Wiadomości

Niepoprawny "Don Giovanni", czyli opera z pieprzykiem na Targu Węglowym

Projekcję frywolnej opery "Don Giovanni" Mozarta na Targu Węglowym obejrzał nadkomplet widzów.

Projekcje opery, od blisko dekady prezentowane raz w roku na Targu Węglowym, mają liczną i wierną publiczność. Podczas "Don Giovanniego" dopisała liczna (choć nie rekordowa) publiczność oraz pogoda. Widzowie mieli okazję zobaczyć świetne operowe widowisko, uzupełnione komentarzem Jerzego Snakowskiego i Katarzyny Hołysz.



"Don Giovanni" Wolfganga Amadeusza Mozarta to dramma giocoso, czyli utwór w gatunku łączącym elementy opery seria z operą buffa (sam autor określał ją mianem tej drugiej). Tytułowy Don Giovanni to nikt inny jak Don Juan ze sztuki Moliera, w zaadaptowanym na potrzeby sztuki operowej libretcie Lorenza Da Ponte.

Dzieło poświęcone jest więc frywolnym zabawom, flirtom i umizgom czarującego uwodziciela Don Giovanniego, któremu kolejne niewiasty nie potrafią się oprzeć. Chociaż każda z kobiet - nieważne czy to dumna szlachcianka, jak Donna Elvira czy Donna Anna, czy zwykła wieśniaczka Zerlina - stara się kreować na niedostępną twierdzę, po krótkiej chwili zapomina o całym świecie i z pasją oddaje się amorom z Don Giovannim. Ich kochanek jest kolekcjonerem miłosnych podbojów i przy pomocy dzielnego, a zarazem przebiegłego sługi Leporella dokumentuje swoje łóżkowe zdobycze, których ma już przeszło dwa tysiące (Leporello w pikantnej arii z Donną Elwirą na łóżku przybliża jej niuanse katalogu kochanek swojego pana, przekonując, że ani wygląd, ani wiek kobiety nie ma dla Don Giovanniego znaczenia - żadnej nie przepuści).

Duet Don Giovanniego i Zerliny "Là ci darem la mano" w wykonaniu Ildebrando D`Arcangelo i Manueli Bisceglie.

Skoro namiętność lubi chodzić w parze z wielkimi emocjami i uczuciami, panie podążają tropem Don Giovanniego, starając się zemścić za doznaną krzywdę. Pomagają im w tym panowie. Don Ottavio jako narzeczony Donny Anny ślepo wierzy w każde słowo ukochanej, bez cienia refleksji przyjmując jej naciągane tłumaczenia co do pobytu Don Giovanniego w jej sypialni. Sytuację komplikuje fakt, że w obronie czci córki stanął ojciec Anny zabity przez bałamutnego kochanka. Z kolei Masetto, narzeczony Zerliny, odpędzony zostaje przez Don Giovanniego od swojej ukochanej jak nachalna mucha i chce pomścić swoją hańbę. Natomiast jedyna pozbawiona męskiego oparcia w tym towarzystwie Donna Elvira jest na zabój zakochana w Don Giovannim i chce mścić się za porzucenie, którego nie jest w stanie zaakceptować. Ścigany przez wszystkich Don Giovanni świetnie się bawi, kokietuje swoje dawne i potencjalne kochanki, myli tropy, nieustannie zrzucając winę na swojego cynicznego sługę i towarzysza Leporella.

W inscenizacji Teatro Lauro Rossi i Sferisterio Opera Festival w Mercacie reżyser Pier Luigi Pizzi zdecydował się ubarwić spektakl typowo włoskim temperamentem. Wszystko więc podane jest w wielkich emocjach, czasami karykaturalnie wyolbrzymionych (jak reakcje Donny Anny), czasami w pełni uzasadnionych (oburzenie Masetta). Reżyser nie pozostawia też miejsca na niedopowiedzenia - panie zdradzają swoich narzeczonych z Don Giovannim bez mrugnięcia okiem, z łatwością nimi manipulując (jak Zerlina, która udobrucha swojego w arii "Batti, batti, oh bel Masetto", rozpoczynającą się słowami "Bij, bij, mój cudowny Masetto, swoją pokorną owieczkę Zerlinę"). Obserwujemy wielką grę pozorów i mistyfikacji, pełną oczywiście typowo operowych skrótów i uproszczeń (Donna Elwira nie orientuje się gdy w rolę jej kochanka wciela się jego sługa).

