Po premierze w Teatrze Muzycznym: Przepis na Skrzypka

Tewje (Bernard Szyc) przywołuje zaświaty, aby przekonać małżonkę (Grażyna Drejska) do decyzji córki.
Tewje (Bernard Szyc) przywołuje zaświaty, aby przekonać małżonkę (Grażyna Drejska) do decyzji córki. Kamila Wyroślak/Trojmiasto.pl

Najnowsza premiera Teatru Muzycznego w Gdyni to powrót do chlubnej przeszłości tego teatru, gdy Jerzy Gruza wyreżyserował "Skrzypka na dachu" - jeden z najlepszych musicali w historii gdyńskiej sceny. Teraz Gruza wrócił i ponownie zrobił ten sam spektakl. Historia lubi się powtarzać. Ale czy na pewno?



Wydawać by się mogło, że powstały na podstawie opowiadań "Dziejów Tewje Mleczarza" Szolema Alejchema "Skrzypek na dachu" to samograj. Musical jest wynikiem perfekcyjnej współpracy librecisty Josepha Steina, muzyka Jerry'ego Bocka oraz autora tekstów piosenek Sheldona Harnicka. To trio przeniosło na scenę jeden z najpiękniejszych tekstów o miłości - tej metafizycznej (do Boga) oraz "prywatnej" (damsko-męskiej, czy rodzicielskiej). Jednak napisać, że "Skrzypek na dachu" to musical o miłości, to napisać mało. Przecież to wielki konflikt powinności - bohater musi dokonać wyboru miedzy dotychczasową tradycją, a powinnością wobec rodziny. Realizacja Muzycznego kameralnym dramatem żydowskim? Jak najbardziej.

"Skrzypek na dachu" to nie tylko piękna, nostalgiczna historia, świetna muzyka, błyskotliwy tekst oraz bardzo efektowne sceny, które właściwie muszą się podobać. Na realizatorów czekają jednak rozmaite pułapki - nietypowo dla musicalu rozbudowana akcja dramatyczna wymaga dobrej gry aktorskiej (szczególnie od odtwórcy głównej roli - Tewjego Mleczarza). Nużyć może naprzemienna konstrukcja: scena zbiorowa-scena kameralna, z kolei sposób prezentacji społeczności żydowskiej łatwo sprowadzić do kilku widowiskowych obrzędów, gubiąc przy tym piękno i niepowtarzalność kultury żydowskiej.

Anatewka wykreowana przez Jerzego Gruzę, który po raz drugi zmierzył się z tym wybitnym musicalem, to miejscowość pełna pogodnych, wesołych ludzi. Niezależnie od wyznania i narodowości. Trudno nie polubić zabawnych postaci - choćby krawczyka Motela (Marcin Tafejko), najbardziej farsowej postaci musicalu, czy przesympatycznego Tewje Mleczarza (Bernard Szyc), gdy "gawędzi" sobie z Bogiem, ciągnąc wóz w zastępstwie swojego okulałego konia. Sielankową atmosferę zakłócają jedynie koegzystujący z Żydami Rosjanie, dla których od wypitki do bitki tylko krok.

Zabawne, nieraz farsowe sceny przeplatane są z barwnym folklorem żydowskim. Najmocniej wypadają sceny zbiorowe, świetnie dopracowane choreograficznie przez występującego w podwójnej roli (aktora i choreografa) Bernarda Szyca. Wśród nich na największe wyróżnienie zasługuje scena zaręczyn rzeźnika Lejzora Wolfa (Wojciech Cygan). Dzięki żywiołowym, efektownym tańcom i obrzędom (m.in. Szabas, żydowski ślub, czy wesele), przy odrobinie dobrej woli można przenieść się do Anatewki - mikroświata żydowskiego, którego nie mógł ominąć los całej społeczności żydowskiej. Od sielankowej egzystencji ludzi, którzy "nikomu nie robią nic złego" do wypędzenia i zagłady.

