Wiadomości

stat

Refleksyjny Uniatowski wystąpił w Filharmonii

Sławek Uniatowski z zespołem oczarowali publiczność zgromadzoną w Filharmonii Bałtyckiej.
Sławek Uniatowski z zespołem oczarowali publiczność zgromadzoną w Filharmonii Bałtyckiej. fot. Edyta Steć / trojmiasto.pl

Koncert Sławka Uniatowskiego był ciekawym uzupełnieniem czasu refleksji i zadumy, związanego z pierwszymi dniami listopada. Klimatyczna muzyka, teksty z przesłaniem, bardzo dobry kontakt ze zgromadzoną publicznością i owacje na stojąco - tak w wielkim skrócie można podsumować koncert Uniatowskiego w Polskiej Filharmonii Bałtyckiej w Gdańsku. Bilety sprzedały się do ostatniego miejsca.



Sławek Uniatowski wystąpił wraz z zespołem, promując płytę "Metamorphosis". Piosenki o miłości, przyjaźni i przemijaniu, nadziei i akceptacji samego siebie wypełniły Polską Filharmonię Bałtycką. Wybrzmiały niemal wszystkie utwory z płyty, m.in.: "Tell me who you are", "Honolulu", "Blisko" czy "5 rano".

- Dobry wieczór Gdańsk. Bardzo się cieszymy, że możemy tu być. Gramy dzisiaj z fantastycznym składem. Fantastycznym, bo oryginalnym - tak Sławek Uniatowski przywitał się z publicznością, następnie prezentując członków swojego zespołu.

Koncerty w Trójmieście


Muzyka Uniatowskiego to połączenie jazzu, soulu i popu z lekką dawką rytmów brazylijskich. Niemal dwugodzinny koncert wypełniły brzmienia autorskich kompozycji Sławka do tekstów: własnych, Tomasza Organka, Michała Zabłockiego oraz Janusza Onufrowicza.

- To będzie utwór wyjątkowy. O tym, że tak naprawdę nigdy nie przemijamy, że jesteśmy jak gwiazdy. Gdy go tworzyłem, myślałem o Grzegorzu Ciechowskim, ale utwór dotyczy też Zbyszka Wodeckiego. Myślę, że artyści nigdy nie umierają, zawsze coś po sobie zostawiają. Jesteśmy jak gwiazdy, jesteśmy nieśmiertelni - w ten refleksyjny sposób, Sławek Uniatowski zapowiedział utwór "We are stars".
Po zakończonym show, publiczność podziękowała owacjami na stojąco. Zespół odwdzięczył się bisem, podczas którego zagrał utwory: "C'est la vie" z repertuaru Andrzeja Zauchy oraz "Nie ma jak Bacharach" z ostatniej, niedokończonej płyty Zbigniewa Wodeckiego, która została wydana przez jego przyjaciół, w tym m.in. Sławka Uniatowskiego. Na koniec, zespół ponownie otrzymał owacje na stojąco, po czym udał się do foyer, aby podpisywać płyty.

Opinie (37) 4 zablokowane

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

19

listopada

Mumio: Taki Miks Gdańsk, Stary Maneż

25

listopada

26

listopada

Basia Gdańsk, Stary Maneż

Rozrywka

Roboty z odzysku. Recenzja filmu "Terminator: Mroczne przeznaczenie"
Recenzja filmu "Terminator: Mroczne ..."
Świetny koncert Lao Che w Starym Maneżu
Koncert Lao Che w Starym Maneżu

Kulinaria

Kolejny browar rzemieślniczy w Trójmieście
Kolejny browar rzemieślniczy w Trójmieście
Niedzielne obiady i animacje w restauracji hotelu Radisson Blu
Rodzinny obiad w hotelu Radisson Blu

Planuj z nami tydzień

Nie tylko Święto Niepodległości. Planuj tydzień
Nie tylko Święto Niepodległości

Sprawdź się

Co to jest Monumental Art?