Wiadomości

stat

Niezwykłe przygody w kosmosie. O spektaklu "Kosmici" Teatru Miniatura

"Kosmici" w dowcipny sposób portretują zachowania międzyludzkie, widziane oczami przybyszów z innej planety. Na zdjęciu: Piotr Srebrowski, Zofia Bartoś (w środku) i Hanna Miśkiewicz.
"Kosmici" w dowcipny sposób portretują zachowania międzyludzkie, widziane oczami przybyszów z innej planety. Na zdjęciu: Piotr Srebrowski, Zofia Bartoś (w środku) i Hanna Miśkiewicz. fot. Lucyna Pęsik / trojmiasto.pl

W kosmiczną podróż w odległe zakątki galaktyki zabrali młodych widzów twórcy i realizatorzy spektaklu "Kosmici" Miejskiego Teatru Miniatura. W dowcipnym przedstawieniu, wyreżyserowanym przez Jakuba Kroftę, z przymrużeniem oka potraktowano Ziemian, kosmitów, kontakty międzyludzkie czy kryzys klimatyczny. Zachwyca niezwykle efektowna scenografia i bajeczne kostiumy bohaterów, którzy czasem wypowiadają jednak mało zrozumiałe dla młodszych dzieci kwestie.



Inspiracje autorki sztuki - Marii Wojtyszko - widać jak na dłoni. Podróże pomiędzy światami i zróżnicowane, kosmiczne towarzystwo swoje korzenie ma wyraźnie w twórczości Stanisława Lema. Z kolei zaproponowana forma - podróż na statku kosmicznym odwiedzającym odległe galaktyki, w tym nietypową planetę Gornon oraz przygody mające na celu uratowanie ginących ras i gatunków, bardziej przypominają fantastycznonaukowy serial "Star Trek" i pokład statku USS Enterprice, którym bohaterowie serialu przemierzali wszechświat.

Terminy grania spektaklu "Kosmici"


Punktów wspólnych z popularnym serialem jest więcej, bo wyjątkowo inteligentna, pozbawiona emocji córka kapitanki statku przypomina (również z wyglądu) słynnego Spocka. Sama misja z typowej wycieczki szybko przeradza się w fascynującą przygodę i ucieczkę przed wymiarem sprawiedliwości. Rozmowa z komputerem pokładowym ma z kolei wiele wspólnego z powieściami Arthura C. Clarke'a z cyklu "Odyseja kosmiczna".

Najbardziej zapracowany na promie kosmicznym Emet jest Android Boui, bardzo dobrze zagrany przez Wojciecha Stachurę (w środku).
Najbardziej zapracowany na promie kosmicznym Emet jest Android Boui, bardzo dobrze zagrany przez Wojciecha Stachurę (w środku). fot. Edyta Steć / trojmiasto.pl
Widzowie Teatru Miniatura podczas premiery wchodzili do pomysłowo zaaranżowanego foyer, w którym w różny sposób nawiązywano do tematu przedstawienia. Jednak prawdziwy zachwyt młodych widzów wywołuje sam początek spektaklu, gdy po krótkim wstępie Androida Boui kurtyna zostaje odsłonięta i okazuje się, że siedzimy na fotelach pasażerów statku kosmicznego. Na scenie znajduje się kokpit, a za nim niezwykle kolorowi bohaterowie - kapitanka Pia i jej oficerka Haiki, prywatnie córka Pii, zdająca sobie sprawę z tego, że interes matki chyli się ku upadkowi.

Pia kieruje pasażerskim promem kosmicznym Emet, który oferuje międzygalaktycznej społeczności liczne atrakcje. Małe zainteresowanie wycieczką nie zraża kapitanki, która pomimo zrzędzącej babci, sceptycznie nastawionej córki oraz nadwrażliwego androida starszej specyfikacji na pokładzie chce wykonać zaplanowany kurs. Wkrótce podróż bohaterów zmieni się w niezwykłą przygodę dzięki uciekinierom z planety Gornon, traktowanym jako przedstawicieli nielegalnych ras, których obecność na statku jest zakazana. Czy jednak bezduszne zasady są ważniejsze niż naturalna chęć niesienia pomocy? Zwłaszcza jeśli jeden z przybyszów wyraźnie wpada Pii w oko?

Dzięki świetnie zaprojektowanej scenografii Matyldy Kotlińskiej przez szyby statku kosmicznego oglądamy przestrzeń kosmiczną i obiekty znajdujące się w kosmosie.
Dzięki świetnie zaprojektowanej scenografii Matyldy Kotlińskiej przez szyby statku kosmicznego oglądamy przestrzeń kosmiczną i obiekty znajdujące się w kosmosie. fot. Lucyna Pęsik / trojmiasto.pl
Zachwyca bardzo efektowna scenografia Matyldy Kotlińskiej, pomyślana jako pokład promu Emet. Kokpit statku robi wrażenie dzięki pomysłowi, by przed oczami widzów, z tyłu sceny, przez okna statku ukazywały się gwiazdy, planety czy inne statki kosmiczne. Dzięki temu oraz kilku efektom (zaburzenia grawitacji) widzowie mogą odnieść wrażenie, że naprawdę wsiedli do niezwykłego statku kosmicznego. Od razu widać też, że nie jest on pierwszej świeżości, bo bujna roślinność na ścianach i panelu sterującym sugeruje, że maszyna, którą podróżujemy z Pią i jej załogą, swoje już przeszła.

