Wiadomości

stat

Jak przetrwać bez pieska? Recenzja spektaklu "Psiunio"

Brak tytułowego psa w spektaklu Centrum Kultury w Gdyni jest pretekstem do pokazania pozoru i fałszu w jakim tkwią bohaterowie "Psiunia" - Aleks (Piotr Jankowski) i Zoe (Marta Kalmus-Jankowska).
Brak tytułowego psa w spektaklu Centrum Kultury w Gdyni jest pretekstem do pokazania pozoru i fałszu w jakim tkwią bohaterowie "Psiunia" - Aleks (Piotr Jankowski) i Zoe (Marta Kalmus-Jankowska). fot. Joanna Małecka-Nowosielska / CK Gdynia

Co znajdziemy w wieloletnim związku, odartym z rytuałów i konwenansów, w których domownicy przez lata czuli się komfortowo? Zniknięcie tytułowego "Psiunia" pozwala przyjrzeć się małżeństwu w kryzysie, z którego jedynym wyjściem wydaje się... odszukanie psa. Spektakl Centrum Kultury w Gdyni jest rzetelnie przygotowaną, słodko-gorzką tragikomedią, w której refleksja skutecznie wypiera śmiech.



Sztuka napisana przez Agnès i Daniela Besse przenosi widzów "Psiunia" do mieszkania Aleksa i Zoe - małżeństwa czterdziestolatków z kilkunastoletnim stażem. W ich uporządkowane życie, składające się obowiązków zawodowych i domowych (czyli przede wszystkim opieki nad psem), wkrada się chaos, bo niespodziewanie pies ucieka swojemu właścicielowi podczas spaceru. To zdarzenie, poparte sporą dawką absurdalnego humoru, w postaci dociekań powodów takiego zachowania domowego pupila, pozwala przyjrzeć się ludziom, którzy nie potrafią ze sobą rozmawiać, co więcej - wydaje się, że praktycznie się nie znają. W ten z pozoru błahy dramat małżeński wkracza też bez większych oporów przyjaciel domu - Adam, burząc doszczętnie iluzję ładu i porządku jego domowników.

Nieobecny tytułowy psiunio generuje konflikty, pozwalające każdemu z bohaterów przedstawić swoją postać w wielu odcieniach. Sztuka daje więc trójce aktorów spore pole do popisu. W spektaklu Centrum Kultury w Gdyni najlepiej wypada Adam Tomasza Sapryka, który rolę przyjaciela Aleksa i Zoe gra także w warszawskiej wersji "Psiunia", wyreżyserowanej przez Grzegorza Chrapkiewicza w 2014 roku. Sapryk dobrze wykorzystuje miejsce na brawurową aktorską szarżę podczas monologu Adama na temat psów, ich zapachu i odrazy, jaką w nim budzą. Jego bohater swoim zachowaniem uruchamia prawdziwą lawinę pretensji i wyrzutów.

Szereg pretensji i nieporozumień uruchamia przyjście przyjaciela Aleksa i Zoe - Adama. W tej roli Tomasz Sapryk (w środku).
Szereg pretensji i nieporozumień uruchamia przyjście przyjaciela Aleksa i Zoe - Adama. W tej roli Tomasz Sapryk (w środku). fot. Joanna Małecka-Nowosielska / CK Gdynia
Dużo bardziej skomplikowane role mają opiekunowie pieska. Aleks i Zoe to bohaterowie pełni głęboko skrywanych emocji, które przez brak pupila nieoczekiwanie wydobywają się na powierzchnię wraz z szeregiem kompleksów i złośliwości, jakich nie szczędzą sobie sfrustrowani i wytrąceni z równowagi małżonkowie.

W gdyńskim przedstawieniu zdecydowanie lepsze wrażenie od Aleksa robi Zoe Marty Kalmus-Jankowskiej, która pozwala swojej bohaterce reagować emocjonalnie i zarazem najbardziej naturalnie z całej trójki. Zoe, podobnie jak jej mąż, skryta jest za maską małżeńskiej poprawności, ale potrafi subtelnie, powoli i bardzo skutecznie doprowadzać Aleksa do szału, coraz mocniej go przy tym kastrując.

Aleks, grany przez Piotra Jankowskiego, zamknięty jest w szczelnej skorupie własnych wyobrażeń, a przez to najbardziej niedostępny z całej trójki. To żałosny pantoflarz, który dowartościowuje się wyobrażając sobie jak wielkie wrażenie robi na kobietach. Aleks jest bohaterem najbardziej złożonym, wewnętrznie stłamszonym i targanym sprzecznymi uczuciami, dla których nie potrafi znaleźć ujścia. Niestety, bohater Jankowskiego to raczej papierowa kukła niż bohater z krwi i kości. Bardziej statystuje pozostałej dwójce niż jest dla nich równorzędnym partnerem.

Zoe w wykonaniu Marty Kalmus-Jankowskiej reaguje najbardziej emocjonalnie, tworząc wiarygodny portret sfrustrowanej kobiety.
Zoe w wykonaniu Marty Kalmus-Jankowskiej reaguje najbardziej emocjonalnie, tworząc wiarygodny portret sfrustrowanej kobiety. fot. Joanna Małecka-Nowosielska / CK Gdynia
Spektaklowi Centrum Kultury w Gdyni nie można odmówić konsekwencji, z jaką reżyser Grzegorz Chrapkiewicz prowadzi historię trójki przyjaciół, wytrąconych z naturalnego rytmu przez jedno nieoczekiwane zdarzenie. Jednak dbałość o wydobycie przekazu sztuki jest tak duża, że widzowi pozostaje niewiele miejsca na własne przemyślenia. Reżyser przez błyskotliwie opisany przez państwa Besse dramat egzystencjalny prowadzi wręcz widza za rękę, w obawie by nie zbłądził i nie pogubił się w intrydze, która przecież wcale nie jest trudna do rozszyfrowania.

Skromne i mało wyszukane środki wyrazu (krzyk, ciągłe wchodzenie i wychodzenie oraz trzaskanie drzwiami) tylko potęgują niedosyt. Była okazja do ukazania znacznie bardziej zniuansowanego i wieloznacznego, a przez to dużo ciekawszego obrazu skrywanych na co dzień pretensji, żalów i frustracji, które niebezpiecznie łatwo dojrzewać mogą pod powierzchnią każdej głębokiej relacji. Udało się za to zgrabnie opowiedzieć historię ludzkiej małostkowości i zobrazować zanik komunikacji między bliskimi, wydawałoby się, sobie ludźmi. Dobre i to, chociaż potencjał sztuki dawał szansę na więcej.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (13)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

03

lutego

Tango Show Gdańsk, Filharmonia Bałtycka

Rozrywka

Światełko dla Pawła na Targu Węglowym
Światełko dla Pawła na Targu Węglowym
Droga donikąd. Recenzja filmu "Diablo. Wyścig o wszystko"
Recenzja filmu "Diablo. Wyścig o wszystko"

Kulinaria

Jemy na mieście: Ram Ram Ji to smaczne klasyki z Indii
Jemy na mieście: indyjski bar Ram Ram Ji

Planuj z nami tydzień

Planuj Tydzień: czas smutku i zadumy
Planuj Tydzień: czas smutku i zadumy