • 12 1

          • Mieliście (3)

            kiedyś, złoty róg, było to uszanować.
            A teraz sobie płaczcie.

            • 9 13

            • (2)

              Złoty róg? O czym waść bredzisz? Artyści chóru od zawsze byli są najniżej wynagradzani.

              • 4 3

              • (1)

                no i słusznie, sorry. praca polega na spiewaniu. ale osiem godzin spiewac nie wolno bo sie glos niszczy. wiec macie pelne etaty, wszystkie zusy-srusy, a pracujecie polowe tego, co inni. tylko prosze bez tekstow, ze sie przygotowujecie do roli w domu, bo przeciez nie woln za dlugo dziennie spiewac. wiec sie zdecydujcie!
                praca w chorze powinna byc dodatkowym zajeciem. owszem, platnym, ale dodatkowym, para-amatorskim, forma spedzania czasu wolnego, przeciez caky czas podkreslacie ze spiewacie z pasji i milosci do sztuki. to znajdzcie sobie dobrze platna prace na pol ettau, a drugie pol spiewajcie z pasji!
                a jak sie nie podoba to pretensje do siebie i do rodzicow, ze niczego innego sie nie nauczyliscie robic. magistrowie sztuki!

                • 5 16

              • Ty wkurzony, kompletnie pojęcia nie masz o czym piszesz.

                Praca w teatrze jest pracą zadaniową. Rozumiesz pojęcie ZADANIOWĄ ???? Wyjaśniam: masz np. zadanie przygotować NABUCCO - byłeś na tym? Pewnie nie, nie mniej by można było to zaśpiewać trzeba się tego nauczyć - przeliteruję by Twój mózg mógł to zakodować i przyswoić N - A - U - C - Z - Y - - Ć. Nie pracujesz wtedy 3 godziny a 8 czyli 4 godziny rano i 4 wieczorem. 4 + 4 = 8 , jeśli już rozumować jak ktoś z fabryki gwoździ. Gdy już się czegoś nauczyłeś, wystarczy tylko powtórzyć by kolejne przedstawienia były na możliwie największym poziomie wykonane, a na powtarzanie nie potrzeba poświęcać tyle czasu, co na naukę od początku. Czy poziom zawsze będzie tak samo wysoki? Sam sobie odpowiedz czy jest różnica między żywym teatrem a płytą odtwarzaną w domu. Nie oczekuj ode mnie siedzenia bezproduktywnego tylko po to, by odsiedzieć d*pogodzinę, bo ty zazdrościsz mi tego, że poświęcam mniej czasu na pracę od ciebie. Poświęcam tyle czasu ile wymaga kierownik, kierownik zaś jest odpowiedzialny za przygotowanie chóru na wykonania dzieła i potrzebuje odpowiednią ilość czasu w zależności od trudności danego dzieła.

                • 7 2

      • Opinia publiczna dorwie was juz

        • 1 1

    • ogólnie plus ale... (3)

      spektakl bardzo nierówny,dobrze bawiłem się tylko w czwartym akcie.Przez pierwsze trzy wiało trochę nudą soliści bardzo nierówno czasami młodych studentów nie było dobrze słychać a jeśli pobiera się sporą kasę za bilet to wolałbym bez eksperymentów.Czyżby fama o dziwnych zachowaniach p.Kunca zniechęciła do współpracy zawodowych solistów?Może kiepsko płaci lub zalega z wypłatami?Nie można wszystkich spektakli opierać na eksperymentach na widzach płacę i chcę zawodowych solistów.Chór też nierówno,ogólnie poprawnie ale były momenty ,że śpiew przypominał wycie ,krzyk rozpaczy .Scenografia znowu wypożyczona z przedszkola ?Kostiumy bardzo mi się podobały.Reżyseria jak to obecnie trochę zbyt erotyczna trafiająca w pospolite gusta ale ogólnie pozytywnie.Mam nadzieję,że pod nowym dyrektorem i nowymi kierownikami Zespoły rozwiną się i nie będzie oszczędności kosztem widza.

      • 22 7

      • racja,darcie się ile sił w płucach nie czyni śpiewu równym i poprawnym (1)

        rozumiem ,że tylu ju zwolniono i tak są zastraszeni ,że trza się drzeć !

        • 15 3

        • Kultura śpiewu

          to na pewno, nie darcie mordy.

          • 6 2

      • Jak na razie, to są oszczędności kosztem artystów.

        • 4 3

    • Nie przesadzałabym...

      na próbach może, ale na scenie nie mysli się o niebieskich migdałach(zazwyczaj;).

      • 5 5

    • Ja spiewalem w strone Orfeusza.Jestem.profesjonalista.

