Wiadomości

stat

Pastor Paweł Bartosik: Picie wina to nie grzech

Pastor Paweł Bartosik, miłośnik jednej kobiety, wytrawnego wina i założyciel zespołu rockowego, podczas wykładu zatytułowanego "Wino, kobieta i śpiew" opowie, jak w zrównoważony sposób korzystać z uciech doczesnego świata. Wykład jest adresowany do wszystkich, niezależnie od wyznania czy przekonań. Na zdj. pastor Paweł Bartosik z rodziną.
Pastor Paweł Bartosik, miłośnik jednej kobiety, wytrawnego wina i założyciel zespołu rockowego, podczas wykładu zatytułowanego "Wino, kobieta i śpiew" opowie, jak w zrównoważony sposób korzystać z uciech doczesnego świata. Wykład jest adresowany do wszystkich, niezależnie od wyznania czy przekonań. Na zdj. pastor Paweł Bartosik z rodziną. fot. archiwum własne Pawła Bartosika

- Prawdziwa radość może polegać na tym, że wyjdę wieczorem po pracy na taras, przytulę żonę, wypijemy wino i powiem: "dziękuję ci Boże za świat, który stworzyłeś"- mówi pastor Paweł Bartosik, który w najbliższą sobotę, 10 października o godz. 11 w gdańskim Domu Harcerza poprowadzi wykład "Wino, kobieta i śpiew".



Ewa Palińska: "Wino, kobieta i śpiew" - gdyby nie to, że wykład poprowadzi pastor i że organizatorem jest Ewangeliczny Kościół Reformowany pomyślałabym, że szykuje się niezła impreza.

Paweł Bartosik: Coś w tym jest. Dlaczego takie hasło? Może dlatego, że będziemy rozmawiali na temat Bożych darów, a więc na temat tego, co ma nas ubogacać i nieść radość. Jeżeli człowiek ma uregulowane sprawy z Panem Bogiem, to takie dary, jak wino, kobieta i śpiew są przejawem prawdziwej radości, odpoczynku, relaksu, a nie, jak to często bywa, frustracji, konfliktów czy uzależnień. Kontekst wiary odbudowuje to, co niewiara niszczy.

Pod informacją o wydarzeniu, jaką zamieścił pan na swoim facebookowym profilu pojawił się komentarz : "wino się pije, muzyki się słucha, a kobietę się..."

A kobietę się kocha.

Uważa pan, że taka dyskusja w ogóle jest potrzebna? Wydawało mi się, że co jak co, ale z imprezowaniem to ludzie problemu nie mają.

Problem w tym, że nie umiemy tego zrównoważyć. Jedni - zwykle są to osoby niewierzące - uważają, że nie ma potrzeby pytać Pana Boga o zdanie w temacie zabawy, alkoholu, małżeństwa, seksu, ponieważ uważają, że świat jest domem bez gospodarza. Wierzący natomiast popadają w drugą skrajność twierdząc, że życie z Bogiem polega na negacji materii i ciała, na negacji tego świata. Tymczasem powinniśmy prowadzić życie zrównoważone, ponieważ człowiek jest jednością duszy i ciała. Chrystus udawał się na górę na modlitwę do Ojca, ale po zakończeniu z niej schodził i szedł na imprezę, na której dostarczył wino, kiedy go zabrakło. Nie zarządził: rozejść się! Zarządził: przynieście sześć stągwi, o których Ewangelista Jan stwierdza, że mieściły w sobie dwa lub trzy wiadra. Zamienił wodę w wino, a nie odwrotnie. Niektórzy wierzący woleliby odwrotny kierunek (śmiech).

A on nie dość, że dał wino, to jeszcze lepsze, niż mieli wcześniej. O właśnie - dostarczył wino, kiedy się skończyło, więc impreza musiała być naprawdę niezła.

