• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport

O podróży w głąb siebie. Recenzja "Podróży do Buenos Aires"

Na scenę Teatru BOTO wchodzi rozkapryszona gwiazdeczka, która swoje niezadowolenie manifestuje ostentacyjnie czytając tekst z kartek.
Na scenę Teatru BOTO wchodzi rozkapryszona gwiazdeczka, która swoje niezadowolenie manifestuje ostentacyjnie czytając tekst z kartek. fot. Maciej Czarmiak / trojmiasto.pl

Nie sztuką jest przyciągnąć uwagę, sztuką jest ją utrzymać, szczególnie w monodramie. Sylwia Góra-Weber przez półtorej godziny trzyma uwagę i widzów - początkowo na duży dystans, który z każdą chwilą skraca. "Podróż do Buenos Aires" Teatru BOTO jest lamentem matki i samotnej, nieszczęśliwej kobiety, którego warto wysłuchać.



Na scenę wchodzi ona - poirytowana gwiazda w efektownej czerwonej sukni i w długich wiszących kolczykach. Wszystko jej przeszkadza: zapowiadająca jej występ dziewczyna, oświetlenie i gabaryty sceny, na której przyszło jej wystąpić i chyba sam fakt, że ma coś grać przed publicznością. Nie wypowiada tekstu - ostentacyjnie czyta go z kartek, wyrzucając go z siebie ze złością, wręcz krzycząc, jakby chciała przegonić widzów. Jest złośliwa, odpychająca i intrygująca. Tak rozpoczyna się "Podróż do Buenos Aires", odważny monodram Sylwii Góry-Weber w reżyserii Adama Nalepy.

Co grają w Teatrze BOTO


Dopiero po chwili, gdy oswoimy się z ekspresją aktorki, zaczynamy słyszeć to, o czym ona mówi. Pozornie jest to chaotyczna, pozbawiona logiki paplanina o najbliższych. Waleria, bo tak ma na imię stojąca przed nami postać, pomstuje na warunki, w jakich żyje. Postanawia wyjechać do synów, którzy mieszkają w Kanadzie - cudownym, dalekim kraju. Obaj wielokrotnie zapraszali ją do siebie, czas najwyższy skorzystać z zaproszenia. Szkoda tylko, że żaden nie przysłał matce choćby paczki. Ale nie, to przecież niemożliwe. Ma przecież troskliwe, kochające dzieci. Na pewno przysyłali, tylko ktoś je jej zabiera.

Sylwia Góra-Weber mierzy się z tekstem Amanity Muskarii "Podróż do Buenos Aires", stopniowo niuansując bohaterkę, zyskującą z czasem rosnącą sympatię widzów.
Sylwia Góra-Weber mierzy się z tekstem Amanity Muskarii "Podróż do Buenos Aires", stopniowo niuansując bohaterkę, zyskującą z czasem rosnącą sympatię widzów. fot. Maciej Czarmiak / trojmiasto.pl
Stopniowo, wraz ze zmianą formy na bardziej refleksyjną, Waleria roztacza kolejne wizje szczęśliwej przyszłości tak różnej od tego, co ma obecnie - zamieszka w Argentynie z córeczką Haneczką albo u siostry Marysi. Albo rzuci wszystko i wyjedzie do Buenos Aires. Tam z radością przyjmą ją z otwartymi ramionami i nie będzie biedować nieszczęśliwa tu, gdzie jest. A gdzie jest?

Sylwia Góra-Weber tekst Amanity Muskarii, czyli literackiego duetu sióstr Moniki i Gabrieli Muskały, podaje bardzo konsekwentnie, stopniowo odsłaniając przed widzem procesy starczej demencji, dezintegracji osobowości i najbardziej w tym wszystkim przejmującej samotności matki, "opuszczonej" przez dzieci, które dawno już wyfrunęły z gniazda. Autorki sztuki inspirowały się językiem własnej babci. Odnajdziemy w nim tragizm, komizm, absurd czy patos. Podkreśla to duża liczba powtórzeń, ponownych objaśnień tych samych kwestii, kurczowe trzymanie się tego, co było wcześniej i postępujące oderwanie od rzeczywistości.

