Wiadomości

stat

"Pan Trener" to spektakl o Don Kichocie polskiej piłki

Wojciech Tremiszewski jako tytułowy Pan Trener ma ręce pełne roboty. Ajax Mściszewice walczy o utrzymanie w piątej lidze. Czy trener podoła zadaniu przekonać się można już 17 listopada w Teatrze Miniatura.
Wojciech Tremiszewski jako tytułowy Pan Trener ma ręce pełne roboty. Ajax Mściszewice walczy o utrzymanie w piątej lidze. Czy trener podoła zadaniu przekonać się można już 17 listopada w Teatrze Miniatura. mat. prasowe

- To nie tak, że Rafał się oszukuje, ale uparcie prze do przodu wierząc, że będzie lepiej. Jego sposób myślenia o świecie mógłby być sposobem myślenia Mourinho czy Beckenbauera. Śmiało można by go nazwać Don Kichotem polskiej piłki - mówią twórcy i realizator spektaklu "Pan Trener", czyli autor sztuki - Szymon Jachimek, reżyser Jakub Ehrlich i aktor Wojciech Tremiszewski. Premiera "Pana Trenera" odbędzie się 17 listopada w Teatrze Miniatura. Kolejny spektakl 18 listopada.



Łukasz Rudziński: Skąd pomysł, by zagłębić się w realia piłki nożnej w piątej lidze?
Wierzę, że ten spektakl może pokazać trochę inną, piękniejszą twarz piłki nożnej. Tam nie ma nażelowanych kolesi, może z wyjątkiem Zibiego, byłego drugoligowca. To nie są goście, którzy występują w reklamach i grą w piłkę zarabiają nieprawdopodobne pieniądze.


Jakub Ehrlich: Mnie od zawsze fascynowały rubieże wielkiej piłki. Przy którymś naszym spotkaniu z Szymonem okazało się, że ma on bardzo podobne zamiłowania. Od razu pojawił się pomysł na monodram, choć początkowo w innej konstrukcji. Spytałem Szymona, czy byłby tematem zainteresowany. Zgodził się, z zastrzeżeniem, że potrzebne będą środki, by usiąść i popracować. Jednak ziarenko zostało zasiane. Przy okazji premiery spektaklu "Bez przesady" zaczęliśmy o tym ponownie rozmawiać. Wtedy pojawiła się postać trenera Rafała Wąsika, no i gdy myśleliśmy nad tym, któż by nim mógł być, objawił nam się jak grom z jasnego nieba Wojtek.

Zobacz także: Feministyczny manifest, czyli mężczyźni w odwrocie. Recenzja spektaklu "Bez przesady"

Szymon Jachimek: W ciągu kilku ostatnich lat wiele osób przychodziło do mnie z pomysłem "ej, a może zróbmy sztukę o tym i o tym...". Czasem są to takie pomysły, które wypadałoby zapomnieć, zanim powstały. A tu z kolei uznałem, że to jest samograj. Biorąc pod uwagę moje doświadczenia kibicowania Bałtykowi Gdynia czy drużyny moich braci, jak Nordcoop Gdańsk, Orkan Gdynia, Celtic Reda, Wicher Kobyłka - wiedziałem, że to coś w klimacie, który jest mi znany i który bardzo cenię. Potem Kuba jednak się wycofał, wydawało się, że temat padł, ale kiedy Kuba zobaczył Wojtka, to wróciliśmy do tematu. No i poszło. Nie pamiętam, czy coś jeszcze pisałem tak krótko, bo zajęło mi to trzy, cztery dni.

Wojciech Tremiszewski: Na tym etapie zostałem dołączony do tego projektu. Też jestem kibicem, po prostu lubię piłkę nożną, więc bliskie są mi emocje sportowe. Całkowicie ujęła mnie wizja kogoś, kto jest w niskiej kategorii sportowej o sercu, które dorasta do tych wysokich. To człowiek, który ma wielkie marzenia i pasje, tylko akurat mieszka w Mściszewicach.

Zobacz, kiedy grany jest spektakl "Pan Trener"


I nie chce się pogodzić z twierdzeniem, że miłość do piłki nie jest odwzajemniona.

WT: To nie tak, że Rafał się oszukuje, ale uparcie prze do przodu wierząc, że będzie lepiej. Jego sposób myślenia o świecie mógłby być sposobem myślenia Mourinho czy Beckenbauera. Jego kłopoty są bardzo prozaiczne. Musi dzielić czas na pracę i trenerkę. Ma mocno leciwych piłkarzy, którzy też mają inne zajęcia...