Impreza musiała być - jak mawia młodzież - gruba (śmiech). Zresztą nie jest to jedyna "impreza", o której wspomina Biblia. Jezus odwiedzał przecież grzeszników w ich domach. Po prostu był z ludźmi, a faryzeusze nazywali go żarłokiem i pijakiem. Nie znaczy to, że nim był. Raczej nie pasował do ich definicji prawdziwej duchowości: jadł i pił więcej niż limity faryzejskich standardów. Nie ma wątpliwości, że Chrystus pił alkohol. Jednocześnie Biblia nie pozostawia wątpliwości: jako jedyny człowiek na Ziemi nigdy nie zgrzeszył. Chrystus pojawiał się w życiu ludzkim w codziennych kontekstach. Był z ludźmi, kiedy pracowali, orali pole, zbierali cło, podczas wesela... Nie był jakimś uduchowionym guru wynoszącym ducha, samotność i umartwianie ponad ciało, wspólnotę ludzi i radość.

A seks? Nie jest trochę tak, że wszystko, co związane z cielesnością i seksem, jest dla chrześcijan tematem wstydliwym i kojarzy się z grzechem?

Niektórzy ojcowie i doktorzy Kościoła nie mieli zrównoważonego biblijnie podejścia do seksu. Na przykład święty Augustyn, którego nawiasem mówiąc cenię jako wybitnego teologa, uważał, że współżycie w małżeństwie jest co najwyżej dopuszczalne pod warunkiem, że jego intencją jest prokreacja. Seksualne współżycie w małżeństwie jego zdaniem jest dopuszczalne jako mniejsze zło, by zapobiec cudzołóstwu. Takie myślenie to wpływ platonizmu i gnostycyzmu, ale i rozwiązłej przeszłości Augustyna przed nawróceniem. Niestety to myślenie przedostało się do Kościoła i różnych tradycji w chrześcijaństwie i na długo w nim pozostało. Reformacja, której głównymi twarzami byli Luter i Kalwin przyniosła powrót do biblijnego nauczania i praktyki również w dziedzinie seksualności. Afirmowała małżeństwo, małżeńską seksualność, chrześcijańskie życie rodzinne jako drogę zbliżającą, a nie odsuwającą nas do Boga.

 - Mam jedną kobietę - moją kochaną żonę. Lubię dobre wino. I od czasu do czasu muzykuję z zespołem rockowym Krótka Piłka. Udało nam się nawet amatorsko nagrać debiutancką płytę. Parę numerów można posłuchać na Youtube - mówi pastor Paweł Bartosik.
- Mam jedną kobietę - moją kochaną żonę. Lubię dobre wino. I od czasu do czasu muzykuję z zespołem rockowym Krótka Piłka. Udało nam się nawet amatorsko nagrać debiutancką płytę. Parę numerów można posłuchać na Youtube - mówi pastor Paweł Bartosik. fot. archiwum własne Pawła Bartosika
Wyjaśnił już pan, że bycie szczęśliwym to nie grzech. Picie wina też grzechem nie jest.

Biblijne księgi Przysłów, Koheleta, Psalmy mówią, że wino jest dobrym Bożym darem, by rozweselało serce człowieka. Grzechem jest jego nadużywanie. Wino jest od Boga. Pijaństwo jest od diabła.

Reasumując - powinniśmy rozwijać sferę duchową, ale nie zaniedbywać potrzeb cielesnych?

Tak, ale jeszcze raz podkreślę, że nie chodzi wyłącznie o zaspokajanie potrzeb cielesnych. Chodzi o zachowanie równowagi. Prawdziwa radość może polegać na tym, że wyjdę wieczorem po pracy na taras, przytulę żonę, wypijemy dobre wytrawne wino i powiem "dziękuję ci Boże za świat, który stworzyłeś". Myślę, że w tym wszystkim ważny jest kontekst społeczny, wspólnota. Nie powinniśmy pić samotnie, w ciszy, szukając substytutów więzi przed monitorem komputera. Wino, kobieta i śpiew to synonim sytości, jaką daje nam bycie w zdrowej wspólnocie ludzi - w rodzinie, wśród przyjaciół, braci i sióstr w Kościele.

