Przeszłość zdezintegrowana. O "Resztkach" Teatru Wybrzeże

"Resztki" Teatru Wybrzeże zaczynają się niepozornie - od wizyt w kawiarni, w której Dorota Kolak "wchodzi" w postać siedmioletniej Róży, a Piotr Biedroń "staje się" ojcem dziewczynki.
"Resztki" Teatru Wybrzeże zaczynają się niepozornie - od wizyt w kawiarni, w której Dorota Kolak "wchodzi" w postać siedmioletniej Róży, a Piotr Biedroń "staje się" ojcem dziewczynki. fot. Piotr Hukało / trojmiasto.pl

Ceniona w kraju i zagranicą etatowa reżyserka Teatru Wybrzeże Ewelina Marciniak wreszcie zrealizowała spektakl w swoim teatrze. "Resztki" pod wieloma względami zaskakują, bowiem mocno kontrastują z dotychczasowymi pracami tej reżyserki, skłaniając widzów do zanurzenia się w kontemplacyjny teatralny esej, w którym porządek fabularny właściwie przestaje mieć znaczenie.



Co grają w trójmiejskich teatrach


Jeśli zestawić "Resztki" z innymi spektaklami Eweliny Marciniak w Wybrzeżu: drapieżnymi "Amatorkami" Elfriede Jelinek, wizyjnym, urzekająco pięknym "Portretem damy" Magdy Kupryjanowicz na podstawie powieści Henry'ego Jamesa czy przekombinowanym "Ciągiem" Michała Buszewicza to trudno będzie nam znaleźć punkty styczne, bo gatunkowo i formalnie najnowsza premiera Teatru Wybrzeże jest całkowicie inna. Tematycznie również ostatni spektakl, zrealizowany przez Marciniak przed "Resztkami" w Wybrzeżu pięć lat temu - "Mapa i terytorium" - jest bardzo odległy, ale w konstrukcji tego przedstawienia można dostrzec zwiastuny kierunku, w którym podążyła reżyserka podczas przygotowań "Resztek".

Scenografia spektaklu (przygotowana przez Grzegorza Layera wraz z reżyserką) na pierwszy rzut oka wydaje się wyprana z koloru i zaskakująco minimalistyczna. Widzów usytuowano w czterech rzędach wzdłuż sceny. Na białej podłodze Malarni przed białą ścianą, z której wyróżnia się tylko wykrojony okrąg - odsuwane "okno" - poznajemy siedmioletnią dziewczynkę - Różę. Grająca ją Dorota Kolak na oczach widzów wchodzi w tę rolę - siedząc przy samotnym, oczywiście białym stoliku, jakiejś kawiarni z efektowną instalacją - żyrandolem. Z boku znajdziemy jeszcze stół, przy którym muzykę tworzy, wykonuje "na żywo" i elektronicznie przetwarza Wacław Zimpel oraz umieszczone po bokach sceny trójkątne bryły przywodzące na myśl wzgórza z poziomicy - przestrzeni "Mapy i terytorium" i powieszoną do góry nogami głowę Doroty Kolak.

Niepozorna początkowo przestrzeń wypełnia się kolorami dzięki grze świateł i bardzo jaskrawym kostiumom bohaterów. Na pierwszym planie Katarzyna Dałek jako Rena.
Niepozorna początkowo przestrzeń wypełnia się kolorami dzięki grze świateł i bardzo jaskrawym kostiumom bohaterów. Na pierwszym planie Katarzyna Dałek jako Rena. fot. Piotr Hukało / trojmiasto.pl
Koloru dodano tu za pomocą świateł (reżyseruje je Aleksander Prowaliński), projekcjom wideo od czasu do czasu prezentowanym na ścianie (wyprodukowanym przez YANKI FILM) i przede wszystkim dzięki postaciom, których jaskrawe, groteskowo komiksowe kostiumy przygotowała Natalia Mleczak. Niebieskie, fioletowe czy seledynowe peruki oraz wściekle intensywne kolory kostiumów mają w sobie coś absurdalnie nierealnego w kontekście opowieści o losach żydowskiej rodziny, zaczerpniętej z powieści "Stramer" Mikołaja Łozińskiego, poświęconej losom Żydów przed II wojną światową.

Losy te śledzimy z perspektywy siedmioletniej Róży, chociaż to tylko punkt wyjścia do snucia refleksji o przeszłości, przemijaniu i życiu, dla ludzi narodowości żydowskiej w czasie II wojny światowej mającym ściśle określone scenariusze. Porządek fabularny spektaklu właściwie nie istnieje, a wszyscy bohaterowie - rodzice i dziadkowie - są w kwiecie wieku i mają po trzydzieści kilka lat. Jest to więc wspomnieniowy kolaż inspirowany "Stramerem" Mikołaja Łozińskiego oraz powieścią "Wyjechali" W.G. Sebalda o ludziach wykorzenionych, na swój sposób bezdomnych.

Spektakl wyreżyserowany przez Ewelinę Marciniak jest zbiorem impresji na temat wyobcowania, wykorzenienia i tułaczki rodziny Stramerów, inspirowanej książką Mikołaja Łozińskiego.
Spektakl wyreżyserowany przez Ewelinę Marciniak jest zbiorem impresji na temat wyobcowania, wykorzenienia i tułaczki rodziny Stramerów, inspirowanej książką Mikołaja Łozińskiego. fot. Piotr Hukało / trojmiasto.pl
"Resztki" są zbiorem impresji i odważną teatralną fantazją. Czasem znakomicie zrealizowaną, jak mocne wejście w spektakl Katarzyny Dałek (Reny) świetnie śpiewającej przebój Portishead "Glory Box", czasem niesmacznych, jak sensualne wideo z ujęciami oblizujących się wzajemnie języków nagiej, romansującej pary (Rudka granego przez Piotra Biedronia i Zuzanny zagranej przez Magdalenę Boć) w lesie.

Aktorzy nie mają łatwego zadania, bo dostają strzępki ról i krótkie chwile, by zaistnieć. Świetnie radzi z tym sobie Magdalena Gorzelańczyk w niebieskiej peruce i takim też kostiumie jako babcia Rywka na przykład podczas sceny przeprowadzki, gdy biegnie z jednego punktu sceny w drugi trzymając taboret. Ona wraz z Dałek kreują najciekawsze bohaterki, którym trochę brakuje męskiej przeciwwagi. Paradoksalnie najlepiej w tym osobliwym budowanym na epizodach spektaklu wśród panów najlepiej wypada Wacław Zimpel, grający na klarnecie muzykę jazzową z motywami klezmerskimi, często muzycznie wpisując się w nastrój i emocjonalność scen, a podczas fragmentów aktorskich (jako Paul czy hitlerowiec) znakomicie partnerując pozostałym.

Ciekawie wypada choreografia autorstwa Dominiki Knapik, przygotowana dla każdego z bohaterów nieco inaczej.
Ciekawie wypada choreografia autorstwa Dominiki Knapik, przygotowana dla każdego z bohaterów nieco inaczej. fot. Piotr Hukało / trojmiasto.pl
Bohaterowi Piotra Biedronia przez niemal nieodłączny smartfon w rękach lub przy uchu odebrano całą powagę, z czym aktor nie do końca sobie radzi, a Piotr Chys jako dziadek Nathan ciekawiej prezentuje się w partyturze ruchów zaplanowanej precyzyjnie dla każdego z aktorów przez Dominikę Knapik, odpowiedzialną za choreografię przedstawienia.

