Wiadomości

Po premierze w Off de BICZ: Grass zdominowany

Tulla (Ida Bocian)
Tulla (Ida Bocian) mat. prasowe

Na pomysł, by zrobić monodram "Tulla", Ida Bocian wpadła w 1995 roku. Po kilku latach pracy spektakl wciąż wygląda na "work in progress", co jednak nie oznacza, że jest niedopracowany.



Najnowsza realizacja Sopockiej Sceny Off de BICZ - "Tulla" - jest pierwszą samodzielną produkcją Idy Bocian, obecnej w Sopocie od kwietnia tego roku, kiedy wystąpiła w spektaklu "Oj Oda, Oda" Teatru Stajnia Pegaza.

Na scenie widzimy dziewczynę ubraną w czarny garnitur i białą koszulę, które później zamieni na białą sukienkę. Zawadiackie spojrzenie, półuśmiech, dwa warkoczyki. Ida gra samą siebie, by po chwili przeistoczyć się w Tullę, bohaterkę "Psich lat" Güntera Grassa. Opowiada swoją i jej historię. Opowieść pełna jest wtrętów i dygresji, przez co już na poziomie słowa ciąg fabularny zostaje zaburzony. Trudno skupić się na poszczególnych, zbyt licznych wątkach, gdyż aktorka przez cały czas odwraca uwagę publiczności od tekstu, który wypowiada. Do widzów docierają strzępy zdań i wyrwane z kontekstu zwroty, przez co nie ma czasu na refleksję. Częste zmiany tempa spektaklu i rozmaite wolty słowne aktorki utrudniają odbiór niezwykle gęstej prozy niemieckiego noblisty.

Tulla (Ida Bocian)
Tulla (Ida Bocian) mat. prasowe
Na scenie króluje forma. Aktorka stara się ograć wszystkie rekwizyty, wyszukując dla nich nietypowe zastosowania. I udaje jej się to np. z krzesłem, gdy czyni z niego bęben. Precyzyjna w ruchu, zachowuje się prowokacyjnie, jak wtedy, gdy "na sucho" goli najpierw nogi, potem pachy, by na koniec oblizać wykorzystaną do tego brzytwę. Wielokrotnie zaskakuje nietypowymi pomysłami, płynnie przechodząc od Grassowskiej opowieści do własnego performance.

Choć występ jest gruntownie przemyślany, brakuje w nim czytelnego przekazu. Paralela między obecnym w powieści Grassa dojrzewaniem i kształtującą się kobiecością bohaterki (z pełną gamą odczuć i emocji, jakie prowokuje wkraczanie w dorosłość) a artystycznym dojrzewaniem Idy Bocian w "Tulli" nie jest oczywista. Niejasne pozostają motywy, dla których tak mocno wyeksponowano samo działanie. Ciekawa i przemyślana forma, czasem stanowi tylko ilustrację do wypowiadanych kwestii, a innym razem przeciwwagę dla tekstu. Aktorka i zarazem reżyserka spektaklu sama staje się jednak niewolnikiem narzuconej konwencji. Scena, gdy trzyma w dłoni kamień stanowi klamrę przedstawienia - sposoby, w jakie Ida Bocian próbuje sobie poradzić z tym ogranym w teatrze rekwizytem, w odróżnieniu od wielu innych jej pomysłów, są nieznośnie przewidywalne.

Ida Bocian zaprezentowała się jako charyzmatyczna solistka, która zdominowała tekst Grassa. Potrafiła prostym gestem przyciągnąć uwagę, zbudować napięcie i nastrój. Wie, co chce na scenie osiągnąć i jak to uczynić. W swoim pierwszym monodramie w Off de BICZ objawiła duży talent performerski. A "Tulla", choć sprawia wrażenie nieukończonej, jest wyraźnym sygnałem, że zespół Sopockiej Sceny zyskał uzdolnioną artystkę.

Opinie (1) 5 zablokowanych

  • teatr

    dlugo jeszcze bedzie jedynie namiastka sztuki szkodam kasy

    • 0 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Rozrywka

Kontrowersje wokół działalności miejskiego artysty
Kontrowersyjna działalność artysty z Gdyni
Śmiechem w marne czasy. Felietoniści wykpili miniony rok
Felietoniści wykpili miniony rok

Kulinaria

Karnawałowe wypieki. Nie tylko pączki
Karnawałowe wypieki. Nie tylko pączki
Kubki na kaucję. Ekorewolucja w gdańskiej kawiarni
Ekorewolucja w gdańskiej kawiarni

Sprawdź się

Gdzie przechowywany jest obecnie księgozbiór Johanna Uphagena?

 

Najczęściej czytane