Wiadomości

stat

Orkiestrowy savoir-vivre, czyli co robią muzycy na scenie

Nic, co dzieje się na scenie podczas koncertu, nie jest przypadkowe. Choć orkiestrowy savoir-vivre ma formę nieoficjalną, muzycy orkiestrowi na całym świecie kierują się podobnymi zasadami i normami zachowań.
Nic, co dzieje się na scenie podczas koncertu, nie jest przypadkowe. Choć orkiestrowy savoir-vivre ma formę nieoficjalną, muzycy orkiestrowi na całym świecie kierują się podobnymi zasadami i normami zachowań. fot. Anna Szczodrowska/Trojmiasto.pl

Przychodząc na koncert do filharmonii zajmujemy swoje miejsca i cierpliwie oczekujemy na rozpoczęcie koncertu. Najczęściej nie zastanawiamy się nad tym, co dzieje się na scenie przed koncertem czy bezpośrednio po jego zakończeniu. A jednak warto przyjrzeć się bliżej "etykiecie orkiestrowej", ponieważ muzyków, podobnie jak publiczność, obowiązuje savoir-vivre.



Po zakończonym występie dyrygent podaje rękę koncertmistrzowi, dziękując tym samym za udaną współpracę. Kiedy tego nie zrobi, może to być uznane za manifestację niezadowolenia z występu.
Po zakończonym występie dyrygent podaje rękę koncertmistrzowi, dziękując tym samym za udaną współpracę. Kiedy tego nie zrobi, może to być uznane za manifestację niezadowolenia z występu. fot. Maciej Warowny/Trojmiasto.pl
- Koncertmistrz skrzypiec jest pierwszą osobą w hierarchii po dyrygencie. Jeżeli program nie wymaga dyrygenta, koncert od pulpitu prowadzi koncertmistrz - mówi Szymon Morus.
- Koncertmistrz skrzypiec jest pierwszą osobą w hierarchii po dyrygencie. Jeżeli program nie wymaga dyrygenta, koncert od pulpitu prowadzi koncertmistrz - mówi Szymon Morus. fot. Dominik Staniszewski/Trojmiasto.pl

Trójmiejscy muzycy orkiestrowi na scenie zachowują się:

wzorcowo, przyglądanie się im podczas gry to czysta przyjemność 45%
dobrze, aczkolwiek zdarza im się zaliczyć wpadki 25%
strasznie, czasem wolę odwrócić wzrok i skoncentrować się wyłącznie na słuchaniu muzyki 8%
nigdy nie widziałem, jak grają 22%
zakończona Łącznie głosów: 106
Orkiestrowy savoir-vivre ma postać nieformalną - w ogólnym zarysie normy zachowań scenicznych są podobne, detale natomiast każda orkiestra dostosowuje według własnych potrzeb czy upodobań. Przyjrzyjmy się zatem, jakimi zasadami podczas koncertów kierują się trójmiejscy muzycy.

Orkiestrę na scenę wprowadza koncertmistrz, który, jak nazwa wskazuje, jest mistrzem ceremonii i pierwszą osobą po dyrygencie. O kolejności, w jakiej wejdą pozostali instrumentaliści, decydują względy praktyczne. Ważne, żeby wszystko przebiegło sprawnie, nikt się nie przeciskał i nie deptał nikomu po stopach.

Kiedy wszyscy muzycy zasiądą za swoimi pulpitami, koncertmistrz wstaje i rozpoczyna się strojenie instrumentów. Najczęstszą praktyką jest, że koncertmistrz odbiera dźwięk od oboju (ewentualnie fortepianu, jeżeli takowy znajduje się w obsadzie) i podaje go orkiestrze.

- W dzisiejszych czasach korzystamy z tunera, ale dawniej tak komfortowo nie było - mówi oboista Jarosław Wyrzykowski. - Przypomina mi się pewna anegdota. Przychodzi młody oboista do orkiestry. Po pierwszej przerwie przychodzi do niego koncertmistrz skrzypiec i mówi: "Panie kolego, pięknie pan gra, ale jak będzie pan takie wysokie a podawał, to nikt pana nie będzie lubił w orkiestrze. Proszę to zmienić i podawać niżej". Po chwili podchodzi do oboisty koncertmistrz wiolonczel i mówi: "Pięknie grasz, młody człowieku, ale dlaczego podajesz takie niskie to a? Psujesz nam całą robotę, tak być nie może". W dzisiejszych czasach takich problemów nie mamy. Zwala się winę na tuner i jest spokój - śmieje się.