      • 2 1

    • miasto ponosi duże wydatki związane z przegranymi procesami p.Kunca

      Czy stać marszałku Pana i miasto na kolejne procesy tym razem związane z p.Górskim? Z tego co wiem takie zaczną się wraz z odejściem p.Kunca i brakiem ochrony jaka teraz roztaczana jest przez dyrektora nad tym Panem.

      • 11 6

    • Pan Rudziński pisząc recenzję i wychwalając chór, (7)

      zresztą słuszne i należne pochwały, powinien dodać, że Chór przygotowany został przez kierownika zespołu Waldemara Górskiego. Można odnieść wrażenie, że komuś z zespołu zależy na "przekleństwie dla przygotowującego". Pewnie pisze to i ekran opluwa ktoś, kto nie sprostał oczekiwaniom i po prostu nie znalazł się w składzie zespołu występującego na scenie w tej nowej premierze. No cóż.... legitymacja związkowa może chroni przed zwolnieniem z pracy, ale nie jest przepustką na scenę... niestety. Gratuluję ciężko pracującym Artystom Opery i wszystkim Realizatorom, którzy pomimo ciągłego podgrzewania negatywnych emocji swój zawód traktują profesjonalnie.

      • 9 12

      • (6)

        Chętnie się zamienię z tym chorzystą, co kasę bierze i w domu siedzi.

        • 3 3

        • to może jeśli chcesz zamieniać się z tym chórzystą, co kasę bierze i w domu siedzi... (5)

          zostań szefem związku zawodowego istniejącego w operze, albo załóż nowy, jeszcze rzadziej chodź na próby, a najlepiej pójdź na zwolnienie lekarskie na kilka miesięcy. Wtedy będziesz mógł posiedzieć w domu, a najlepiej już tam pozostań... Potem zapisz się do chóru amatorskiego (jeśli przejdziesz przesłuchanie), i tam nauczysz się co to jest prawdziwa praca i odpowiedzialność, a poza tym udawaj biznesmena znającego się na sztuce... może kandyduj na radnego, zapisz się do jakiejś partii, potem ją zmień, jeśli to będzie bardziej opłacalne.

          • 6 9

          • (4)

            Skoro dyrektorek podzielił chór na tych co pracują i tych co nie pracują przy przy jednakowych zarobkach pracujących i nie pracujących, to się nie można dziwić że ktoś pracujący chciał się z niepracującym zamienić. Czyli co? Ci co pracują na tych siedzących w domu zostali ukarani - bo jak to inaczej rozumieć? Takie postępowanie jest skrajnie niesprawiedliwe, zniechęcające do pracy i co najważniejsze NIEUCZCIWE. Kierownik obiecał, że pracujący art. chóru dostanie gratyfikację pieniężną by poprawić nastroje. Pewnie dyrektor wypłaci jakiś ochłap jeśli w ogóle, bo najłatwiej oszczędza się na artystach.

            • 4 1

            • Gratyfikacje

              Za to, że pracowali w ramach obowiązującego ich etatu? Wolne żarty! Właśnie przez takie informacje wychodzicie na nierobów i roszczeniowcow. Załóżcie sobie forum, bo już się człowiekowi niedobrze robi od tych rewelacji i obrzucania ludzi z nazwiska stolcem...

              • 6 5

            • nikt im nie dogodzi... (2)

              są tak zniszczeni przez roszczeniową postawę związków, że wnioskowane dodatki za pracę nazywają ochłapem. Panie Dyrektorze, proszę nic im nie wypłacać. Najlepiej rozwiążcie tę instytucję i niech śpiewają na kontrakty. Rozliczenie faktycznie przepracowanych i przygotowanych partii sprawdzonych zanim staną na scenie. Tak pracuje cały liczący się artystycznie świat.... ETATY???? i nieobecność w pracy przez większość czasu na zwolnieniach lekarskich itp???? to jest patologia do której doprowadziły związki zawodowe w operze.

              • 8 6

              • Rozczeniowa postawa związków? Jakich? (1)

                Nasi przedstawiciele NIELEGALNIE zostali zwolnieni, więc związki to fikcja. Nagle OB stała się prywatnym folwarkiem dyrektora i niestety marszałka Struka. Co do tych kontraktów : na jaką sumę miesięczną twoim zdaniem takie kontrakty powinny być zawarte, by artyści w ogóle chcieli się tym zawodem parać? Czy szukać pracy w innych teatrach operowych w których również art. chóru traktowani są jak zło konieczne?

                • 5 2

              • naucz się ortografii

                chyba, że takie właśnie kwalifikacje potrzebne są związkowym-"artystom"

                • 1 5

    • czy Pan rudziński zauważył jak bardzo jest chór wzmocniony przez głośniki? (1)

      orkiestra i chór muszą być duże bo inaczej to najlepsze nagłośnienie nie pomoże a kto zwalnia niech sam idzie w di..ły !

