Wiadomości

Polka, "Ruska" czy tutejsza? O "Antyhonie" w Teatrze Szekspirowskim

Najnowszy artukuł na ten temat

Dzieci, czyli kłopoty. O trójmiejskim spektaklu "Mayday 2"

"Antyhona" z Teatru Dramatycznego im. Aleksandra Węgierki w Białymstoku to ciekawa i udana próba wpisania historii rodu Labdakidów w realia polsko-białoruskiego pogranicza i dramatu osób wynarodowionych przez decyzje polityczne.
"Antyhona" z Teatru Dramatycznego im. Aleksandra Węgierki w Białymstoku to ciekawa i udana próba wpisania historii rodu Labdakidów w realia polsko-białoruskiego pogranicza i dramatu osób wynarodowionych przez decyzje polityczne. fot. Bartek Warzecha

Spektakl otwierający Tydzień z Teatrem Dramatycznym z Białegostoku w Teatrze Szekspirowskim - "Antyhona" - łączy w sobie perspektywę mitologiczną, sprzężoną z dramatem mieszkańców polsko-białoruskiego pogranicza, po wyznaczeniu nowego przebiegu granic. Konsekwentnie budowany w dwóch narracjach spektakl dużo lepiej wypada w realiach powojennych, ukazując dramat ludzi żyjących pomiędzy dwoma narodami i kulturami.



"Antyhona" zawiera liczne fragmenty z dramatu Sofoklesa "Antygona". Kluczowy dla niej konflikt między powinnościami władzy a przywiązaniem do rodziny pozostaje w centrum uwagi. Jednak w spektaklu Teatru Dramatycznego im. Aleksandra Węgierki w opowieść opartą na micie rodu Labdakidów wpisano tragizm mieszkańców polsko-białoruskiego pogranicza z czasów powojennych, gdy nowa delimitacja granic między Polską a Związkiem Radzieckim była powodem dramatu ludności zamieszkującej pas przygraniczny. To właśnie stanowi podstawę tekstu Dany Łukasińskiej, która wprowadza perspektywę podwójną - niemal wszystkie postaci z czasów antycznych mają swój "współczesny" odpowiednik, a fragmenty z Sofoklesa dobrane są w ten sposób, że w pełni korespondują z tragizmem bohaterów zdarzeń z końca lat 40. ubiegłego wieku.

W tej podwójnej perspektywie Antygona okazuje się Teresą Nikor, Ismena jej siostrą Ksenią, Kreon bezwzględnym komisarzem, zaś Tyrezjasz manipulującym lokalnymi przedstawicielami komunistycznych władz kapłanem. Najciekawszym z bohaterów okazuje się Koryfeusz, który z przewodnika chóru stał się doradcą Kreona i podżegającym do buntu szwarccharakterem oraz przemawiającym do ludu jako "swój" komunistycznym aparatczykiem. Wszystkiemu zaś przygląda się ustawiony za plecami bohaterów, naprzeciwko widzów, chór złożony z amatorów - mieszkańców Białegostoku i Krynek, wspartych Chórem Kameralnym "441 Hz", który nagrano i wykorzystano w przedstawieniu w formie półplaybacku. Chór niekiedy jest "pasywny" - obserwuje bohaterów akcji i staje się świadkiem historii, niekiedy się w nią "włącza", wydobywając przeróżne dźwięki (tupanie, klaskanie, zaśpiewy) budując nastrój grozy, niepokoju i dodając pewnej monumentalności zdarzeniom na scenie.

Dramat Kreona wybierającego powinności wobec państwa kosztem rodziny rozgrywa się na oczach chóru mieszkańców Teb - czyli amatorów wybranych do roli zbiorowego świadka historii spośród mieszkańców Podlasia.
Dramat Kreona wybierającego powinności wobec państwa kosztem rodziny rozgrywa się na oczach chóru mieszkańców Teb - czyli amatorów wybranych do roli zbiorowego świadka historii spośród mieszkańców Podlasia. fot. Bartek Warzecha
Już na początku problematykę spektaklu określa mocna scena przesłuchania sióstr Nikor - jedną, deklarującą się jako "tutejsza", przesłuchujący ją Polak uznaje za obcą, drugą, zadeklarowaną Polkę, próbuje złamać rosyjskojęzyczny oficer. Obie nigdzie nie znajdują akceptacji, zaś przesunięcie granic, które powoduje, że ich wieś wejdzie w skład Związku Radzieckiego, oznacza konieczność porzucenia rodzinnej wsi dla zachowania polskiej tożsamości lub pozostanie na ziemi przodków i wyrzeczenie się Polski.