Wrażenie wizualne uzupełniają bardzo kolorowe, działające na wyobraźnię kostiumy bohaterów. Szczególnie wielooka i wieloręka niebieska Pia czy prosta jak struna, sumienna Heiki ze spiczastymi uszami oraz niezwykle efektowna (szczególnie w początkowych scenach) Babcia, a także narzekający na wszystko Memita czy tajemniczy Fermitanin Kuku budzą duże uznanie pomysłowością kostiumów i ich wykonaniem. Przedstawienie udźwiękowiła Joanna Sówka-Sowińska.

Reżyser Jakub Krofta akcję spektaklu zgrabnie prowadzi od początku do końca, znajdując miejsce na pomysłowe wprowadzenie nowych bohaterów z kosmicznej przestrzeni i ekspozycję niemal każdej z postaci. Dowcipnie wypadają próby rozpoznania typowych dla Gornończyków zachowań, dialogi ze świnią czy próby międzyrasowych umizgów ze strony przedstawicieli różnych gatunków. Dużo tu gry kostiumem, który w naturalny sposób przyciąga uwagę młodych widzów. Spektakl skierowany jest do widzów w wieku od dziewięciu lat, ale śmiało obejrzeć go mogą także nieco młodsze dzieci.

Ten lot miał być taki jak wszystkie. Jednak niespodziewane okoliczności wywróciły wszystko do góry nogami. Na zdjęciu załoga promu kosmicznego Emet, od lewej: Babcia, Android Boui, Heiki i Pia.
Ten lot miał być taki jak wszystkie. Jednak niespodziewane okoliczności wywróciły wszystko do góry nogami. Na zdjęciu załoga promu kosmicznego Emet, od lewej: Babcia, Android Boui, Heiki i Pia. fot. Lucyna Pęsik / trojmiasto.pl
Prawdziwym mistrzem ceremonii jest najlepszy aktorsko Android Boui w wykonaniu Wojciecha Stachury. Stachura bawi się formą rozchwianego emocjonalnie pomocnika, równie przekonująco wprowadza widzów w realia świata bohaterów, jak i "wyłącza się", gdy Heiki postanawia go przeprogramować. Duże pole do popisu ma także Gornończyk Maciek, objaśniający Pii zwyczaje i stosunki panujące na swojej planecie oraz przyczyny pośpiesznej z niej ucieczki. Piotr Srebrowski w tej roli bawi nieporadnością i ujmuje zakłopotaniem, gdy staje się nieformalnym liderem i przedstawicielem Gornończyków wobec załogi statku.

Dobrze z rolą Pii radzi sobie Zofia Bartoś, podobnie jak sumienną, pozbawioną emocji Heiki wiarygodnie odgrywa występująca w Miniaturze gościnnie Marta Franciszkiewicz. Udane epizody są udziałem Babci (Hanna Miśkiewicz), Świni (Jakub Ehrlich), Memity (Jacek Gierczak) czy Fermitanina Kuku (Jacek Majok). Niewiele do zagrania ma Piotr Kłudka jako Gornończyk 1. Zdecydowanie brakuje pomysłu na Gornończyka 2 (Krystian Wieczyński) - bohatera, który przez cały spektakl ma do powiedzenia kilka słów i na dobrą sprawę po prostu towarzyszy pozostałym Gornończykom.

Wszystko skomplikowało się po przybyciu do statku uchodźców z planety Gornon.
Wszystko skomplikowało się po przybyciu do statku uchodźców z planety Gornon. fot. Lucyna Pęsik / trojmiasto.pl
Po wprowadzeniu na scenę wszystkich bohaterów tempo spektaklu spada. Zdecydowanie za długa i niezbyt pasująca do reszty jest przywołana na zasadzie "teatru w teatrze" legenda Golema. Nie wszystkie pomysły autorki (papież, Hitler) wydają się trafione i zrozumiałe dla ośmio- lub dziewięciolatka. Maria Wojtyszko z jednej strony chciała napisać tekst o zagrożeniach dla naszej planety, z drugiej skupiła się na ciekawie przedstawionych kontaktach między przedstawicielami różnych gatunków.

W efekcie sztuka "Kosmici" znajduje się gdzieś w zawieszeniu pomiędzy chłonną teatralnie i pełną zabawnych nieporozumień materią zachowań i relacji międzyludzkich, widzianych oczami przybyszów z innej planety, a przy tym sztuka ma wydźwięk jawnie edukacyjny, bo wyraźnie sugeruje, co stanie się z naszą planetą po katastrofie klimatycznej.

Teatry w Gdańsku


To połączenie dość udane, zwłaszcza że nadzieję na lepsze czasy uda się podtrzymać dzięki pomocy dzieci na widowni. "Kosmici" Teatru Miniatura pomimo niewątpliwej urody wizualnej zawierają więc również ważny i zrozumiały dla wszystkich przekaz: każdy z nas może mieć wpływ na losy naszej planety. Warto mieć to na uwadze, nie tylko wychodząc z Miniatury po naprawdę widowiskowych "Kosmitach".

Opinie (14)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Rozrywka

Izolacja a życie intymne: pragniemy siebie bardziej?
Izolacja a życie intymne
Sposób na nudę: 10 komedii do obejrzenia w domu
10 komedii do obejrzenia w domu

Kulinaria

Owoce, warzywa i kiszonki chętnie zamawiane do domu
Owoce i warzywa z dostawą do domu
Firmy cateringowe zmieniają ofertę
Firmy cateringowe zmieniają ofertę

Sprawdź się

Który z czołowych polskich raperów na Fecie w 2009 roku oglądał bajki Teatru Klapa, czyli Koperek i Kminek?