Wiadomości

Niepełnosprawność bez tabu. Recenzja "Kosztu życia"

Spektakl "Koszt życia" pozwala przyjrzeć się relacjom dwójki niepełnosprawnych z osobami pełnosprawnymi. Na zdjęciu Konrad Michalak i Karolina Bacia.
Spektakl "Koszt życia" pozwala przyjrzeć się relacjom dwójki niepełnosprawnych z osobami pełnosprawnymi. Na zdjęciu Konrad Michalak i Karolina Bacia. fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl

Sięgając po dwie równolegle prezentowane historie, twórcy "Kosztu życia" z Gdyńskiego Centrum Kultury dotykają tematu osób wykluczonych i tabu, jakie otacza kwestie związane z ich ograniczeniami i potrzebami. Na odbiorze spektaklu ciąży jednak polskie tłumaczenie sztuki, pełne zupełnie zbędnych wulgaryzmów, brzmiących w ustach bohaterów wyjątkowo sztucznie. Premiera spektaklu w Konsulacie Kultury odbyła się 4 października.



Autorka sztuki "Koszt życia", Martyna Majok, to Amerykanka polskiego pochodzenia. Urodzona w Bytomiu, dorastająca w Stanach Zjednoczonych dramatopisarka dzięki doświadczeniom swojej rodziny w naturalny sposób zwróciła się w swojej twórczości w stronę osób wykluczonych, wyrzuconych poza nawias społeczny, dyskryminowanych na tle rasowym, narodowościowym czy wyznaniowym. Nagrodzoną Pulitzerem w dziedzinie dramatu (za wybitne osiągnięcia w dziedzinie twórczości dramatycznej) sztukę "Koszt życia" poświęciła osobom niepełnosprawnym.

Terminy grania "Kosztu życia"


Zawiedzie się jednak ten, kto oczekuje wstrząsającego, pełnego zwrotów akcji scenariusza. Majok portretuje nie tyle dwie osoby niepełnosprawne w jakimś wycinku z ich życia, co relacje, w jakie wchodzą one z osobami pełnosprawnymi. W tym celu z mozołem szkicuje krótkie scenki rodzajowe pozbawione spektakularnych puent czy morałów. Stopniowo ze zwyczajnych, codziennych czynności wyłania się świat pełen kompleksów, pretensji i różnic pomiędzy osobami sprawnymi i tymi dotkniętymi dysfunkcjami.

Dla Ani (Aleksandra Derda-Kupper) niepełnosprawność to katorga. Zwłaszcza że opiekę uporczywie oferuje jej były partner, który irytuje ją już samą swoją obecnością.
Dla Ani (Aleksandra Derda-Kupper) niepełnosprawność to katorga. Zwłaszcza że opiekę uporczywie oferuje jej były partner, który irytuje ją już samą swoją obecnością. fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl
John cierpi na porażenie mózgowe. Jako zamożny doktorant i absolwent renomowanej uczelni zatrudnia do opieki imającą się różnych zajęć Jess, przeprowadzając aroganckie przesłuchanie i traktując ją bardzo wyniośle. Szybko jednak relacja ta nabiera rysów przyjacielskich, gdy John orientuje się, że dziewczyna go nie ocenia i żywi do niego sympatię, pomimo że musi go kąpać, ubierać czy golić. Z kolei Ani jest sparaliżowana po wypadku samochodowym. Pomaga jej Edie, były partner, z którym Ani właśnie się rozwodzi. Chociaż Ani jest wobec Ediego bardzo agresywna, ma do niego pretensje o wszystko i wrzeszczy na niego lub go wyzywa przy byle okazji, Edie coraz bardziej zapamiętale trwa przy ciężko chorej kobiecie, stając się jej osobistym pielęgniarzem. Ich relacja staje się bardzo symbiotyczna.

Wszytko otwiera barowy monolog nieszczęśliwego Ediego (dobrze poprowadzony przez grającego tę postać Gracjana Kielara). Później na zasadzie pozbawionych chronologii retrospekcji poznajemy obie pary. Reżyser Grzegorz Chrapkiewicz sięga po proste środki - aktorzy w półmroku wchodzą na scenę, wcielają się w bohaterów i grają do końca sceny, co także zaznaczone jest wyciemnieniem, w czasie którego następuje zmiana grającej pary i przygotowanie potrzebnych rekwizytów. Pomaga w tym funkcjonalna scenografia Wojciecha Stefaniaka złożona z metalowego stelaża mieszkania, w który umiejętnie wkomponowano m.in. prysznic, wannę czy meble na kółkach.

Cała czwórka aktorów gra solidnie, choć na pierwszy plan wybijają się panowie - wspomniany Edie Kielara to nieskomplikowany, prostoduszny poczciwina, na swój sposób bezbronny, nieporadny, życiowy rozbitek. Próba scalenia małżeństwa wydaje się próbą ocalenia jedynego świata, który go nie przeraża. Typową rolę charakterystyczną - osoby z porażeniem mózgowym - gra Konrad Michalak. Jego John cierpi na tiki nerwowe, jąka się i w sposób wiarygodny stara walczyć z licznymi ograniczeniami ciała. Pełną skrajnych, ambiwalentnych emocji wobec byłego partnera niepełnosprawną Ani kreuje Aleksandra Derda-Kupper. Jedynie historia Jess w wykonaniu Karoliny Baci wypada blado, bo jej bohaterce na tle pozostałych brakuje wyrazistości.

