Nieważne, jak wygląda, ważne, jak gra?

felieton w trojmiasto.pl

Na przestrzeni ostatnich lat w kwestii wizerunku scenicznego zapanowała ogromna swoboda. Artyści, również orkiestrowi, coraz mniejszą wagę przykładają do tego, jak wyglądają i jak zachowują się na scenie podczas koncertu.
Na przestrzeni ostatnich lat w kwestii wizerunku scenicznego zapanowała ogromna swoboda. Artyści, również orkiestrowi, coraz mniejszą wagę przykładają do tego, jak wyglądają i jak zachowują się na scenie podczas koncertu. fot. salajean/123rf.com

Ponoć nie szata zdobi człowieka. Jeśli jednak ktoś występuje publicznie, to jego prezentację - bez względu na to, jaka by nie była i czego by nie dotyczyła - odbieramy wszystkimi zmysłami. Na naszą ocenę wpłynie zatem nie tylko to, co ktoś mówi, gra czy śpiewa, ale też to, jak się prezentuje, a z tym w ostatnim czasie na trójmiejskich scenach bywa różnie. A może wygląd faktycznie nie ma znaczenia i poluzowanie konwenansów to pierwsza jaskółka, która zwiastuje wizerunkowy anarchizm?



Kiedy oglądam w towarzystwie seniorów transmisję festiwali posiadających kilkudziesięcioletnią tradycję, jak chociażby festiwale piosenki z Sopotu czy Opola, zawsze padają z ich ust komentarze na temat kreacji, w jakich prezentują się gwiazdy. Nadziwić się nie mogą, że ktoś może wyjść na scenę (także tę operową czy filharmoniczną) w poszarpanych dżinsach, wymiętej koszulce czy w stroju, który szafiarki nazwałyby casualowym, a większość z nas po prostu codziennym.

W co się ubrać... na scenę w filharmonii? - zapytaliśmy artystów


Kiedyś takie imprezy były świętem piosenki, więc dbano o to, aby świąteczna była też oprawa wizualna. Swoimi kreacjami wzbudzały podziw nie tylko artystki, ale i konferansjerzy. Ważna była też kultura słowa, dlatego prowadzenie tak dużych i ważnych imprez powierzano erudytom o nienagannej prezencji - niedoścignionym wzorem był chociażby Lucjan Kydryński.

W co się ubrać na scenę? W cokolwiek!



Zdarzają się artyści, którzy do tego, jak prezentują się na scenie, nie przykładają w ogóle uwagi. Panowie z Krystyna Stańko Quintetu z pewnością nie zaliczają się do tego grona, a ich występy są miłe nie tylko dla ucha, ale i dla oka. Na zdj. wibrafonista Dominik Bukowski podczas koncertu Głosy dla Hospicjów.
Zdarzają się artyści, którzy do tego, jak prezentują się na scenie, nie przykładają w ogóle uwagi. Panowie z Krystyna Stańko Quintetu z pewnością nie zaliczają się do tego grona, a ich występy są miłe nie tylko dla ucha, ale i dla oka. Na zdj. wibrafonista Dominik Bukowski podczas koncertu Głosy dla Hospicjów. fot. Dominik Staniszewski/Trojmiasto.pl

Czy zwracasz uwagę na to, jak wyglądają i zachowują się muzycy na scenie?

tak, bacznie się im przyglądam podczas całego koncertu 78%
patrzę na nich, ale raczej bezrefleksyjnie, więc nie ma dla mnie znaczenia, jak wyglądają i się zachowują 14%
nie zwracam na to uwagi 8%
zakończona Łącznie głosów: 186
Z biegiem lat na koncertowych i festiwalowych scenach zapanowała większa swoboda. Jeszcze 25 lat temu, kiedy zaczynałam przygodę z muzyką, do kwestii stroju scenicznego podchodzono bardzo rygorystycznie. Nie było mowy o tym, aby któraś z pań odważyła się wejść na scenę w butach z odkrytymi palcami bądź wymiętej, codziennej sukience. Panie w filharmonii, z którą na przestrzeni lat miałam okazję współpracować, bardzo starannie dobierały "strój roboczy".

Z wielką pieczołowitością podchodziły też do kwestii makijażu scenicznego. Tłumaczyły, że to wszystko po to, aby estetycznie się prezentować i żeby ładnie wyglądać na zdjęciach, bo świecąca się od potu twarz nigdy, szczególnie oświetlona reflektorami, nie wygląda dobrze.

O tym, że pod względem ubioru panuje duża swoboda, zarówno na scenie, jak i na widowni, pisałam już przed czterema laty. Wydaje mi się jednak, że w ostatnim czasie ta swoboda wymknęła się spod kontroli. Nie mam zamiaru nikogo wskazywać ani wytykać palcami, ale wystarczy przejrzeć relację z kilku większych wydarzeń kulturalnych odbywających się w ostatnim czasie, a wnioski nasuną się same. Zresztą nie tylko artyści z nonszalancją podchodzą do kwestii wyglądu, ale choćby politycy, którzy też występują publicznie.

