Wiadomości

stat

Nostalgiczny spacer po zapomnianym cmentarzu we Wrzeszczu

Spacer po zapomnianym cmentarzu w niedzielne deszczowe południe? Czemu nie! Do takiej właśnie aktywności zaprosili mieszkańców Gdańska Julita Wójcik, artystka i performerka oraz Instytut Kultury Miejskiej. Kilkadziesiąt osób, mimo kapryśnej pogody, wzięło udział w oprowadzaniu po Szubienicznej Górze zobacz na mapie Gdańska we Wrzeszczu i przy okazji poznało mało znaną historię dawnego cmentarza krematoryjnego.



Cykl "Miejsca" Instytutu Kultury Miejskiej powrócił po raz trzeci. Tym razem zagościł i, to na stałe, na terenie Szubienicznej Góry we Wrzeszczu, okrytej dość mroczną sławą, o której wie niewielu. A szkoda, bo historia gdańskiej szubienicy przypaść może do gustu zwłaszcza fanom opowieści z dreszczykiem.

Wydarzenie zapowiadaliśmy w naszym Kalendarzu imprez, cyklu Planuj tydzień - czytaj zawsze w czwartek o godz. 10 oraz specjalnej zapowiedzi

- Gdańska szubienica była wyjątkowo duża - jednorazowo mogła pomieścić dziesięciu wisielców. Budową przypominała studnię. Składała się z wysokiej podbudówki oraz konstrukcji z belek, na której wieszano skazańców - opowiadał Klaudiusz Grabowski, animator kultury związany z Muzeum Gdańska. - Dodatkową karą był brak pochówku - ciała wisiały, aż nie spadły, a to przyczyniło się do tego, że okolica stała się miejskim wysypiskiem: to właśnie tutaj opróżniano gdańskie kloaki. Grzebano też tu samobójców czy bezpańskie psy. Wszystko to trwało mniej więcej do XVIII wielu. Jeszcze w wieku XIX stały tu fragmenty szubienicy. W późniejszym czasie teren przeszedł znaczącą zmianę: z miejsca kaźni stał się cmentarzem krematoryjnym.
Opowieść o gdańskiej szubienicy podczas spotkania uzupełniał również dr hab. inż. arch. Jakub Szczepański:

- Można śmiało powiedzieć, że to była okazała i ładna budowla. Stała na czterech murowanych słupach i była przykryta ozdobnym hełmem, podobnym do tych, które zdobią wieże kościołów. Była widoczna z daleka, m.in. z dzisiejszej alei Zwycięstwa. W XVIII wieku została zniszczona, potem wybudowano skromniejszą, jedynie na trzech słupach.

Choć szubienica była zaprojektowana z myślą o dziesięciu skazańcach, nie dochodziło tu do masowych egzekucji. W najbardziej "pracowitych" czasach wieszano na niej średnio mniej niż jedną osobę rocznie. Dziś nie ma już po niej śladu i tak naprawdę instalacje Julity Wójcik w żaden sposób z szubienicą nie korespondują. Odnoszą się natomiast do zachowanych w Parku Nostalgicznym kamieni nagrobnych, które kiedyś znajdowały się na terenie wspomnianego dawnego urnowego cmentarza krematoryjnego.

Zobacz także: Widok na Gdańsk z Szubienicznej Góry

Ekonomiczne epitafia Julity Wójcik to nic innego jak dziesięć tablic, które wykonali lokalni kamieniarze - dość nietypowych pomników, bo jak wspomniała artystka, rzemieślnicy musieli "nagiąć" zasady i wykuć litery - nieużywaną już czcionką, przez co są niemal... nieczytelne.

- Chciałam stworzyć państwu możliwość odkrywania nie tylko moich prac, ale także pozostawionych tu płyt nagrobnych. Ich liternictwo jest trudne do odczytania: płyty są zniszczone, brudne, z mało czytelną czcionką szwabacha [rodzaj pisma gotyckiego - przyp. red.]. Kiedy przyszłam tu pierwszy raz, próbowałam odczytać nazwiska zmarłych, co było bardzo trudne, ale też na tyle wciągające, że postanowiłam swoje prace dopasować do zastanych tu nagrobków - mówiła Julita Wójcik.
Kamienne płyty zaprojektowane przez artystkę rozrzucone są po terenie cmentarza i stanowią alternatywną ścieżkę zwiedzania. Faktycznie, trzeba się mocno wysilić, aby odczytać napisy, szczególnie w pochmurny dzień. Pomóc może posypanie płyty piaskiem lub oświetlenie jej latarką, np. ze smartfona.

Każdy, kto chciałby odszukać płyty projektu Wójcik, spokojnie może to zrobić w dowolnym terminie: jest to instalacja stała i zostanie tu długo. Czy robi większe wrażenie od zachowanych tu reliktów dawnego cmentarza krematoryjnego? Na to pytanie każdy powinien odpowiedzieć sobie sam, ale jeśli ktoś oczekiwał prac na miarę znanych w Gdańsku "Narracji", może się rozczarować. Ja potraktowałam "wystawę" na Szubienicznej Górze jako zachętę do spaceru i poznania rzadko uczęszczanych miejsc. Z tej perspektywy prace Wójcik to cenna inicjatywa i bardzo potrzebna, choć mało widowiskowa.

Jak dojść i zwiedzać?

Dochodzimy do ul. Traugutta 27, za kamienicą skręcamy w lewo w lipową aleję prowadzącą do cerkwi św. Mikołaja w Gdańsku, mijamy tablicę pamiątkową określającą teren byłego urnowego cmentarza krematoryjnego i kontynuujemy wędrówkę wzdłuż płotu stadionu Lechii Gdańsk (mając go po lewej stronie).

Opinie (53) 3 zablokowane

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

23

lutego

Jazz Band Młynarski - Masecki Gdańsk, Stary Maneż

24

lutego

Bolewski | Tubis Gdańsk, Kwadratowa

24

lutego

Mała Trójmiejska Maskarada Gdynia, Sala Koncertowa Portu Gdynia

Rozrywka

Maluje figurki z chirurgiczną precyzją
Maluje figurki z chirurgiczną precyzją
Walentynkowa gala disco polo w Gdynia Arena
Tłum na walentynkowej gali disco polo

Kulinaria

"Zawieszone zupy" w bistro na Przymorzu
"Zawieszone zupy" w bistro na Przymorzu

Planuj z nami tydzień

Planuj tydzień: ferie, Dzień Kota i dużo koncertów
Planuj tydzień: ferie i dużo koncertów