Symptomy "złego" obecne są przez cały czas. Początkowo przez prowokujące zachowanie Saszy (Sebastian Wisłocki), potem w formie "złych nowin" przyniesionych przez Policjanta (Tomasz Czarnecki), manifestacji urządzonej przez Policjanta podczas ślubu Motela i Cajtli (Anna Maria Urbanowska), aż do nakazu opuszczenia Anatewki. Reżyserowi tego było jeszcze za mało. Musical kończy sceną wywózki Żydów do obozów śmierci i serią karabinową puszczoną z offu.

I właśnie ingerencja reżysera w zakończenie burzy ład, misternie zbudowany przez Alejchema, a po nim przez Steina, Bocka i Harnicka. Największą mocą ich dzieła jest to, że lekko, z ogromnym wdziękiem i precyzją, prowadzą historię od utopijnego szczęścia do całkowitego zaprzeczenia dotychczasowego świata. Wygnanie Żydów i nadanie im statusu bezpaństwowców są przecież ponurą zapowiedzią Holocaustu. Żaden ton tej opowieści nie brzmi fałszywie. Tymczasem Gruza w finale spektaklu proponuje rażącą dosłowność, odrzuca metaforę na rzecz serii z karabinu i odgłosów odjeżdżającego pociągu w akompaniamencie hitlerowskich okrzyków. Zamiast kropki nad "i", reżyser postawił kleksa.

Przez całe przedstawienie aktorzy dostają zupełnie niepotrzebną pomoc w postaci animacji, nie wiadomo po co zamykających scenę Teatru Muzycznego, dodatkowo zubażających i tak oszczędną scenografię (Małgorzata Szydłowska). Sztukę dla sztuki stanowią wybrane motywy z malarstwa Marca Chagalla. Fragmenty jego obrazów są ilustracją do wydarzeń na scenie - np. gdy Skrzypek gra na dachu, to za nim w tle widzimy fragmenty dachów, podczas sceny nocnego widzenia małżonki Tewjego, Gołdy (Grażyna Drejska) na tylnej ścianie zobaczymy żydowskie nagrobki, odgrywane przez autorów. Taki "akompaniament" w postaci powtórzenia żywego planu przez animacje, nie wzbogaca spektaklu, nie uruchamia nowych znaczeń, nie dodaje nawet koloru, ponieważ widowisko zyskuje je dzięki ciekawej grze świateł, reżyserowanych przez Piotra Kuchtę.

Teatr Muzyczny w Gdyni ponownie ma "Skrzypka na dachu". I ponownie musical na podstawie prozy Szolema Alejchema prawdopodobnie stanie się wydarzeniem. Broni go gra zespołowa, świetna kreacja Bernarda Szyca i koncept całości. Udało się balansując na granicy komedii i farsy, scen granych serio i buffo, z domieszką kiczu, stworzyć dynamiczne, ciekawe widowisko. Warto poświęcić wieczór także po to, aby posłuchać świetnie dysponowanej orkiestry, kierowanej przez Dariusza Różnakiewicza.

Opinie (26) 1 zablokowana

  • A ja byłam w 1984 roku na tym przedstawieniu... (1)

    Ja jako dziewczynka kończąca szkołę podstawową byłam na przedstawieniu "Skrzypka na dachu" chyba w roku 83 lub 84... Wielkie wydarzenie, mimo, iz nasza nauczycielka polskiego, wspaniała pani Żurek, zabierała cała klase co miesiąc do teatru.... to jakos skrzypka zapamiętałam najlepiej.... I tu brawa dla polonistki, pani Żurek ze szkoły podstawowej nr 77 przy ul. Orłowskiej na Żabiance...nauczyła nas kochać teatr....

    • 4 0

    • Ja też...

      byłam na tym w 1990 i 1991 roku.

