Wiadomości

Po premierze w Operze Bałtyckiej: Gwałt, czy nie gwałt?

Lukrecja (Janja Vuletić) w otoczeniu swoich służących - Bianci (Katarzyna Otczyk) i Lucii (Julia Iwaszkiewicz)
Lukrecja (Janja Vuletić) w otoczeniu swoich służących - Bianci (Katarzyna Otczyk) i Lucii (Julia Iwaszkiewicz) Łukasz Unterschuetz

"Gwałt na Lukrecji", którego premiera odbyła się w miniony weekend w Operze Bałtyckiej, z tradycyjną operą ma niewiele wspólnego. Zamysł inscenizacyjny sytuuje tę inscenizację bliżej teatru dramatycznego. I trzeba przyznać, że opera w takim wydaniu może się podobać.



Lukrecja (Janja Vuletić)
Lukrecja (Janja Vuletić) Łukasz Unterschuetz
Węgierski reżyser Peter Telihay zaproponował ciekawą interpretację opery Benjamina Brittena i libretta Ronalda Duncana (na podstawie sztuki "Le viol de Lucrece" André Obeya). Scenografia (autorstwa Roberta Mencla) jest nietypowa jak na operę - na scenie trzy niewielkie kwadratowe podwyższenia, na których w strugach "deszczu, w czarnych skórzanych kurtkach i foliowych płaszczach przeciwdeszczowych stoją Tarkwiniusz (Bartłomiej Misiuda), Collatinius (Adam Palka) i Junius (Wiard Withold). Niemal pustą przestrzeń sceny, ograniczonej po dwóch stronach wielkimi replikami "Gwałtu na Lukrecji" Rembrandta, zamyka plansza zapełniona kwadratami. Jedynym ruchomym elementem scenografii jest wielka ława na szynach - umowna posiadłość Lukrecji, zajmująca całą długość sceny.

Na to, że "Gwałt na Lukrecji" nie jest typową operą i otwarcie zakpiono w nim z konwencji operowej, wskazuje także rozpisanie partii chóru męskiego i żeńskiego tylko na jednego mężczyznę i jedną kobietę. Telihay wprowadza ich od strony widowni: Johannes Weiss i Chinka Yang Li wchodzą na scenę ubrani w stroje nie wyróżniający ich od publiczności. Są animatorami operowego świata, upozowanymi na zwyczajnych widzów, którzy zapragnęli przedstawić pewną historię.

Reżyser bawi się słowem. Kontrastuje treść libretta z rekwizytami, jakimi posługują się aktorzy i z przyjmowaną przez nich pozą. Za bukłak wina służy baniak na wodę, barwnym kwieciem, w które stroją się Bianca (Katarzyna Otczyk) i Lucia (Julia Iwaszkiewicz), służące Lukrecji, okazuje się kosztowna biżuteria, a Lukrecja sypia na siedząco. Konsekwentnie podważana jest konwencja operowa: cześć partii chóru odbywa się przy na wpół uniesionej lub opuszczonej kurtynie i nie ma mowy np. o zmianie scenografii po antrakcie.

Zaskakuje kolorystyka - czerń skórzanych ubrań mężczyzn skontrastowano z gryzącymi się z nią seledynowymi ozdobnikami. Collatinius i Junius mają seledynowe sznurówki, Tarkwiniusz nosi seledynowo-czarne glany, służące Lukrecji także mają czarno-seledynowe kostiumy. Suknia tytułowej bohaterki wyróżnia się bielą, którą rozdziera jednak seledynowy trójkąt. Po gwałcie tytułowa bohaterka zmienia suknię na seledynową. Seledyn symbolem zdrady? Dopiero podczas finałowej sceny seledyn zastępuje purpura - suknię o tym kolorze przyodziewa również Lukrecja.

Telihay podejmuje grę z widzami. Tytułowy gwałt na Lukrecji - kluczowa scena przedstawienia - jest zaprezentowany bardzo subtelnie. Janja Vuletić (Lukrecja) gra tę scenę przejmująco, delikatnie, zarazem manifestując niechęć do Tarkwiniusza. Tymczasem wódz Etrusków jest stanowczy, ale przy tym drażniąco grzeczny. Celowo akcję poprowadzono tak, że pozostawia wrażenie niedosytu, co w kontekście znaczenia sceny stanowi atak wymierzony w publiczność.