Waleria marzy o wyjeździe. Chce wreszcie pożyć, skorzystać z zaproszeń swoich dzieci i jeszcze chociaż przez chwilę poczuć się osobą komuś potrzebną.
Waleria marzy o wyjeździe. Chce wreszcie pożyć, skorzystać z zaproszeń swoich dzieci i jeszcze chociaż przez chwilę poczuć się osobą komuś potrzebną. fot. Maciej Czarmiak / trojmiasto.pl
Waleria jest bezdomna. Sama zapewnia, że żałuje, że się wymeldowała z mieszkania syneczka Józia, ale jej bezdomność jest raczej stanem ducha niż sytuacją materialną. Marzenie o poprawie swojego losu to bardziej podróż w głąb siebie i próba wyłuskania wspomnień związanych z przeszłością. Coraz mocniej przygniata ją rzeczywistość, a ta widzowi ostatecznie nie pozostawia już złudzeń co do tego, gdzie bohaterka monodramu faktycznie się znajduje.

Monodramy w Trójmieście


Porusza świetna scena z nutellą, konfidencjonalnie wyjętą ze skrytki, bawi modlitwa pełna nie tylko światłych intencji, a na koniec wzrusza rozpaczliwa próba wymienienia przez Walerię wszystkich swoich dzieci. I rozmowy z przyjaciółmi, których znajduje w rzeczywistych, przypadkowych ludziach i własnej wyobraźni. Reżyser przy pomocy ledwie kilku rekwizytów dał aktorce przestrzeń, by opowiedziała wzruszającą opowieść o odchodzeniu, opuszczeniu i starczej samotności. Aktorka w półtoragodzinnym, dynamicznym monodramie sumiennie wywiązuje się z tego zadania.

Opinie (17) 4 zablokowane

  • Jej głos jest bardzo męczący (1)

    Słuchanie go bez przerwy przez półtorej godziny to ogromne wyzwanie

    • 14 15

    • No coś Ty? Jej głos jest właśnie fantastyczny!

      • 9 3

  • Ta pani jest w wieku przejściowym? (1)

    czy przeżywa jakąś traumę?

    • 4 13

    • chyba i tak, i tak

      • 0 0

  • a chociaż (1)

    raz sie rozebrała ?

    • 3 14

    • Nie ten Adam reżyserował.

      • 11 0

  • (1)

    Szkoda, że osoby zabierające głos w komentarzach nie odnoszą się do sztuki, tylko chcą zaprezentować siebie. A nie o takie uwagi chodzi, zwłaszcza gdy spektakl ma ważne przesłanie.

    • 29 1

    • Niby racja

      Według twórców każdy spektakl ma ważne przesłanie. Szkoda tylko, że nie każdy da się oglądać.

      • 2 1

  • ale o co chodzi . sztuka (1)

    aaa poo za tym wszystko okkkk...

    • 3 9

    • masakra.

      • 1 3

  • Pan rezyser na luzaku siada sobie na oparciu lawki z buciorami na siedzisku. Gratulacje. (2)

    • 10 8

    • Taki reżyser. Taka sztuka. Taka kultura.

      Awangarda, postęp, nowoczesność...
      A może efekt idei równości? Zrównanie wszystkiego na poziomie rynsztoka?

      • 5 6

    • Bo to "artysta"...

      ...dziś każdy może być "artystą" ale artystą już nie.

      • 4 4

  • Opinia została zablokowana przez moderatora

  • Strasznie zaniedbane pięty! (1)

    • 6 13

    • Strasznie zaniedbane maniery!

      • 2 0

  • Pozdrowienia

    Ja również wszystkich serdecznie pozdrawiam!
    Miłego słonecznego dnia życzę:)

    • 15 1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Do DNA
wystawa
lut'21 13-31.12
g. 10:00 - 16:00
Gdańsk, Narodowe Muzeum Morskie
15 zł
ulgowy 10 zł
Pobożni i cnotliwi. Dawni gdańszczanie w zwierciadle sztuki
wystawa
maj'21 15-31.12
g. 11:00 - 18:00
Gdańsk, Muzeum Narodowe
Zajęcia musicalowe
warsztaty
Gdynia, Virtuo
280 zł
ulgowy 180 zł

Sprawdź się

Sprawdź się

Który z ważnych polityków epoki PRL wstrzymał w latach 50. odbudowę Teatru Wybrzeże w Gdańsku?