      • 0 0

  • Kultura ! przez duże "K"

    Tak chciałem być na tym spektaklu ! oglądałem film , ale to nie to ! i nadarzyła się okazja .... poszedłem ! Aktorzy , gra , nooooo WSZYSTKO MI SIE PODOBAŁO ! naprawdę !
    Pozostał mi jednak niesmak , tak niesmak! panie bileterki - szczególnie jedna były tak -- no po prostu porażka totalna ! chamska , grubiańska , wręcz niemająca cienia kultury! -- kto wogule dał prace takiej "osobie"!! niesamowite !
    Od osoby pracującej w takim przybytku jak "teatr muzyczny" powinno się wymagać trochę więcej TAKTU , ZROZUMIENIA , FINEZJI , niestety zabrakło tego tej osobie która pracuje codziennie obcując z KULTURĄ przez duże "K" tego wszystkiego co tak naprawdę DOPEŁNIA CAŁY SPEKTAKL a grubiańskie - wręcz chamskie uwagi pod adresem osób które może po raz pierwszy w życiu w teatrze były zniechęcają do odwiedzenia was ponownie !
    DRODZY PAŃSTWO !!! ODRADZAM SERDECZNIE WIZYTĘ W TYM "PRZYBYTKU" puki nie zmieni się nastawienie obsługi do kogoś kto za spektakl płaci i to nie mało ! Przykro mi to pisać ale zawiodłem się nie na aktorach , repertuarze ale na prozaicznej obsłudze ! w końcu ktoś Paniom płaci aby były Panie uprzejme , grzeczne i kulturalne ! nawet jeśli widz jest "niekulturalny" DROGIE PANIE TO WASZA PRACA ktoś wam płaci abyście zwracały uwagę osobom źle zachowującym sie na spektaklu a poczułem sie tak jak bym bilet dostał od "rady zakładowej" i w okresie Gierkowskim zapełniał sztucznie salę !!
    Jeśli tego nie zmienicie , jeśli nie usuniecie ze swojego grona osoby psujące wam opinię i przedstawienia przestaną do was przychodzić ludzie tacy jak ja ! i nawet produkujący się aktorzy grą swoją nie będą w stanie wszystkiego tego naprawić ! naprawdę !
    jednym zdaniem ! spektakl świetny - wspaniały , ale obsługa - - pozostawia wiele do życzenia śmiało mogę napisać że pewna Pani zachowała się skandalicznie - a dodatkowo bierze za te swoje zachowanie pieniądze ! szok ! chętnie zajmę jej miejsce i pokarzę jak powinno sie traktować osoby które są niezdyscyplinowane i nie zachowują sie jak na teatr przystało !
    Czy dyrekcja coś z tym zrobi!

    • 1 0

  • Nie byłem na tej premierze

    Byłem tydzień temu i smutno mi. Dobrze się TO ogląda, ładnie się słucha, ale zgubił się gdzieś duch Skrzypka Na Dachu. Czasami ten sceniczny Skrzypek - pomimo świetnej gry - wygląda jak postać z innej opowieści. Mam takie odczucie jakby w tym przedstawieniu świadomie zagubiono perły kultury żydowskiej. Takiego zabawiania się przedstawionymi zdarzeniami nie było w poprzednim przedstawieniu.
    Tewje, Tewie, Tewie - w każdej chwili przedstawienia. Przy ukłonach na końcu człowiek czuje się trochę nieswojo, bo nie było Tewiego przez minutę czy dwie. Podziwiam P. Szyca za kondycję, za śpiew i dobry warsztat aktorski, ale reżyser mógł jednak pozwolić mu czasem na przerwę, dla dobra samego przedstawienia.
    Tak, świetny musical (i tylko) ale bez tego specjalnego przesłania jakie w nim zawarto. Nawet „pasiak” Skrzypka nie daje samemu dojść do sedna przesłania – tradycja i człowiek ulegają zmianom, kultura jest niezniszczalna.
    No cóż – chyba ilość głosów i ich temat tutaj świadczą iż to przedstawienie nie jest wydarzeniem.