Zdarzają się tacy słuchacze, których nie tylko dziwi, ale wręcz irytuje strojenie instrumentów na scenie. Czy muzycy nie mogą tego zrobić w kuluarach? - pytają. Z grubsza owszem, w sali koncertowej panują jednak inne warunki, jak np. temperatura i wilgotność powietrza, co wpływa na strój instrumentów. Dobre orkiestry starają się jednak strojenie przeprowadzić bardzo sprawnie (wyjątek stanowią orkiestry grające na dawnych instrumentach, które często muszą się stroić nawet w przerwach między utworami).

Kiedy instrumenty są nastrojone, na scenę wkracza dyrygent, a orkiestra, w dowód szacunku dla niego, wstaje z miejsc. Istnieją rozbieżne teorie na temat tego, czy przed rozpoczęciem koncertu dyrygent powinien przywitać się z koncertmistrzem. Jedna mówi, że nie ma takiej potrzeby, jeżeli dyrygent na co dzień pracuje z orkiestrą. Inna, że jest to wręcz wskazane.

- Z muzykami na scenie witam się za każdym razem. W  moim mniemaniu to gest przyjaźni i pojednania, niewerbalny przekaz "do dzieła, dajmy z siebie wszystko". A i publiczność potrzebuje takich gestów - mówi dyrygent Szymon Morus.

Po zakończonym koncercie dyrygent również powinien podać rękę koncertmistrzowi, tym razem gratulując udanego występu. Niepodanie ręki może zostać uznane za faux pas oraz manifestowanie niezadowolenia z występu.

- Ja bym nie demonizował - uważa Morus. - Może to równie dobrze wynikać z zamieszania panującego po zakończonym koncercie: ktoś podbiegnie wręczyć kwiaty, ktoś inny podejdzie po autograf, jak się zdarzyło podczas niedawnego koncertu I, Culture Orchestra. W tym całym zamieszaniu scenicznym dyrygent może po prostu zapomnieć, że nie podał ręki koncertmistrzowi. Niezależnie od zaistniałej na scenie sytuacji, żegnam się z każdym muzykiem z osobna i dziękuję za udany występ już po zejściu ze sceny, w kuluarach.

Zasad, jakimi podczas koncertu kierują się muzycy jest mnóstwo, wszystkie jednak sprowadzają się do tego, żeby możliwie jak najbardziej usatysfakcjonować publiczność.

- Dyrygent kreuje wszystko w rzeczywistym czasie trwania utworu. Jako, że wszyscy jesteśmy ludźmi, a nie aniołami, zdarza się nam popełniać błędy, aczkolwiek na próbach staramy się na tyle dopracować utwór, aby na koncercie jedynie to wszystko kształtować - mówi Jarosław Wyrzykowski. - Kiedy zaczyna się koncert, siadamy i jesteśmy skupieni. Nie wypada, żeby któremuś z wykonawców zadzwonił telefon w kieszeni (choć takie sytuacje miały miejsce). Musimy również dbać o stronę wizualną. Ludzie są w większości wzrokowcami - wśród publiczności znajdują się tacy, którzy przychodzą głównie pooglądać, a bodźce słuchowe stanowią dla nich drugi plan, dlatego staramy się nie gapić po ścianach czy sufitach, żeby orkiestra wyglądała przyzwoicie. Wiadomo, czasem ktoś tak zagra, że aż trudno się powstrzymać od śmiechu, aczkolwiek staramy się panować nad sobą i pewnych emocji nie uzewnętrzniać - kończy.

Opinie (39)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

20

sierpnia

Kino Letnie Kino Polska Gdynia, Plac Grunwaldzki

22

sierpnia

Solidarity of Arts 2019 / O... Gdańsk, Europejskie Centrum Solidarności

28

sierpnia

14. Festiwal Goldbergowski Gdańsk, Dwór Artusa, Długi Targ 43/44 / Ratusz Głównego Miasta,...

Rozrywka

Tłumy na pokazach lotniczych Aerobaltic Gdynia
Aerobaltic Gdynia: tłumy na pokazach
Oceanarium Nautilus Gdańsk. Całoroczna plaża i rekiny
Nautilus Gdańsk. Całoroczna plaża i rekiny

Kulinaria

Znika Stacja Deluxe, będzie Radiostacja
Znika Stacja Deluxe, będzie Radiostacja

Planuj z nami tydzień

Pokazy lotnicze, Mozartiana i koncerty w stoczni. Planuj tydzień
Pokazy lotnicze, Mozartiana i koncerty

Sprawdź się

Co w nazwie Teatru Dada von Bzdülöw oznacza człon "dada"?