JE: Śmiało można by go nazwać Don Kichotem polskiej piłki. Walczy zaciekle i pomimo porażek nie poddaje się.

Zobacz także: Szymona Krótka Mowa - zabawne felietony Szymona Jachimka

- Zawsze fascynowały mnie rubieże wielkiej piłki. Przy którymś naszym spotkaniu z Szymonem okazało się, że ma on bardzo podobne zamiłowania. Od razu pojawił się pomysł na monodram - mówi reżyser Jakub Ehrlich, na co dzień aktor Miejskiego Teatru Miniatura.
- Zawsze fascynowały mnie rubieże wielkiej piłki. Przy którymś naszym spotkaniu z Szymonem okazało się, że ma on bardzo podobne zamiłowania. Od razu pojawił się pomysł na monodram - mówi reżyser Jakub Ehrlich, na co dzień aktor Miejskiego Teatru Miniatura. fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl
Jak pracowaliście nad spektaklem?

JE: Bardzo klasycznie. Zaczęły się próby z Wojtkiem i zaczęliśmy się mierzyć z materią. Co ważne, Wojtek gra nie tylko Rafała Wąsika, w tekście występuje wiele postaci epizodycznych, które Wojtek musi ograć i pokazać. Oprócz piłkarzy będzie też cała otoczka i infrastruktura - sponsorzy, prezes, kibice, rodzina i przyjaciele.
Kilkakrotnie słyszałem opinie, że wielkie stadiony i wielka piłka niekoniecznie niosą za sobą wielkie emocje. Człowiek czuje się jednym z wielu tysięcy ludzi. Właśnie na małych boiskach pojawiają się prawdziwe emocje.


WT: Na początku chcieliśmy przygotować premierę przed mistrzostwami świata w piłce nożnej w Rosji, by powieźć się trochę na tym rumaku. Ostatecznie zdecydowaliśmy się przenieść premierę na termin późniejszy licząc, że entuzjazm kibiców nie osłabnie.

Praca u podstaw także w piłce bywa pomijana i marginalizowana. Ekscytujemy się rywalizacją Barcelony z Realem Madryt i występami wirtuozów futbolu, nie zwracając uwagi na niższe szczeble rozgrywkowe.

JE: Ludzie z zespołu Ajax Mściszewice i ich kibice zdają sobie sprawę, że z tego nie będzie mistrzostwa Polski, ale będzie radość od czasu do czasu i szereg innych towarzyszących temu emocji. Istotne jest to, że tekst nie skupia się tylko na aspekcie sportowym, który jest oczywiście najważniejszy i prowadzi całą akcję. Widzimy Rafała w wielu odsłonach i osobistych, często trudnych sytuacjach, gdy staje przed rodziną i musi zadeklarować, czy wybiera sport, czy rodzinę. Pojawiają się więc duże dylematy osobiste. Jest wiele momentów, w których każdy może znaleźć jakiś kawałek własnej historii.

SJ: Wierzę, że ten spektakl może pokazać trochę inną, piękniejszą twarz piłki nożnej. Tam nie ma nażelowanych kolesi, może z wyjątkiem Zibiego, byłego drugoligowca. To nie są goście, którzy występują w reklamach i grą w piłkę zarabiają nieprawdopodobne pieniądze. Rafał Wąsik wkłada w to serce, kilku piłkarzy zostawia serducho na boisku i mają nadzieję, że kiedyś zagrają w lepszym klubie. Kilkakrotnie słyszałem opinie, że wielkie stadiony i wielka piłka niekoniecznie niosą za sobą wielkie emocje. Człowiek czuje się jednym z wielu tysięcy ludzi. Właśnie na małych boiskach pojawiają się prawdziwe emocje - na przykład takie, czy uda się obronić piątą ligę, bo w tej sytuacji poznajemy Rafała Wąsika. Dla niego to sprawa życia i śmierci. Sam pamiętam mecz Bałtyku z rezerwami Lechii Gdańsk, który Bałtyk wygrał 3:2 w dziesiątkę. To był mecz o nic, a piłkarze po ostatnim gwizdku tańczyli z radości, jakby zdobyli jakieś mistrzostwo. To wyjątkowe momenty.