Na marginesie akcji znajduje się jeszcze mający zadatki na narratora Botwina (Jacek Labijak), którego wyróżnia, niestety, tylko efektowny pomarańczowy garnitur oraz pojawiający się kilkukrotnie jak meteor Krzysztof Matuszewski, wykorzystany przez reżyserkę m.in. do kabaretowej reminiscencji pierwszego spotkania Rudka (Piotra Biedronia) z kochanką. Gdzieś na uboczu tego wszystkiego jest dziecięca bohaterka Doroty Kolak, która również uruchamiana jest epizodycznie (na przykład w świetnej scenie wręczenia cukierka). Obrazu dopełniają półprywatne komentarze aktorów podczas momentów improwizowanych.

Bardzo ważnym elementem spektaklu jest muzyka klarnecisty Wacława Zimpela, który otrzymuje również zadania aktorskie, z których wywiązuje się bardzo dobrze.
Bardzo ważnym elementem spektaklu jest muzyka klarnecisty Wacława Zimpela, który otrzymuje również zadania aktorskie, z których wywiązuje się bardzo dobrze. fot. Teatr Wybrzeże
Dwugodzinne przedstawienie Teatru Wybrzeże rozgrywane jest w nieśpiesznym tempie, ściśle skorelowanym z warstwą muzyczną - zdecydowanie najlepszym elementem spektaklu. "Resztki" są teatralnym esejem, w którym bardziej niż treść liczą się wrażenia, odpryski wspomnień, eksplorowanie motywów zaczerpniętych z powieści Łozińskiego i Sebalda. Ewelina Marciniak jak zwykle tworzy spektakl trudny w odbiorze i pełen bodźców, z rozmysłem używając każdego teatralnego rekwizytu, często bawiąc się materią teatru, konstrukcją postaci czy scenariuszem przygotowanym przez Jarosława Murawskiego.

Relacja z VI Festiwalu Twórczości Wojciecha Młynarskiego



"Resztki" Teatru Wybrzeże są propozycją efektowną, dopracowaną pod każdym względem, ale czytelną głównie dla tych, którzy nie oczekują linearnego, uporządkowanego teatru i gotowi są na teatralne eksperymenty. Ta momentami błyskotliwa i prowadzona z dystansem opowieść o tych, których już nie ma, wydaje mi się jednak propozycją dla koneserów, teatralnych wyjadaczy, a nie dla niezaznajomionego z teatrem Marciniak widzem, który ma dużą szansę pogubić się w tym wszystkim (włącznie z tym kto jest kim) właściwie już na początku.

Opinie (20)

  • tez bym chciala byc etatowa rezyserka i ostatnią premierę zrobic 5 lat temu

    bo jesli przyjąć, ze rezyser robi jedną sztukę w roku, to mialabym placone za 4 lata "poszukiwan tworczych", czyli po prostu pracy w innych teatrach ale kasa w Wybrzeza płynie i tak.

    • 24 3

  • Spektakl to średniak, ale raz można obejrzeć. Mnie się bardzo podobała rola P. Kolak, w roli siedmiolatki świeża i zaskakująca, jej scena z Krzysztofem Matuszewskim tez świetnie zagrana. Dobrze mi się oglądało Piotra Biedronia jako ojca Róży. Kasia Dalek i Magda Gorzelanczyk tez ciekawe role, obecnie to jedne z najlepszych aktorek w Wybrzeżu moim zdaniem. Panie Łukaszu, głowa w scenografii, to nie antyczny heros, tylko odwzorowanie głowy Doroty Kolak, widać to na pierwszy rzut oka. Przypomina mi się recenzja Zmierzchu Bogów, gdzie ścianę stalowni von Essenbeckow opisał pan jako mur berliński :D

    • 16 0

  • Niestety Pan recenzent przesadza.

    Szanowny Panie,
    Takiego bełkotu w reżyserii Pani Marciniak dawno nie widziałem. Jest to niestety mierny spektakl. zbudowany na absurdalnych pomysłach. Dla mnie bełkot. Widzę, że kult "Świętych krów" panuje.
    Śmiem, też zwrócić uwagę, że książka dotyczy czasów sprzed wojny, a nie w czasie.

    • 16 7

  • (1)

    "Podwieszona do góry nogami głowa antycznego herosa". Panie Łukaszu, to jest głowa Doroty Kolak.

