Wiadomości

stat

Porywały dzieci z podwórek. Spłonęły na stosie

Piaszno. Ogólnopolski Zlot Czarownic na Górze Lemana w 2008 roku.
Piaszno. Ogólnopolski Zlot Czarownic na Górze Lemana w 2008 roku. Fot. Adam Jutrzenka/KFP

W tym przewodniku nie znajdziemy informacji o najlepszych restauracjach ani hipsterskich hostelach. Ze świecą tu szukać szlaków, marszrut czy porad. W książce "Z podaniem i legendą na kaszubskich szlakach" autorstwa Izabelli Trojanowskiej znajdziemy jednak wiele, czasem zaskakujących, historii dotyczących kaszubskich wsi i miast.



"Z podaniem i legendą na kaszubskich szlakach" Izabelli Trojanowskiej, Wydawnictwo Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego 2013.
"Z podaniem i legendą na kaszubskich szlakach" Izabelli Trojanowskiej, Wydawnictwo Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego 2013. mat. fb/barter.balaa.nowak
Po Kaszubach podróżuję:

często

42%

czasami

27%

rzadko

21%

wcale

10%
W Babich Dołach mieszkały dwie straszne baby. Przetrzymywały w nich bogactwa zagrabione przez korsarzy, z którymi ucztowały po nocach. Ich diabelski śmiech niósł się w noc ponad czubkami drzew. Cierpliwość okolicznych mieszkańców skończyła się, gdy czarownice zaczęły porywać dzieci z pobliskich wiosek. Jak to się skończyło? Otóż skończyło się stosem, na którym spłonęły nieszczęsne baby.

To jedna z wielu opowieści, jakie znajdziemy w książce "Z podaniem i legendą na kaszubskich szlakach" autorstwa Izabelli Trojanowskiej. To wydawnictwo jest niemałą niespodzianką dla miłośników Kaszub. Trojanowska, współautorka m.in. "Bedekera kaszubskiego" zmarła w 1995 roku, a o istnieniu owego zbioru baśni i gędźb nikt nie miał pojęcia. Przewodniki pisane przez Izabellę Trojanowską były swego czasu niezwykle popularne, choć po sukcesie piosenki "Wszystko, czego dziś chcę" (Izabeli, przez jedno "l", Trojanowskiej) nazwisko to zaczęto kojarzyć nie tyle z turystyką, co z estradą.

Książka składa się z szeregu mitów i podań poukładanych alfabetycznie na podstawie nazw miejscowości, z którymi się wiązały. Znajdziemy tam między innymi wymienioną już wcześniej legendę o Babich Dołach (w książce występuje jako "Babi Dół", ale z opisu wynika jednoznacznie, że chodzi o wieś sąsiadującą z Oksywiem).

Jest w książce też historia zamku, który niegdyś stał na Zamkowej Górze, blisko Żarnowca. Któregoś dnia do księżniczki, która w nim mieszkała, dotarła informacja, że nie ona jest najpiękniejszą kobietą na świecie. Zdenerwowana krzyknęła - jeśli nie jestem najpiękniejsza, niechże ten zamek się zapadnie pod ziemię. Dzisiaj pozostały po nim tylko ślady fosy i wałów obronnych. Jak się okazuje Żarnowiec długo nie miał szczęścia do chciwych możnowładców - mowa tu oczywiście o niedokończonej budowie elektrowni atomowej.

Ciekawie też autorka pisze o genezie kaszubskiego godła: gryfa pomorskiego, pół lwa, pół orła. Żyli kiedyś na Kaszubach olbrzymi, zwani stolemami. Jeden z nich miał (nie)szczęście trafić przed oblicze Boga. Ten zapytał go, co sądzi o dziele stworzenia, zwłaszcza o ludziach. Stolem nie wyraził zachwytu. Nie mają siły lwa, nie mają skrzydeł, nie poradzą sobie, argumentował. Zagniewany Bóg zamienił stolema w pół lwa - pół orła, a żeby jeszcze dopiec olbrzymowi, przyprawił mu ośle uszy, by nikt nie miał wątpliwości co do miernych zdolności intelektualnych biedaka. Kaszubscy artyści graficy jednak uznali, że kara była zbyt surowa i ośle uszy przez lata wyretuszowali.

Tak, jak cała Polska śmieje się z Wąchocka, tak Kaszubi śmieją się z Gnieżdżewa, Mściszewic i Tuszków. Z Gnieżdżewa na ten przykład śmieją się tak. Gnieżdżewscy gburzy zazdrościli swoim sąsiadom z Pucka smacznych śledzi. Kupili więc beczkę śledzi i wrzucili je do jeziora. Aby mieć sól do zasolenia złowionych ryb, kupili cetnar soli i zasiali ją na polu. Wyrosła tylko pokrzywa, ale sołtys Gnieżdżewa orzekł, że dobra (szczypie w język). Gorzej ze śledziami - te się jakoś nie rozmnożyły w jeziorze. Złowiono natomiast węgorza, którego oskarżono o pożarcie hodowli. Skazano go na śmierć przez... utopienie.

Książka "Z podaniem i legendą..." to produkt raczej dla wybranych, zapaleńców eksplorujących tereny kaszubskie z mapą i przewodnikiem. Może lepiej by było, gdyby legendy podano w taki sposób, by można było je czytać dzieciom na dobranoc? Wówczas na pewno znalazłoby się więcej chętnych na tę książkę. Niestety wydawnictwo dla wielu może być nieczytelne, bowiem dialogi we wszystkich baśniach przytoczono w języku kaszubskim.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (27)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

17

lipca

41. Międzynarodowy Festiwal... Gdańsk, Bazylika Mariacka

17

lipca

Wodowanie Sztuk - XX Gdańsk... Gdańsk, Muzeum Historyczne

20

lipca

Nocowanie w Muzeum: Nocny rejs Gdynia, Muzeum Miasta Gdyni

Rozrywka

Niespodziewane zaręczyny na Długim Targu
Taneczne zaręczyny na Długim Targu
Czy Opener potrzebuje gdyńskich milionów?
Gdynia powinna dokładać do Opener'a?

Kulinaria

Nowe lokale: dziczyzna, bezglutenowe i domowe jedzenie
Nowe lokale w Trójmieście. Co oferują?
Okiem dietetyka: najlepsze pudełka na jedzenie
Okiem dietetyka: pudełka na jedzenie

Planuj z nami tydzień

Planuj tydzień: teatry plenerowe, koncerty i pikniki rodzinne
Planuj tydzień: warto wyjść z domu