      • 7 2

      • niektórzy

        "artyści" chóru mylą chyba odsłuchy z nagłośnieniem. W KUNCU zaczęli słyszeć odpowiednio orkiestrę i nie spóźniają. Tak niewiele - dwa głośniczki - a tyle radości. Tyle, że teraz za plecami z odsłuchów może siebie usłyszeli i może to ich przeraziło??? Spokojnie, jeśli publiczność twierdzi że jest ładnie :) i tak was chwalą, zaufajcie, tak to WY :) to Was chwalą. W KUNCU się udało, no ale pewnie żal mają ci co się na scenę nie dostali.

        • 3 6

  • wygląda ciekawie (5)

    Tylko ta scena taka mała, żal patrzeć. No i z widowni OB słychać przejeżdżające tramwaje, to dopiero wstyd.

    • 6 17

    • prawda jest taka ,że na dłuższą metę

      to i taką widownię po spektaklach premierowych trudno zapełnić więc zwolennicy łapówek za przetargi -cicho!

      • 8 2

    • Na miejscu rezysera wlaczylbym tramwaje jako element spektaklu.

      • 9 0

    • (1)

      Większa scena, większa widownia, większe dekoracje, więksi soliści... to więcej pracowników, droższe utrzymanie i WIĘKSZE DOTACJE. A kto na to by dał skoro już teraz są problemy z niewystarczającym dofinansowanie.

      • 9 2

      • Jakby władze właściwie dysponowały pieniędzmi byłyby pieniądze na operę z prawdziwego zdarzenia, w zamian mamy Teatr Szekspirowski - dramatyczny usytuowany ok. 300m. od innego dramatycznego teatru tj. Wybrzeże; muzea wyrośnięte jak grzyby po deszczu - pewnie potrzebne, ale to jest dyskusyjne; ECS - doprowadzili do degradacji przemysłu stoczniowego, a w zamian kolejne muzeum poświęcone robotnikom, którzy zwyczajnie zostali oszukani i biuro dla TW "Bolek" oraz zmarnotrawione miliardy zł no i Kulturchaus omyłkowo zwany Operą Bałtycką. Polityka, to takie bagno, które wpływa na życie każdego z nas. Obecni rządzący w naszym regionie mimo, że sprzeniewierzyli się swoim wyborcom i tak wygrają, bo Pomorzanie lubią być okradani i by ich pieniądze nie były właściwie wydawane. Czy nadchodzące wybory coś zmienią? Że smutkiem w to wątpię.

        • 4 1

    • jak się chce to można ,poprzednik nie narzekał tylko pracował i robił przedstawienia nagradzane w Polsce

      i za granicą .Scenę można wygłuszyć poprzez zamontowanie odpowiednich drzwi i ekranów .Za mało wam kaski za super drogie dekoracje których nie widać?Najlepsza kasa na lewo na przetargach!

      • 5 0

  • Opinia do filmu

    Zobacz film "Orfeusz w piekle" w Operze Bałtyckiej

    ha,ha dobre ! :)

    • 5 2

  • Bardzo dobra premiera (1)

    Super pozycja w repertuarze OB, przednio sie bawiłam i nie nudziłam ani chwili. Artyści zaangażowani, ciekawa choreografia, zabawna gra aktorska... miło popatrzeć jak wszyscy dobrze sięw tym czuja. Szczerze polecam spektakl. A hejterzy niech siedza sobie w domu I ogladaja trwam

    • 19 9

    • Potwierdzam! :D
      Choć początkowo byłam dość sceptycznie nastawiona, z biegiem wydarzeń po prostu ten świat całkowicie mnie pochłonął :D
      Warto pójść i przekonać się na własnej skórze!

      Gratulacje dla aktorów i twórców!
      Oby więcej takich spektakli!

      • 11 6

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Trendbook 2021 w Muzeum Bursztynu
Trendbook 2021 w Muzeum Bursztynu
wystawa
gru 7-27.03
Gdańsk, Muzeum Bursztynu
Do DNA
Do DNA
wystawa
lut'21 13-31.12
g. 10:00 - 16:00
Gdańsk, Narodowe Muzeum Morskie
Pobożni i cnotliwi. Dawni gdańszczanie w zwierciadle sztuki
Pobożni i cnotliwi. Dawni...
wystawa
maj'21 15-31.12
g. 11:00 - 18:00
Gdańsk, Muzeum Narodowe

Sprawdź się

Sprawdź się

Trylogię kryminalną: "Boska proporcja", "Materiał ludzki" i "Białe kłamstwa" napisał mieszkający w Trójmieście: