Piekło w rodzinie. "Bóg mordu" Teatru Miejskiego

Dwie pary małżeńskie w rodzicielskich zapasach sprowokowanych przez własne dzieci to punkt wyjścia "Boga mordu". Sztuka Yasminy Rezy jest przykładem rzadko spotykanej w teatrze inteligentnej, błyskotliwej komedii.
Dwie pary małżeńskie w rodzicielskich zapasach sprowokowanych przez własne dzieci to punkt wyjścia "Boga mordu". Sztuka Yasminy Rezy jest przykładem rzadko spotykanej w teatrze inteligentnej, błyskotliwej komedii. fot. Dominik Staniszewski / trojmiasto.pl

Głównym atutem pierwszej w tym roku premiery Teatru Miejskiego - "Boga mordu" - jest znakomity tekst Yasminy Rezy, z którym przeważnie zwycięsko mierzą się aktorzy Miejskiego. Komediodramat rozpisany na dwa małżeństwa jest zgrabnym, zabawnym przedstawieniem, pozbawionym ambicji ukazywania sztuki przez wielkie "S".



Pod powierzchowną sympatią małżeństwa Reille do państwa Houllié kryje się poczucie wyższości. Kobieca solidarność tym razem umożliwia jedynie krótkotrwałe sojusze. Na zdjęciu Elżbieta Mrozińska (z lewej) i Monika Babicka.
Pod powierzchowną sympatią małżeństwa Reille do państwa Houllié kryje się poczucie wyższości. Kobieca solidarność tym razem umożliwia jedynie krótkotrwałe sojusze. Na zdjęciu Elżbieta Mrozińska (z lewej) i Monika Babicka. fot. Dominik Staniszewski
Panowie (od prawej: Michel Houllié, czyli Bogdan Smagacki i  Alain Reille, czyli Szymon Sędrowski) bez względu na to, ile ich dzieli, przy odrobinie dobrego alkoholu zawsze są w stanie znaleźć wspólny język.
Panowie (od prawej: Michel Houllié, czyli Bogdan Smagacki i Alain Reille, czyli Szymon Sędrowski) bez względu na to, ile ich dzieli, przy odrobinie dobrego alkoholu zawsze są w stanie znaleźć wspólny język. fot. Dominik Staniszewski
Państwo Reille starają się być taktowni, po incydencie, w którym ich syn wybił koledze zęby. Język dyplomacji z pewnością nie należy jednak do tych, który opanowali do perfekcji.
Państwo Reille starają się być taktowni, po incydencie, w którym ich syn wybił koledze zęby. Język dyplomacji z pewnością nie należy jednak do tych, który opanowali do perfekcji. fot. Dominik Staniszewski
Niefortunny wypadek, przemyślana zemsta po odrzuceniu z grupy, czy zwyczajna bezmyślność popchnęła Frédérica do rozbicia twarzy i wybicia przednich zębów swojego kolegi, Daniela? Tego z "Boga mordu" Yasminy Rezy się nie dowiemy, bowiem zaaranżowane przez rodziców obu jedenastolatków spotkanie po tym incydencie szybko przerodzi się w gęste od żalu i pretensji małżeńskie piekiełko. I to dwóch małżeństw jednocześnie.

Do Véronique i Michela Houllié przychodzą państwo Annette i Alain Reille, chcąc spisać stosowne oświadczenie na użytek towarzystwa ubezpieczeniowego. Niełatwo jednak uzgodnić stanowiska, gdy od kłótni tylko jeden krok.

Napisana w 2006 roku sztuka Rezy w bardzo krótkim czasie zrobiła zasłużoną karierę - pokazano ją w Londynie, na Broadwayu i co roku przybywa kilkadziesiąt nowych premier tego tytułu w wielu krajach Europy (gdyński spektakl jest ósmą polską realizacją tytułu w ciągu niespełna dwóch lat od polskiej prapremiery). Swoją popularność dramat zawdzięcza także Romanowi Polańskiemu, który jeszcze podczas aresztu domowego w szwajcarskim Gaastad pracował z autorką tekstu nad scenariuszem swojego ostatniego filmu "Rzeź", z udziałem m.in. Jodie Foster i Kate Winslet, zrealizowanego właśnie na podstawie tej sztuki.