Chóry potrafią!



Zdarzają się na szczęście chlubne wyjątki. Pełnym profesjonalizmem w kwestii wizerunku scenicznego wykazują się trójmiejskie chóry, zarówno te zawodowe, jak i akademickie - tutaj wygląd sceniczny zawsze jest dopracowany z dbałością o najdrobniejsze detale.

Dopracowany wizerunek sceniczny to też domena trębaczy z Tubicinatores Gedanenses, o czym mieli okazję przekonać się uczestnicy finału festiwalu Organy Plus+ czy kwintetu Krystyny Stańko, który wystąpił w sobotę podczas "Głosów dla hospicjów" - przykładów mogłabym podać nieco więcej, ale ograniczę się jedynie do minionego weekendu.

Ktoś może mi powiedzieć, że nie szata zdobi człowieka. Na pewno od niejednej osoby po przeczytaniu tego felietonu usłyszę "przyganiał kocioł garnkowi". Jestem w stanie przyjąć tę krytykę, wyciągnąć wnioski i obiecać poprawę. Mam nadzieję, że moim tropem pójdą państwo artyści. Przygotowując się do występu, proszę mieć na uwadze, że to na was będzie się koncentrował wzrok setek, a może nawet tysięcy widzów/słuchaczy. Każda z tych osób będzie świdrowała wykonawców wzrokiem przez cały czas trwania koncertu czy spektaklu.

W pracy zachowujmy się... jak w pracy



Proszę również pamiętać, że scena nie jest miejscem, w którym można pozwolić sobie na prywatę. Przynajmniej tak mnie uczono, a zakładam, że program w szkołach czy na uczelniach muzycznych znacznie się nie zmienił od czasu, kiedy ja kończyłam naukę. Prywatnie chętnie się z państwem spotkam, porozmawiam, ponarzekam, ale kiedy przychodzę na koncert, chcę delektować się muzyką, a nie przyglądać się temu, kto kogo lubi, kto kogo nie, kto jest wściekły na dyrygenta, a kto siedzi tam za karę.

Koncerty: muzyka poważna w Trójmieście


Kiedy ktoś z państwa odwiedzi mnie w redakcji, też dołożę wszelkich starań, aby przyjąć państwa z uśmiechem, zachować się profesjonalnie i nie opowiadać o tym, na kogo w redakcji nie mogę patrzeć.

A skoro mowa o scenicznym luzie, to bank rozbiła jedna z elitarnych orkiestr, która jakiś czas temu grała w Gdańsku "Pasję" wg. św. Mateusza Jana Sebastiana Bacha. Kto kiedykolwiek wykonywał tę "Pasję" ten wie, że dzieło jest długie i rozpisane na dwie orkiestry, więc bardzo często, kiedy jedna gra, to ta druga siedzi bezczynnie. Ten czas właśnie członkowie elitarnej orkiestry postanowili wykorzystać na rozmowy i zabawy telefonami komórkowymi.

Jako puentę przytoczę słowa czytelnika, który pod moim wspomnianym wcześniej tekstem, sprzed czterech lat, zostawił taki komentarz:

- Każde spotkanie ze sztuką to przecież święto, bez względu na to z jaką. Idziemy na koncert rockowy - ubieramy dżinsy, t-shirt z nazwą zespołu lub inny, idziemy do muzeum - ubieramy się raczej na luzie, aczkolwiek nie jak na piwo do tawerny (czy tam poszlibyśmy we fraku?), idziemy do filharmonii - ubieramy się odświętnie, wieczorowo. Każde obcowanie ze sztuką wymaga odpowiedniej oprawy i szacunku do wykonawców. Szkoda niszczyć coś, co przez stulecia zostało ugruntowane dobrą praktyką. I na litość boską, nie jest to żaden brak tolerancji!
Skoro słuchacze i widzowie traktują spotkanie ze sztuką jako święto, to może czas, aby w ten sam sposób zaczęli je postrzegać artyści?

Opinie (41) 7 zablokowanych

Wszystkie opinie

  • artykuł o niczym ?? (2)

    do kogo autor konkretnie ma te pretensje ? Jak już to trzeba wymienić z imienia i nazwiska, bo to kwestia kultury osobistej i indywidualnego podejścia a nie masowe zjawisko.

    • 14 22

    • tak myślisz?

      bo ja odnoszę wrażenie, że im większy skład gra, tym więcej osób ma w poważaniu, jak wygląda.

      • 5 2

    • Nie do ciebie kierowany jest ten artykuł.

      Idź do raportu drogowego.

      • 0 1

  • czym skorupka... (8)

    takie mamy młodzieży chowanie. wystarczy wejść na którykolwiek koncert w szkole muzycznej (zarówno 1szy i 2gi stopień) we Wrzeszczu: adidasy, jeansy, koszule wywalone na spodnie. nie przeszkadza to ani nauczycielom ani dyrekcji. a rodzicom wychowanie dzieci bimba, wystarczy, ze nagrają występ swojej pociechy na komórce.