To zdecydowanie ciekawsza warstwa przedstawienia niż umowna, zaznaczona zmianami w strojach bohaterów część antyczna, brzmiąca w konfrontacji z fragmentami Łukasińskiej patetycznie, a w inscenizacji Agnieszki Korytkowskiej-Mazur wypadająca dość jednostajnie i statycznie. Pomimo to podwójna perspektywa nakładających się narracji sprawdza się głównie dzięki dobrej grze Grzegorza Falkowskiego (przez kilka lat był aktorem Teatru Wybrzeże) w roli Koryfeusza/doradcy oraz przyciągającego uwagę wschodnim akcentem Alesia Malčanaǔ w rolach Tyrezjasza/kapłana. To oni budują intrygę i podżegają Polinika i Eteoklesa (a w polskich powojennych realiach braci Jerzego i Andrzeja) do bratobójczej i skończonej tragicznie walki. Jerzy bardzo chciał wstąpić - jak starszy brat - do partyzantki, skończył w komunistycznym wojsku polskim, gdzie otrzymał zadanie eliminacji szefa lokalnej bandy - swojego brata. Efekt jest wiadomy, bo dramat ich sióstr - Teresy i Kseni - też odpowiada losom Antygony i Ismeny.

Najciekawszą rolę stworzył Grzegorz Falkowski (przez kilka lat aktor Teatru Wybrzeże) - w roli Koryfeusza - bezwzględnego doradcy Kreona i śliskiego komunistycznego aparatczyka.
Najciekawszą rolę stworzył Grzegorz Falkowski (przez kilka lat aktor Teatru Wybrzeże) - w roli Koryfeusza - bezwzględnego doradcy Kreona i śliskiego komunistycznego aparatczyka. fot. Bartek Warzecha
Autorka Dana Łukasińska osiąga swój cel - "Antyhona" dzięki połączeniu dramatu Sofoklesa z umiejętnie wprowadzonym dramatem społeczności lokalnej jest uniwersalna, zaś zawarty w niej konflikt tragiczny wypada autentycznie. Reżyserka (a także dyrektorka Teatru Dramatycznego w Białymstoku) Agnieszka Korytkowska-Mazur akcję prowadzi jednak zbyt statycznie w interesującej, dwupoziomowej konstrukcji (debiut scenograficzny malarza Leona Tarasewicza) i przesadnie często korzysta z lektora z offu dopowiadającego liczne wątki. Przedstawienie wzbogaca ciekawa, urozmaicona muzyka Michała Jacaszka. Nieźle prezentuje się zespół aktorski, choć część scen niepotrzebnie podbito emocjonalnie przez histeryczne krzyki i lamenty. Czytelna, wyraźnie nakreślona forma nie przesłania jednak treści.

Dlatego "Antyhona" to propozycja ciekawa, która w sugestywny sposób ukazuje dramat mieszkańców pogranicza. Jako opowieść lokalna na temat okolic Białegostoku i historii mieszkańców Podlasia jest niewątpliwie spektaklem wartościowym i istotnym.

Przed nami jeszcze dwa spektakle w ramach Tygodnia z Teatrem z Białegostoku. We wtorek 15 marca pokazana zostanie "Sońka" w reżyserii Agnieszki Korytkowskiej-Mazur w adaptacji autora powieści o tym tytule, Ignacego Karpowicza. To pokazana z dwóch perspektyw czasowych opowieść o Sońce - wiejskiej autsajderce (w tej roli Katarzyna Siergiej i świetna Swietłana Anikiej). Z kolei 16 marca na zakończenie przeglądu spektakli Teatru Dramatycznego pokazany zostanie spektakl "Guguły" w reż. Agnieszki Korytkowskiej-Mazur na podstawie prozy Wioletty Grzegorzewskiej o sytuacji podlaskiej wsi z lat 80. ubiegłego wieku i trudnościach, jakie niosła za sobą próba życia wbrew woli rodziców. Bilety normalne w cenie 15-60 zł, ulgowe w cenach 15-40 zł.

Opinie (6)

  • a co z dachem,działa?

    • 2 8

  • Żałuję, że nie byłam, bo brzmi ciekawie :( (1)

    Ale liczę, że jeszcze kiedyś będzie okazja!

    • 2 3

    • NIe żałuj...

      • 0 0

  • Świetne przedstawienie

    Świetne przedstawienie polecam. Gratulacje dla twórców.

    • 8 3

  • Mocny spektakl, ale dający do myślenia (1)

    Oby więcej takich produkcji w Trójmieście, choćby gościnnie

    • 11 3

    • Dobry, ważny spektakl.

      Gorąco polecam!
      Jeśli coś in minus, to głos z offu - zbędny, szczególnie irytujący, bo nachalny, w zakończeniu, które wybrzmiałoby mocniej bez tego szkolnego pomysłu.
      Bogna

      • 2 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Rozrywka

Tak restauracje radzą sobie z obostrzeniami
Tak restauracje radzą sobie z obostrzeniami
Jemy na mieście: Vidokówka w Oliwie - widok i smak
Jemy na mieście: Vidokówka w Oliwie

Kulinaria

Tak restauracje radzą sobie z obostrzeniami
Tak restauracje radzą sobie z obostrzeniami
Jemy na mieście: Vidokówka w Oliwie - widok i smak
Jemy na mieście: Vidokówka w Oliwie

Sprawdź się

Który z dyrektorów Teatru Muzycznego w Gdyni wprowadził do jego repertuaru musicale broadwayowskie?

 

Najczęściej czytane