    Odpowiedź redakcji:

    Dziękujemy za sugestię. Treść została poprawiona.

    • 7 0

    • Problemem tego spektaklu jest to, że nie ma absolutnie żadnego znaczenia czyja głowa tam wisi. Koneserzy, teatralni wyjadacze, a przede wszystkim recenzenci poradzili by sobie równie dobrze z interpretacją wiszącej głowy myszki Miki, Hitlera, antycznego herosa lub Bożeny Dykiel. Żal tylko aktorów, że muszą brać w tym udział.

      • 3 1

  • A Piotr Biedroń w żadnej scenie i nagraniu nie gra Mieczysława. Polecam przeczytać program lub uważnie oglądać!

    • 7 2

  • Jedna nacja

    To nie teatr to żenada jednej nacji chorej z nienawisći

    • 2 6

  • (2)

    Szanowny Panie. Napisał Pan recenzje a następnie poprawił wszystkie merytoryczne błędy, na które zwrócili Panu uwagę czytelnicy. Świadczy to o ogromnym nieprzygotowaniu recenzenta jak i chyba o tym, że nie rozumie Pan podstawowego przekazu spektakli. Może nie musi Pan tego robić.
    Według mnie wyciąga Pan najmniej znaczące wątki spektaklu a grę aktorów, która jest świetna ocenia właściwie kiepsko. Byłem wczoraj na premierze i jestem zdziwiony, że nie dostrzega Pan tylu spraw.

    • 10 3

    • Przecież to Rudziński....

      • 8 1

    • Haha, teraz to pan Łukasz przeszedł sam siebie. Okazuje się, ze trzeba bedzie robić screeny tych perełek! Bardzo mi się podobają recenzje pisane przez panią Magdę. Wiadomo, ze człowiek nie musi się z nią zgadzać, ale tam recenzja faktycznie jest recenzją, zachęca do obejrzenia przedstawienia i do wyciagnięcia własnych wniosków. Tutaj niestety po raz kolejny mamy do czynienia ze streszczeniem. Brakuje tylko zakończenia w stylu: spektakl mi się podobał, bo był fajny/spektakl mi się nie podobał, bo był długi.

      • 4 2

  • Amatorki to dno i 10m mulu... wulgarne, prymitywne, przesadne. Jedno z najgorszych przedstawien w TW jakie widzialam. Marciniak to moze buty czyscic Nalepie i jego przedstawieniu Kamien - przedstawienie po ktorym sie wychodzi i jeszcze dlugo dlugi mysli. Szkoda, ze mamy takie czasu gdzie chwytliwe, szokujace przedstawienia stawia sie wyzej niz klasyczne i proste.

    • 3 9

  • Prawda jest taka że Teatr Wybrzeża do czołówki ciągnęło dwóch rezyserów tylko...
    pierwszy- wyszło do publicznej wiadomości że jest nezłym s..... i znęca się na aktorami,
    a druga zaczełą robić kariere w Niemczech i już nie traktuje Teatru Wybrzeża tak jak kiedyś.
    Jak żyć?

    • 2 2

  • Pan Łukasz nie dostrzega subtelność w grze aktorów i w spektaklach.

    • 2 2

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Warsztaty polskiej muzyki tradycyjnej
Warsztaty polskiej muzyki tradycyjnej
warsztaty
lis 24-5.12
Warsztaty - GAK Plama ul.
Do DNA
Do DNA
wystawa
lut 13-31.12
g. 10:00 - 16:00
Gdańsk, Narodowe Muzeum Morskie
Pobożni i cnotliwi. Dawni gdańszczanie w zwierciadle sztuki
Pobożni i cnotliwi. Dawni...
wystawa
maj 15-31.12
Gdańsk, Muzeum Narodowe

Kulinaria

Sprawdź się

Sprawdź się

Jedynym w Polsce przeglądem spektakli musicalowych w Polsce jest...?