Reżyser gdyńskiego spektaklu, Tomasz Man, postawił na inscenizacyjny minimalizm i wierne odwzorowanie realiów sztuki. Na scenie foyer Teatru Miejskiego ustawionych zostaje zaledwie kilka obitych skórą żółtych ław, wazon z tulipanami, kilka książek (scenografia Anetty Piekarskiej-Man). Wraz z rozwojem akcji na scenie pojawią się kilka innych rekwizytów, m.in. suszarka.

Tomasz Man koncentruje się na rozczytaniu intencji i motywacji bohaterów - dlatego małżeństwo Reille, rodzice krnąbrnego Frédérica, od pierwszych chwil są cyniczni, a wizytę u państwa Houllié traktują ze złośliwą, pełną wyższości rezerwą. Z kolei Véra i Michel Houllié dbają o właściwy w ich mniemaniu wydźwięk zdarzenia - w którym jedno z dzieci jest katem, drugie niewinną ofiarą, co podkreślają na każdym kroku, doprowadzając temperaturę wzajemnych kontaktów do stanu wrzenia.

Po dość niemrawym, konwencjonalnym początku spektakl zaczyna nabierać tempa, gdy rozmowa z tematu nieszczęśliwego zajścia między dziećmi przenosi się na sferę prywatną, począwszy od historii chomika wypuszczonego na wolność. Z małych dziwactw i codziennych natręctw, zawierających wiele refleksji na temat współczesnego świata, Reza zbudowała sztukę stanowiącą świetny sprawdzian aktorskiego warsztatu.

Przekonujący, jako ojciec-pracoholik zaniedbujący żonę, a wyczulony na każdą wibrację swojego telefonu komórkowego jest Szymon Sędrowski, sceniczny Alain Reille. Najlepsza rola w "Bogu mordu" to jednak Michel Houllié Bogdana Smagackiego - początkowo oschły, konkretny, wręcz "zasznurowany", ale z czasem coraz bardziej choleryczny, szyderczy i sfrustrowany sprzedawca, razem z żoną Véronique (Elżbieta Mrozińska) potrafi stworzyć prawdziwe piekło na ziemi. Nic dziwnego - histeryczna natura rozdygotanej emocjonalnie artystki-idealistki wyprowadziłaby z równowagi każdego.

Od tej trójki niespodziewanie odstaje "czwarta do brydża" - Monika Babicka jako Annette Reille fałszywą słodyczą idiotki stara się pokryć zażenowanie sytuacją, w jaką wdał się syn jej bohaterki, ale Annette do końca przedstawienia pozostaje w cieniu wymienionej trójki jako jednowymiarowa, przerysowana, sztuczna błyskotka w rękach męża.

Gdyński "Bóg mordu" świetnie wpisuje się profil gdyńskiej sceny, jaki chce w tym teatrze wprowadzić dyrektor Krzysztof Babicki - prezentowania dobrej rozrywki na określonym poziomie, bez rynsztokowego rechotu ani tanich, farsowych zagrań pod publiczkę. To propozycja w sam raz na miły wieczór z komedią z wyższej półki.

Opinie (21)

  • Opinia. (3)

    Uff!!! Mamy wreszcie spektakl na jaki czekaliśmy od dawna. Wielki szacunek dla Pana Tomasza Mana za kolejny reżyserski sukces w Teatrze Miejskim w Gdyni. Gratulacje dla Pana Dyrektora Krzysztofa Babickiego za wybór sztuki i wybór reżysera oraz Pana Dyrektora Zielińskiego jako gospodarza Teatru. Moja opinia jest zbieżna z opinią Pana redaktora Rudzińskiego z małymi wyjątkami. Nie zgadzam się z oceną Pana odnośnie warsztatu aktorskiego Pani Moniki Babickiej. W moim przekonaniu ta rola, jak i pozostałe zostały obsadzone idealnie. Uważam, że Pani Monika zagrała świetnie , na równi z pozostałymi aktorami. Oczywiście Pan Smagacki - rewelacja. Ale pozostali aktorzy, Pani Mrozińska / od zawsze jestem wielkim fanem jej talentu i osobowości scenicznej/, Pan Sędrowski odtworzyli postacie spektaklu w sposób znamienity.