Najciekawszą postać - poczciwego Ediego - kreuje Gracjan Kielar. Jego opieka nad Ani to desperacka próba ponownego nadania sensu swojemu życiu.
Najciekawszą postać - poczciwego Ediego - kreuje Gracjan Kielar. Jego opieka nad Ani to desperacka próba ponownego nadania sensu swojemu życiu. fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl
Grzegorz Chrapkiewicz skupia się na przesłaniu dramatu Majok. Dzięki niespiesznemu tempu widzowie mają wiele czasu na refleksję. Poprawnie poprowadzona dramaturgia cierpi w nielicznych momentach, gdy reżyser dokonuje nieco większych ingerencji - pretensjonalnie wypada szczególnie cierpienie Johna z wyolbrzymionymi efektami dźwiękowymi, traktowanymi w spektaklu bardzo ilustracyjnie (muzykę do "Kosztu życia" przygotował Piotr Łabonarski). Trudno jednak traktować dramat Majok w kategoriach arcydzieła - to po prostu nieprzegadany tekst poświęcony ważnemu tematowi społecznemu.

Nowy sezon w Konsulacie Kultury


Zupełnie niepotrzebnie brutalny język ulicy przetłumaczono dosłownie, ubarwiając go dziesiątkami zbędnych wulgaryzmów, niekiedy traktowanymi jako przerywnik albo wtłoczonymi w środek słowa, co w języku polskim brzmi wyjątkowo sztucznie. Na szczęście nie przysłania to sedna sztuki, w której z różnych perspektyw przyjrzeć się można trudnej, pełnej niedomówień i nieporozumień komunikacji między osobą pełnosprawną a inwalidą oraz kwestiom dotkniętym silnym społecznym tabu, jak bezradność i związane z nią zaufanie wobec opiekuna, cielesność, seksualność czy wstyd osoby niepełnosprawnej, która zdana jest na pomoc innych. Koszty, jakie ponoszą pełno- i niepełnosprawni są różne, choć przeważnie bardzo wysokie dlatego warto spróbować zrozumieć siebie nawzajem.

Opinie (7)

  • Bacia i Kielar cudowni! Dzięki nim to wcale nie jest historia o niepełnosprawnych, a właśnie o ich opiekunach. Warto zobaczyć, choć temat trudny i nie jest to z pewnością rozrywka dla mas.

    • 7 1

  • Naprawdę ciekawy spektakl. Dotyka ważnego tematu, ale samo przedstawienie nie porywa, chociaż aktorzy grają dobrze. Generalnie polecam wybrać się i zobaczyć.

    • 4 3

  • Warto chociaż przez chwilę pomyśleć o niepełnosprawnych. Ten świat istnieje tuż obok nas. Nie życząc nikomu, ale każdy może podzielić ich los, więc okażmy im szacunek. Dziękuję Gdyńskiemu Centrum Kultury, że podjęto taki temat.

    • 4 0

  • Wow

    Świetny spektakl. W końcu coś, przy czym można się zatrzymać i pomyśleć. Polecam!

    • 2 1

  • wszystko pieknie, ale po co tyle przekleństw i palania papierosów. Człowiek chce spędzić kulturalnie czas a czuje sie gorzej jak pod butką z piwem.

    • 6 1

  • Rzeczywiście, czegoś ewidentnie brakuje. Niby ważny temat, niby nagrodzony tekst, niby aktorzy w porządku, ale przeszedłem obok spektaklu, czując się rzeczywiście zaangażowany w przebieg akcji raptem w kilku momentach. Sama autorka podkreśla w didaskaliach rolę lekkości i humoru, ale coś pod tym względem w gdyńskiej realizacji nie kliknęło. I rzeczywiście, tłumaczenie nie pomaga.

    Można iść, ale nie trzeba.

    • 2 0

  • Ciekawy

    Projekt

    • 1 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

18

września

23. Festiwal Jazz Jantar Gdańsk, Klub ŻAK

18

września

III Międzynarodowy Festiwa... Gdańsk, Pałac Opatów

02

października

10 Tenorów Gdańsk, Filharmonia Bałtycka

Rozrywka

Planszówki, konsole i Virtual Reality. Graj w gry w Trójmieście
Graj w gry w Trójmieście
Gdańszczanin nakręcił film o Moleście Ewenement. "Skandal" wkrótce w kinach
Gdańszczanin nakręcił film o Moleście

Kulinaria

Okiem dietetyka: wegańskie odpowiedniki mięsa. Czy sojowe kiełbaski są zdrowe?
Czy sojowe "mięso" jest zdrowe?
Oktoberfest w PG4 to już tradycja
Oktoberfest w PG4 to już tradycja

Sprawdź się

W którym roku trafił do Gdańska obraz "Sąd Ostateczny" Hansa Memlinga?

 

Najczęściej czytane