Będzie pan więc mówił z pozycji praktyka, a nie jedynie teoretyka?

Na to wygląda. (śmiech) Mam jedną kobietę - moją kochaną żonę. Lubię dobre wino. I od czasu do czasu muzykuję z zespołem rockowym Krótka Piłka. Udało nam się nawet amatorsko nagrać debiutancką płytę. Parę numerów można znaleźć na Youtube.

Do kogo jest adresowane to spotkanie?

Tak naprawdę do wszystkich, bo i wierzący mają z tym problem, i niewierzący również. Niektórzy wierzący mają obawy, by przyznać, że wino jest dobrym darem, seks jest dobrym darem, muzyka jest dobrym darem. Myślę, że jednym z wyzwań Kościoła jest pozbycie się tej wiktoriańskiej pruderyjności, która sprawia, że ludzie zamiast nauk przedmałżeńskich wolą praktyki pozamałżeńskie. Niewierzący natomiast mają problem w drugą stronę - zero zahamowań, zero ograniczeń, używajmy do woli, bo nie ma sędziego, który mnie widzi i nie ma dobrego Ojca w niebie, któremu okażę wdzięczność mówiąc "dziękuję ci, Boże, za ręce, którymi pozwalasz mi dotykać; za usta, którymi pozwalasz mi smakować; za uszy, którymi pozwalasz mi słuchać". Mam nadzieję, że z tego wykładu każdy - bez względu na światopogląd - coś inspirującego wyniesie dla siebie.

Butelkę wina?

Może nie tym razem, ale bezpłatnie dobrą kawę na pewno będzie można wypić. A jeśli ktoś chce się z nami napić dobrego wina, to ma ku temu okazję w każdą niedzielę. Co tydzień mamy nabożeństwa, na których mamy Komunię: chleb i wino dla wszystkich, którzy zaufali Chrystusowi jako Panu i Zbawicielowi. Myślę, że każdy chrześcijanin powinien przynajmniej raz w tygodniu pić wino. Mówię oczywiście o kościele. Ale to, co robimy w kościele w pierwszy dzień tygodnia powinno ustanawiać wzorce tego, co robimy w pozostałe dni: wyznawanie grzechów, przebaczanie, wspólne jedzenie i picie, wspólna modlitwa, wspólny śpiew... To wszystko staramy się wprowadzać w naszym codziennym życiu rodzinnym, nie tylko w kościele.

Zakładam, że skoro tytuł wykładu jest nieco kontrowersyjny, to i trudnych i kontrowersyjnych pytań się pan nie obawia?

Wręcz przeciwnie! Bardzo mi zależy na tym, aby wywiązała się dyskusja. Zamierzam nie tylko mówić, ale i słuchać. Jeśli ktoś będzie miał inny punkt widzenia i będzie chciał się nim z nami podzielić - chętnie posłucham.

Pastor Paweł Bartosik od czasu do czasu muzykuje z zespołem rockowym Krótka Piłka.

Opinie (56)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

22

kwietnia

Cesky Film - Przegląd Czesk... Gdańsk, Kino Kameralne Cafe

25

kwietnia

Gdańsk Lotos Siesta Festiva... Gdańsk, Filharmonia Bałtycka

01

maja

Rozrywka

Skończyła 50 lat i ruszyła w podróż dookoła świata. Wywiad z Katrzyną Kozłowską
Skończyła 50 lat i ruszyła w podróż

Kulinaria

Nowy wygląd plażowych barów w Gdańsku
Nowy wygląd plażowych barów w Gdańsku
Jesteś mieszkańcem? Zjesz taniej w niektórych restauracjach
Zjesz taniej w niektórych restauracjach

Planuj z nami tydzień

Sprawdź się

Etruski lew wykonany z bursztynu jest jednym z cenniejszych eksponatów muzeum...?