Podobne emocje wywołuje scena kulminacyjna - wyznanie Lukrecji wobec męża. Pełne napięcia spotkanie zhańbionej małżonki i jej męża przeradza się we wzajemne wyznanie miłosne z niespodziewanym finałem i bardzo sugestywną oprawą wizualną, silnie skontrastowaną z wcześniejszą prostotą i scenograficzną ascezą.

Klasą dla siebie jest grająca Lukrecję chorwacka mezzospranistka Janja Vuletić. Zarówno jej śpiew, jak i gra dramatyczna są niewątpliwą ozdobą widowiska. Mezzosopran Chorwatki oraz sopran grającej chór żeński Yang Li wybijają się na tle mniej efektownych partii męskich. Problem z przebiciem się przez orkiestrę kierowaną przez José Marię Florencio ma szczególnie Johannes Weiss (Chór męski).

"Gwałt na Lukrecji" w Państwowej Operze Bałtyckiej to dopiero druga realizacja tego utworu w Polsce. Ta opera wymaga odważnego pomysłu inscenizacyjnego, a z uwagi na grę konwencjami, również sporego dystansu do samej opery. Także dlatego, że dość prosta, choć niełatwa muzyka w drugiej części wtapia się w tło wydarzeń scenicznych. Gdańskim realizatorom udało się uniknąć dosłowności i zaprezentować ciekawy, eksperymentalny teatr operowy.

Najnowsza realizacja Opery Bałtyckiej nie każdemu przypadnie do gustu. Niezwykła dla tej formy scenografia i nietypowa w operze gra dramatyczna czynią z niej zjawisko pośrednie między teatrem dramatycznym a operą. Jest to zdecydowane otwarcie na nowy typ opery i, być może, na nowego widza. Realizatorom udało się uzyskać pewną bezkompromisowość - widowisko wymaga przestawienia się na inny styl operowy, niż dotąd prezentowany na gdańskiej scenie. Dzięki największej stacji telewizyjnej poświęconej muzyce klasycznej, MEZZO TV, premierę gdańskiej Opery obejrzą widzowie z ponad 40 krajów. Zobaczą spektakl niebanalny, choć miejscami przesadnie statyczny, ale z pewnością warty uwagi.

Sprostowanie

Na skutek choroby Ryszarda Minkiewicza, podczas całego premierowego weekendu opery "Gwałt na Lukrecji" w reż. Petera Telihaya partie jednoosobowego Chóru męskiego wykonywał Johannes Weiss, pierwotnie przewidziany do drugiej obsady. Za omyłkowe przypisanie Panu Minkiewiczowi roli Chóru męskiego podczas premiery serdecznie zainteresowanego przepraszam.

Opinie (15) 3 zablokowane

  • pomyłka (3)

    Dość poważna pomyłka autora artykułu polega na tym, iż to nie Pan Minkiewicz śpiewał podczas wszystkich trzech premier. Pan Minkiewicz, z tego co wiem, rozchorował się i wszystkie trzy premiery zaśpiewał Johannes Weiss. Uderzający brak profesjonalizmu autora. Najpierw należy sprawdzić takie informacje, zwłaszcza jeżeli ma się zamiar kogoś krytykować !!!

    • 0 0

    • :) (2)

      biedny akurat teraz sie rozchorowal:):)dobre.

      • 0 0

      • Opera dała ciała (1)

        To raczej Opera dała ciała nie informując mediów

        • 0 0

        • obsada

          aktualny skład obsady jest zawsze wywieszony przed wejsciem do foyer. To praktyka rozpowszechniona w wiekszosci teatrow operowych na swiecie. W Gdańsku nie sposob nie zauwazyc tej tablicy. Wiec jesli dziennikarz wchodzi, to powinien miec w zwyczaju spojrzec i spisac sobie do kajecika nazwiska.

          • 0 0

  • dalsza pomyłka... (1)

    Lukrecja po gwałcie odziała się w purpurowa suknię... byłam 18.10. Proponuję, aby w przyszłości Pan Łukasz Radziński pofatygował się na spektakl, który chce skrytykować. Spektakl niebanalny, robiący wrażenie na publiczności, scena gwałty-super!!!

    • 0 0

    • tu nie było pomyłki

      Tu akurat pomyłki nie było. Po gwałcie suknia jest rzeczywiście seledynowa, dopiero pozniej spiewaczka ubiera suknie czerwoną (purpura to wg mnie rodzaj fioletu).

      • 0 0

  • Suknia (1)

    Na zdjęciu też jest purpurowa suknia.

    Nie byłam na tym spektaklu, ale ta recenzja brzmi raczej jak parafraza materiałów prasowych, a nie relacja z oglądniętego przedstawienia.

    Słabo, słabo.

    • 0 0

    • "ogladnietego"

      moj Boze! to jest dopiero slabo...

      • 0 0

  • seledyn i inne kolory (1)

    żeby wiedzieć skąd zielony trójkąt na sukni Lukrecji i dowiedzieć się znaczenia kolorów i ich symbolice w tym spektaklu wystarczyło pozostać na spotkaniu z twórcami po premierze studenckiej (18.10) ...

    • 0 0

    • Na mnie opera zrobiła duże wrażenie. Ale nie mogłam zostać na spotkaniu, więc proszę napiszcie o symbolice kolorów - bardzo chciałabym wiedzieć, jaka była wizja twórców.

      • 0 0

  • kolorki

    Jak dobrze pamiętam suknie były trzy - biała z seledynowym, seledynowa i purpurowa. Więc w tym miejscu autor artykułu ma rację. A opera faktycznie fajna.

    • 0 0

  • Jak zwykle recenzja pożal się Boże (1)

    Do redaktorów serwisu!!! Czy naprawdę w całym Trojmieście nie możecie znaleźć kogoś kompetentnego do napisania dobrej recenzji? Dobrej tzn ttakiej w której:
    a) nie będzie błędów!!!
    b) poza opisem przedstawienia, będzie zawierać również ocenę...

    Wszystkie recenzje premier, które się tuaj pojawiają są przeraźliwie nudne - zawsze to samo, czyli opis tego, co działo się na scenie. Zazwyczaj ani słowa o muzyce, o poziomie śpiewu (w tej powyżej jedyne co można było na ten temat przeczytać, to to, że: "głos Chinki wybijał się"... naprawdę żenada. Przecież w operze 90% to muzyka, a w Waszych recenzjach, nigdy nie poświęca się jej więcej niż 2 zdań (i to też zazwyczaj o tym kto np. dyrygował, a nie o tym jaki był poziom - co mogło sie podobać, a co nie, jak grała orkiestra itp...).
    Jeśli nie wiecie co to jest recenzja, to należałoby przeczytać w słowniku, gdyż to powyżej to jest najwyżej opis miejsca i akcji...

    • 0 0

    • Zgadzam się z poprzedniczką.

      Witam,
      popieram w 100%
      Recenzje zamieszczane tutaj, w dziale kultura, pozostawiają sporo do życzenia. Nie to, żebym narzekał, ale jak już się kogoś zatrudnia, to niech to będzie ktoś naprawdę dobry, z kierunkowym wykształceniem, albo przynajmniej ktoś z gruntowną znajomością tematu i sporym doświadczeniem teatralnym. Wiem, że kilka takich osób w trójmieście jest. Pozostaje tylko kwestia, czy ktoś taki będzie chciał pracować dla portalu...

      • 0 0

  • Byłam pod wrażeniem po obejrzeniu tego spektaklu.Spektakl zdecydowanie odbiega od tradycyjnego repertuaru operowego ale został bardzo dobrze odebrany i tym samym daje szansę na coś nowego, nowy typ opery który możemy odbierać bez specjalnego stresu.
    Ciesze sie że mogłam obejrzeć ten spektakl w premierowy weekend w Naszej Operze Bałtyckiej ....nie czekając do wiosny.
    W pamięci pozostanie mi postać " Lukrecji" w którą wcieliła sie subtelna i delikatna Janja Vuletić. Rola ta daje duże możliwości artystyczne zarówno wokalne jak i aktorskie

    • 2 0

  • o poprawność proszę

    żadna replika Rembrandta tylko Rubensa, i nie Gwałtu na Lukrecji, tylko "Porwanie córek Leucypa" łatwo to sprawdzić nawet w necie, żeby nie robić takich błędów...

    • 2 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

07

lutego

Marek Dyjak Gdańsk, Stary Maneż

Rozrywka

Inspirujące trójmiejskie konta na Instagramie
Inspirujące konta na Instagramie
Nieudane randki. Komu się przydarzyły?
O randkach, które się nie udały

Kulinaria

Catering dietetyczny. Prosty sposób na zdrowe odżywianie
Dieta z pudełka: zdrowa, smaczna i kolorowa
Okiem dietetyka: 7 nawyków, które pomogą ci schudnąć
7 nawyków, które pomogą ci schudnąć

Sprawdź się

Który z teatralnych budynków w Trójmieście w "Blaszanym Bębenku" Güntera Grassa nazwany został "młynkiem do kawy"?

 

Najczęściej czytane