    • 23 4

    • u mnie było inaczej (5)

      no ale kończyłam szkołę kilka dekad temu. Nauczycielka od chóru nawet kolor rajstop sprawdzała, a jeśli ktoś się nie dostosował, to nie występował.

      • 5 3

      • Ja kończyłam 15 lat temu

        i też była dyscyplina. Przynajmniej wyglądaliśmy jak ludzie, bo teraz to dramat. Przecież to razi i warto jednak być kulturalnym w ubiorze, w końcu zajmowanie się sztuką muzyczną obowiązuje...

        • 6 4

      • (3)

        U mnie wypalali piętno rozpalonym żelazem, jak ktoś buciki miał brudne.

        • 4 1

        • a u mnie paznokieć z żałobą był wyrywany obcęgami!

          • 2 1

        • Możecie się śmiać (1)

          Ale schludny ubiór to podstawa. Jak ktoś tego nie rozumie, to zwyczajnie nie jest zbyt mądry...

          • 5 5

          • Prawda, nie jestem zbyt mądry :)

            • 0 0

    • " koszule wywalone na spodnie"
      to mają je do spodni wkładać?

      • 3 6

    • W punkt.!

      • 1 0

  • przez co niektórych dżinsy są uważane za eleganckie spodnie ... (1)

    do tego koniecznie kamizelka lub marynarka od garnituru.

    • 13 5

    • No bo

      Mógł dresy ubrać:)
      Hipsterzy i rockmani celuja w dżinsach i czarnych kapeluszach - klezmerska elegancja

      • 1 0

  • Dżezu nikt nie kuma man...

    • 7 5

  • Ważne jak wygląda i ważne jak gra na koncercie,ćwiczyć można w czym się da.

    To jest szacunek dla sztuki,dla widza i dla samego siebie.

    • 26 2

  • Opinia wyróżniona

    Dobrze mówi! (1)

    Kultura działa w obie strony - tak samo w przypadku widza/słuchacza i tak samo wykonawcy. Co do dzieci występujących na scenach to pewne rzeczy można im wybaczyć - są uzależnieni od rodziców, w dodatku szybko rosną i nim się obejrzymy wyrastają ze wszystkich ubrań, niestety nie każdego z rodziców stać na kupienie wizytowego stroju, które dziecko ubierze symboliczne ,,2/3 razy". Nie możemy jednak wybaczyć tego profesjonalistom, którzy to notorycznie nas zaskakują.

    • 21 5

    • Czy to o branży IT?

      • 5 0

  • (2)

    Chór Aleksandrowa zawsze bardzo elegancko ubrany. Ja jednak wolę prawdziwych muzyków bez garniturów.

    • 3 13

    • prawdziwych muzyków w czapce z daszkiem i z tatuażami na rękach?

      • 5 3

    • Chór Aleksandrowa to artyści, więc nie wycieraj sobie nimi gęby.

      Nie musisz ich słuchać. Każdy ma inny gust, lub sam jest bezguściem. Występ jest zdarzeniem wielowymiarowym, a więc liczy sie poziom artystyczny wykonawcy, wygląd, scenografia i ogólnie klimat. Jeśli ktoś jest jednowymiarowy, nie musi iść na żaden występ.

      • 2 0

  • Ja lubię scenerię koncertu noworocznego z Wiednia,koncert z klasą .

    • 25 3

  • I w dodatlu ta głupia moda na niegolenie się

    Na golarki nie stać wielu facetow ? Jeszcze rozumiem gdy komus pasuje zarost na twarzy,jest zadbany i przystrzyżony. To ok. Ale wielu facetow ma zarosniete geby bez zadnego ładu i elegancji. Rosna se te włochy na calej gębie jak chcą i gdzie chcą.Ohyda.

    • 20 8

  • No niestety, ale wszystko podlega "inflacji" (1)

    Poziom sztuki również.

    • 9 2

    • Są ludzie sztuki

      którzy nie są dopuszczani, bo proszę wybaczyć, ale jak nauczają mierni, to jacy mają być ich uczniowie. Sporo najbardziej utalentowanych wyjechało za granicę, bo tam się ludzi nie tępi za to, że są wybitni, a w Polsce wybitnym ludziom jest ciężko. Układy, układziki, i córki i synowie "rodów" muzycznych, albo scheda po profesorze dla jednego wybrańca.

      • 6 1

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Do DNA
Do DNA
wystawa
lut 13-31.12
g. 10:00 - 16:00
Gdańsk, Narodowe Muzeum Morskie
John Faltin - fotograf Sopotu
John Faltin - fotograf Sopotu
wystawa
maj 10-17.10
g. 10:00 - 16:00
Sopot, Muzeum Sopotu
Design Oskara Zięty w zabytkowych wnętrzach Dworu Artusa i Domu Uphagena
Design Oskara Zięty w zabytkowych...
wystawa
maj 12-28.11
Gdańsk, Muzeum Gdańska

Rozrywka

Kulinaria

Sprawdź się

Sprawdź się

Jakie zwierzę widnieje w logo Lamborghini?

 

Najczęściej czytane