Wiadomości

stat

Niech żyje muzyczna metropolia!

Zespół Pawilon jak mało który potrafi rozkręcić publiczność.
Zespół Pawilon jak mało który potrafi rozkręcić publiczność. fot. Łukasz Unterschuetz/trojmiasto.pl

Tłumy na koncertach odbywających się w ramach drugiej edycji festiwalu Metropolia jest Okey. Na razie to sukces, ale żeby impreza na stałe zagościła w Trójmieście, warto poprawić kilka jej elementów.



Na początku dygresja: Nadbałtyckie Centrum Kultury - organizator festiwalu - rozpoczęło w tym roku akcję "Włącz się! Kulturalnie", która namawia do aktywnego uczestnictwa w wydarzeniach kulturalnych w Trójmieście. Festiwal Metropolia jest Okey doskonale pokazuje jak to robić.




Publiczność na weekendowych koncertach bawiła się doskonale, bo mimo, że nie wszystkie zespoły wpasowały się w klimat imprezy, to znaczna część dała porywające występy. Wśród nich warto wymienić Jacka Kuleszę, który jak zwykle grał swoje piosenki wykorzystując jedynie gitarę, tamburyn i walizę; punkrockowe Radio Bagdad, które rozpaliło publiczność w Uchu, kolektyw Biafro, który zagrał świetny set na pograniczu reggae, rocka a nawet jazzu - wszystko to w niezwykle dynamicznej formie, do której doskonale bawiła się publiczność. Swoją klasę potwierdził zespół Pawilon, który rozkręcił muzyczny dzień w Sfinksie.

Warto jednak zwrócić uwagę na kilka minusów. Przede wszystkim nie trzeba być wielkim znawcą trójmiejskiej sceny muzycznej, by zauważyć, że podczas festiwalu grała co najmniej połowa tych zespołów, które uczestniczyły w pierwszej edycji imprezy.




Trudno dojść jakim kluczem kierowali się organizatorzy wybierając wykonawców. Na festiwalu zagrali m.in. finaliści wiosennego konkursu Uchodrom, ale zabrakło samego zwycięzcy, co wydaje się ogromnym uchybieniem. Spośród trójmiejskich formacji najbardziej brakowało chyba słynnych w całym kraju Ścianki i Loco Star.

Stawiając na ilość, a nie zawsze na jakość wykonawców stawia się słuchaczy przed trudnym zadaniem wysłuchania jednego dnia 14 zespołów. Chyba lepiej byłoby zmniejszyć ich liczbę, wydłużając tym samym czas poszczególnych koncertów, które dziś trwają niewiele dłużej niż 20 minut?

Symboliczne opłaty za wstęp (może nawet karnet na wszystkie 4 dni festiwalu) dałyby pewność słuchaczom, że posiadając biletem na pewno dostaną się na koncert. Kto pojechał z dalekich dzielnic Gdańska do gdyńskiego Ucha, mógł poczuć się zawiedziony czekając w kolejce przed klubem, aż zwolni się miejsce w środku.

Mimo wszystko festiwal "Metropolia jest Okey" to impreza wyjątkowa, nie tylko w skali Trójmiasta, ale i całej Polski. Ci, którzy jeszcze nie dotarli na koncerty, powinni zrobić to jak najszybciej, odwiedzając w poniedziałek Parlament czy we wtorek sopocki Sfinks, gdzie odbędą się występy niezależnych teatrów.

Opinie (18) 1 zablokowana

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Rozrywka

Miłość w czasach koronawirusa. Co z randkami w internecie?
Randkowanie w czasach koronawirusa

Kulinaria

Jedzenie na telefon: testujemy pizze, zupy i burgera
Jedzenie na telefon: testujemy dania
Zaglądamy do kuchni Olivia Star Top
Zaglądamy do kuchni Olivia Star Top

Sprawdź się

Na podstawie jakiej książki nakręcono film, w którym w głównych rolach wystąpili Magdalena Cielecka i Paweł Deląg?