Zobacz także: Jachimek o zaletach chodzenia na mecze i kibicach


- Gracze z piątej ligi uprawiają przecież ten sam zawód co Leo Messi i Robert Lewandowski, jednak ich rzeczywistość i życie mocno się różnią od życia wymienionych panów. Podobnie jest w innych zawodach. Na każdą osobę, która odniosła światowy sukces, przypada ileś milionów ludzi, którzy są gdzieś zdecydowanie niżej w hierarchii - mówi autor sztuki, Szymon Jachimek.
- Gracze z piątej ligi uprawiają przecież ten sam zawód co Leo Messi i Robert Lewandowski, jednak ich rzeczywistość i życie mocno się różnią od życia wymienionych panów. Podobnie jest w innych zawodach. Na każdą osobę, która odniosła światowy sukces, przypada ileś milionów ludzi, którzy są gdzieś zdecydowanie niżej w hierarchii - mówi autor sztuki, Szymon Jachimek. fot. Agnieszka Potocka / trojmiasto.pl
Tworzycie spektakl uniwersalny?

WT: W szkole średniej trzykrotnie poszedłem do kina na "Braveheart" i marzyłem o tym, by kiedyś przeżyć taką historię. Zagrzewanie szkockiej armii do walki albo okrzyki "freedom" podczas tortur... teraz podobne rzeczy odnajduję w spektaklu "Pan Trener".

SJ: Uniwersalizm tej historii kryje się także gdzie indziej. Gracze z piątej ligi uprawiają przecież ten sam zawód co Leo Messi i Robert Lewandowski, jednak ich rzeczywistość i życie mocno się różnią od życia wymienionych panów. I podobnie jest w innych zawodach. Na każdą osobę, która odniosła światowy sukces, przypada ileś milionów ludzi, którzy są gdzieś zdecydowanie niżej w hierarchii. Pytanie - jak sobie z tym radzimy i jak radzi z tym sobie Rafał Wąsik? Piłka nożna jest naszą scenografią, ale mówimy o problemach dotyczących nas wszystkich. W czasach, gdy jesteśmy bombardowani informacjami o ludziach sukcesu (przecież cały Facebook jest wypełniony ludźmi sukcesu, którzy chętnie dzielą się nim na różnych polach) pojawia się pytanie "jak radzić sobie, gdy przegramy bardzo ważny mecz?". Co myślimy o sobie, jak budujemy poczucie wartości?

Gracze z piątej ligi uprawiają przecież ten sam zawód co Leo Messi i Robert Lewandowski, jednak ich rzeczywistość i życie mocno się różnią od życia wymienionych panów.
Wojtku, odnajdujesz się w roli Rafała Wąsika?

WT: Na trenera się nie nadaję, bo zawsze bardziej interesowała mnie gra niż analizy i taktyka. Mój bohater jest w pewien sposób romantykiem z wielką pasją, co mi też jest bliskie. Mamy dużo cech wspólnych. Pewien problem stanowią dla mnie fakty i przyśpiewki, bo Szymek skrupulatnie poumieszczał odwołania fanowskie i kibicowskie, Kuba je zrozumiał i ich pilnuje, a mnie się zdarza je czasem przekręcać. Przez to, że spektakl ma dużą dynamikę, a ja lubię improwizować, to czasem "zatuptuję" ważne rzeczy. Szymek mówi potem: "słuchaj, nie ma sensu, żebyś mówił Powiatowy Puchar Polski zamiast Wojewódzki Puchar Polski". Z takimi niuansami cały czas walczę. A pracy mam sporo. Bywają sceny, w których jestem całą szatnią piłkarską lub trójką kibiców naraz.

Muzyka spektaklu może widzów zaskoczyć?

SJ: To będzie jeden track autorstwa Marcina Kulwasa, który widzowie usłyszą pod koniec spektaklu. Będą to dźwięki, których ja - kiedy chłopaki dopuścili mnie w końcu do prób i mieli już ukształtowany spektakl - kompletnie się nie spodziewałem. To przepięknie nie pasuje i zarazem pasuje do tej historii. Wypisz wymaluj - epickość na miarę Mściszewic.

JE: Zapraszamy do wysłuchania i zobaczenia "Pana Trenera", bo to historia o ciekawym człowieku z wielkimi marzeniami.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (9)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

15

grudnia

Actus Humanus Gdańsk,

15

grudnia

Menażki - Studenckie Spotka... Gdańsk, Wydział Nauk Społecznych UG

28

grudnia

Filmowe podsumowanie roku 2018 Gdańsk, Kino Watra

Rozrywka

Alternatywny jarmark gwiazdkowy z rękodziełem i piwem
Alternatywny jarmark gwiazdkowy

Kulinaria

Szef kuchni z gwiazdkami Michelin otworzy lokal w Gdańsku
Szef z gwiazdkami Michelin w Gdańsku
Alternatywny jarmark gwiazdkowy z rękodziełem i piwem
Alternatywny jarmark gwiazdkowy

Planuj z nami tydzień

Planuj tydzień: dużo dobrych koncertów
Planuj tydzień: dużo dobrych koncertów