Obłuda, kłamstwo, zdrada i dobra zabawa bardzo widowiskowo, momentami wręcz brawurowo łączą się w barwnym przedstawieniu Piera Luigiego Pizziego. Kolejne pełne erotyzmu (podczas damsko-męskich epizodów) sceny, budowane są dzięki systemowi zasłon i kurtyn, odsłaniających i zasłaniających kolejne przestrzenie, kolejne miejsca akcji, bez zbędnych zmian dekoracji. Świetne tempo pierwszego aktu nieco spada na początku drugiego, ale przez cały czas można delektować się pełną smaczków, barwną muzyką Mozarta, świetnie zagraną przez Orchestra del Teatro La Fenice pod batutą maestro Riccardo Frizzy.

Na wysokości zadania stanęli wszyscy soliści, ze świetnym barytonem Ildebrando D`Arcangelo w tytułowej roli na czele. Bardzo dobrze wypadają też Leporello w wykonaniu Andrei Concertiego czy powabna Zerlina, kreowana przez Manuelę Besceglie. Popis wielkich możliwości wokalnych dali również pozostali wykonawcy - Myrtò Papatanasiu jako Donna Anna, Marlin Miller w roli Don Ottavia czy Carmela Remigio (nieszczęsna Donna Elvira) oraz Entico Giuseppe Iori jako Il Commendatore. Nieco gorsze aktorstwo solistów grających Dono Ottavia i Masetto (William Corrò) nie obniża oceny całego spektaklu, z pewnością jednego z lepszych, jakie można było obejrzeć na Targu Węglowym w ostatnich latach.

Pomimo dokuczliwego późnowieczornego chłodu większość widzów pozostało do końca pokazu. Tym razem nie było rekordowej frekwencji, choć przed spektaklem wolnego miejsca na powiększonej o blisko 100 leżaków i 20 ławek przestrzeni próżno było szukać. Spektakl ciekawymi spostrzeżeniami uzupełnili śpiewaczka operowa Katarzyna Hołysz oraz miłośnik i popularyzator teatru operowego, gospodarz wieczoru Jerzy Snakowski, który już zapowiedział kolejną odsłonę tej lubianej i popularnej imprezy w przyszłym roku.

Opinie (22) 1 zablokowana

Dodaj opinię
Walczymy z przemocą słownąKasujemy opinie obraźliwe i nie na temat

Dodaj opinię

Odpowiedz

Dodając opinię akceptujesz regulamin dodawania opinii.
Administratorem Twoich danych osobowych jest Trojmiasto.pl Sp. z o.o.. Szczegóły przetwarzania danych znajdują się w polityce prywatności.

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

20

sierpnia

21

sierpnia

Muzyczne Lato Vol. 5 - Faza... Gdańsk, Stary Maneż

27

sierpnia

Międzynarodowy Festiwal Moz... Gdańsk, Park Oliwski

Rozrywka

Trójmiejskie klubokawiarnie z duszą
Trójmiejskie klubokawiarnie z duszą
Jemy na mieście: Mnie to rybka w Brzeźnie
Jemy na mieście: Mnie to rybka w Brzeźnie

Kulinaria

Trójmiejskie klubokawiarnie z duszą
Trójmiejskie klubokawiarnie z duszą
Jemy na mieście: Mnie to rybka w Brzeźnie
Jemy na mieście: Mnie to rybka w Brzeźnie

Sprawdź się

Która z instytucji jest posiadaczem największej kolekcji urn związanych z kultem ognia?