Wiadomości

stat

Oko-Uchem. Kulturalne grillowanie

felieton w trojmiasto.pl

Pod koniec czerwca na Targu Węglowym obejrzymy nagranie "Carmen" The Metropolitan Opera. "Doświadczenia poprzednich lat pokazują, że takie wydarzenie wychodząc w miasto, staje się jego częścią. Częścią organizmu pełnego niespodzianek, nieprzewidywalnych dźwięków, zaskakujących puent, przypadkowych momentów" - pisze w swoim felietonie Jerzy Snakowski.
Pod koniec czerwca na Targu Węglowym obejrzymy nagranie "Carmen" The Metropolitan Opera. "Doświadczenia poprzednich lat pokazują, że takie wydarzenie wychodząc w miasto, staje się jego częścią. Częścią organizmu pełnego niespodzianek, nieprzewidywalnych dźwięków, zaskakujących puent, przypadkowych momentów" - pisze w swoim felietonie Jerzy Snakowski. fot. Łukasz Unterschuetz / trojmiasto.pl

Ledwie się ociepliło, a już zapachniało świeżą zielenią i grillami. Tym samym zdradziliśmy, że wraz z wiosną zmienia się nasze podejście nie tylko do spraw żywieniowych, ale i życia. Że można na luzie, z dystansem, inaczej niż zwykle. I pod gołym niebem - pisze w felietonie z cyklu "Oko-Uchem" Jerzy Snakowski.



Czy uczestniczysz w plenerowych, darmowych pokazach filmów lub spektakli?

tak, bardzo lubię atmosferę takich wydarzeń 26%
od czasu do czasu 39%
nie, wolę fotel w kinie lub teatrze albo zacisze własnego domu 35%
zakończona Łącznie głosów: 129
A niebawem z porosłych pleśnią, duszących kurzem, pachnących stęchlizną sal na ulice i place pełne świeżego powietrza wyjdą sztuki wszelakie. W mieście zaroi się od plenerowych festiwali, koncertów, pokazów, przedstawień i innych "open air'ów" - imprez, które mają coś z grillowania. Sezonowe, nieformalne, ludyczne.

Proszę tylko mnie nie posądzać, że nawołuję do spalenia na grillach zacnych przybytków kultury i oskarżam je, iż są więzieniem sztuki. Wręcz przeciwnie! Jeśli ją serio kontemplować, to tylko i wyłącznie tam. Nie po to przez stulecia doskonalono architekturę gmachów teatrów, kin, filharmonii. Nie po to pokolenia architektów i inżynierów myślały, jak pomóc nam maksymalnie skupić uwagę. Nie po to Wagner kazał zgasić na widowni światło, bym teraz zachęcał do rewolty i powrotu do czasów, gdy widz bardziej był zainteresowany tym, co na widowni (kto? z kim? jak ubrany?), niż działaniami na scenie czy estradzie, a wizyta w teatrze była okazją do uprawiania życia towarzyskiego, a nie oddawania się refleksji. Jednak latem może obowiązywać taryfa ulgowa.

Biada zatem temu, kto po ulicznych wydarzeniach spodziewa się sztuki podanej sterylnie. To raczej forma zabawy, próba zachęty przypadkowych przechodniów, nietypowa promocja niż prezentacja sedna. Taką imprezą będzie zapewne 29 czerwca filmowy pokaz "Carmen" na Targu Węglowym, impreza, która, mam nadzieję, stała się już tradycją. Doświadczenia poprzednich lat pokazują, że takie wydarzenie wychodząc w miasto, staje się jego częścią. Częścią organizmu pełnego niespodzianek, nieprzewidywalnych dźwięków, zaskakujących puent, przypadkowych momentów. I by czerpać z niego satysfakcję, należy potraktować je z rezerwą. Uznać za normalne, że zastukocze przejeżdżająca na Siedlce "12", że sygnał karetki zagłuszy wysokie "c" tenora, że gdańskie noce to nie to samo, co noce we Włoszech i czasem można zmarznąć, że amator piwa w większej ilości głośno wyrazi swój sprzeciw wobec opery, Tuska i drużyny przeciwnej. Ale powinniśmy być na to przygotowani - miesiąc wcześniej (24 maja), impreza o nazwie "Symfonia Gdańska - dźwięki miasta" uzmysłowi nam, jak bogata w brzmienia jest "muzyka ulic". Tym razem wzbogaci się ona o operowe brzmienia.

Uliczne imprezy, pomimo że są bezpłatne, potrafią generować zyski u tych, którzy dostrzegą w nich potencjał.
W Salzburgu operowe projekcje uliczne odbywają się w sierpniu noc w noc. Każdy gratis może oglądać transmisje premier, które odbywają się w teatrze oddalonym o kilkaset metrów bądź też nagrania przedstawień z lat ubiegłych. Przykatedralny plac, który staje się kinem pod gołym niebem, wypełniony jest krzesłami, a liczni okoliczni restauratorzy tylko zacierają ręce. Wystawiają dodatkowe stoliki, przygotowują okolicznościowe menu (carpaccio a la Don Giovanni), budują atmosferę setkami lampionów, rezygnują z nadawania własnej muzyki i... zarabiają krocie. Ale i tam muzykę Mozarta czy Verdiego często wzbogacają dodatkowe efekty: odpalany motor, uliczny krzykacz, zamykane z hukiem rolety sklepowe.

Na czym więc polega urok tych wydarzeń? Dla mnie na nieformalnej atmosferze, otrzymaniu pretekstu do wyjścia z domu, nieprzewidywalności wydarzeń, otuleniu się kocem, gapieniem się w rozgwieżdżone niebo, popijaniu herbaty z termosu, usłyszeniu jak całe miasto rozbrzmiewające operą (raj i spełnienie marzeń operomaniaka!). Kontemplować będę jesienią. Teraz czas się zabawić i rozpalić kulturalne grille.

Opinie (24)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

26

października

Gdynia meets Broadway - Edy... Gdynia, Sala Koncertowa Portu Gdynia

27

października

Artur Andrus i Dorota Miśki... Gdańsk, Filharmonia Bałtycka

28

października

PC Drama - Łaknąć Gdańsk, Klub ŻAK

Rozrywka

Nietypowa konstrukcja na bulwarze w Gdyni udaje torpedownię
Makieta na bulwarze udaje torpedownię
Hevelka: festiwal piw rzemieślniczych w nowej odsłonie
Hevelka w Gdańsku w nowej odsłonie

Kulinaria

Jesień w trójmiejskich restauracjach
Jesień w trójmiejskich restauracjach
Rodzice małych dzieci w kociej kawiarni. Nie wszyscy szanują regulamin
Rodzice robią problemy w kociej kawiarni

Planuj z nami tydzień

Hevelka, Michał Szpak i pokazy ognia. Planuj tydzień
Planuj tydzień: najciekawsze wydarzenia

Sprawdź się

Jaki autorski teatr tworzy znany trójmiejski performer Krzysztof "Leon" Dziemaszkiewicz?