    • 18 13

    • kto to opinia (2)

      tak się zastanawiam który z pracowników TM to napisał... Ludzie to jest PAW dziesięciolecia!

      • 9 1

      • Prawda - aż mdli od nadmiaru słodyczy. Takie wazeliniarstwo odnosi przeciwny skutek, zwłaszcza jeśli nie jest podszyte inteligencją pochlebcy.

        • 5 1

      • zgadzam się PAW ten teatr już nigdy nie będzie miał się dobrze. Chyba, że zmieni się Dyrektor Naczelny i Księgowa, którzy położyli ten Teatr na łopatki. Taplają się we własnym sosie i przez to cierpią i pracownicy i widzowie. Ale na układy nie ma rady. Chyba, że wreszcie znajdzie się jakiś uzdrowiciel. Czekajmy.

        • 0 0

  • Cztery osoby gadają i gadaja i to ma być rozrywka??
    Ja wolę jak śpiewa Doda

    • 5 36

  • idę dziś... jestem bardzo ciekawy

    • 1 1

  • PAW

    • 2 2

  • super!

    Na pewno będzie to świetna sztuka, widziałam film Polańskiego był przezabawny, a fabuła idealnie nadeje się do teatru:)

    • 3 1

  • Rozbawiony.

    Spektakl obejrzeliśmy dziś z kolegą i wyszliśmy zadowoleni - gra całej czwórki aktorów składa się w zgrabną całość, a akcja nie jest zbyt długo zdominowana przez żadną postać. Rzecz jest relatywnie krótka - około 70 minut bez przerwy, ale to i lepiej, bo sala ciepła i duszna. Ogólnie rzecz biorąc - kawał niekoniecznie wymagającej intelektualnie ale i niegłupiej rozrywki. Polecam wszystkim. Teraz pora na film...

    • 9 3

  • zgrabne zabawne przedstawienie (2)

    pozbawione namiętności, pociągnięte grubą kreską farsy, z koszmarną scenografią, w małym niewygodnym foyer teatru, bez pomysłu reżysera, za to z fragmentami muzyczki, kora i ta niczego nie wnosi. A Szymon Sędrowski tak się swoim głosem upaja, że nawet nie widzi, że w zasadzie nie tworzy żadnej postaci.
    Brawo panie Rudziński za lansowanie gniota. Brawo

    • 7 6

    • opinia

      W świecie jest także miejsce dla malkontentów, ale są na szczęście w zdecydowanej mniejszości droga "kaczko". Radzę inaczej spojrzeć na rzeczywistość, no chyba, że piszesz w czyimś interesie. Ale to jeszcze gorzej. Pozdrawiam.

      • 0 3

    • ... chybaa pomyliłeś drzwi...

      ... "lansernia" jest gdzie indziej...

      • 0 2

  • no i niestety nie powaliło- kilka fragmentów dobrych w suchym morzu

    • 3 3

  • Napewno odwiedzę ten spektakl !! (1)

    Wybieram się 22 ze względu na przystępną cenę dzięki KSIAZCE RABATOWEJ ,troszkę kultury w tym świecie nigdy nie za wiele .

    • 4 0

    • weź mnie

      na tą książeczkę :)

      • 1 2

  • świetny

    brawo! brawo! brawo!

    • 3 3

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Do DNA
Do DNA
wystawa
lut 13-31.12
g. 10:00 - 16:00
Gdańsk, Narodowe Muzeum Morskie
Design Oskara Zięty w zabytkowych wnętrzach Dworu Artusa i Domu Uphagena
Design Oskara Zięty w zabytkowych...
wystawa
maj 12-28.11
Gdańsk, Muzeum Gdańska
Chopin & Friends - Koncerty Fortepianowe
Chopin & Friends - Koncerty Fortepianowe
muzyka poważna
maj 13-30.12
g. 19:30
Gdańsk, Kościół Św. Katarzyny

Rozrywka

Kulinaria

Sprawdź się

Sprawdź się

Pierwszy pokaz filmu "Popiół i diament" odbył się w klubie Żak. A gdzie i w którym roku odbył się drugi?

 

Najczęściej czytane