    • 0 2

  • KUPIE BILETY!!!

    witam serdecznie!
    bardzo PILNIE poszukuje osoby ktora chcialaby odsprzedac 3 BILETY na jeden z seansow SKRZYPKA NA DACHU ktory bedzie wystawiany w teatrze muzycznym w gdyni w dniach 26.05 i 27.05 (sa to spektakle
    przesuniete z kwietnia w zwiazku z odbywaja sie wtedy zaloba narodowa). osoby ktore sa zainteresowane odsprzedaniem 3 biletow prosze o kontakt na numer telefonu: 503710852.
    pozdrawiam
    iza

    • 0 0

  • Polecam !!!!

    Warto było ....przedstawienie warte polecenia!!! Wielkie BRAWA dla Pana Bernarda i Grażyny - jak zawsze :) Widziałam wiekszość przedstawień z repertuaru TM ale to na długo zapamiętam....!!!

    • 2 0

  • Brak biletów (1)

    Zazdroszczę , bo ja niestety nie dostałam biletów .Do muzycznego rezerwacje to chyba z półrocznym wyprzedzeniem .

    • 1 0

    • to raczej niemożliwe, biorąc pod uwagę, że rezerwacje na dany miesiąc zaczynają się miesiąc przed.

      • 0 0

  • zakończenie

    na szczęście końcówka nie jest już tak dramatyczna. gdy byłam po raz pierwszy, i tak miałam wersję "okrojoną", bez zdjęć. mimo to byłam w szoku przez większość oklasków.
    A przedstawienie niezmiernie mi się podobało i z pewnością jeszcze się wybiorę.

    • 2 0

  • super xD

    ja byłam niedawno na tym musicalu i muszę przyznać, że była to świetna sztuka. nie żałuję, że pojechałam nic a nic. a Koleżankom i Kolegom twarze śmiały się od ucha do ucha. Nikt nie żałował. Było na prawdę świetniee! polecam :) a a śpiewali bardzo dobrze i tańczyli jeszcze lepiej!! Byłoo superr! Jeszcze raz był sobie pojechała do Gdyni na taki musical cudyy.
    pozdrawiam :)

    • 2 0

  • a był Pan na premierze? (2)

    ...oj chyba nie widział Pan wcale premiery! p.Drejska nie grała Gołdy drogi Panie...w tę rolę wcieliła się p. Dorota Kowalewska. Jeśli się już zabierać się do pisania recenzji, to chyba wypada mieć jakąś wiedzę o tym, o czym się pisze...żenada

    • 1 0

    • (1)

      Przecież premiery były dwie i każdy dobrze o tym wie.

      W obu była inna obsada, ale nie zmienia to faktu, że premiery Muzyczny urządzał przez cały weekend.

      Poprzedni wpis - żenada. ;)

      • 0 0

      • zabolało??? he he

        ...nawet jeśli były różne obsady, to osoba pisząca artykuł powinna to zaznaczyć - profesjonalista o tym wie ;)
        cóż - żenada ...

        • 0 0

  • jedynym mocnym akcentem spektaklu jest gra Bernarda Szyca i nic poza tym.

    • 0 1

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Do DNA
Do DNA
wystawa
lut 13-31.12
g. 10:00 - 16:00
Gdańsk, Narodowe Muzeum Morskie
Design Oskara Zięty w zabytkowych wnętrzach Dworu Artusa i Domu Uphagena
Design Oskara Zięty w zabytkowych...
wystawa
maj 12-28.11
Gdańsk, Muzeum Gdańska
Chopin & Friends - Koncerty Fortepianowe
Chopin & Friends - Koncerty Fortepianowe
muzyka poważna
maj 13-30.12
g. 19:30
Gdańsk, Kościół Św. Katarzyny

Rozrywka

Sprawdź się

Sprawdź się

Anna Sakowicz napisała książkę “Czas grzechu”, która jest pierwszym tomem rodzinnej sagi zatytułowanej: