Wiadomości

Piorunująca siła opresji. O spektaklu "Experyment" według Zimbardo

Spektakl "Experyment", którego premiera odbyła się w klubie Plenum przed blisko 100-osobową publicznością, przybliża eksperyment więzienny Philipa Zimbardo.
Spektakl "Experyment", którego premiera odbyła się w klubie Plenum przed blisko 100-osobową publicznością, przybliża eksperyment więzienny Philipa Zimbardo. fot. Łukasz Unterschuetz / trojmiasto.pl

Jak zachowuje się człowiek, gdy dostanie do odegrania określoną rolę - ofiary lub oprawcy? Czy znęcanie się nad osobami będącymi w gorszym położeniu wynika z ludzkiej natury i predyspozycji, czy zależy od pozycji społecznej, w jakiej się znajdujemy? Odpowiedzi na te pytania szukał w latach 70. Philip Zimbardo w słynnym "eksperymencie więziennym". Piotr Jankowski z grupą studentów prezentuje ten temat, nawiązując do najlepszych tradycji polskiego teatru offowego, w przejmującym przedstawieniu "Experyment", którego premiera odbyła się 27 października w klubie Plenum.



Na co iść do teatru w najbliższym czasie?


Dla polskiego teatru offowego bardzo ważnym miejscem jest Poznań. To tam od lat znajduje się największe zagłębie oryginalnych formacji: od Teatru Ósmego Dnia począwszy, przez Teatr Biuro Podróży, po Teatr Porywacze Ciał i Usta Usta Republika, bodaj najbardziej z nich oryginalny, bo umieszczający widzów w nieoczywistych sytuacjach - w taksówce, w ambasadzie, w kasynie. Najwięcej tego typu projektów miało miejsce w poprzedniej dekadzie.

Na szczęście także teraz, od czasu do czasu, zdarzają się prawdziwe perełki przypominające o sile teatru offowego, który nie musi być tanią imitacją teatrów repertuarowych. Taką perełką jest właśnie "Experyment" wyreżyserowany przez Piotra Jankowskiego, który śmiało zestawić można z najlepszymi tego typu produkcjami.

Młodzi ochotnicy, wyłonieni do projektu, zachowują się jak grupa przypadkowo spotykających się osób. Nie zabrakło również nawiązania do manifestacji po wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji.
Młodzi ochotnicy, wyłonieni do projektu, zachowują się jak grupa przypadkowo spotykających się osób. Nie zabrakło również nawiązania do manifestacji po wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji. fot. Łukasz Unterschuetz / trojmiasto.pl
"Experyment" inspirowany jest słynnym eksperymentem Philipa Zimbardo, który w 1971 roku przeprowadził swój "Stanfordzki eksperyment więzienny". Miał on zbadać psychologiczne efekty symulacji życia więziennego. Wyselekcjonowano do niego ostatecznie grupę 18 zdrowych psychicznie, niekaranych studentów, którzy zostali podzieleni na więźniów i strażników więziennych w zaaranżowanym w piwnicy Uniwersytetu Stanforda przez Zimbardo i jego współpracowników więzieniu. Przy współpracy z policją ochotników aresztowano i skuto w ich domach, zabrano na komisariat, postawiono im fikcyjne zarzuty i osadzono w fikcyjnym więzieniu, w którym mieli spędzić dwa tygodnie.

Spektakl oparty jest na powieści "Eksperyment" autorstwa Mario Giordano w adaptacji scenicznej Claude'a Girardiego, dlatego historia ta nie jest wiernym odwzorowaniem eksperymentu Zimbardo. Występuje w nim 15 aktorów, w tym 13 studentów i absolwentów Akademii Muzycznej im. St. Moniuszki w Gdańsku i Studium Wokalno-Aktorskiego im. D. Baduszkowej w Gdyni oraz sam Piotr Jankowski w roli dyrektora więzienia Klausa Toma i Marta Jankowska jako jego asystentka Juta Grimm. Co ciekawe, dokładnie w tym samym zespole realizacyjnym w grudniu ubiegłego roku zrealizowali oni czytanie performatywne tego tekstu w ramach cyklu PC Drama w klubie Żak. Spektakl jest jego naturalną kontynuacją.

To, co na początku wydaje się niewinną zabawą, szybko przestaje nią być.
To, co na początku wydaje się niewinną zabawą, szybko przestaje nią być. fot. Łukasz Unterschuetz / trojmiasto.pl
Przestawienie zaczyna wprowadzenie wideo na kilku ekranach monitorów umieszczonych w surowej, industrialnej, postoczniowej przestrzeni klubu Plenum - miejscu premiery spektaklu. To ogłoszenie o naborze do projektu, w którym za dniówkę 200 euro dziennie przez dwa tygodnie będzie można wejść w rolę strażnika lub osadzonego. Później w formie wideo (przygotowanego przez SOCOlab) obserwujemy liczne migawki z rozmów dyrektora więzienia i jego asystentki na obskurnym uczelnianym korytarzu, a także ujęcia z kamer "śledzących" eksperyment i rozwiązanie akcji.

Wszystkich uczestników projektu wita szef przedsięwzięcia dyrektor Tom, kierując do publiczności podziękowanie za tak duży odzew - wszyscy jesteśmy zainteresowanymi udziałem w eksperymencie rekrutami na spotkaniu inauguracyjnym projektu. W końcu Juta wyczyta wyłonioną 13-tkę uczestników, którą stanowią młodzi, wyluzowani ludzie. Podział na pięcioro strażników i ośmioro więźniów rozdzieli m.in. parę, która czule się obściskuje i całuje tuż przed eksperymentem.

Więzienne uniformy autorki kostiumów Katarzyny Zawistowskiej nawiązują do tych, jakie nosili uczestnicy eksperymentu Zimbardo.
Więzienne uniformy autorki kostiumów Katarzyny Zawistowskiej nawiązują do tych, jakie nosili uczestnicy eksperymentu Zimbardo. fot. Łukasz Unterschuetz / trojmiasto.pl
Podczas pierwszego dnia eksperymentu na naszych oczach powstaną "domki" - cztery kilkumetrowe klatki na kółkach z pryczami, w których "zamieszkają" więźniowie (bardzo praktyczna i pomysłowa scenografia Roberta Rumasa). Zasadą obowiązującą w więzieniu jest zakaz używania przemocy fizycznej względem osadzonych - karą za niesubordynacje mają być pompki i (w ostateczności) czarna skrzynka - ciasny, niewygodny karcer. Kostiumy przygotowane przez Katarzynę Zawistowską inspirowane są tymi, które nosili uczestnicy eksperymentu - więźniowie mają jednolite tuniki z numerami z przodu i z tyłu, które zastępują ich personalia. Pończocha na głowie jest ich czapką i ma za zadanie upokorzyć ich i zrównać wobec siebie.

Na początku więźniowie traktują swoją rolę jako przygodę i zabawę w inscenizowanie więziennego obozu przetrwania. Śmieją się ze swoich więziennych ciuchów, wyśmiewają powagę strażników, oburzają, gdy zostają poddani odwszeniu i gdy się ich popędza podczas przebierania w więzienne uniformy. Szybko jednak dobry humor się ulatnia, a działania strażników (również jednakowo ubranych, z pałkami policyjnymi - atrybutami władzy u boku) stają się coraz bardziej opresyjne. Eksperyment szybko zaczyna wymykać się spod kontroli, bo najbardziej agresywni strażnicy zaczynają dręczyć i znęcać się nad osadzonymi, węsząc spisek także w swoich szeregach. Każda forma ingerencji w relacje i podziały między uczestnikami projektu spotyka się z agresją i wzmożeniem terroru. W końcu musi to doprowadzić do tragedii.

Najciekawszą rolę buduje Jan Popis, ale gra aktorska wobec emocji wywołanych przez zespół aktorski i budzącego grozę przekazu ma drugorzędne znaczenie.
Najciekawszą rolę buduje Jan Popis, ale gra aktorska wobec emocji wywołanych przez zespół aktorski i budzącego grozę przekazu ma drugorzędne znaczenie. fot. Łukasz Unterschuetz / trojmiasto.pl
Piotr Jankowski bardzo dokładnie, krok po kroku, prezentuje eskalację przemocy, która błyskawicznie z niewinnej zabawy w więzienie zmienia się w miejsce bardzo niebezpieczne dla wszystkich. Władza i potrzeba złamania oporu więźniów prowadzi do całkowitego zamazania podziału na to, co fikcyjne, i to, co rzeczywiste. Mechanizmy współdziałania i solidarność konsolidują agresorów, którzy strzegą swojej uprzywilejowanej roli za cenę kolejnych przekroczeń. Rozmaite kary szybko przeradzają się w wymyślne tortury i stają się dla strażników rozrywką i sposobem na podtrzymanie autorytetu. Śledzenie tego z perspektywy widowni wcale nie oznacza komfortu, bo od aktorów nie oddziela nas żadna ściana czy bariera. Intencją twórców jest wyraźne wskazanie, że każdy z nas mógłby znaleźć się po jednej lub drugiej stronie.

Wiarygodność przekazu potęguje gra aktorów, którzy w większości w dużej przestrzeni Plenum mają problem z emisją głosu, mówią niewyraźnie, szczególnie na początku mają problem z odegraniem narzuconego z góry zachowania. Łatwo uwierzyć, że to przypadkowa grupa ludzi, którzy sami są zaskoczeni sytuacją, w której się znaleźli i która ich wyraźnie przerasta. Na pierwszym planie są tutaj emocje, a nie technika aktorska, co ułatwia widzom odebranie spektaklu jako sytuacji autentycznej. Szczerość "Experymentu", umiejętnie wzmagana przez niepokojącą, często budowaną na pojedynczych dźwiękach warstwę muzyczną Mikołaja Trzaski, jest jego największą zaletą.

"Experyment" w reżyserii Piotra Jankowskiego rozdzieli m.in. parę, która od początku spektaklu mocno manifestuje czułość i zaangażowanie.
"Experyment" w reżyserii Piotra Jankowskiego rozdzieli m.in. parę, która od początku spektaklu mocno manifestuje czułość i zaangażowanie. fot. Łukasz Unterschuetz / trojmiasto.pl
Przedstawienie ma dobrze poprowadzoną dramaturgię. Nie ma tu brawurowego aktorstwa (na tle pozostałych wyróżnia się jedynie najbardziej swobodny Jan Popis w roli jednego z najbardziej agresywnych strażników). Warto docenić wkład pozostałych - w "Experymencie" grają także: Wojciech Dolatowski, Dominik Fijałkowski, Magda Kasperowicz, Klara Kaszkowiak, Dominika Kozak, Mateusz Miernik, Anna Nowak, Julia Ostaszewska, Monika Pawłowska, Marek Puchowski, Mateusz Sikorski i Justyna Stankiewicz.

Jak zostać aktorem?



Temat wyłożony został w sposób niepozostawiający złudzeń - gra w społeczne zależności to igranie z ogniem. Przekonał się o tym Zimbardo zmuszony przerwać projekt, przekonują się też widzowie "Experymentu", bo wydobywa on na światło dzienne ciemną stronę ludzkiej natury - sadystyczne skłonności, które uruchomić może nawet sztucznie narzucona rola społeczna. Najbardziej wstrząsająca w tym doświadczeniu jest świadomość, że zamiana oprawców i ofiar miejscami wcale nie musi prowadzić do innych reakcji. Wprawdzie filmowe rozwiązanie intrygi pachnie serialowym kiczem i osłabia wydźwięk spektaklu, ale "Experyment" pozostaje bardzo dobrą teatralną propozycją, całkowicie inną od tego, co oferują nam trójmiejskie teatry.

Opinie (5)

  • Wiezienny eksperyment okazal sie oszustwem (1)

    Przyznal to sam jego autor.

    • 17 4

    • i tak jak wciąż mimo obalenia dawno temu i wykazaniu nienaukowości pewne środowiska kurczowo trzymają się Freuda i psychoanalizy, tak Zimbardo zrobił karierę na eksperymencie, którego nie da się replikować, a więc również już dawno powinien popaść w niepamięć

      • 5 1

  • Wszyscy noszą maseczki, nawet aktorzy

    Brawo, k....a

    • 8 2

  • Fajny stanik

    Super

    • 18 2

  • Studenci!

    Barwa dla Twórców, że nie dali się pandemii.
    Jak to dobrze, że studenci mogą grać przed zakończeniem swojej edukacji!!! Doświadczenie!!!
    Widziałam. Wielkie brawa i szacun.

    • 8 2

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

30

listopada

08

grudnia

45. Festiwal Polskich Filmó... Gdynia, Gdyńskie Centrum Filmowe

Rozrywka

Filmowe Trójmiasto: z wizytą u "Lokatorów"
Wspominamy: z wizytą u "Lokatorów"
Tinder w czasach pandemii. Czy się zmienił?
Tinder w czasach pandemii. Czy się zmienił?

Kulinaria

Kuchnia azjatycka w Trójmieście godna polecenia
Kuchnia azjatycka w Trójmieście
Jak pandemia wpłynęła na rodzinne obiady?
Jak pandemia wpłynęła na rodzinne obiady?

Sprawdź się

Jaka premiera otworzyła dyrekcję Adama Orzechowskiego w Teatrze Wybrzeże?